Bezspalinowe samochody naszej przyszłości
(Dwujęzycznie, po angielsku
i polsku )
Uaktualizowano:
5 czerwca 2010
Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.
(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Każda nawet największa podróż zaczyna się
od pierwszego kroku. Szansa zaś sukcesu
owej podróży jest tym wyższa, im na wcześniejszym
kroku naszej drogi zdefiniujemy sobie dokładnie
cel podróży oraz drogę po której zamierzamy
dotrzeć do tego celu. Niniejsza strona internetowa
definiuje właśnie cel drogi ludzkości do zbudowania
samochodu który nie generuje żadnych
zanieczyszczeń ani niebezpiecznych emisji,
który trwale rozwiązuje problem coraz bliższego
"kryzysu energetycznego" ludzkości,
a jednocześnie który jest ekonomiczny,
bezpieczny, oraz łatwy w codziennym
użytkowaniu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jakie są cele tej strony:
Dwa najpoważniejsze problemy które grożą
całkowitym zniszczeniem obecnej cywilizacji
technicznej na Ziemi, to (a) rosnące
zanieczyszczenie naturalnego środowiska,
oraz (2) zbliżający się nieodwołalnie "kryzys
energetyczny" - czyli wyczerpywanie się
dotychczasowych źródeł energii.
Dlatego głównym celem niniejszej strony
internetowej oraz materiału ilustracyjnego
który ukazałem tutaj czytelnikowi,
jest zaprezentowanie celów jakie są możliwe
do osiągnięcia dla wypracowania dla
naszej cywilizacji samochodów które (a) nie
powodują zanieczyszczeń powietrza ani
naturalnego środowiska, oraz które (b) trwale
eliminują problem nadchodzącego "kryzysu
energetycznego" - znaczy zapobiegają całkowitemu
wyczerpaniu się zasobów energetycznych,
a na dodatek które (c) są też ekonomiczne,
bezpieczne, oraz łatwe w codziennym użytkowaniu.
#A2.
Niniejsza strona wspiera cele większego projektu badań i rozwoju urządzeń energetycznych, realizowanego w ramach tzw. "public doman":
Niniejsza strona jest częścią (ochotniczego)
międzynarodowego projektu badań i rozwoju,
realizowanego w ramach tzw. “public domain”.
Chociaż główna idea i cele owego projektu
są wyjaśnione dokładniej w punktach #A1
i #A2 totaliztycznej strony internetowej
boiler_pl.htm,
dla konsystencji prezentacji powtórzę je
w skrócie także i tutaj. Idea mojego "public
domain" projektu badań i rozwoju urządzeń
energetycznych wywodzi się z informatyki
i z internetu - których ogromny sukces został
osiągnięty w ostatnich latach właśnie dzięki
spuszczeniu z uwięzi zdolności twórczych
i skłonności badawczych zwykłych ludzi
poprzez zbiór darmowo upowszechnianych
programów, powszechnie znanych właśnie
pod nazwą "public domain" software. Idea
ta sprowadza się do przewidywania, że
gdyby udało się spuścić jakoś z uwięzi
twórczość i skłonności badawcze zwykłych
ludzi w obszarze urządzeń energetycznych,
wówczas ludzkość byłaby w stanie osiągnąć
podobnie ogromny postęp w relatywnie krótkim
czasie, jak miało to miejsce w informatyce
i w internecie. Ponadto, otwarcie takich "public
domain" badań i rozwoju urządzeń energetycznych
stanowiłoby także znaczący przełom, jako że
przeciwstawnie niż to dzieje się w informatyce
i w internecie, badania urządzeń energetycznych
są prowadzone wyłącznie przez zawodowych
(opłacanych) naukowców w wielkich instytucjach
badawczych, zaś jako takie narazie NIE posiadają
one żadnej konkurencji. Co gorsza, opłacani naukowcy
rozwinęli najróżniejsze wyniszczające tradycje
i mody, które ujawniają tendencje do wytłumiania
badań w najróżniejszych nowych kierunkach
jakie mogą ukrywać "prawdziwy postęp", a jednocześnie
forsują generowanie "fałszywego postępu".
Dlatego ustanowienie "public domain" konkurencji
dla oficjalnych nauk na polu energii, mogłoby otworzyć
nowe kierunki do badań i rozwoju - na przekór
że dla najróżniejszych powodów zawodowi naukowcy
nie są w stanie badać tych nowych kierunków.
Aby więc zainicjować swój długoterminowy projekt
w "public domain" badaniach urządzeń energetycznych,
sporządziłem szereg stron internetowych, które są
szeroko upowszechniane w internecie. Na owych
stronach opisałem dokładnie cały szereg nowych
urządzeń energetycznych, apelując do hobbystów
z całego świata aby budowali te urządzenia oraz
aby je badali i nieodpłatnie dzielili się z innymi
swoimi wynikami. Jednocześnie ja ochotniczo
(oraz gratisowo) doradzam i koordynuję te
badania i rozwój z naukowego punktu widzenia.
Przykładem urządzenia które dotychczas odniosło
najwyższy sukces w opisywanym tu projekcie
"public domain", jest "telekinetyczna grzałka" -
patrz opis międzynarodowych wysiłków jej zbudowania
i badań zaprezentowany w punktach #G1 do #G5
totalitycznej strony
boiler_pl.htm.
Niezależnie od niniejszej strony, inne strony które
również zawierają idee i urządzenia dla badań
i rozwoju w ramach opisywanej tu "public doman",
obejmują m.in.:
boiler_pl.htm,
seismograph_pl.htm,
fe_cell_pl.htm,
free_energy_pl.htm,
telekinetyka.htm, czy
magnocraft_pl.htm i
oscillatory_chamber_pl.htm.
Część #B:
Podstawowe definicje i pojęcia:
#B1.
Jakie rodzaje "bezzanieczyszczeniowych samochodów" wyłaniają się z dotychczasowych badań i analiz:
Termin "eco-cars" jest angielskojęzyczną
nazwą dla samochodów które wcale nie
zanieczyszczają ani powietrza ani naturalnego
środowiska, a jednocześnie które są
dogodne i ekonomiczne w eksploatacji
oraz trwale rozwiązują coraz silniej paraliżujący
ludzkość tzw. "kryzys energetyczny".
Jak dotychczas nasza cywilizacja wypracowała
dwie wysoce obiecujące na przyszłość zasady
działania takich samochodów. Mianowicie działają
one albo na zasadzie (a) dzisiejszych
samochodów spalinowych które zamiast paliwa
bazującego na ropie (np. benzyny) spalają wodór
i stąd wydzielają parę wodną zamiast spalin,
albo też na zasadzie (b) dzisiejszych
samochodów elektrycznych zasilanych w prąd
na jakiś sposób który nadaje samochodowi
osiągi których użytkownicy się domagają.
Oczywiście, powszechnie wiadomo że dzisiejsze
laboratoria pracują oficjalnie nad całym szeregiem
dalszych usprawnień dzisiejszych samochodów.
Przykładowo budowane są samochody-hybrydy
czy samochody z ogniwami paliwowymi. Jednak
wszystkie te dalsze odmiany samochodów niestety
ciągle zużywają albo paliwo bazujące na ropie
naftowej, albo też biologiczne paliwo rosnące na
glebach które powinny produkować żywność dla
głodujących narodów. Ponieważ zaś tak czy inaczej
ropa naftowa oraz rezerwy gleby uprawnej pewnego
dnia ulegną całkowitemu wyczerpaniu na Ziemi,
owe rozliczne dalsze odmiany samochodów na
paliwa naftowe lub biologiczne są jedynie tymczasowym
przesunięciem (odkładaniem) na później poszukiwań
rozwiązania dla problemu paliwa, w które to opóźnienie
zupełnie NIE warto inwestować ludzkich wysiłków.
Jako takie, reprezentują one "fałszowany postęp"
zdefiniowany w punkcie #G4 z dalszej części tej strony.
Na przekór więc że daje one "publicity stuns"
sprawiające wrażenie że coś się robi dla poprawy
sytuacji, faktycznie tylko rozprasza ono ludzkie
wysiłki i uwagę, a wcale NIE dostarcza trwałego
rozwiązania problemu.
Część #C:
Samochód spalinowy zasilany wodorem który
on sam telekinetycznie dysocjuje z wody - czyli tzw.
samochód na wodę:
#C1.
Opisy obecnie istniejących "samochodów na wodę":
"Samochody na wodę" już zmodyfikowane
i użytkowane przez oddanych ich idei hobbystów,
niezależnie od wszystkich podzespołów od
dawna istniejących w obecnych samochodach,
dodatkowo zwierają w sobie niewielki
"dysocjator wody" konwencjonalnego
rodzaju. Dysocjator ten rozkłada wodę na
wodór i na tlen, konsumując do tego celu
elektryczność pobieraną z akumulatora lub
prądnicy samochodu. Dla bezpieczeństwa tlen
typowo jest upuszczany w powietrze, zaś wodór
jest dodawany do mieszanki paliwowo-powietrznej
zasysanej do cylindrów. Po zapłonie owej mieszanki
wodoru z powietrzem i z paliwem, temperatura
spalania w cylindrach ulega znacznemu
podwyższeniu. Jednocześnie wytworzony
płomień wodorowy działa jako rodzaj jakby
katalizatora. Z kolei owa podwyższona temperatura
spalania w cylindrach, w połączeniu z katalizującym
działaniem płomienia wodorowego powoduje
cały szereg korzystnych następstw. Przykładowo
czyni ono spalanie paliwa znacznie wydajniejsze
i efektywniejsze. Generuje znacznie więcej energii
z jednostki paliwa. Eliminuje dym ze spalin. Poprawia
osiągi danego samochodu. Zaoszczędza znaczną
ilość benzyny. Itd., itp. Wstępne informacje na temat
dzisiejszych "samochodów na wodę" podane zostały
w punkcie #G2 odrębnej strony internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
#C2.
Konwencjonalna dysocjacja wody w już istniejących "samochodach na wodę" - czyli jak samemu zbudować prosty dysocjator do swojego samochodu:
Konwencjonalny dysociator wody do wbudowania
w nasz "samochód na wodę" jest ogromnie prosty.
Słyszałem twierdzenie, że metodą "zrób to sam" i
wykorzystując do jego budowy materiały odpadkowe,
daje się go zbudować kosztem tylko około 50 dolarów.
Jednocześnie jego użycie w samochodach o dużym
spalaniu pozwala podobno zaoszczędzić około 100
dolarów na tydzień.
Podstawowym podzespołem konwencjonalnego
dysocjatora wody jest owalny "pojemnik dysocjujący"
(D) w którym dysocjacja ta jest dokonywana -
patrz "Rys. #C1" poniżej. Pojemnik ten cały
zapełniony jest "wodą" (W) dostarczaną do niego
z odrębnego większego zbiornika (T) na wodę.
To owa woda (W) jest poddawana dysocjacji.
Aby zaś zintensyfikować jej dysocjację, owa woda
posida dodatek około jednej łyżki kuchennej
"sody oczyszczonej". Górna połowa owego
"pojemnika dysocjującego" (D) jest rozdzielona
pionową "przegrodą" (S) jakby na dwie odrębne
podkomory anodową (+) i katodową (-). W centrum
każdej z owych dwóch podkomór umieszczona
jest pionowa elektroda. (Hobbyści typowo używają
w tym celu grafitowego rdzenia ze starej baterii.
Ponieważ elektrody te okresowo dobrze jest
wymieniać, typowo sposób ich osadzenia powinien
umożliwiać wymianę na nowe bez popsucia
hermetyczności dysocjatora.) Elektroda zwana
"anodą" (A+), która uwalnia tlen (O), podłączona
jest do bieguna (B+) zasilania prądem. Z kolei
elektroda zwana "katodą" (C-), która uwalnia
wodór, podłączona jest do bieguna (B-) zasilania
prądem. Obie elektrody (A+) i (C-) są podłączone
przewodami do odpowiednich biegunów akumulatora
(B+) i (B-) lub prądnicy samochodu. Po zastartowaniu
silnika samochodu, elektrody (A+) i (C-) zasilane
prądem rozkładają wodę (W) na dwa gazy, mianowicie
na wodór (H) i na tlen (O). Każdy z tych gazów
gromadzi się w górnej części podkomory (+) i (-)
w jakiej jest wytworzony. Znaczy dla bezpieczeństwa
(patrz punkt #C3 poniżej) oba te gazy są oddzielone
od siebie. Stamtąd niepalnymi rurkami (PH) i (PO)
gazy te są doprowadzane do dwóch odrębnych
"zaworów wodnych" (VH) i (VO). Zawory te służą
ucinaniu ewentualnego płomienia powstałego np.
gdyby samochód "kichnął w gaźnik". Mają one
formę małych pojemników (np. butelek) zapełnionych
wodą, w której każdy z gazów musi bulgotać się
poprzez wodę. Na wypadek więc przypadkowego
zapalenia się wodoru, lub np. zapalenia zanieczyszczeń
z rurki z tlenem, płomień uległby ucięciu na owej
wodzie. Oczywiście woda w owych "zaworach wodnych"
wyparowuje relatywnie szybko. Jeśli więc są one
indywidualnie zasilane w wodę (tak jak na poniższym
rysunku) wówczas wymagają one częstego ręcznego
uzupełniania ich wody. Jeśli zaś podłączone są one
rurkami z głównym zbiornikiem (T) na wodę, wówczas
ich zasilanie następuje samoczynnie wodą z owego zbiornika.
Po przebulgotaniu się przez "zawory wodne", tlen (O)
jest upuszczany do powietrza rurką (FO) z dala od
jakiegokolwiek źródła ciepła lub iskier. Natomiast
wodór (H) jest dostarczany rurką (FH) do powietrza
wsysanego do cylindrów.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, że
owego rozgraniczania tlenu (O) od wodoru (H),
połączone z upuszczaniem tlenu (O) do atmosfery,
w "samochodach na wodę" należy dokonywać
dla bezpieczeństwa - tak jak to wyjaśnia punkt
#C3 poniżej. Chodzi bowiem o to, aby owym
mieszaniem wodoru z powietrzem dopiero w
ostatniej fazie zasilania cylindra w wodór,
utrudniać niebezpieczeństwo zapalenia się
wodoru. Wszakże gdyby do cylinda doprowadzało
się mieszankę wodoru i tlenu, znaczy NIE
rozgraniczało wodoru od tlenu ani nie upuszczało
tlenu do atmosfery, wówczas doprowadzana
do gaźnika samochodu, bogata w tlen mieszanina
obu tych gazów byłaby łatwo-zapalna.
Stąd mogłaby ona doznać przypadkowego zapalenia.
To zaś wprowadzałoby dodatkowe niebezpieczeństwo
przypadkowego pożaru lub eksplozji.
Rys. #C1: Konstrukcja i podstawowe
podzespoły konwencjonalnego
dysocjatora wody dla "samochodu
na wodę" - kurtezy Szod'a.
(Kliknij na powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przemieścić go w odmienne miejsce ekranu.)
Symbole: A - anoda (A+) uwalniająca tlen ponieważ
podłączona jest do bieguna (B+) samochodowego
akumulatora lub prądnicy, B- i B+ - bieguny
akumulatora lub prądnicy zasilającej dysocjator
w stały prąd elektryczny, C - katoda (C-) uwalniająca
wodór ponieważ podłączona jest do bieguna (B-)
samochodowego akumulatora lub prądnicy,
D - główny pojemnik dysocjatora, FH - ujście
wodoru na wlocie powietrza do gaźnika, FO -
ulot tlenu do atmosfery, (H) - wodór, (O) - tlen,
PH i PO - niepalne rurki odprowadzające
wodór (H) i tlen (O) do zaworów wodnych (VH) i (VO),
S - pionowa przegroda dzieląca górną połowę
dysocjatora (D) na dwie podkomory, T - duży zbiornik
na wodę, TD - rurka doprowadzająca wodę ze
zbiornika na wodę (T) do dysocjatora (D),
VH i VO - zawory wodne ucinające ewentualny
płomień który mógłby rozprzestrzeniać się w
górę przewodów (FH) lub (FO) odprowadzających
wodór (H) lub tlen (O), W - woda zużywana jako
paliwo.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
#C3.
Problemy BHP (tj. "bezpieczeństwa i higieny pracy") związane z hobbystycznym modyfikowaniem fabrycznych samochodów w "samochody na wodę":
Podstawowym problemem "samochodów na wodę"
jest, że spalają one wodór. Od czasu zaś
słynnego nieszczęścia ze sterowcem
"Hindenburg" w dniu 6 maja 1937 roku
wszyscy doskonale wiemy, że wodór jest
wysoce niebezpiecznym gazem.
Oczywiście, jego niebezpieczność można
zminimalizować, trzeba jednak z gazem tym
obchodzić się bardzo ostrożnie. Dlatego podczas
hobbystycznych badań i rozwoju własnego
"samochodu na wodę" należy zwracać dużą
uwagę na sprawy BHP, szczególną uwagę
przykładając m.in. do następujących spraw:
1. Eksplosywność wodoru. Wodór już w
niewielkim stężeniu w powietrzu tworzy niebezpieczną
mieszankę wybuchową. Wybucha on w szerokim
zakresie stężeń od kilku do kilkudziesięciu procent.
Wodór jest więc wysoce niebezpiecznym gazem
i jeśli ktoś postępuje nierozważnie to może się to
źle skończyć. Dlatego warto pamiętać ostrzeżenie
na jego temat. Nie wolno usypiać swej czujności
podczas ewentualnych eksperymentów.
2. Potrzeba posiadania sprawnej gaśnicy pod ręką.
Budując i testując własny dysocjator, a także użytkując
potem samochód zawierający ten dysocjator, należy
pamiętać aby zawsze mieć pod ręką dobrze działającą
gaśnicę.
3. Gwarantowana niepalność i nietopliwość używanych materiałów.
Budując własny dysocjator wody należy zawsze pamiętać,
że wszystkie jego podzespoły muszą być wykonane z
niepalnych ani nietopliwych materiałów. Dlatego
każdy z materiałów i podzespołów użytych do tej budowy
należy osobiście sprawdzić czy faktycznie się ani nie pali,
ani nie topi pod wpływem wysokiej temperatury.
4. Wprowadzanie do swojej konstrukcji najróżniejszych
zabezpieczeń technicznych. Zabezpieczenia te
powinny być tak przemyślane, aby jak tylko można
minimalizowały one niebezpieczeństwo pożaru lub
eksplozji. Ich przykłady obejmują "zawory wodne"
włączone w skład budowanej przez siebie instalacji,
miejsca upuszczania wodoru i tlenu dobrane tak
aby zminimalizować niebezpieczeństwo zapłonu
i wybuchu, itd., itp.
5. Oddzielanie tlenu od wodoru. Wodór bez
tlenu lub bez powietrza nie wybuchnie. Dlatego
w swojej instalacji przez tak długo jak się da należy
rozgraniczać wodór od dostępu do tlenu i do powietrza.
6. Rady i wiedza praktyków. Zanim się podejmie
własne hobbystyczne badania i rozwój nad "samochodem
na wodę", należy też dobrze postudiować uwagi innych
ludzi którzy wykonywali te same działania przed nami.
Dlatego najlepiej byłoby skontaktować się i porozmawiać
osobiście lub pokorespondować z kimś kto już dokonywał
takich badań i rozwoju. Przy braku zaś takiej możliwości,
dobrze jest chociaż postudiować dokładnie co na ten
temat napisane już zostało na całym szeregu odmiennych
źródeł dostępnych w Internecie.
* * *
Oczywiście, niebezpieczność wodoru daje
się poskromić poprzez odpowiednie
zabezpieczenia techniczne i przez ostrożność
działania. Nagrodą zaś tego poskromienia
jest oddanie do użytku naszej cywilizacji
samochodu który przestaje zanieczyszczać
otoczenie - czyli który wydziela "zero emisji".
To z tego powodu już w 2008 roku wypuszczonych
zostało na rynek aż kilka modeli samochodów
napędzanych właśnie wodorem. O samochodach
tych piszę w punkcie #C8 poniżej. Tyle że
wodór używany do ich napędu narazie NIE
jest jeszcze produkowany w nich samych z
wody - w miarę jak wodór ten jest spalany,
a wodór ten jest gromadzony w ich baku tak
jako dzisiejsza benzyna. Na przekór jednak
że umieszczenie w tych samochodach dużego
baku wypełnionego wodorem zwiększa w nich
zagrożenie pożarem i eksplozją, korzyści z
użycia wodoru jako paliwa przeważają nad
trudnościami technicznymi i nad niewygodami.
#C4.
Wkład do przyszłego rozwoju naszej cywilizacji który "samochody na wodę" dodają już obecnie:
Hobbystyczne eksperymenty nad zbudowaniem
i użytkowaniem dzisiejszych "samochodów
na wodę" są ogromnie inspirujące. Mianowicie
stwarzają one na Ziemi wymagany klimat
intelektualny przy którym ludzkość zaczyna
zwracać uwagę na cały szereg obszarów
które w przeciwnym wypadku uległyby przeoczeniu.
Wymieńmy więc teraz i opiszmy skrótowo
te obszary, w których działania hobbystów
budujących swoje "samochody na wodę"
już ujawniły uprzednio przeaczany
ogromny potencjał poznawczy:
1. Rozwój "samochodów na wodę" pobudza
zainteresowanie ludzkich badaczy problemem
optymalizacji spalania i składu płomienia.
Mianowicie, dotychczas w samochodach optymalizowane
było niemal wszystko oprócz płomienia i procesu
spalania. I tak silniki naszych samochodów
mają nieustannie udoskonalaną konstrukcję,
materiały, chłodzenie, smarowanie, zapłon, itd., itp.
Jednak jak dotąd nikt nie optymalizował składu
płomienia ani dynamiki procesu spalania.
To zaś znaczy że w sprawach samochodów
byliśmy niemal jak owi piekarze którzy dla
udoskonalanie pieczywa zmieniali jedynie
mąkę i składniki ciasta, jednak nigdy nie
zajęli się składem płomienia i temperaturą
pieca. Tymczasem jak się okazuje, właśnie
w optymalizacji płomienia i spalania kryje
się najwyższy potencjał oszczędności paliwa
i eliminowania zanieczyszczeń naturalnego
środowiska.
2. Rozwój "samochodów na wodę" ujawnia
katalizujące zdolności odmiennych płomieni.
Znaczy, z płomieniem jest jak ze smakiem
jedzonych potraw - tj. jest on tym doskonalszy
im lepiej dobierzemy składniki które go formują.
Tymczasem dotychczas nauka ziemska w
płomieniu doszukiwała się jedynie energii
i sprawności, a nie jego zdolności katalizacyjnych.
3. Rozwój "samochodów na wodę" daje znaczące
wyniki ekonomiczne, bowiem pomniejsza ono
zużycie paliw i zanieczyszczenie powietrza.
Znaczy, ludzie którzy inwestują w "samochody na
wodę" faktycznie odnoszą z tego znaczące korzyści
finansowe. Przykładowo, podczas prostego
eksperymentu opisanego w punkcie #G2 strony
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
okazało się że w typowym dzisiaj amerykańskim
"połykaczu benzyny" wprowadzenie konwencjonalnego
dysocjatora wody zmniejszyło zużycie paliwa z ponad
20 l/100km do jedynie około 5 l/100km (czyli oszczędność
na paliwie wynosiła tam około 75%, czyli dwie trzecie
kosztów paliwa). Chociaż więc w bardziej oszczędnych
samochodach japońskich czy koreańskich wyniki
będą zapewne znacznie mniejsze, ciągle oszczędność
na paliwie oraz zmniejszenie szkodliwości gazów
wydechowych będzie tam wyraźnie odnotowalne.
4. Prace rozwojowe nad "samochodem na wodę"
zwalniają z uwięzi nielimitowany potencjał twórczy
który kryje się w ogromnych rzeszach indywidualnych
hobbystów. Jeden z problemów obecnego
rozwoju samochodów polega na tym, że typowo
spodziewamy się że rozwój ten ma być dokonywany
przez "opłacanych ekspertów" - znaczy przez
naukowców z uczelni i przez inżynierów w fabrykach.
Niestety, dzisiejsze systemy edukacyjne
"zabijają" zmysł twórczy u takich ekspertów,
zakładając im przysłowione "klapki na oczy".
Stąd owi "opłacani eksperci" rzadko są zdolni
do dokonania czegoś naprawdę nowego, co
wypełniłoby definicję "prawdziwego postępu"
z punktu #G4 tej strony.
Doskonałym sprawdzianem istnienia ichnich
"klapek na oczach" były zacięte dyskusje
internetowe o "samochodach na wodę" z
czerwca 2008 roku np. na Googlowskich wątkach
http://groups.google.com/group/aus.cars/browse_thread/thread/fe97a6a1887e1216# oraz
http://groups.google.com/group/aus.cars/browse_thread/thread/2011093f63500a95/f9d03d70b2ca4d49
w języku angielskim, lub na wątku
http://groups.google.com/group/pl.misc.samochody/browse_thread/thread/7eb32973d920311e#
po polsku.
W dyskucjach tych owi "eksperci" typowo zaprzeczali
rzeczywistości i już ustalonym faktom twierdząc
uparcia jak zacięte płyty że takie samochody
jakoby wcale NIE dają korzyści które faktycznie
już zostały eksperymentalnie potwierdzone.
Na szczęście, "samochód na wodę" uwalnia z uwięzi
twóczość i zdrowy rozsądek całych rzesz zwykłych
ludzi którzy wcale nie mają owych "klapek na oczach"
i których potencjał twórczy był dotychczas marnotrawiony.
5. Rozwój "samochodów na wodę" jest czynnikiem
ewolucyjnym który spowoduje transformację
obecnych samochodów spalinowych w przyszłe
"samochody darmowej energii".
Głównym powodem dla którego warto zajmować
się rozwojem technologii "samochodów na wodę",
jest że stopniowe opanowanie telekinetycznej
dysocjacji wody dającej ponad 100% sprawność
energetyczną (opisywanej w punkcie #C5 poniżej)
pewnego dnia pozwoli na osiągnięcie przełomu.
Mianowicie umożliwi ono w przyszłości aby całkowicie
wyeliminować spalanie paliwa w samochodach.
Pozwoli ono uczynić z samochodów rodzaje
samonapędzających się generatorów darmowej
energii, jakie spalają wyłącznie wodę którą one
same telekinetycznie dysocjują na wodór i na tlen.
Dlatego wersja "samochodu na wodę" opisanego
na tej stronie jest pierwszym krokiem w kierunku
owego przełomu. Drugim krokiem będzie zastąpienie
konwencjonalnego dysocjatora wody przez dysocjator
telekinetyczny o ponad 100% sprawności, który -
podobnie jak powyższa wersja samochodu, będzie
dodatkowo zasilał cylinder w mieszankę wodorowo-powietrzną.
Natomiast trzecim, końcowym krokiem w tym
kierunku będzie całkowite wyeliminowanie spalania
paliwa i zastąpienie go spalaniem mieszanki
wodorowo-powietrznej.
#C5.
Przyszłościowa zasada działania "telekinetycznych dysocjatorów wody" o ponad 100% sprawności przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości:
Ogólna budowa i zasada działania "telekinetycznych
dysocjatorów wody" o sprawności znacznie
przekraczającej 100% jest nieco podobna
do "konwencjonalnych dysocjatorów wody"
pokazanych na "Rys. #C1" powyżej.
Najważniejsze różnice pomiędzy oboma
tymi rodzajami dysocjatorów wody
sprowadzają się do faktu, że (a) elektrody
"telekinetycznych dysocjatorów wody"
wibrują (drgają) z częstotliwościami zgodnymi
z częstotliwością drgań własnych atomów wody,
a także że (b) ich obie elektrody i obie komory
dysocjacyjne są wykonane ze specjalnych
materiałów które pełnią funkcje "katalizatorów"
dla dysocjacji wody.
Aby w możliwie najprostrzy sposób wyjaśnić
jak zasada działania "telekinetycznych
disocjatorów wody" jest urzeczywistniona,
konieczne jest odwołanie się do budowy i
zasady działania szczególnego rodzaju
telekinetycznej grzałki do zagotowywania
wody, która opisana została dokładnie na stronie
boiler_pl.htm - o telekinetycznej grzałce do wody któa bije wszelkie rekordy.
Podczas zagotowywania wody tamta
telekinetyczna grzałka intensywnie wibruje.
Dlatego po poznaniu budowy i działania tamtej
grzałki telekinetycznej w tym miejscu wystarczy
dodać, że "telekinetyczne dysocjatory wody"
są po prostu podobne do "konwencjonalnego
dysocjatora wody" pokazanego powyżej
na "Rys. #C1", w którym każda z elektrod
zastąpiona została właśnie przez taką
telekinetyczną grzałkę nastrojoną do wymaganej
częstotliwości drgań. Oczywiście, aby owe
"elektrody" które faktycznie są "telekinetycznymi
grzałkami" wibrowały z wymaganą częstotliwością,
taki telekinetyczny dysocjator wody musi być
zasilany prądem pulsującym, a nie prądem
stałym. Stąd dodatkowymi podzespołami takich
"telekinetycznych dysocjatorów wody" będą dwa
odmienne "oscylatory" (tj. "obwody oscylujące")
które każdej z owych "elektrod" będą dostarczały
prąd pulsujący o wymaganej przez nią częstotliwości.
Telekinetyczna dysocjacja wody o ponad 100%
sprawności energetycznej opisana też została
(ale z bardziej teoretycznego punktu widzenia)
w podrozdziale K3.2 z tomu 10
monografii [1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne"
upowszechnianej nieodpłatnie między innymi
za pośrednictwem niniejszej strony.
#C6.
Oszacowania sprawności energetycznej
"telekinetycznych dysocjatorów wody" przydatnych dla zasilania "samochodów na wodę" przyszłości (ponad 2000%):
Motto:
"Wszystko co jest możliwe do pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia."
Rozważmy proces dysocjacji wody z punktu
widzenia rodzaju energii której dostarczenia
proces ten wymaga.
Jak łatwo wydedukować, proces ten składa
się z dwóch przemian które muszą być zaspokajane
na dwa odmienne sposoby. Jedna z nich to
energia "rozrywania" więzi międzyatomowych,
czyli rozdzielania cząsteczek wody na luźne
atomy wodoru i tlenu. Druga zaś przemiana
polega na neutralizacji ładunków elektrycznych
w jonach wodoru i tlenu. W telekinetycznych
dysocjatorach wody proces "rozrywania"
więzi międzyatomowych jest całkowicie
zaspokajany energią pochodzącą z
technicznej telekinezy.
Stąd wcale nie wymaga on dostarczenia energii
z zewnętrznego źródła. Jedyną więc energią
która musi być dostarczona do telekinetycznych
dysocjatorów wody, jest energia elektryczna
która neutralizuje ładunki elektryczne jonów.
Owa enegia jest jednak mniejsza niż jakieś
5% całej energii wydzielanej podczas
spalania wodoru i tlenu. To zaś oznacza, że
telekinetyczne dysocjatory wody będą wykazywały
sprawność energetyczną wynoszącą ponad
2000% w odniesieniu do ilości energii cieplnej
wydzielanej podczas spalania generowanego
przez nie wodoru i tlenu. Innymi słowy, po
spaleniu wytwarzanego przez nie wodoru
w silniku samochodowym, nadwyżka energii
wyprodukowanej przez ów silnik samochodowy
będzie wystarczająco duża aby być skierowana
z powrotem do owych telekinetycznych dysociatorów
wody i samo-podtrzymywać ich niekończące
się działanie.
Problem jaki dzisiejsi ludzie mają z osiągnięciem
ponad 100% sprawności energetycznej jest
typu filozoficznego.
Mianowicie, jak to wyjaśniono w punkcie #D1
odrębnej strony internetowej
god_proof_pl.htm - o dowodach naukowych że Bóg faktycznie istnieje,
ateistyczni naukowcy wierzą (a za nimi wierzy też reszta ludzi),
że w przypadkowo powstałym wszechświecie większość
celów i zamiarów jest niemożliwa do osiągnięcia lub
do zrealizowania. Nawet więc nie próbują osiągnąć
niektórych swoich zamierzeń jakie uznali za nieosiągalne.
Tymczasem okazuje się (jak
totalizm
wyjaśnił to na powyższej stronie), że faktyczny wszechświat
stworzony przez Boga został celowo zaprojektowany
aż tak inteligentnie, że "wszystko co jest możliwe do
pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia" -
po uzasadnienia patrz podrozdziały B7.3 i I5.4.2 z monografii
[8/2].
Ponad 100% sprawność energetyczna jest więc też
możliwa - my jedynie musimy znaleźć sposób jak
ją osiągnąć.
Dalsze wyjaśnienia, które na bazie
teorii wszystkiego
zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
uzasadniają dlaczego dzisiejsza oficjalna nauka
ziemska jest w całkowitym błędzie wyskakując
z zaprzeczaniem możliwości zbudowania urządzeń
o ponad 100% sprawności energetycznej, na długo
przedtem zanim nauka ta zdołała wyjaśnić czym
właściwie "energia" naprawdę jest, zawarte
są w punkcie #I1 strony
telekinetyka.htm - o eksperymentalnej budowie urządzeń telekinetycznych.
#C7.
Jakie będą zalety przyszłych "samochodów na wodę" oraz przyszłych "silników spalinowych na wodę" używających owych telekinetycznych dysocjatorów wody:
Przyszłe "samochody na wodę" oraz przyszłe
"silniki na wodę", które same będą generowały
dla siebie paliwo poprzez telekinetyczną dysocjację
wody, będą się odznaczały całą gamą niezwykłych
zalet. Wyliczmy i powtórzmy tutaj najważniejsze
z owych zalet.
1. Wyższe niż obecnie bezpieczeństwo.
Mianowicie będą one nieporównanie bezpieczniejsze
od dzisiejszych samochodów i silników spalinowych,
np. na benzynę.
Wszakże w przeciwieństwie do dzisiejszych silników
potrzebujących zbiornik z palnym paliwem, owe
"silniki na wodę" będą jedynie posiadały zapas
niepalącej się wody. Palne paliwo będą one
wytwarzały tylko na krótką chwilę przed spalaniem
i jedynie w wymaganych (małych) ilościach naraz.
Stąd silniki takie nie będą w stanie się zapalić ani
spowodować pożar czy eksplozję np. całego
samochodu - tak jak to często widzimy z
dzisiejszymi silnikami. Także spalana przez nie
mieszanka wodorowo-powietrzna będzie
bezpieczniejsza od mieszanki paliwa
z powietrzem, bowiem także jest trudna do
samozapalenia, zaś np. w przypadku nieszczelności
będzie się po prostu ulatniała w powietrze, a nie
rozlewała po silniku.
2. Wysoka ekonomika użytkowania.
Będą one ogromnie tanie w użytkowaniu. Wszakże
ich paliwem będzie zwykła woda której na Ziemi
istnieją nieprzebrane ilości. Wodę tą będą one
same telekinetycznie dysocjowały (z ponad 100%
sprawnością) na wodór i tlen przez nadwyżkę energii
którą silniki te będą wytwarzały poprzez spalanie
wodoru.
3. Brak zanieczyszczeń. Ani takie samochody
na wodę ani też takie silniki na wodę nie będą
generowały zanieczyszczeń. Wszakże z ich rur
wydechowych ulatywała będzie tylko para wodna.
4. Brak niekorzystnych oddziaływań na naturę.
Te silniki NIE będą naruszały balansu przyrody.
Ich paliwo powstaje przecież przez dysocjację
wody, zaś ich produkty spalania z powrotem
składają ową wodę. Ponadto aby zaopatrzyć
je w paliwo nasza cywilizacja NIE będzie
potrzebowała kopalni ani rafinerii.
5. Utrzymanie ważności dotychczasowego dorobku
technologicznego i naukowego.
Wszelkie dotychczasowe osiągnięcia ludzkości w
zakresie budowy samochodów i silników spalinowych
pozostaną dla nich ważne. Stąd wszystko co ludzkość
wie na temat powiększania ich żywotności, doskonałości
pracy, wyważenia, podstaw naukowych, doświadczeń
w budowie, naprawie, użytkowaniu, itp., pozostanie
w mocy.
Aczkolwiek wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy,
aby doprowadzić samochody i silniki spalinowe do
dzisiejszego poziomu doskonałości, całe generacje
inżynierów i naukowców pracowały nad nimi przez
ponad 100 lat. Gdyby więc obecnie ludzkość zmieniła
technologię i przeszła np. na użycie wyłącznie
samochodów elektrycznych, cały ten bagaż
wiedzy i doświadczeń uległby utraceniu - tak
jak to raz już się stało w sprawie silników parowych
i lokomotyw. Jeśli jednak ludzkość utrzyma samochody
spalinowe, a jedynie zmieni je na "samochody na wodę",
wówczas cały dotychczasowy dorobek naukowy i
technologiczny będzie zachowany.
Wielu ludzi uważa że nie warto inwestować
w przetransformowanie obecnych samochodów
i silników spalinowych w samochody i silniki na
wodę spalające mieszankę wodoru i powietrza.
Wierzą oni bowiem że
znacznie lepiej dla naszej cywilizacji jest
całkowicie wyeliminować silniki spalinowe
i zastąpić je silnikami elektrycznymi. Aczkolwiek
takie całkowite zastąpienie silników spalinowych
może brzmieć realne i atrakcyjne, istniało będzie
wiele sytuacji na Ziemi kiedy okaże się ono
niemożliwe. Jako przykłady rozważmy tradycję,
hobby, czy sport - chociaż faktycznie istnieje
wiele więcej powodów. W przyszłości nie będzie
wszakże można zabronić ludziom którzy
kultywują jakieś wymagające silnika spalinowego
tradycje czy hobby, albo uprawiają jakiś
sport motorowy, aby w tym co jest esencją
danej tradycji, hobby, czy sportu usunęli
oni całkowicie silniki spalinowe. Wszakże
przykładowo jeśli ktoś zechce w przyszłości
hobbystycznie używać dzisiejszego
motocykla "Harley-Davidson" (a założę
się że będzie wielu takich ludzi), wówczas
nie da się tego uczynić po zastąpieniu w nim
jego silnika spalinowego przez silnik elektryczny.
Wszakże to co by się otrzymało nie byłby
już wówczas "Harleyem-Davidsonem".
Jednak daje się wówczas w motocyklu
tym zastąpić obecnie używane paliwo,
na mieszaninę wodoru i powietrza.
Po takim zaś zastąpieniu paliwa, oraz
po wprowadzeniu niewielkich zmian
technicznych jakie to zastąpienie by
wymagało, to co się otrzyma nadal
będzie miało wszystkie cechy motocykla
"Harley-Davidson". Oczywiście, ów
motocykl podałem tutaj tylko jako
przykład. W przyszłości bowiem wszystko
co dzisiaj używa silnika spalinowego,
odrzutowego, czy rakietowego, będzie
dawało się używać w dokładnie taki sam
jak dzisiaj sposób po jedynie przerobieniu
silników na użycie paliwa z mieszanki
wodorowo-powietrznej, zaś rakiet na
użycie mieszanki wodorowo-tlenowej.
Takie zaś przerobienie wymagało będzie
jedynie zastąpienie ich gaźników przez
opisywane tutaj "telekinetyczne dysocjatory
wody" zaś benzyna z ich baków będzie zastapiona
przez wodę. Cała reszta zaś ich konstrukcji,
zasady działania, sposobu pracy, sposobu
sterowania, żywotności silnika, ważności
użytych rozwiązań technicznych, teorii i
badań, udoskonaleń, materiałów, kultury,
ludzkich nawyków, itd., itp.,
będzie pozostawała bez zmian.
#C8.
Dotychczasowe osiągnięcia naszej cywilizacji na jej drodze do "samochodu na wodę":
Sytuacja naszej cywilizacji obrazowana rosnącymi
cenami benzyny oraz raptownym ocieplaniem
się klimatu, spowodowała że w 2008 roku aż kilka
producentów samochodów wyszło na rynek z
prototypami napędzanymi wodorem zamiast
benzyną. Oczywiście, upłynie wiele lat zanim
takie samochody napędzane wodorem zapełnią
drogi naszej planety, a potem jeszcze więcej
lat zanim ich baki wypełnione płynnym wodorem
zastąpione zostaną telekinetycznymi dysocjatorami
wody. Niemniej sam fakt że już obecnie są one
budowane i że zwolna rozwiązują one kolejne trudności
techniczne stojące na drodze tej nowej technologii,
jest wysoce optymistycznym znakim na przyszłość.
Pierwszą nowinę o samochodzie napędzanym
wodorem przeczytałem w artykule "Zero emission
car in production" (tj. "Samochód z zerową emisją
gazów spalinowych już w produkcji"), który ukazał
się na stronie C5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie ze środy (Wednesday), June 18, 2008.
Artykuł ten opisywał samochód na paliwo wodorowe
opracowany przez japońską formę "Honda". Paliwem
dla owego samochodu był wodór (a ściślej nieszanka
owego wodoru z powietrzem). Natomiast zamiast
spalin emitował on z siebie ciepłą parę wodną.
Ciekły wodór używany w nim jako paliwo był w nim
tankowany do specjalnego baku z którego silnik
pobierał ten wodór w miarę spalania.
Kolejna dobra nowina o następnych prototypach
samochodów na wodór które wyszły na rynek w
2008 roku, pojawiła się w obszernym artykule
"Running on hydrogen" (tj. "Napędzany wodorem")
ze stron T8 i T9 dodatku "Star Two" do malezyjskiej gazety
The Star,
wydanie z wtorku (Tuesday), 26 August 2008.
Artykuł ten opisuje już trzy modele takich samochodów
istniejące w 2008 roku, które jako paliwo tankują
płynny wodór. Samochody te to:
"BMW Hydrogen 7" - który spala mieszankę wodorowo-powietrzną
w konwencjonalnym silniku tłokowym, oraz dwa nowe samochody
działające na zasadzie tzw. "fuel-cells" (tj. "baterie paliwowe").
W owej zasadzie działania wodór i powietrze zamieniane jest
na elektryczność w tychże "fuel-cells", zaś owa elektryczność
napędza potem silniki elektryczne które obracają koła tych
samochodów. Dwa samochody już wypuszczone na rynek
w 2008 roku, które używają owej technologii wodorowych
"fuel-cell", to japońska "Honda FCX Clarity" (która przjeżdża
432 km na jednym baku pełnym wodoru), oraz amerykański
GM "Chevrolet Equinox Fuel Cell" (który przejeżdża 256 do 320
km na jednym baku pełnym wodoru). Powyższy artykuł m.in.
wyjaśniał zalety i wady takich samochodów napędzanych wodorem.
Przykładowo, aż kilkakrotnie podkreślał on z naciskiem, że
zamiast spalin samochody te emitują parę wodną ze swoich
rur wydechowych. Mają one też większy zasięg niż obecne
samochody elektryczne, zaś ich tankowanie jest szybsze niż
ładowanie baterii w samochodach elektrycznych (ich pełne
zatankowanie w 2008 roku zajmowało około pół godziny).
Ponadto artykuł ten opisywał wideo instruktażowe firmy GM
pokazujące co się dzieje jeśli w samochodach pojawi się
przeciek paliwa który doznaje zapłonu. I tak w konwencjonalnym
samochodzie na benzynę już wkróce po zapłonie przecieku
płomienie ogarniają cały samochód. Natomiast w samochodzie
napędzanym wodorem, z powodu znacznej lekkości wodoru
w porównaniu z ciężarem powietrza (która to lekkość
powoduje że wodór ulatnia się prosto w górę), zapłon
takiego przecieku paliwa powoduje tylko cieniutki sznurek
płomienia unoszący się z samochodu prosto w górę.
Do najważniejszych wad owych samochodów, o jakich
pisał ten artykuł, m.in. obecnie należy trudność techniczna
przechowywania płynnego wodoru w bakach, niewielka
ilość stacji tankujących płynny wodór (np. w całych USA
w 2008 roku było tylko 61 stacji sprzedających wodór,
ale za to 180 000 stacji sprzedających benzynę), duże
straty energetyczne powodowane najpierw konwencjonalnym
produkowaniem wodoru, a później spalaniem tego wodoru
w nadal energetycznie nisko-sprawnych samochodach,
"nieczystość" dzisiejszych metod produkowania wodoru -
które to metody ciągle generują gazy cieplarniane,
oraz wysokie ceny nowej technologii. (Np. dzisiejsze
wodorowe "fuel-cells" wymagają do swej budowy drogich
metali szlachetnych, takich jak platyna i palladium.)
* * *
Opanowywanie przez ludzkość technologii
samochodów napędzanych wodorem służy
jednocześnie budowie samochodów na wodę.
Wszakże od samochodu napędzanego
wodorem, do samochodu napędzanego
wodą, jest już tylko jeden mały krok. Do
takiej transformacji wystarczy bowiem
że ktoś wypracuje technologię budowy
telekinetycznych dysocjatorów wody o
ponad 100% sprawności energetycznej.
Po zastąpieniu w samochodach na wodór,
baków z wodorem przez takie telekinetyczne
dysocjatory wody, nasza cywilizacja otrzyma
"samochody na wodę".
Część #D:
Samochód elektryczny zasilany prądem czerpanym
z "akumulatora o pojemności wystarczającej na
tysiące lat", znaczy samochód zasilany z tzw.
komory oscylacyjnej:
Nazwa
komora oscylacyjna
przyporządkowana została do nowego rodzaju
akumulatora i przetwornika energii mojego wynalazku,
który przechwytuje i przechowuje energię w najczystrzej
z możliwych postaci, mianowicie w formie pola magnetycznego
o ogromnie dużej gęstości. Z powodu takiej
zasady działania owego akumulatora energii,
komora ta jest w stanie zgromadzić w relatywnie
niewielkiej objętości teoretycznie nieograniczone
ilości energii. W praktyce więc przy wielkości
porównywalnej do dzisiejszych akumulatorów
samochodowych, komora oscylacyjna jest
w stanie przechowywać ilość energii jaka
wystarczy na kilka tysięcy lat pracy dzisiejszego
samochodu. Jako takie, "komory oscylacyjne"
mogą z powodzeniem zastępować baterie i
akumulatory z dzisiejszych samochodów
elektrycznych. Budowa i działanie "komór
oscylacyjnych" opisane zostały w rozdziale
C z tomu 2 monografii
[1/4],
a także aż na kilku stronach internetowych.
W internecie najszerszy ich opis zawarty
jest na stronie
oscillatory_chamber_pl.htm - o komorze oscylacyjnej
w całości poświęconej temu urządzeniu.
Podsumowanie informacji na temat komory
oscylacyjnej zawarte jest także w punkcie #9 strony
magnocraft_pl.htm - o budowie i działaniu magnokraftu,
a także w punkcie #D1 strony
propulsion_pl.htm - o zaawansowanych napędach magnetycznych wehikułów latających.
Poniższa ilustracja "Fot. #D1" pokazuje jak
wygląda eksperymentalny prototyp takiej komory.
(a)
(b)
Fot. #D1ab: Eksperymentalne prototypy
komory oscylacyjnej budowane przez polskiego
hobbystę który życzył sobie pozostać anonimowym.
Jego komora oscylacyjna to ta mała, przeźroczysta,
plastykowa kostka widoczna na lewym zdjęciu "a"
na wysokości prawego uda eksperymentującego.
Pozostałe urządzenia widoczne na lewym zdjęciu
"a" to zasilacze tej komory, oraz urządzenia pomiarowe.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #D1a (lewa):
Pokazuje ona polskiego hobbystę,
który pracował nad rozwojem komory oscylacyjnej,
razem z jego eksperymentalnym stanowiskiem
badawczym składającym się z: (a) badanego
prototypu komory, (b) generatora impulsów jaki
dostarcza komorze jej mocy elektrycznej, (c)
elektromagnesu odchylającego, oraz (d) urządzeń
pomiarowych. Sfotografowano w sierpniu 1989 roku.
Jak to uwidocznione zostało na powyższym zdjęciu,
hobbysta ten wykonywał wszystkie eksperymenty w
pokoju swojego maleńkiego miejskiego mieszkania,
ku nieposkromionemu oburzeniu swojej żony. Później
zmuszony był przerwać owe eksperymenty, ponieważ
żona zagroziła mu rozwodem.
Oczywiście jego prototyp komory ciągle wymagał
dalszego doskonalenia aby stać się źródłem potężnego
pola magnetycznego. Zapewne też wymagane będzie
kilka lat badań i rozwoju zanim pierwsze komory będą
gotowe do użytku. Jednak niepodważalnym osiągnięciem
tego hobbysty jest że zademonstrował on iż zasada
działania komory oscylacyjnej jest poprawna oraz że
daje się urzeczywistnić w urządzeniu technicznym. W
ten sposób otworzył on drzwi dla dalszych bardziej
zaawansowanych badań i rozwoju.
Mnie zawsze zastanawia paradox, że jeden
hobbysta zdołał osiągnąć aż tak wiele w rozwoju
tego cudownego urządzenia. A przecież pracował
on w swoim wolnym czasie przeznaczonym
na odpoczynek, wszystko czym dysponował
ograniczało się do kilku noży kuchennych
oraz narożnika swojego pokoju, oraz zmuszony
był wydawać własne niewielkie zarobki na materiały,
prototypy i na urządzenia pomiarowe. Jednocześnie
mamy na świecie tysiące owych doskonale
wyposażonych laboratoriów uniwersyteckich
otrzymujących od podatników milionowe granty na badania.
Niestety, ich dysponenci uparcie ignorują moje
niezliczone podania aby pozwolono mi dokonywać
badań i rozwoju tej komory w ichnich laboratoriach.
Wszakże zakłóciłoby to wygodny styl życia naukowców.
Tymczasem nie trudno przewidzieć jak wiele
dałoby się osiągnąć gdyby urządzeniu temu
pozwolono jednak rozwijać się oficjalnie w takim
dobrze wyposażonym laboratorium naukowym.
Fot. #D1b (prawa):
Nocna czarno-biała fotografia modelu komory oscylacyjnej
owego polskiego hobbysty. Ukazuje ona fascynujący wygląd
pęków jarzących się iskier elektrycznych rotujących po obwodzie
kwadratu. Fotografia ta wykonana została w maju 1987 roku.
#D2.
Senator McCain obiecał 300 milionów dolarów nagrody
dla wynalazcy akumulatora energii o cechach
komory oscylacyjnej:
Motto:
"Ów zbawienny akumulator i przetwornik energii nowej
generacji, przydatny m.in. do napędu samochodów
elektrycznych, za wynalezienie którego Senator McCain
obiecał 300 milionów dolarów nagrody,
wynaleziony już został w 1984 roku - jest nim tzw.
komora oscylacyjna."
Kandydat na prezydenta USA, senator John
McCain, we wtorek dnia 24 czerwca 2008
roku obiecał publicznie że ufunduje nagrodę
w wysokości 300 milionów dolarów USA temu
wynalazcy który wynajdzie korzystny dla
naturalnego środowiska akumulator energii
nowej generacji, przydatny do napędzania
samochodów. Jego obietnica została natychmiast
rozgłoszona po świecie. Już następnego dnia
powtarzały ją niemal wszystkie dzienniki telewizyjne
oraz wiele gazet. Przykładowo, w Nowej Zelandii
opisana ona została w artykule "McCain offers
$394m for greener car battery" (tj. "Senator
McCain obiecuje $394 milionów dolarów
nowozelandzkich za 'zielony' akumulator
do samochodu"), ze strony B1 gazety
The Dominion Post,
wydanie ze środy (Wednesday), June 25, 2008.
W następnym tygodniu tamta obietnica była
komentowana w artykule "Bravo to those extending the
knowledge frontiers" (tj. "Brawo dla tych co poszerzają
czołówkę wiedzy") ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z wtorku (Tuesday), July 1, 2008.
Jako ciekawostkę warto w tym miejscu wyjaśnić,
że właśnie taki ogromnie korzystny dla naturalnego
środowiska akumulator i przetwornik energii ja
wynalazłem w dniu 3 stycznia 1984 roku. Nazywa się on
komora oscylacyjna.
Jego dokładne opisy, wraz z historią jego
wynalezienia, zawarte są w rozdziale C z
tomu 2 monografii
[1/4] oraz
[1/5]
upowszechnianych nieodpłatnie m.in. za
pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
Owa "komora oscylacyjna" jest właśnie cudownym
akumulatorem i przetwornikiem energii (nowej generacji)
przydatnym m.in. i do napędzania samochodów
elektrycznych. Wszakże ilość energii którą
jest ona w stanie zakumulować w objętości
dzisiejszego akumulatora samochodowego,
potem zaś uwolnić na życzenie, wystarcza
do napędzania samochodu przez kilka tysięcy
lat. Ponadto nie generuje ona żadnych
zanieczyszczeń. Z kolei energia jest w niej
przechowywana w najczystszej formie pulsującego
pola magnetycznego które umożliwia łatwe
czerpanie tej energii za pośrednictwem zwykłego
uzwojenia transformatorowego i następne jej
bezpośrednie użycie do napędzania samochodów.
To właśnie z uwagi na ów szeroki zakres
zastosowań komory oscylacyjnej, a także z uwagi
na jej ogromnie zalety użytkowe, sporo badaczy -
takich jak owa włoska grupa badawcza pokazująca
swoje wideo pod adresem
http://video.google.it/videoplay?docid=-6524822319379322289&hl=it,
podjęło badania i rozwój nad prototypem komory
oscylacyjnej.
Oczywiście, opisywane tutaj obwieszczenie
senatora McCain ma wartość głównie jako moralne
(a nie finansowe czy faktyczne) wsparcie dla
badań i rozwoju nad komorą oscylacyjną.
Wszakże w chwili jego ogłoszenia było ono
tylko obietnicą daną dla przypadku jeśli Senator
ten wygra wybory prezydenckie, a nie faktycznym
i już dostępnym dofinansowaniem badań nad
komorą oscylacyjną. Polskie zaś przysłowie
ostrzega że "obiecanki, cacanki, tylko głupiemu
radość". Niemniej nawet będąc jedynie obietnicą
i mając wartość tylko jako moralne wsparcie,
ciągle ma ono dużą wartość jako uwypuklenie
wagi i pilności technicznego urzeczywistniania idei
komory oscylacyjnej.
Wszakże uzmysławia ono każdemu że rozwój sytuacji
z zasobami ropy naftowej na Ziemi nieodwołalnie
wiedzie do sytuacji że któregoś dnia "komora oscylacyjna"
stanie się ludzkości absolutnie niezbędna. Szczególnie
że po zbudowaniu owa komora będzie służyła
ludzkości również na dziesiątki innych sposobów.
Przykładowo, jest ona także podstawowym urządzeniem
technicznym niezbędnym dla zbudowania tzw. "wehikułów
czasu" - co dokładniej wyjaśniłem w punktach #A1 i #B6
strony internetowej
timevehicle_pl.htm - o softwarowym czasie, o podróżowaniu przez czas i o wehikułach czasu.
Będąc zaś "sercem" i najważniejszym podzespołem
owych "wehikułów czasu", komora ta stanie się absolutnie
ludzkości niezbędna gdy ludzie dorosną już i zasłużą
sobie na pokonanie śmierci i na życie bez końca
poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do tyłu
(do lat swojej młodości) po każdym osiągnięciu wieku
starczego. (Po więcej informacji na temat pokonania
śmierci za pomocą wehikułów czasu oraz technicznego
uzyskania dostępu do wieczystego życia - patrz
podrozdział N3.2 z tomu 11 monografii
[1/5].)
Taki zaś dzień jest już coraz bliżej. W owym
więc krytycznym czasie na wagę złota będzie
ekspertyza badaczy którzy mają już jakieś
doświadczenie w badaniach i w rozwoju
"komory oscylacyjnej". Dlatego ja osobiście bym
rekomendował, aby każdy kto ma dostęp do odpowiedniej
prototypowni oraz do możliwości prowadzenia badań
laboratoryjnych, już obecnie włączył się do budowy i
rozwoju "komory oscylacyjnej". Zainwestowanie jego
zainteresowań w ów niezwykły akumulator i przetwornik
energii bezsprzecznie pewnego dnia musi okazać
się ogromnie korzystne.
Powyższe warto uzupełnić informacją, że jak czytelnik
zapewne już wie, sprawa podjęcia konkretnych
prac rozwojowych nad komorą oscylacyjną wynikająca
z obietnicy Senatora John'a McCain'a, uzyskała
konklusywne zakończenie w środę, dnia 5 listopada
2008 roku. W owym bowiem dniu Senator McCain
przegrał w wyborach prezydenta USA na rzecz Senatora
Barack'a Obama. Natomiast Senator Obama nigdy
NIE obiecywał w swojej kampanii wyborczej żadnego
finansowania prac rozwojowych nad urządzeniem
w rodzaju komory oscylacyjnej.
Nasza planeta jest pełna wysoce nieporadnych,
sceptycznych i pozbawionych twórczego zmysłu
ludzi, dla których niemal wszystko wydaje się
niemożliwe. Doskonale na ich temat wyraża się
motto z okładki na książce [2P4] pióra niejakiego
Richard'a Milton, "Forbidden Science", Fourth
Estate (6 Salem Road, London W2 4BU), London,
1994, ISBN 1-85702-302-1, 265 pages, pb.
Na swej tylniej okładce książka ta m.in. stwierdza,
cytuję: "'W tej fascynującej i dobrze napisanej książce,
Richard ujawnia zagadkową cechę wielu zawodowych
naukowców: mają oni awersję do nowych idei' - Fokus."
(w oryginale angielskojęzycznym: "'In this fascinating
and well-argued book, Richard exposes a curious
feature of many professional scientists: they are
averse to new ideas' - Focus."). Z kolei dobrą
ilustracją działania takich pozbawionych wyobraźni
sceptyków są dzieje
samolotu Braci Wrigh.
Mianowicie, główne gazety zignorowały raportowanie o
historycznym locie samolotu braci Wright w 1903 roku,
ponieważ czasopismo Scientific American
zasugerowało, że lot ten był oszustwem. W rezultacie
przez pięć następnych lat władze w Waszyngtonie
D.C. ciągle nie wierzyły w dokonanie lotu maszyną
cięższą niż powietrze.
Pechowo jednak tacy właśnie ludzie
zwykle decydują o podejmowaniu nowych
kierunków badań i rozwoju. Nie trudno więc
przewidzieć, że uczynią oni wszystko co w ich
mocy aby zablokować ewentualne prace rozwojowe
nad komorą oscylacyjną. Aby więc uprzedzić
powtórkę ich odwiecznego argumentowania według
starego wzorca "latających maszyn cięższych od powietrza
nigdy NIE da się zbudować", tyle że w nieco nowszym
sformułowaniu o brzmieniu "komory oscylacyjnej nigdy
NIE da się zbudować", poniżej przytoczę fakty
które już obecnie potwierdzają że na przekór
krytyki i zapewnień takich pozbawionych wyobraźni
sceptyków, komora oscylacyjna daje się jednak
zbudować. Oto owe fakty:
1. Na Ziemi zostały już zbudowane pierwsze prototypy
komory oscylacyjnej które potwierdziły że jej zasada
działania jest poprawna i daje się urzeczywistnić.
Przykładowo, polski hobbysta który życzył sobie
pozostać anonimowym, zbudował prototyp komory
oscylacyjnej który generował rotującą iskrę - patrz
"Fot. #D1" powyżej. Opisy jego eksperymentów
zawarte są w podrozdziale C8.2 z tomu 2 monografii
[1/4] oraz
[1/5].
Podobny prototyp komory oscylacyjnej o już rotującej
iskrze zbudowali też badacze włoscy. Ich prototypy
pokazywane są w internecie na wideo - patrz video z adresu
http://video.google.it/videoplay?docid=-6524822319379322289&hl=it.
2. W starożytności zbudowana już raz została na
Ziemi cała działająca komora oscylacyjna. W
Biblii
opisywana jest ona pod nazwą "Arka Przymierza".
W podrozdziale S5 z tomu 14 monografii
[1/4] oraz
[1/5]
przytoczony został bogaty materiał dowodowy na
potwierdzenie faktu, że "Arka Przymierza" w rzeczywistości
była już działającą komorą oscylacyjną. Jednym
z powszechniej znanych takich dowodów jest nazwa
"Lewici" dla księży którzy nosili ową komorę, a
których potężne pole magnetyczne owej komory
odpychające się od pola magnetycznego Ziemi
okresowo unosiło w powietrze i zmuszało do "lewitowania".
3. Do dzisiaj przetrwały na Ziemi zapisy prastarej
dokumentacji technicznej komór oscylacyjnych
używanych w starożytnych tzw. "vimana". Jak
informują o tym stare księgi indyjskie, w czasach
poprzedzającyh uprzednią morderczą katastrofę
zaszłą jakieś 12500 lat temu, ludzkość już
posiadała latające statki podobne do
magnokraftu,
które używały komór oscylacyjnych w swoim
napędzie. W literaturze staroindyjskiej owe statki
najczęściej nazywane są vimana. Ich
opisy zawierają staroindyjskie teksty typu "Jadżurweda",
"Mahabharata", "Ramajana" czy "Rigweda".
Analizy niektórych faktów zawartych w owych
tekstach przytacza podrozdział P5 z tomu 13 monografii
[1/4].
Dokumentacja techniczna budowy i działania komór
oscylacyjnych owych statków "vimana" przetrwała
do dzisiaj w najróżniejszych symbolicznych formach.
Przetrwałe do dzisiaj przykłady tej prastarej dokumentacji
technicznej, utrwalone na świętych obrazach z Tybetu
zwanych "thangka" (czytaj ich nazwę: "tanka"), a także
na dywanach perskich, pokazuje "Fot. #D2" poniżej.
W europejskiej kulturze przetrwało niewiele informacji
na temat tamtej poprzedniej cywilizacji technicznej
na Ziemi która zaginęła około 12500 lat temu.
Jedyne powszechnie znane w Europie wzmianki
na jej temat to legendy o Atlantis. Wzmianki te
wspierane są jednak licznymi śladami globalnej
i nagłej katastrofy datowanej właśnie na jakieś
12500 lat temu. Ślady te obejmują np. dowody
że syberyjska wieczna zamarzlina powstała właśnie
około 12500 lat temu aż tak nagle, że w żołądkach
mamutów zamarzło wówczas nawet to co właśnie
zjadły. W tym samym też czasie Sahara zamieniła
się z kwitnącego ogrodu w obecną pustynię.
Jednocześnie Nowa Zelandia wyłoniła się wtedy
z dna morza. Tego typu ślady dodatkowo
pouzupełniane są licznym folklorem z innych niż
europejska kultur. Owe folklorystyczne przekazy
z innych kultur stwierdzają, że przed ową globalną
katastrofą na Ziemi panowała wysoce rozwinięta
cywilizacja techniczna która dysponowała latającymi
maszynami (podobnymi do
magnokraftu)
i która miała miasta-królewstwa rozsiane po całej Ziemi.
Niestety, cywilizacja owa uwikłała się w kosmiczną
wojnę opowiadając się po stronie która wojnę tą
przegrała. W rezultacie potężny atak bombowy
strony przeciwnej na owe ziemskie miasta-królestwa
spowodował znaczący obrót skorupy Ziemi, połączony
z ogromnym potopem i z gwałtowną zmianą klimatu.
To zaś całkowicie zniszczyło ową poprzednią
zaawansowaną cywilizację ludzką, zmuszając
nielicznych ocalałych do zaczynania wszystkiego
od samego początku. Niemniej do dzisiaj przetrwały
ślady promieniowania w ruinach niektórych miast
tamtej cywilizacji (przykładowo w
Mohendżo Daro w Indiach
znaleziono najbardziej napromieniowane szkielety
ludzkie istniejące na Ziemi). Prawdopodobnie do dzisiaj
przetrwała też dokumentacja co ważniejszych osiągnięć
technicznych tamtej cywilizacji, np. "komór oscylacyjnych"
dla jej statków "vimana". Więcej na temat tamtej odległej
historii ludzkości wyjaśnia podrozdział V3 z tomu 16 monografii
[1/4].
Niewielka wzmianka na jej temat jest też zawarta na
kilku stronach totalizmu, np. w punkcie #D2 strony
evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi.
4. Istnieje ogromny materiał dowodowy na potwierdzenie
faktu, że komory oscylacyjne już od wielu lat używane
są w wehikułach UFO jako źródła energii i napędu
owych pozaziemskich statków. Sporo z owych
dowodów opisano i pokazano w podrozdziałach S1
do S6 z tomu 14 monografii
[1/4].
Obejmuja one m.in. raporty osób uprowadzonych na
pokłady UFO które naocznie oglądały tam komory
oscylacyjne. Przykład rysunku komory oscylacyjnej
UFO wykonanego przez jedną z takich uprowadzonych
osób pokazano poniżej na "Rys. #D3a".
Wykonane też już dostały zdjęcia dokumentujące
obecność komór oscylacyjnych w napędach UFO.
Ciekawe, że na owych zdjęciach daje się potwierdzić
istnienie wymaganych proporcji wymiarowych pomiędzy
"ao" i "ai" (gdzie "ao=ai(sqrt(3))"), które są unikalne
właśnie dla komor oscylacyjnych i które muszą w tych
komorach być ściśle zachowane - patrz punkt #D5 poniżej.
Przykładowo, takie zdjęcia komór oscylacyjnych z
napędu UFO pokazano na "Fot. #C9abcd" ze strony
explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu".
Z kolei wypalenie w glebie pozostawione
właśnie przez komorę oscylacyjną z UFO
pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej
ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice.
Warto tutaj też dodać, że opis komory oscylacyjnej
wywodzący się z dzisiaj już historycznego źródła,
zawarty jest w klasycznym obecnie i szeroko znanym
dziele [1S5] Jonathan'a Swift'a "Gulliver's Travels"
(tj. "Podróże Guliwera"). Wygląda bowiem na to
że treść owej książki zainspirowana była faktycznym
odbyciem przez jakiegoś mieszkańca Ziemi uprowadzonego
do UFO podróży po innych zamieszkałych planetach
wszechświata. W rozdziale III tego dzieła, opisującym
podróż do Laputa, przedstawione zostało wnętrze
"latającej wyspy" Laputanów (tj. UFO). Urządzeniem
powodującym lot tej okrągłej wyspy był "kamień
magnetyczny" (tj. komora oscylacyjna) ustawiony
w jej centrum, jakiego wychylanie powodowało
zmiany kierunku lotu.
Skoro więc UFOnauci zdołali zbudować komorę
oscylacyjną, moga ją zbudować również i ludzie
z planety Ziemia.
(a)
(b)
Fot. #D2ab: Przetrwałe do dzisiaj przykłady
prastarej dokumentacji technicznej wyjaśniającej
budowę i zasadę działania komór oscylacyjnych
używanych w pradawnych statkach "vimana".
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #D2a (lewa):
Starożytny schemat komory oscylacyjnej. Zawarty
on został w książce [1Rys.S7] pióra A. David-Neel
"Mistycy i cudotwórcy Tybetu", Wydawnictwo Przedświt,
gdzie jest on zreprodukowany ze starego manuskryptu
Buddystów Tybetańskich. Wszystko wskazuje na to
że schemat ten przedstawia stylizowany rysunek
konstrukcyjny bądź to pojedynczej komory oscylacyjnej
albo też całego kulistego pędnika zawierającego
taką komorę. Podczas jego analizy możliwe jest
zauważenie zgrupowań igieł jakie dokładnie odpowiadają
następującemu opisowi komory oscylacyjnej z
UFO dostarczonemu przez Mrs Betty A. Luca
(patrz też "Rys. #D3a" poniżej): "wewnątrz zawierała
ona cienkie wystające igiełki z maleńkimi szklistymi
kropelkami na końcach" (w oryginale angielskojęzycznym:
"inside had thin protruding stems with tiny glass droplets on the end").
W toku późniejszych badań ustaliłem, że Buddyści
Tybetańscy z Nepalu posiadają długą tradycję
wykonywania stylizowanych rysunków technicznych
tego szczególnego urządzenia. Nazywają oni
te rysunki "thangka" (czytaj "tanka"). Interesująco,
jedno ze znaczeń słowa "thangka" jest właśnie
"komora" (taka jak w obecnej nazwie "komora
oscylacyjna"). Kopie takich rysunków "thangka"
w ostatnich czasach przekształciły się nawet w
rodzaj atrakcji turystycznej dzisiejszego Nepalu.
Jednak w przeszłości były one świętą rzadkością
i niezwykłym skarbem.
Z rysunkiem tym wydaje się też posiadać związek
informacja, że prawie wszystkie starożytne rzeźby
Buddy ukazują odmienność jego budowy anatomicznej
od innych ludzi (np. jego wszystkie palce mają
taką samą długość). Jednym z istotniejszych
szczegółów jest że Budda posiada wyjątkowo
długie uszy (niepodobne do typowo ludzkich)
zwisające aż do ramion, podczas gdy na tych
samych rzeźbach inne otaczające go osoby
posiadają normalne, ludzkie uszy. Buddyjska
legenda z Chin o tzw. "osiemnastu nieśmiertelnych"
(tj. "Eighteen Immortals" - patrz "Fot. #B1c" ze strony
immortality_pl.htm)
przyznaje otwarcie że osoby z takimi właśnie długimi
uszami nie były zwykłymi śmiertelnikami, a istotami
wykazującymi zdolności nadprzyrodzone podobne
do możliwości dzisiejszych UFOnautów. Przykładowo
jeden z owych osiemnastu długouchich nieśmiertelnych,
noszący nazwisko "Nantimitolo" lub "Timing
Dragon Lohan" i przebywający na Ziemi w
czasach gdy władca mórz zalał Chiny (tj.
najprawdopodobniej po
eksplozji Tapanui -
patrz monografia [5/3]), znany był ze swej
umiejętności oblatywania mitologicznego stwora
zwanego wtedy "smok" lub "dragon". (Z kolei
analizy zaprezentowane w podrozdziałach
O1 i R4 z mongrafii [1/4], a także streszczone
w punkcie #B3 strony
evidence_pl.htm - o dowodach nieprzerwanej działalności UFOnautów na Ziemi,
oraz zilustrowane w punkcie #E1 strony
biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga,
ujawniają że stwory kiedyś nazywane "smoki"
lub "serpenty", stanowią jedną z kilku
starożytnych interpretacji dla wehikułów UFO.)
Z drugiej strony w dzisiejszych czasach naoczni
świadkowie relacjonują że niektórzy UFOnauci
posiadają właśnie taki rodzaj uszu. Aczkolwiek
więc Budda uznawany jest za postać historyczną
i w wielu współczesnych publikacjach przypisuje
mu się "ludzki" życiorys, sporo faktów o nim
pozostaje niewyjaśnionych, zaś niektóre dawne
źródła wprost twierdzą, że był on jednym z
nieśmiertelnych posiadających moce nadprzyrodzone.
Stąd tak istotny szczegół anatomiczny jak "uszy
nieśmiertelnego" u Buddy może oznaczać że
jego pierwsi kapłani mieli dostęp do pozaziemskich
technologii i faktycznie mogli być obznajomieni
z konstrukcją komory oscylacyjnej.
Fot. #D2b (prawa):
Zdjęcie dywanu perskiego który najwyraźniej
prezentuje przetrwałą do dzisiaj dokumentację
ogólnej budowy i zasady działania ośmiobocznej
komory oscylacyjnej drugiej generacji.
(c)
Fot. #D2c:
Zdjęcie kolejnej "thangka" oryginalnie
wywodzącej się od mnichów Buddyjskich z Tybetu.
Ze zdjęcia tego widać relatywnie wyraźnie, że
rysunek ten faktycznie jest rysunkiem technicznym
urządzenia typu
komora oscylacyjna,
bardzo podobnego do urządzenia z części (a) niniejszej
ilustracji "Fot. #D2". Z jakichś jednak powodów ów
rysunek techniczny otrzymał religijną interpretację.
Prawdopodobnie oba pokazane tutaj rysunki "thangka"
pokazują szczegóły konstrukcyjne tej samej "komory
oscylacyjnej", tyle że powyższy rysunek pokazuje
aż dwie komory, umieszczone jedna we wnętrzu
drugiej, czyli sprzęgnięte razem w konfigurację
zwaną "kapsuła dwukomorowa" - która to kapsuła
pokazana została na "Fot. #D4a" poniżej. Natomiast
"thangka" z "Fot. #D2a" pokazuje działanie tylko
pojedyńczej komory oscylacyjnej, tj. NIE zawiera
ona owej drugiej komory wewnętrznej.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Oryginał powyższego rysunku "thangka" jest
własnością mojej znajomej z Malezji. Znajoma
ta traktuje go z wielkim namaszczeniem jako
rodzaj rodzinnej cenności i zabytku. Szkło które
chroni ten zabytek indukuje odblaski, powodując
że sfotografowanie tej "thangka" okazało się
ogromnie trudnym zadaniem jakie zajęło mi
aż kilka kolejnych wakacji w Malezji na powtarzanie
moich fotograficznych prób i eksperymentów.
Powyższe zdjęcie jest narazie najwyraźniejszym
jakie dotychczas udało mi się pstryknąć po wielu
próbach wyeliminowania odblasku szyby
chroniącej ten oryginalny egzemplarz "thangka".
(a)
(b)
Rys. #D3ab: Ilustracja dokumentująca zgodność
wyglądu komory oscylacyjnej zaobserwowanej na
pokładzie wehikułu UFO z przewidywanym wyglądem
komory oscylacyjnej zbudowanej na Ziemi.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Rys. #D3a (lewa):
Rysunek komory oscylacyjnej zaobserwowanej w UFO.
Owa przeźroczysta kostka sześcienna obiegana przez
snopy migoczących iskier elektrycznych wyglądających
jak zamrożone błyskawice, zaobserwowana została na
pokładzie UFO przez Robert'a Luca (porównaj niniejszy
"Rys. #D3a" z "Rys. #D3b" pokazującym przewidywany
wygląd komory oscylacyjnej pierwszej generacji). Powyższy
rysunek oraz jego opis zostały zreprodukowane z książki [2S1.4] pióra
Raymond'a E. Fowler, "The Andreasson Affair, Phase Two"
(Prentice Hall, Inc. Englewood Cliffs, New Jersey 07632,
USA, 1982, ISBN 0 13 036624 2), strona 70, za osobistym
pozwoleniem Betty A. Luca, posiadacza praw copyright.
Pokazuje on zewnętrzną komorę oscylacyjną użytą w
pędniku głównym tego UFO. Rysunek ten wprowadza
przełom w naszej pewności zasad działania urządzeń
opisanych w rozdziale C monografii [1/4]. Nie tylko bowiem
za pośrednictwem bezpośredniej relacji naocznego widza
potwierdza on, że komory oscylacyjne są już wykorzystywane
w UFO, ale także dowodzi iż nasze zamiary zbudowania
komory oscylacyjnej są uzasadnione i pewne końcowego sukcesu.
Oto cytowanie opisu tego urządzenia podanego przez Robert'a Luca:
"Potem tam jest ta kostka na drugiej stronie za owym wybrzuszeniem
w podłodze i po wstaniu mogę ją oglądnąć. Wygląda jak sześcienna
skrzynka ze szkła i fascynuje mnie ponieważ jest wypełniona jakby
czarnym dymem. Wygląda przy tym że zawiera błyskawice w swym
wnętrzu czy coś złotego. Przypomina to przeplatające się przez nią
złote włókna - błyszczące się jasne złoto. Jest ona w kształcie sześcianu,
być może jeden yard szerokości. Nie, jest mniej niż trzy stopy i zawiera
wszystkie te błyskawice w swoim wnętrzu. Jest cała czarna z tymi obiegającymi
ją złotymi żyłkami (Figure 13). Wygląda to jakby błyskawica została
zamrożona w swym locie."
Rys. #D3b (prawa):
Przywidywany wygląd boczny komory oscylacyjnej pierwszej generacji
w kształcie sześcianu. Komory oscylacyjne przyjmowały będą niepozorną
postać szklanej kostki lub kryształowego pręta. Ich przekrój poprzeczny,
a tym samym i kształt zewnętrzny, zależał będzie od generacji do której
dana komora należy. Komory tzw. "pierwszej generacji" będą posiadały
przekrój kwadratowy. Z kolei komory tzw. "drugiej genracji" będą miały
przekrój ośmioboczny, zaś komory "trzeciej generacji" - szesnastoboczny.
Pasma jasnych, zygzakowatych, migotliwych iskier koloru złocistego będą
przebiegały poziomo wokół obwodu wewnętrznego ich ścianek bocznych.
Iskry te będą jakby zamrożone w tych samych pozycjach, aczkolwiek od
czasu do czasu będą one raptownie przemieszczały swój przebieg jak
kłębowisko węży owiniętych wokół swojej zdobyczy. Stąd działająca komora
oscylacyjna będzie sprawiała wrażenie kryształu upakowanego żywą energią,
lub nawet jakiejś istoty zajętej tajemniczymi czynnościami życiowymi.
W zależności od generacji komory, zygzakujące w niej iskry będą wyglądały
nieco inaczej. W komorach pierwszej generacji iskry będą nierównej średnicy -
jedne bardzo grube inne zaś bardzo cienkie, ukierunkowane dosyć chaotycznie,
czasami rozdwajające się, nieprecyzyjnie uwarstwione, oraz wyglądające jakby
wykonane ręcznie przez kiepskiego kowala. W komorach drugiej generacji będą
już jednakowej grubości jakby wykonane przez zegarmistrza na dokładnej
maszynie, aczkolwiek ciągle czasami nachodzące na siebie. Natomiast w
komorach trzeciej generacji będą one równiusieńkiej grubości, uporządkowane
jedna obok drugiej, oraz wyglądające jakby ktoś precyzyjnie nawinął je naokoło
wnętrza komory. Przerywane linie zaznaczają przebieg kolumny pola magnetycznego
wytwarzanego przez tą komorę. Kolumna ta rozciąga się wzdłuż osi magnetycznej
"m" tej komory. Jeśli komora oglądana będzie z kierunku prostopadłego do linii sił tego
pola (tj. dokładnie tak jak została ona przedstawiona na powyższy rysunku) wtedy owe
kolumny pola będą przechwytywały światło i stąd powinny być widziane przez
nieuzbrojone oko jako tzw. "czarne belki" rozprzestrzeniające się z komory w obu
kierunkach i odzwierciedlające jej przekrój poprzeczny - patrz opisy takich
"czarnych belek" przedstawione w podrozdziale F10.4 monografii [1/4], a także
na stronie internetowej
ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją".
Pole to powinno także czynić wnętrze komór nieprzeźroczystym. Stąd oglądana
z boku komora powinna wyglądać jakby wypełniona czarnym dymem. Gdy jednak
oglądana byłaby wzdłuż linii sił pola magnetycznego, prześwit przez nią powinien
być przeźroczysty - za wyjątkiem przypadków pokazanych na "Rys. #D4" - kiedy
dana komora zagina tzw. "strumień krążący" generowany w "kapsule dwukomorowej".
#D4.
Moje dotychczasowe (bezskuteczne) wysiłki
aby móc oficjalnie podjąć budowę działających
prototypów
komory oscylacyjnej:
Od czasu wynalezienia komory oscylacyjnej
w dniu 3 stycznia 1984 roku,
nieustannie podejmuję wysiłki aby móc gdzieś
znaleźć laboratorium w którym wolno by mi
było podjąć oficjalnie budowę tego urządzenia.
Z tego powodu praktycznie każdego roku
składam co najmniej kilkadziesiąt podań
do różnych uniwersytetów oraz laboratoriów
na świecie jakie ogłaszają wolne pozycje
akademickie w obszarach związanych z
generowaniem energii lub silnych pól
magnetycznych. Szacuję, że od czasu
wynalezienia komory oscylacyjnej złożyłem
już około tysiąca podań o takie pozycje.
Niestety, jak dotychczas wszystkie te
moje wysiłki pozostają bezowocne. W
wielu przypadkach wyraźnie widać, że
moje wysiłki aby zbudować komorę
oscylacyjną prześladuje NIE tylko bezosobowe
tzw. "przekleństwo wynalazców" opisywane
m.in. w punkcie #D1 strony
boiler_pl.htm - o szokujących losach potrzebnego wszystkim wynalazku,
ale wręcz konkretne istory ludzko-podobne
jakich istnienie i naturę wyjaśniam dokładniej
w punkcie #F8 strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi.
#D5.
Jak po zbudowaniu
komora oscylacyjna
zostanie zintegrowana w konstrukcję samochodu:
Jedna komora oscylacyjna NIE jest przydatna
jako akumulator energii. Wszakże cała jej energia
odprowadzana jest na zewnątrz tej komory
w postaci bardzo silnego pola magnetycznego.
Jednak jej użyteczność jako akumulator energii
powstaje kiedy dwa takie sześcienne komory
oscylacyjne zostają złożone razem w konfigurację
zwaną "kapsuła dwukomorowa" - pokazaną poniżej
na "Rys. #D4". Kapsuła taka składa się z jednej
małej tzw. "komory wewnętrznej" (I) - znaczy
"inner" po angielsku, zawieszonej bezdotykowo
przy użyciu wyłącznie sił magnetycznych we
wnętrzu większej "komory zewnętrznej" (O) -
znaczy "outer" po angielsku. Aby zapewnić
bezdotykowe zawiśnięcie komory wewnętrznej
bez niebezpieczeństwa iż dotknie ona i uszkodzi
komorę większą, długość boku "ao" we wnętrzu
"komory zewnętrznej" (O) musi być o "pierwiastek
kwadratowy z 3" razy większa od zewnętrznej
długości boku "ai" w "komorze wewnętrznej" (I),
tj. obie te komory muszą zachować wzajemną
proporcję wymiarową (C9) stwierdzającą że:
ao=ai(sqrt(3)).
W tym miejscu warto z naciskiem podkreślić, że owa szczególna
proporcja wymiarowa (C9) "ao = ai(sqrt(3))" jest
ogromnie istotna z dowodowego punktu widzenia.
Wszakże zezwala ona na potwierdzenie z fotografii
oraz z zarysów powypalanych na ziemi, że
wehikuły UFO faktycznie używają komory
oscylacyjne w swoich systemach napędowych.
Przykłady zdjęć które dowodzą obecności tej
szczególnej proporcji wymiarowej w komorach
oscylacyjnych z napędu wznoszących się UFO
pokazane zostały na "Fot. #C9abcd" ze strony
explain_pl.htm - o naukowej interpretacji autentycznych fotografii UFO w świetle "Teorii Magnokraftu".
Z kolei wypalenie w glebie pozostawione
właśnie przez komory oscylacyjne z UFO
pokazano na "Rys. 7" ze strony internetowej
ufo_pl.htm - o wrogich ludziom UFOnautach i ich technice.
Kiedy obie komory danej kapsuły dwukomorowej wytwarzają
dokładnie takie same wydatki, linie sił pola magnetycznego z
"komory wewnętrznej" (I) formują zamkniętą pętlę z liniami sił
pola z "komory zewnętrznej" (O). Owa pętla z linii sił obu komór
jest zamknięta we wnętrzu kapsuły. Stąd też w takim przypadku
obie komory mogą produkować pole magnetyczne o niezwykle
wysokim wydatku, jednakże pole to w całości "krąży" w obrębie
kapsuły i żadna jego część nie wydostaje się na zewnątrz do
otoczenia. Pole magnetyczne uwięzione w takiej pętli i hermetycznie
zamknięte w obrębie kapsuły jest nazywane "strumieniem krążącym".
W ilustracjach z "Rys. #D4a" jest ono oznaczone jako "C" od angielskiego
"circulating flux". "Strumień krążący" (C) wypełnia niezwykle istotną rolę
w kapsułach dwukomorowych bowiem wiąże on i zachowuje na
potem energię magnetyczną. (Energia ta potem może stanowić
źródło energii dla np. samochodu, magnokraftu, czy wehikułu
UFO napędzanego taką kapsułą dwukomorową.) Stąd "strumień
krążący" (C) w takich "kapsułach dwukomorowych" jest
odpowiednikiem dla "paliwa" we współczesnych urządzeniach
napędowych. W przyszłości budowane więc będą
kapsuły dwukomorowe których główna i jedyna funkcja polegać
będzie właśnie na akumulowaniu energii. Cała energia takich
akumulatorów przyszłości zgromadzona będzie w ich strumieniu
krążącym, tak że na zewnątrz tych kapsuł nie pojawi się żadne
pole magnetyczne.
Energia zawarta w strumieniu krążącym takich
komór oscylacyjnych używanych jako akumulatory
energii, może być łatwo odzyskana poprzez
potraktowanie ich pola magnetycznego jako
uzwojenia pierwotnego dzisiejszych transformatorów.
Stąd energia taka może być bezpośrednio spożytkowana
do napędu silników elektrycznych w dzisiejszych samochodach.
(a)
(b)
Rys. #D4ab: Oto tzw. "kapsuła
dwukomorowa" uzyskana poprzez
złożenie razem dwóch komór oscylacyjnych
ustawianych jedna we wnętrzu drugiej.
Kapsuła taka jest zdolna do sterowania
polem magnetycznym odprowadzanym
przez siebie do otoczenia bez zmiany
ilości zawartej w niej energii.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Rys. #D4a (lewa):
"Kapsuła dwukomorowa" uformowana z komór
oscylacyjnych pierwszej generacji. Jest ona podstawową
konfiguracją dwóch komór oscylacyjnych formowaną
w celu zwiększenia ich sterowalności. Powstaje ona
poprzez osadzenie dwóch przeciwstawnie zorientowanych
komór oscylacyjnych pierwszej generacji, jedna we
wnętrzu drugiej. Z uwagi na potrzebę swobodnego
"pływania" komory wewnętrznej (I) zawieszonej w
środku komory zewnętrznej (O), boki "ao" i "ai" obu tych
komór muszą wypełniać równanie (C9): ao=ai(sqrt(3)).
Z powodu przeciwstawnego zorientowania biegunów
magnetycznych obu komór kapsuły, tzw. "wynikowe pole
magnetyczne" (R) odprowadzane z tej konfiguracji do
otoczenia, stanowi algebraiczną różnicę pomiędzy
wydatkami jej komór składowych. Zasada formowania
takiego "strumienia wynikowego" została zilustrowana
na "Rys. #D4b". Kapsuły dwukomorowe umożliwiają
łatwe sterowanie wszystkimi atrybutami wytwarzanego
przez nie pola. Przedmiotem tego sterowania są następujące
własności strumienia wynikowego (R): (1) moc pola -
regulowana płynnie od zera do maksimum; (2) okres
pulsowań (T) lub częstość pulsowań (f); (3) stosunek
amplitudy pulsowań pola do jego składowej stałej (ΔF/Fo);
(4) charakter pola, tj. czy jest ono stałe, pulsujące, czy
przemienne; (5) krzywa zmian w czasie F=f(t), np. czy
jest to pole liniowe, sinusoidalne, czy zmieniane według
"krzywej dudnienia"; (6) biegunowość (tj. z której strony
kapsuły panuje biegun N lub biegun S).
Symbole: O - komora zewnętrzna (outer),
I - komora wewnętrzna (inner), C - strumień
krążący (circulating flux) uwięziony we wnętrzu
kapsuły, R - strumień wynikowy (resultant flux)
odprowadzany z kapsuły do otoczenia.
Rys. #D4b (prawa):
Zasada formowania "strumienia wynikowego" (FR)
w "kapsule dwukomorowej" z części "a" tego rysunku.
Zilustrowano przypadek składania razem wydatków
z obu komór "O" i "I" takiej kapsuły w celu otrzymania
strumienia wynikowego "FR" jakiego zmiany w czasie
odpowiadają tzw. "krzywej dudnienia". "Komora zewnętrzna"
(O) produkuje większy wydatek "FN" jakiego zmiany
w czasie (opisane na jego północnym biegunie "NORTH")
reprezentowane są na tym wykresie przy pomocy krzywej
"Fo". Natomiast komora wewnętrzna "I" posiada przeciwstawnie
zorientowane bieguny - patrz część "a" niniejszego rysunku.
Stąd w kierunku w którym panuje północny "NORTH" biegun
"komory zewnętrznej" (O), w "komorze wewnętrznej" (I) skierowany
jest biegun południowy "SOUTH" o wydatku "FS". Zmiany
w czasie wydatku "FS" z komory wewnętrznej "I", reprezentowane
są przez krzywą "FI". Jeśli oba wydatki "Fo" i "FI" o przeciwstawnych
biegunach zostają zestawione razem, wynikowy strumień "FR"
musi reprezentować algebraiczną różnicę ich wartości FR=Fo-FI.
Różnica ta odprowadzana jest na zewnątrz kapsuły dwukomorowej
w postaci właśnie "strumienia wynikowego" (FR) - patrz strumień
magnetyczny oznaczony "R" w części "a" z "Rys. #D4". Cały zaś
wydatek "FI" "komory wewnętrznej" (I) pozostaje uwięziony we
wnętrzu kapsuły w postaci "strumienia krążącego" (C) jaki cyrkuluje
wewnętrznie pomiędzy komorą wewnętrzną (I) i komorą zewnętrzną
(O) - patrz strumień magnetyczny oznaczony "C" w części "a"
z "Rys. #D4". Zauważ że w dalszych rozważaniach kształt wynikowej
krzywej dudnienia "FR" (znaczy "strumienia wynikowego" (R)
odprowadzanego z owej "kapsuły dwukomorowej" do otoczenia)
może być w przybliżeniu reprezentowany przez krzywą zawierającą
składową stałą "Fo" i składową pulsującą "ΔF".
Po przykład dowodu fotograficznego że komory
oscylacyjne z wehikułów UFO faktycznie generują
pole magnetyczne w formie takiej właśnie "krzywej
dudnienia" - patrz "Rys. #C5ab" ze strony
ufo_proof_pl.htm - o formalnym dowodzie naukowym dokumentującym że "UFO istnieją".)
Część #E:
Samochód elektryczny zasilany prądem
generowanym w nim samym przez tzw.
ogniwo telekinetyczne:
Nazwa
ogniwo telekinetyczne
przyporządkowana została do nowego rodzaju
urządzenia telekinetycznego które pobiera
ciepło z otoczenia i zamienia je w prąd elektryczny.
Ogniwa telekinetyczne po ich wbudowaniu w
samochody elektryczne są w stanie dostarczać
prądu elektrycznego wymaganego do napędu
owych samochodów. Mogą więc z powodzeniem
zastępować baterii i akumulatory w dzisiejszych
samochodach elektrycznych. Budowa i działanie
ogniw telekinetycznych opisane zostało na stronach
internetowych
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych, oraz
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Część #F:
Jeszcze dalsze zasady działania używane do napędu przyjaznych wobec natury tzw. "eco-cars":
Zasady działania samochodów opisywanych
w niniejszej części rozwiązują wprawdzie jeden
obecny problem - mianowicie zanieczyszczanie
środowiska. Jednak nie rozwiązują one problemu
kryzysu energetycznego. Wszakże ich istotną wadą
jest, że ich zasada działania nie zawiera w sobie
szansy na definitywne rozwiązanie w przyszłości
problemu zasilania ich w energię. Znaczy nie
obiecuje rozwiązania w rodzaju tego które może dać
podążanie którymkolwiek z kierunków opisanych
wcześniej w częściach #C do #E. Dlatego samochody
opisane poniżej wprawdzie eliminują spaliny ale
tylko odsuwają na później konieczność rozwiązania
kryzysu energetycznego który już wkrótce sparalizuje
naszą cywilizację.
Ostatnio (2008 rok) są też budowane samochody
pneumatyczne napędzane sprężonym powietrzem.
Koszt przejazdu 100 kilometrów jest w nich porównywany
do samochodów elektrycznych i wynosi tylko około kilku złotych.
Jest to koszt głównie prądu który jest wykorzystywany
do nabicia powietrza w butle. Obecne samochody
elektryczne maja wadę w postaci akumulatorów
które trzeba wymieniać co kilka lat, a to są
niemałe koszty. W samochodach pneumatycznych
nie ma tego problemu, więc koszty eksploatacji
są sporo niższe. Samochody te wykorzystują
silniki tłokowe o innej konstrukcji niż spalinowe
aby podnieść ich sprawność. Ważne w nich jest
także odzyskiwanie energii podczas hamowania
samochodu (znaczy pompowanie powietrza z
powrotem do butli). Przykładowe informacje
i animacje przedstawiające pracę takiego silnika
(po polsku) można zobaczyć pod adresem
http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/ekoauto/spr_pow.html.
Zasięgi samochodów pneumatycznych z pojedynczego
naładowania ich butli wynoszą podobno 200 do 300 km,
podczas gdy ich prędkość maksymalna może podobno
przekraczać 100 km/h.
Niektórzy wierzą że ze względu na niskie koszty
eksploatacji są to obecnie najlepsze środki transportu
korzystnego dla naturalnego środowiska. Do ich
najważniejszych wad należy zaliczyć niebezpieczeństwa
wprowadzane wożeniem w samochodzie butli z
wysoko sprężonym powietrzem, czyli jakby wożenia
w nich niewielkich bomb.
#F2.
Samochody napędzane kołami zamachowymi:
W latach 1990-tych spory rozgłos uzyskał
rozwój samochodów napędzanych energią
mechaniczną zgromadzoną w szybkobieżnych
kołach zamachowych. Jak ciągle pamiętam,
na owej zasadzie szybko wirującego koła
zamachowego zbudowano wówczas, oraz
testowano w użyciu, cały szereg autobusów miejskich.
(Z uwagi na znaczne rozmiary, takie koła
zamachowe szczególnie się nadawały do
użycia w dużych rozmiarowo autobusach.)
Projekt zapewne jednak upadł, bowiem
obecnie nic już się nie słyszy na ich temat.
Wszakże oprócz oczywistych zalet, do jakich
należy zupełny brak zanieczyszczeń, owe
samochody na koła zamachowe posiadały
również cały szereg wad. Najważniejsze z
nich obejmowały dużą wielkość (a stąd i ciężar)
owych kół zamachowych, a także niebezpieczeństwa
wynikające z dużych szybkości wirowania
owych kół zamachowych i potencjalnych
zniszczeń jakie uszkodzenie owych szybkobieżnych
kół mogły spowodować.
Część #G:
"Przekleństwo wynalazców":
#G1.
Czym jest owo "przekleństwo wynalazców":
"Przekleństwo wynalazców" to paraliżująca
lawina nieustających nieszczęść, kłopotów
i przykrości jaka zwala się na głowy najbardziej
twórczych "wnosicieli postępu". Jej ofiarami
padają wszyscy twórczy ludzie którzy swoją
działalnością wnoszą rzeczywisty postęp do
naszej cywilizacji. Przykładowo typowymi
ofiarami "przekleństwa wynalazców" padają
wynalazcy nowych pokojowych urządzeń
jakie są istotne dla postępu naszej cywilizacji,
odkrywcy nowych konstruktywnie działających
zjawisk, politycy i działacze społeczni usilujący
wprowadzić jakiś bardziej sprawiedliwy i postępowy
system, menagerowie instytucji starający się
unowocześnić produkcję, itd., itp. Dla ofiar
tego przekleństwa jego działanie wygląda jak
rodzaj ogromnie mściwej i represyjnej kary
wymierzonej im przez jakąś "szatańską moc"
za przeciwstawienie się tej mocy i wprowadzenie
postępu do uciskanej przez nią ludzkości.
Jako takie, "przekleństwo wynalazców" jest
wysoce tajemniczym zjawiskiem. Wszakże
z żelazną konsekwencją "karze" ono każdego
faktycznego twórcę postępu. Jest ono też
odpowiedzialne za wstrzymanie wprowadzenia
w życie wielu tysięcy ogromnie ludziom
potrzebnych wynalazków, odkryć, popraw,
usprawnień, zmian, modernizacji, itp.
Gdybyśmy zechcieli formalnie zdefiniować czym jest
"przekleństwo wynalazców", wówczas moglibyśmy
stwierdzić że "przekleństwo wynalazców" jest to
ciąg negatywnych zdarzeń o niemal "nadprzyrodzonym
charakterze" które nieprzerwanie prześladują wszystkich
tych wynalazców oraz innych "wnosicieli postępu", których
dorobek twórczy służy bezpośrednio wyniesieniu naszej
cywilizacji na wyższy poziom rozwoju. Odnotuj jednak
że owo "przekleństwo wynalazców" wcale NIE prześladuje
tych wynalazców ani odkrywców którzy dodają swój
wkład w tworzenie czegoś niszczącego (np. nowy
rodzaj morderczej broni) - co zepchnie ludzkość
w stan nawet większego barbarzyństwa. Wcale NIE
prześladuje ono też tych twórców których wkład
NIE przyczynia się do wzrostu osiągnięć cywilizacyjnych
ludzkości (np. artystów, aktorów, sportowców, itp.).
Powyższe dałoby się więc podsumować, że "przekleństwo wynalazców"
jest manifestacją takiego celowego pokierowania
przebiegiem twórczego życia jego ofiar przez jakąś
skrytą nadprzyrodzoną moc, że efektywnie powstrzymuje
ono te ofiary przed wnoszeniem postępu do ludzkiej techniki,
nauki, moralności, itp. Owo "celowe pokierowanie"
życiem ofiar tego przekleństwa jest tak zmyślnie prowadzone,
że ofiary te łańcuchowo oddawane są kolejno w moc
i uzależnienie od coraz to odmiennych i źle im życzących
ludzi o najniższym dla danego środowiska poziomie
moralności, którzy na codzień praktykują tzw.
filozofię pasożytnictwa.
Owi decydujący o losie tych ofiar pasożytniczy ludzie
o najniższej moralności formują więc rodzaj "linii największego
oporu" jaki dane środowisko jest w stanie stawić przeciwko
wdrożeniu danego wynalazku lub nośnika postępu.
Ta "linia największego oporu" jest formowana poprzez
ustawienie przed danymi wynalazcami najróżniejszych
przeszkód, utrudnień, nieszczęść, upokorzeń, itp., jakich
końcowym efektem zawsze jest albo całkowite uniemożliwienie,
albo chociaż wydatne utrudnienie, wdrożenia w rzeczywistym
życiu owych wynalazków i nośników postępu jakie ofiary
te wdrożyć się starają. Stąd, chociaż "przekleństwo
wynalazców" jest "organizowane" przez nadprzyrodzoną
moc, faktyczne przeszkody które powstrzymują jego
ofiary przed osiągnięciem swoich celów życiowych są
stawiane przez konkretnych ludzi których daje się nazwać,
wskazać palcem, a nawet potem oskarżyć (tj. szkody
owego przekleństwa wcale NIE są wyrządzane przez ową
"nadprzyrodzoną moc", bowiem ta ogranicza swoje działania
tylko do "organizowania" łańcucha niemoralnych ludzi
którzy potem decydują o losie ofiar tego przekleństwa).
"Przekleństwo wynalazców" może być wykorzystywane
jako miernik cywilizacyjnej wartości jakiegoś wynalazku
czy odkrycia. Twórcy bowiem wynalazków i odkryć których
sumaryczne działanie okaże się z czasem wysoce niszczycielskie
dla naszej cywilizacji, a także ci co "ukradli" czy "wycyganili"
jakiś wynalazek czy odkrycie, wcale NIE są dotykani tym
przekleństwem. Natomiast faktyczni wynalazcy i odkrywcy
których osiągnięcia okażą się przełomowe dla ludzkości,
są zawsze zaciekle "karani" przez to przekleństwo. Moc
i mściwość tego karania jest tym większa, im bardziej
pozytywny i potrzebny okaże się produkt ich twórczości.
Wyczerpujące wyjaśnienie "przekleństwa wynalazców"
zaprezentowane zostało w punkcie #K3 totaliztycznej
strony internetowej o nazwie
fe_cell_pl.htm.
Powyższe jego opisy stanowią jedynie podsumowanie
tego tajemniczego zjawiska. Niezależnie od niniejszych
opisów, oraz niezależnie od jego prezentacji wskazywanych
w dalszych punktach tej części #G niniejszej strony,
"przekleństwo wynalazców" jest także omawiane
w punktach #B4 i #B5 totaliztycznej strony
will_pl.htm,
w punkcie #B3 totaliztycznej strony
telekinetyka.htm,
w punkcie #E1 totaliztycznej strony
evolution_pl.htm,
oraz marginalnie jest ono wspominane również na kilku
dalszych totaliztycznych stronach internetowych.
#G2.
Przykłady ofiar "przekleństwa wynalazców":
Na najróżniejszych totaliztycznych stronach
internetowych wskazałem cały szereg ofiar
"przekleństwa wynalazców". Przykładowo strona
newzealand_visit_pl.htm
w punkcie #H1 opisuje losy jakie zgotowała
aż kilku swoim wynalazcom Nowa Zelandia. Cała strona
boiler_pl.htm
opisuje życie i działalność kolejnej ofiary tego
przekleństwa która tworzyła w Nowej Zelandii. Strona
mozajski.htm
wyjaśnia jak z powodu działania tego przekleństwa
samolot musiał być wynajdowany od samego
początku przez aż 3 nic niewiedzących nawzajem
o sobie wynalazców, zanim zdołał wejść na stałe
do technicznego dorobku ludzkości. Z kolei
(3) w punkcie #K3 totaliztycznej strony
fe_cell_pl.htm
opisuje jak owo "przekleństwo wynalazców"
zapaskudziło los wynalazcy aparatu filmowego - tj.
niejakiego William'a Friese-Greene (1855-1921).
Na niniejszej stronie NIE będę już powtarzał
tamtych przykładów i opisów. Wskażę tu jedynie
przykłady następnych wynalazców którzy stali się
ofiarami "przekleństwa wynalazców" tylko ponieważ
przyczynili się do postępu i rozwoju przemysłu
samochodowego. Oto owe przykłady.
1. Rudolf Diesel (1858-1913) - wynalazca najdoskonalszego
silnika samochodowego. Był on prześladowany
przez owo "przekleństwo wynalazców" przez okres
całego swojego życia, aż w końcu zniknął za burtą
(tj. najprawdopodobniej został przez kogoś wyrzucony
za burtę) podczas żeglugi przez Kanał Angielski.
2. Jozef Ganz (1898-1967) - konstruktor i wynalazca
przodka (oraz wzorca) dla największego sukcesu
motoryzacyjnego, czyli dla samochodu "garbusa".
Losy wynalazcy przodka samochodu Volkswagen,
popularnie nazywanego "garbusem", wyczerpująco
opisane zostały w książce [1#G2] pióra Paul
Schilperoord o tytule "The True Story of the Beetle: How Hitler
Confiscated the Design of a Jewish Genius". Z kolei
skrótowo losy te są podsumowane w artykule o tytule
"Hitler stole Beetle concept from Jewish designer"
(tj. "Hitler ukradł pomysł garbusa od żydowskiego
konstruktora"), ze strony A14 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie datowane w poniedziałek (Monday), October 5,
2009.
Oto jak losy Jozef'a Ganz opisane są w powyższej
książce [1#G2]. Jozef Ganz był żydem urodzonym
na Węgrzech. W pierwszej wojnie światowej służył
w niemieckim wojsku, stąd po wojnie przeniósł się
do Niemiec. W 1930 roku zaprojektował bardzo
obiecujący samochód jaki nazwał "May Beetle"
(tj. "majowy chrabąszcz") - patrz "Fot. #G1" poniżej.
Samochód ten zaczął być produkowany przez
niemiecką firmę Standard, która nazwała go
"Superior". Doskonale nadawał się on "dla ludu"
z powodu ceny - kosztował bowiem zaledwie
1590 Reichsmark (co wynosiło mniej niż połowa
ceny innych tanich samochodów z owych czasów).
W lutym 1933 roku ów obiecujący samochód
był wystawiony pod nazwą "Volkswagen"
(tj. "People's car" albo "samochód dla ludu")
na wystawie motoryzacyjnej w Berlinie. W tym
samym roku do władzy doszedł Hitler. Hitler
odwiedził tą wystawę i natychmiast rozpoznał
wartość tego samochodu jako popularnego
"samochodu dla ludu". Ponieważ jednak
konstruktorem tego samochodu był żyd,
Hitler nakazał aby wynalazek ten ukraść.
W 1933 roku Hitler osobiście przerysował
wygląd tego samochodu, oraz nakazał
Ferdynandowi Porche aby przygotował
ten samochód do produkcji. Jego produkcję
podjęto w fabryce ze specjalnie założonego
w tym celu nowego miasta obecnie zwanego
Wolfsburg (do dzisiaj siedziby Volkswagen).
Jednocześnie gestapo aresztowało Jozef'a Ganz.
Po wyjściu z więzienia, Ganz uciekł z Niemiec
początkowo do Szwajcarii, potem zaś do Francji,
a w końcu do Australii. Tam umarł w 1967 roku
w nędzy i zapomnieniu. Książka [1#G2] została
napisana m.in. na podstawie jego osobistych
archiwów i dokumentacji jakie zgromadził w
swoim życiu i jakie pozostały po jego śmierci.
Fot. #G1: Wygląd samochodu
"May Beetle" zaprojektowanego przez
Jozef'a Ganz około 1930 roku. Zgodnie
z opisami w w/w książce [1#G2], to
właśnie ten samochód stał się przodkiem
oraz wzorcem dla opracowania i wdrożenia
największego sukcesu motoryzacyjnego
świata, tj. "garbusa" produkowanego
masowo przez firmę Volkswagen. Na
przekór tego, konstruktor powyższego
"garbusa" przez całe swe życie prześladowany
był przez "przekleństwo wynalazców".
Odmówiono mu finasowej kompensaty
jakiej oczekiwał. Stąd zamiast satysfakcji
i uznania za swój twórczy wkład do
technicznego postępu ludzkości,
nieustannie doświadczał on gorycz
i rozczarowanie. Umarł w 1967 roku
w Australii w nędzy i zapomnieniu.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby
zobaczyć je w powiększeniu.)
#G2.1.
Przykłady "intelektów grupowych" które też padły ofiarami "przekleństwa wynalazców":
Oprócz indywidualnych ludzi,
filozofia totalizmu
wyróżnia także tzw. "intelekty grupowe". Do
ich rodzaju należy wszystko w skład czego wchodzi
więcej niż jedna osoba, a jednocześnie co prowadzi
"własne życie". Stąd przykładami odrębnych
"intelektów zbiorowych" są całe rodziny, instytucje,
fabryki, miasta, państwa, a nawet całe cywilizacje -
po więcej szczegółów patrz np. punkt #E2 na stronie
totalizm_pl.htm.
Jak się okazuje, owe "intelekty grupowe" też są
poddawane działaniu "praw moralnych", w tym
działaniu opisywanego tu "przekleństwa wynalazców".
Jeśli więc istnieje jakiś "intelekt grupowy", który
swoją działalnością ma się wydatnie przyczynić
do podniesienia poziomu cywilizacji ludzkiej, ów
intelekt grupowy nagle zaczyna doświadczać
najróżniejszych niefortunnych zdarzeń i problemów.
Pozytywnym przykładem w którym silne działanie
"przekleństwa wynalazców" zostało z sukcesem
przełamane, był "wyścig kosmiczny" Rosji Radzieckiej.
Wyścig ten był ogromnie konstruktywny dla całej
ludzkiej cywilizacji. Wszakże m.in. zmusił on także
i inne kraje do podjęcia intensywnych badań kosmosu -
a tym samym trwale podniósł on naukowy poziom
naszej cywilizacji. Dlatego Rosja Radziecka która
na początku wiodła w tym wyścigu, napotykała na
swej drodze wprost niewiarygodne przeszkody i
problemy. Na szczęście, zdołała się przez nie
przebić, na długi okres czasu stając się naukowo
wiodącym państwem naszej planety. Jako
też państwo które zainicjowało i upowszechniło
"podbój kosmosu", Rosja Radziecka pozostanie
już utrwalona na zawsze w historii naszej planety.
Inny przykład "intelektu grupowego" który również
trapiony jest "przekleństwem wynalazców", opisany
został w artykule "Sci-fi theory offered for collider
jinx" (tj. "Teoria ścience-fiction stara się wyjaśnić
pech aparatury kolidera") ze strony B1 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), October 19, 2009.
Zgodnie z tym artykułem, naukowcy pracujący
w "Cern's Large Hadron Collider" (tj. przyspieszacz
cząsteczek elementarnych) ze Szwajcarii, zaczynają
posądzać że ich ogromne urządzenie jest "nienawidzone
przez Boga" bowiem bez przerwy przytrafia się
w nim coś negatywnego co uniemożliwia dokonywanie
nim badań natury. Oczywiście, jak przystało na
dzisiejszych naukowców, nie wyjaśniają oni swych
nieustannych problemów i przeszkód opisywanym
tutaj "przekleństwem wynalazców", a wymyślają
najróżniejsze wysoce panaciągane teoryjki na
temat "wstecznego działania czasu" aby wytłumaczyć
nimi swoje niepowodzenia i przeszkody. Ciekawe
czy dzisiejsi naukowcy będą w stanie przeszkody
te pokonać - tak jak kiedyś dokonali tego naukowcy
z Rosji Radzieckiej w sprawie "podboju kosmosu".
#G3.
Zasada działania "przekleństwa wynalazców" - czyli zmuszanie wnosicieli postępu do kroczenia po tzw. "linii największego oporu":
Zasada działania owej "nadprzyrodzonej mocy"
która zamienia wynalazców i odkrywców w ofiary
"przekleństwa wynalazców", jest bardzo prosta.
Mianowicie, owa moc tak celowo steruje losami
i przebiegiem życia danej twórczej osoby,
aby w swojej drodze do celu osoba ta bez
przerwy natykała się na możliwie największe
przeszkody jakie tylko społeczeństwo w którym
dany wynalazca czy odkrywca żyje i pracuje
jest w stanie normalnie stwarzać. Innymi słowy,
ta nadprzyrodzona moc zmusza danego
wynalazcę czy odkrywcę do poruszania się
w swoim życiu po tzw. "linii największego oporu".
Owo zmuszanie do odbywania drogi wzdłuż
"linii największego oporu" polega na oddawaniu
danego twórcy postępu pod kontrolę przełożonych,
oraz na uzależnianie go od ludzi, którzy
w środowisku w którym twórca ten się obraca
wykazują posiadanie najniższego poziomu
moralności (tj. którzy w swoim życiu praktykują
filozofię pasożytnictwa).
Znaczy, całe twórcze życie takiego wynalazcy
czy wnosiciela postępu jest kontrolowane przez
ludzi którzy są albo małostkowi, zwyczajnie
głupi lub zazdrośni, albo mają jakiś osobiste
kompleksy, fobie czy problemy, albo też gardzą
zdolnościami innych, itd., itp. Zmuszanie to
polega też na kierowaniu danego wynalazcy
na doświadczenie wszelkich oporów i przeszkód
jakie tylko istnieją w danym społeczeństwie. A
więc przykładowo polega na nieustannym
wprowadzaniu danego twórcy postępu w sytuacje
życiowe i w warunki które są najmniej sprzyjające
dla zrealizowania celów życiowych tego twórcy.
W rezultacie takiego celowego pokierowania
życiem danego twórcy postępu, w swojej drodze
życiowej napotyka on i zmuszony jest pokonywać
najwyższy z możliwych oporów jaki tylko społeczeństwo
i warunki w których żyje są w stanie stworzyć
na jego drodze do celu.
Na odrębnej stronie internetowej o nazwie
totalizm_pl.htm
zaprezentowana jest nowa filozofia codziennego
życia zwana "totalizm". Niezwykłością tej filozofii
jest że wyjaśnia ona zależność losów ludzi od
poziomu z jakim ludzie ci w swoim postępowaniu
uwzględniają działania trzech wielkości moralnych -
które przez filozofię totalizmu są zwane: "pole moralne",
"energia moralna", oraz "prawa moralne". (Najkrótsze
z możliwych wyjaśnienie czym są owe trzy wielkości
moralne podane zostało w punkcie #C1 totaliztycznej strony
stawczyk.htm.)
Jedna z zasad postępowania (praw) jakich żelazne
przestrzeganie w działaniach ludzi filozofia totalizmu
nam nakazuje, stwierdza że każde działanie
ludzkie jest moralnie tym poprawniejsze, im bardziej
stromo pod górę pola moralnego wspina się ono
wzdłuż tzw. "linii największego oporu intelektualnego".
(Owa "linia największego oporu intelektualnego" reprezentuje
bowiem najbardziej strome zbocze tzw. "pola moralnego" -
po dokładny opis "pola moralnego" i powyższej zasady
postępowania nakazywanej ludziom przez totalizm, patrz
podrozdział A4.1 z tomu 1
monografii [8/2] o tytule "Totalizm".)
Ta sama filozofia totalizmu wyjaśnia nam również,
że wykuwanie postępu dla ludzkiej cywilizacji jest
jednym z najbardziej moralnie poprawnych działań.
Ponieważ zaś każde działanie moralne musi się
wspinać pod górę "pola moralnego" (czyli musi
przebiegać wzdłuż owej "linii największego oporu"),
to oznacza, że na drodze każdej osoby wykuwającej
postep dla ludzkości muszą się pojawiać nieustanne
przeszkody formujące ową "linię największego oporu".
Owe więc przeszkody nieustannie ustawiane na
drodze ludzi wykuwających postęp powodują właśnie
to przykre dla wynalazców zjawisko opisywane tutaj
pod nazwą "przekleństwa wynalazców".
Z filozoficznych rozważań poprzedniego
paragrafu wyraźnie widać, że z punktu widzenia
filozofii totalizmu
to zmuszanie twórców postępu do kroczenia
po "linii największego oporu" jest tylko
rodzajem nieustannie powtarzanej moralnej
"lekcji" czy "wiadomości" która stara się uświadomić
ludziom istnienie "pola moralnego" oraz zilustrować
działanie "praw moralnych" które wymagają iż
'każde działanie moralnie poprawne musi się
wznosić pod górę "pola moralnego" - czyli musi
być realizowane wzdłuż tzw. "linii największego
oporu intelektualnego" '. Ponieważ w społeczeństwie
ludzkim owa "linia największego oporu" jest zawsze
formowana przez postępowanie osobników o
najniższym poziomie osobistej moralności, owa
uparcie powtarzana nam moralna "lekcja" czy
"wiadomość" stwierdza coś w rodzaju "to co
wy ludzie możecie osiągnąć jako społeczeństwo
czy jako cywilizacja, jest definiowane przez
poziom moralności u najmniej moralnych
członków waszej społeczności". Innymi
słowy, owa uparcie nam powtarzana "wiadomość"
czy "lekcja" stara się nam unaocznić, że "poziom życia
wszystkich ludzi wcale NIE jest zależny od poziomu
moralności ludzi u szczytu, a od poziomu moralności
ludzi na samym dole". Dlatego aby podwyższać poziom
życia ludzkości, wcale NIE należy skupiać się (jak
dotychczas) na podwyższaniu moralności tych u
szczytu, a na podwyższaniu moralności tych na
samym dole. Jest to szokująca lekcja moralna jakiej
przyjęcia do wiadomości, jak narazie, ludzkość
zdecydowanie odmawia.
Sposób na jaki owa moralna "lekcja" czy "wiadomość"
jest nam serwowana, mi osobiście przypomina
sposób uczenia syna jaki kiedyś zaobserwowałem
u kogoś dobrze mi znanego. Manowicie, syn owego
kogoś odmawiał przyjęcia do wiadomości że NIE
powinien raczkować poza obręb tapczanu. Aby
więc przekazać temu synowi "wiadomość" czy
"lekcję", że NIE jest wskazane ignorowanie krawędzi
tapczanu, za każdym razem kiedy syn spadał z
tapczanu i zaczynał płakać, ów ktoś wkładał go
z powrotem na tapczan i pozwalał mu ponownie
doświadczyć co się stanie po przekroczeniu
krawędzi tapczanu. Po kilkunastu takich
powtórzeniach, do świadomości tego syna dotarło
w końcu że krawędź tapczanu jest granicą
poza którą dla własnego dobra NIE powinien
próbować wyraczkować. Ja wierzę, że "przekleństwo
wynalazców" zawiera w sobie odwrotną "lekcję moralną"
która jednak jest nam przekazywana z użyciem podobnej
zasady.
Osobiście wierzę, że owa "nadprzyrodzona moc"
która stoi za "przekleństwem wynalazców", a także
za wszelkimi innymi zjawiskami które powstrzymują
cywilizacyjny postęp ludzkości, będzie przez aż tak
długo traktowała ludzi ową "linią największego oporu",
aż w końcu wszyscy zrozumiemy lekcję moralną nią
wyrażaną i zaczniemy stosować się do tej lekcji w
naszym codziennym życiu. Praktycznie to oznacza,
że już niedługo postęp techniczny ludzkości całkowicie
zaniknie. Zamiast też wdrażać w życie nowe wynalazki
i zasady działania, naukowcy i inżynierowie będą
nieskończenie "przeżuwali" w kółko te same stare idee
i zasady. Wszakże już obecnie w niektórych krajach,
np. w Nowej Zelandii, żaden przełomowy wynalazek
NIE może być wdrożony do produkcji, ponieważ
poziom moralny tamtejszego społeczeństwa tak
wyeskalował ową "linię największego oporu", że
twórcy przełomowych wynalazków NIE są tam w
stanie przebić się do swojego celu. Nawet bowiem
jeśli jakiś nowozelandzki wynalazca zbuduje działający
prototyp swego przełomowego wynalazku, ciągle ci
z jego krajanów którzy formują "linię największego
oporu" tak mu utrudnią i uprzykrzą życie, że NIE
jest on w stanie wynalazku tego wdrożyć do produkcji
seryjnej - po szczegóły patrz opisy ze stron
newzealand_visit_pl.htm,
boiler_pl.htm, czy
mozajski.htm,
wskazywane w punkcie #G2 powyżej. W rezultacie,
zamiast przełomowych wynalazków i odkryć które
formują "faktyczny postęp", wprowadzany jest tam
jedynie "fałszowany postęp" opisany w nastepnym punkcie.
Wyraźnie też widać, że eskalowanie "linii największego oporu"
właśnie ma również miejsce w praktycznie wszystkich
krajach świata. Stąd niemożność wdrożenia przełomowych
wynalazków i odkryć podobna do tej obecnie istniejącej
w Nowej Zelandii, a stąd zastąpienie "faktycznego
postepu" jedynie "fałszowanym postępem", już
wkrótce zapanuje praktycznie na całej Ziemi.
#G4.
Czym się różni "prawdziwy postęp" jaki "przekleństwo wynalazców"
powstrzymuje, od "fałszowanego postępu" jaki owo przekleństwo promuje:
Motto:
"Prawdziwy postęp dostarcza zasad i zjawisk dla przyszłości, fałszowany postęp czerpie zasady i zjawiska z przeszłości."
Problem z "postępem" polega na tym, że - jak
wszystko w naszym świecie fizycznym, może
on być "fałszowany". Najlepszym przykładem
"fałszowanego postępu" jaki codziennie widzimy
w naszej obecnej rzeczywistości, jest "postęp"
w tzw. "przemyśle samochodowym". Kiedy
bowiem ogladamy telewizję lub czytamy prasę,
wówczas jesteśmy bombardowani krzykliwymi
reklamami rzekomego "postępu" jaki poszczególni
produceńci samochodów powprowadzali do
swoich modeli. Jeśli jednak naukowo przeanalizujemy
na czym ów ich "postęp" polega, wówczas się
okazuje, że jest on jedynie odmiennym zastosowaniem
tych samych zasad działania i zjawisk które
są już doskonale znane ludzkości od co najmniej
stu lat. Innymi słowy, "fałszowanym postępem"
wolno nazywać wszystkie udoskonalenia które
stanowią jedynie odmienne zastosowanie zasad
i zjawisk znanych ludzkości już od dawna.
"Fałszowany postęp" faktycznie jest więc "zapatrzony
w przeszłość" i zamiast dźwigać naszą cywilizację
na wyższy poziom rozwoju, powoduje on że
cywilizacja ta bez przerwy drepcze w niemal
tym samym miejscu. Oczywiście wskazywany
powyżej przykład dzisiejszego "przemysłu
samochodowego" jest tylko jednym z niezliczonych
przykładów "fałszowanego postępu".
W rzeczywistości bowiem niemal wszystko
co obecnie "nowego" się dzieje, włączając
w to obecne "programy kosmiczne" i ogromną
większość badań naukowych, praktycznie
reprezentuje kolejny przykład takiego
"fałszowanego postępu". Oczywiście, twórcy
"fałszowanego postępu" NIE doświadczają na
sobie działania "przekleństwa wynalazców".
Wręcz przeciwnie. Są oni nagradzani tym
przekleństwem za to że formując swoimi
działaniami "zasłonę dymną pozornego
postępu" która utrzymuje decydentów i polityków
we wierze że postęp ma miejsce tam gdzie
faktycznie postępu brakuje, przyczyniają
się oni do powstrzymywania "prawdziwego
postępu" na Ziemi.
Inaczej ma się sprawa z "faktycznym postępem".
Ten bowiem NIE "przeżuwa" po któryś tam raz
z kolei zasad i zjawisk jakie znane są już od dawna.
Odkrywa on bowiem i wprowadza do użycia zupełnie
nowe zasady działania i zjawiska. Dlatego zamiast
czerpać wzorce z przeszłości - tak jak to czyni
"fałszowany postęp", dostarcza on wzorców
dla przyszłości. Niestety, przykłady takiego
"faktycznego postępu" pojawiają się na Ziemi
ogromnie rzadko. To właśnie jego twórcy zawsze
ciężko są poszkodowywani przez "przekleństwo
wynalazców".
#G5.
Kto urzeczywistnia "przekleństwo wynalazców" zmuszając wnosicieli postępu do kroczenia po "linii największego oporu":
Owa "linia największego oporu" po której
wnosiciele postępu są zmuszeni kroczyć,
faktycznie jest formowana przez ludzi o
najniższym poziomie moralności praktykujących
filozofię pasożytnictwa
i działających w środowiskach w których dani
"wykuwacze postępu" są zmuszeni działać.
Jednak samo istnienie w społeczeństwie
takich pasożytniczych ludzi o niskiej
moralności wcale NIE wystarcza
aby "przekleństwo wynalazców" było
urzeczywistnione. Wszakże gdyby wynalazcy
ci szli przez życie w sposób przypadkowy,
wówczas na swojej drodze napotykaliby
NIE tylko wyłącznie takich niemoralnych
ludzi. Dlatego owa żelazna konsystencja
z jaką działa "przekleństwo wynalazców"
w rzeczywistym życiu, jest też m.in.
dowodem, że losami owych wynalazców
umiejętnie kieruje jaskaś inteligentna
"nadprzyrodzona moc". Owa moc czyni
pewnym, aby w swojej drodze przez życie
wynalazcy i twórcy postępu we wszystkich
kluczowych sprawach natykali się wyłącznie
na owych ludzi o najniższym poziomie moralności -
którzy zamieniają ich życie w piekło i w ten
sposób urzeczywistniają dla nich zadziałanie
owej "linii największego oporu" która formuje
"przekleństwo wynalazców".
Oczywiście, pytanie na jakie ja od dawna poszukiwałem
odpowiedzi brzmiało, kim jest owa "nadprzyrodzona
moc" która tak bezpardonowo karze każdego wnosiciela
postępu następstwami owego "przekleństwa wynalazców".
Z czasem zdołałem znaleźć odpowiedź na owo pytanie.
Kiedyś odpowiedź ta mnie zaskakiwała, bowiem się
okazało że mocą tą jest sam
Bóg.
Obecnie jednak owa odpowiedź już mnie NIE
zaskakuje. Wszakże aby osiągnąć swoje nadrzędne
cele, ów Bóg musi działać zgodnie z ustalonymi
przez siebie żelaznymi zasadami postępowania.
Zasada zaś, że "każde działanie poprawne moralnie
musi się wspinać pod górę 'pola moralnego' - czyli
wzdłuż 'linii największego oporu' ", jest wysoce
przekonywująca i logicznie uzasadniona. Wszakże
wychowuje ona ludzkość na zahartowanych w boju
"poszukiwaczy prawdy" o jakich ja piszę szerzej
w punkcie #A3 totaliztycznej strony
god_proof_pl.htm,
zaś dodatkowo objaśniam w punkcie #B5.1 totaliztycznej strony
will_pl.htm.
Chociaż więc następstwa tej zasady o "konieczności
wnoszenia postępu wzdłuż linii największego oporu"
i mnie przykro w życiu dotykają, obecnie już tą zasadę
całkowicie akceptuję. Duchowo też popieram i wręcz
admiruję jej potrzebę, celowość, inteligencję, oraz
długofalowo dobroczynne dla ludzkości następstwa.
Główny problem z tak urzeczywistnianym "przekleństwem
wynalazców" polega na tym, że z punktu widzenia
jego indywidualnych ofiar ma ono smak "zła"
i "kary". I to na przekór że jego końcowym
celem jest "dobro" całej ludzkości. Ja osobiście
porównałbym to przekleństwo do "symfonii" granej
przez "orkiestrę". W porównaniu tym "słuchający"
tej orkiestry to dany wynalazca, "dźwięki" wydawane
przez muzyków to nieszczęścia jakie owo przekleństwo
sprowadza na głowę danego wynalazcy, "dyrygent"
orkiestry to Bóg, zaś każdy z "muzyków" orkiestry
to pojedyńczy
pasożytniczy
człowiek wykorzystany przez to przekleństwo aby
swoimi niemoralnymi działaniami sprowadzał kłopoty
na głowę danego wynalazcy. Czy więc owa "symfonia"
dla "słuchającego" zabrzmi "przyjemnie", czy też
"nieprzyjemnie", zależy to tylko od jakości "dźwięków"
które wydaje każdy z "muzyków". "Dyrygent"
wszakże nie formuje "dźwięków", a jedynie tak
"organizuje" dźwięki wydawane przez każdego
"muzyka" aby dla "słuchającego" formowały one
nieprzerwaną "symfonię".
Do powyższego powinienem dodać, że istnieje "produkt
uboczny" faktu iż życie każdej osoby wnoszącej
postęp dla dobra ludzkości jest zawsze nieodwołalnie
dotknięte "przekleństwem wynalazców" którego
zadziałanie jest inteligentnie zorganizowane przez samego
Boga.
Owym "produktem ubocznym" jest znaczenie tego
faktu jako kolejnego dowodu że Bóg rzeczywiście istnieje.
Wszakże aby z żelazną konsekwencją móc zorganizować
zadziałanie "przekleństwa wynalazców" dla każdego
"wnosiciela postępu", ów Bóg musi faktycznie istnieć.
O tym zaś, że rzeczywiście każda osoba która wnosi
postęp do ludzkości jest dotknięta działaniem "przekleństwa
wynalazców" może się przekonać praktycznie każdy
kto postudiuje sobie życiorysy co bardziej moralnych
wynalazców i odkrywców. Poprzez więc postudiowanie
życiorysów moralnie poprawnych wynalazców i odkrywców
każdy czytelnik może znaleźć dodatkowe potwierdzenie
faktu istnienia Boga, na dodatek do całej listy naukowych
potwierdzeń jaka opublikowana już jest na totaliztycznej stronie
god_proof_pl.htm.
#G6.
Jak naprawiana jest "niesprawiedliwość" wynikająca z działania "przekleństwa wynalazców":
Działanie "przekleństwa wynalazców" wystawia
postępujących moralnie wnosicieli postępu
na rodzaj rzucającej się w oczy "niesprawiedliwości".
Wszakże ludzie uparcie wykuwający postęp dla dobra
ludzkości postępują w sposób jak najbardziej moralny -
podobnie jak ludzie zawsze mówiący prawdę.
Za moralne zaś postępowanie należy im się
nagroda, a nie kara. Tymczasem działanie
"przekleństwa wynalazców" ma charakter identyczny
z karaniem tych ludzi. Ponieważ więc za działaniem
tego przekleństwa kryje się
miłujący sprawiedliwość Bóg,
każdy z nas się spodziewa, że Bóg ten stosuje
wobec ludzi wnoszących postęp jakiś sposób ukrytego
"kompensowania" im następstw tej "niesprawiedliwości"
wynikającej z karzącego ich działania "przekleństwa
wynalazców". Jak dotychczas, jedyną regułą która
rzuciła mi się w oczy w wyniku analizowania życiorysów
powszechnie znanych moralnie twórczych ludzi że
być może kompensuje ona ich cierpienia wynikające
z "przekleństwa wynalazców", jest "nagradzanie
pośmiertlne". Jednak NIE miałem dotąd tzw. "mocy
przerobowej" aby sprawdzić, czy owo "wynagradzanie
pośmiertne" przyznawane jest każdemu "twórcy
postępu", czy też tylko tym najbardziej sławnym
z nich - których życiorysy trafiły do książek. Jak
bowiem łatwo wydedukować, wynagradzanie to
z całą pewnością NIE jest przyznawane tym twórcom
postępu którzy z powodów mocy i zaciekłości działania
"przekleństwa wynalazców" odnieśli porażkę w swych
zamiarach i zmuszeni zostali aby zarzucić
swoje działania przed wdrożeniem ich w życie.
Owo "pośmiertne wynagradzanie" objawia się tym,
że dany twórca postępu który za życia jest ciężko
poszkodowany następstwami "przekleństwa
wynalazców", po śmierci zaczyna być doceniany
i wynagradzany (a przynajmniej pośmiertnie zdaje
się być wynagradzany każdy twórca postępu
którego osiągnięcia trafiły do literatury i do historii -
niestety, narazie NIE wiemy czy faktycznie spotkało
to wszystkich wynalaców, odkrywców, oraz twórczych ludzi).
Mianowicie, z życiorysów wielu "wnosicieli postępu"
wynika, że po ich śmierci prawda na ich temat
często jakimś cudem zdaje się jednak wychodzić
na światło dzienne. Stąd dobre imię tych ludzi
z czasem uzyskuje uznanie i ulega zrehabilitowaniu.
Co ciekawe, to "pośmiertne rekompensowanie"
czasami widać nawet w przypadkach zdawałoby
się zupełnie "beznadziejnych" - takich jak opisane
w punkcie #G2 tej strony losy Jozef'a Ganz.
Ja osobiście jednak wierzę (i mam nadzieję),
że powyżej opisane "wynagradzanie pośmiertne"
jest tylko jedną z aż kilku odmiennych form wynagradzania
jakie Bóg przeznaje wnosicielom postępu za ich
moralnie poprawne działania. Tyle że owe odmienne
formy wynagradzania zapewne narazie ukrywają
się przed naszymi oczami za jakimiś mechanizmami
podobnymi do tego opisanego w punkcie #G3 powyżej.
Dlatego ja nadal będę prowadził badania dalszych
możliwych sposobów "nagradzania" którymi
Bóg przywraca "sprawiedliwość" wobec tych
z ludzi którzy dla bardziej generalnego dobra
musieli zostać niesłusznie ukarani "przekleństwem wynalazców".
Kiedy zaś zidentyfikuję i poznam kolejny z takich
boskich sposobów nagradzania, natychmiast go
opiszę na którejś z totaliztycznych stron internetowych.
Oczywiście, NIE wolno nam też wykluczać możliwości,
że jak narazie Bóg wcale NIE ustanowił żadnych metod
wynagradzania niesprawiedliwości powodowanej
efektami "przekleństwa wynalazków" - tak jak to
zdaje się wynikać z rozważań punktu #E1 na stronie
evolution_pl.htm,
oraz z rozważań strony
soul_proof_pl.htm.
Przecież Bóg nas stworzył i stąd jesteśmy Jego własnością,
stąd może z nami uczynić co tylko uważa za stosowne -
nawet jeśli NIE spełniłoby to wymagań "uniwersalnej
sprawiedliwości".
Na naszym obecnym poziomie cywilizacyjnym
praktycznie każdy "wykuwacz postępu" wolałby
aby zadośćuczynienie za jego moralnie poprawne
działanie przyszło ciągle za jego życia w formie
uznania, sławy i fortuny. Niestety, zarówno sława
jak i pieniądze (fortuna) są owymi negatywnymi
narzędziami z pomocą jakich realizowane jest
samo "przekleństwo wynalazców". Wszakże
pieniądze, władza i sława są głównymi celami
działania wszystkich owych niemoralnych ludzi
którzy formują "linię największego oporu".
Dlatego Bóg używa je jako pokusy i motywy
którymi wyzwala niemoralne czyny i postawy
u owych formujących "linię największego oporu".
NIE jest więc już w stanie użyć ich również do
nagradzania moralnie poprawnego działania
osób dotkniętych "przekleństwem wynalazców".
To jest zapewne głównym powodem dla którego
praktycznie niemal wszyscy wnosiciele postępu,
w tym wynalazcy i odkrywcy, mogą być wynagradzani
za swój wkład do ludzkości w sposób niematerialny -
np. dopiero pośmiertnie.
#G7.
Problem zrzucania odpowiedzialności za "niesprawiedliwość"
wynikającą z działania "przekleństwa wynalazców":
Trzeba przyznać, że sytuacja Boga we wdrażaniu
praw i zasad moralności jest dosyć skomplikowana.
Wszakże ów Bóg zmuszony był stworzyć i
utrzymywać "pole moralne", oraz uczynić
pewnym że "wszystko co moralne musi podążać
pod górę owego pola moralnego, czyli wzdłuż
linii największego oporu". Tymczasem ludzie
narazie NIE rozumieją dobrodziejstw tak
spowodowanego "twardego życia" opisanych
w punktach #A3 i #A4 totaliztycznej strony
god_proof_pl.htm.
Dlatego Bóg nadal wysłuchuje modlitw wszystkich
owych wynalazców i twórców postępu, którzy często
zapytują "Boże, ja postępuję moralnie i we wszystkim
co czynię staram się dopomagać innym ludziom -
dlaczego więc mnie karzesz za dobro jakie staram
się szerzyć". Aby więc pogodzić ze sobą owe
dwie sprzeczności, jak dotychczas Bóg używał
tzw. "kozła ofiarnego". Mianowicie dawno temu
wymyślił on i stworzył tzw. "diabłów" na które
potem "zwalana" mogła być cała wina za
efekty działania "przekleństwa wynalazców".
To dlatego w okresie żywej wiary w "diabłów"
nikt NIE kwestionował metod działania Boga.
Czasy się jednak zmieniają i dzisiejsi ludzie
pomału przestają wierzyć w "diabłów" i w ich
"szatańskie postępowanie". Dlatego, aby nadal
istniały istoty które dawałoby się obciążać
odopowiedzialnością za to czego Bóg NIE
chce przyjmować na siebie, obecnie Bóg
zaczyna "symulować" istnienie i działanie
na Ziemi bardziej "nowoczesnych" szatańskich
istot, tj. tzw. "UFOnautów". Wszakże jeśli ludzkość
pozwoli sobie wmówić, iż Ziemia jest okupowana
i eksploatowana przez technicznie wysoko
zaawansowanych, chociaż moralnie upadłych
UFOnautów, wówczas dostępny będzie kolejny
rodzaj istot, które podobnie jak kiedyś "diabły"
obecnie będą mogły być obciążane odpowiedzialnością
za wszelkie owo zło i niesprawiedliwość które
wynikają z działania "przekleństwa wynalazców".
To dlatego "symulacje" UFOnautów na Ziemi
są coraz częstrze i coraz bardziej klarowne -
tak jak to zilutrowane jest na stronach
ufo_proof_pl.htm, czy
explain_pl.htm.
To dlatego też "symulacje" UFO i UFOnautów są
aż tak przekonywujące, że nawet ja sam w latach
1990 do 2007 byłem absolutnie przekonany że
nasza planeta znajduje się pod skrytą okupacją
tych przewrotnych istot - czemu dałem wyraz w
treści całej swojej monografii
[1/4].
#G8.
Tzw. "prawa Murphy'ego" również są jedną z form na jakie manifestuje się zasada że "moralne zawsze musi iść wzdłuż linii największego oporu":
Wszyscy zapewne słyszeliśmy o tzw. "prawach
Murphy'ego" - tj. tych które stwierdzają m.in.
że "kromka chleba upada na dywan masłem w dół"
czy że "młotek zawsze upada tam gdzie uczyni
najwięcej szkody". Jeśli dobrze się zastanowić,
to owe "prawa Murphy'ego" też stanowią jedno
z licznych manifestacji tej samej zasady która
powoduje zadziałanie "przekleństwa wynalazców".
Wszakże jedyna różnica pomiędzy następstwami
"praw Murphy'ego" oraz działaniem "przekleństwa
wynalazców", jest że ofiarami pierwszych mają
jakoby padać wszyscy ludzie, zaś ofiarami
drugiego padają jedynie moralnie postępujący
"wnosiciele postępu". Jednak tak naprawdę, to
"prawa Murphy'ego" wcale NIE prześladują
wszystkich ludzi. To dlatego eksperymenty
przeprowadzane przez naukowców nigdy NIE
były w stanie potwierdzić faktycznego działania
owych praw. Czyli za "prawami Murphy'ego",
podobnie jak za "przekleństwem wynalazców",
ukrywa się inteligencja Boga. NIE działają więc
one w sposób na tyle ślepy aby naukowcy mogli
je potwierdzić.
Gdyby uściślić tutaj esencję "praw Murphy'ego"
o ustalania wynikające z badań "przekleństwa
wynalazców", wówczas prawa te możnaby
zdefiniować w następujący sposób: "prawa
Murphy'ego są to próby opisania wyraźnie
widocznych następstw działania 'prawa moralnego'
stwierdzającego że każde moralnie korzystne
działanie ludzkie musi podążać wzdłuż tzw.
'linii największego oporu' ". Jeśli więc w
czyimś moralnie korzystnym działaniu owa
"linia największego oporu" wymaga aby np. kromka
chleba spadła masłem w dół na drogi dywan, albo
też wymaga aby młotek upadł tam gdzie wyrządzi
nawięcej szkody, wówczas tak też się staje. Jednak
jeśli dane działanie wcale NIE przynosi komukolwiek
korzyści moralnych, wówczas zdarzenia opisane
"prawami Murphy'ego" wcale się NIE ujawnią.
#G9.
Korzyści jakie wynikają z poznania istnienia i działania "przekleństwa wynalazców":
Poznanie istnienia i działania "przekleństwa
wynalazców" jest źródłem różnorodnych korzyści
dla każdego poznającego. Dokonajmy więc tutaj
przeglądu chociaż najważniejszych z owych
korzyści:
Dla wynalazców i wnosicieli postępu
dowiedzenie się że owo przekleństwo istnieje,
oraz poznanie jak ono działa, wnosi wydatną ulgę
w torturach przez jakie oni przechodzą. Wszakże
uświadmia to im że owe tortury są uzasadnione,
że na przekór dotykania ich w bardzo przykry
sposób, służą one wyższemu dobru i celowi,
oraz że na przekór posmaku kary i niesprawiedliwości,
faktycznie ich przykrości będą kiedyś zrekompensowane.
Ponadto zadziałanie na nich tego przekleństwa
uświadamia im, że to co czynią jest moralne,
potrzebne i korzystne dla ludzi, że przyczyni się
to do "rzeczywistego postępu", oraz że faktycznie
nawet "nadprzyrodzone moce" deceniają tego
wysoce moralny i postępowy charakter oraz
oczekują pokonania owych trudności jakie
przez niemoralnych ludzi stawiane są
na ich drodze.
Dla oczekujących na dopracowanie konkretnych
wynalazków lub odkryć, poznanie tego
przekleństwa pozwala zrozumieć dlaczego
skrystalizowanie się nawet drobnych wynalazków,
lub upowszechnienie nawet małoznaczących
odkryć, zajmuje tak dużo czasu i napotyka tak
wiele przeszkód. Wszakże wdrażający owe wynalazki
i odkrycia muszą pokonać niezliczone przeszkody
i utrudnienia jakie niemoralni ludzie nieustannie
wznoszą na ich drodze.
Dla osób studiujących mechanizmy działania
wszechświata, poznanie jak owo przekleństwo
działa ujawnia im jedną z najważniejszych informacji
o pracy tzw. "pola moralnego". Zgodnie z tą
informacją, osoby które chcą zadziałać moralnie -
jednak NIE wiedzą jakie ich działanie byłoby najbardziej
moralne w danej sytuacji, powinny po prostu zrealizować
działanie które leży na "linii najwyższego oporu
intelektualnego" - po szczegóły patrz tom 1 w monografii
[8/2].
Działanie to bowiem z całą pewnością okaże się potem
"moralne". Z kolei osoby które realizują działanie jakie
z natury jest "moralne" (np. wprowadzają postęp, czy
czynią coś dla dobra innych ludzi), powinny być przygotowane
na to że ich działanie będzie przebiegało wzdłuż
"linii największego oporu". Stąd problemy, pracochłonność,
oraz nieprzyjemności, jakich doznają podczas takiej moralnej
pracy, wcale NIE oznaczają że Bóg NIE aprobuje tego
co oni czynią, a oznaczają że ponieważ każde moralnie
poprawne działanie musi przebiegać pod górę tzw.
"pola moralnego", stąd również i to co oni czynią
musi postępować wzdłuż owej "linii największego oporu".
Dla wielu osób jest ogromnie istotne aby poznali prawdę
iż pojawianie się przeszkód i kłopotów podczas realizowania
moralnie właściwych działań jest "naturalne", wynikające
z istnienia i działania "pola moralnego", oraz wcale NIE
oznacza ono np. "niechęci Boga" czy "zapeszenia".
Wszakże wielu ludzi wierzy w tzw. "pecha", "zły omen",
itp. Kiedy więc pojawiają się trudności i kłopoty w tym
co czynią, uznają to działanie za "feralne" i zarzucają
jego zrealizowanie. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie
odwrotna - pojawienie się trudności oznacza że Bóg
docenia i aprobuje ich działanie jako "moralne",
oraz że Bóg spodziewa się iż mu się "wykażą"
poprzez pokonanie zaistniałych trudności i przez
zrealizowanie tego działania.
Dla ludzi badających lub śledzących postępy
naszej cywilizacji znajomość istnienia
i działania tego przekleństwa wyjaśnia wiele
szokujących zagadek historii. Przykładowo
wyjaśnia dlaczego tylu najbardziej twórczych
ludzi na Ziemi doznało losu jakiego nie życzymy
nawet naszym wrogom. Wyjaśnia też dlaczego
wynalazki i osiągnięcia naukowe danego kraju
są bezspośrednio zależne od poziomu moralności
panującego w owym kraju. Wyjaśnia też dlaczego
zarówno niektórzy indywidualni ludzie jak i niektóre
kraje, wolą raczej ukraść wyniki postępu
zamiast wypracować je sobie samemu.
Dla tych ludzi którzy stoją przed dylematem
wyboru pomiędzy postępowaniem moralnym i
niemoralnym znajomość "przekleństwa
wynalazców" uświadamia klarownie że postępowanie
moralne wymaga znaczącego wysiłku i dedykacji,
bowiem zawsze wiedzie wzdłuż "linii największego
oporu".
Dla osób które widzą całe owo morze
zła jakie się szerzy wokół nas poznanie
"przekleństwa wynalazców" wyjaśnia dlaczego
istnieje uzasadnienie dla owego zła. Wyjaśnia
ono wszakże, że aby każde moralne działanie
ludzi mogło wznosić się pod górę "pola moralnego"
(czyli wzdłuż "linii największego oporu"), nasza
rzeczywistość musi być tak zorganizowana że
zawsze najniemoralniejsi i najgłupsi dostają
się na najważniejsze pozycje i z wysokości
owych pozycji uciskają tych co żyją moralnie
i twórczo. Wyjaśnia ono także dlaczego jeśli
wśród ludzi znajdzie się ktoś prawy i moralny,
ktoś ten zawsze ląduje pokrzywdzony i wykorzystany.
Dla osób dobrej woli którzy zamierzają usprawniać
sytuację naszej cywilizacji, poznanie zasady
działania "przekleństwa wynalazców" umożliwia
zrozumienie, że sytuacja wszystkich nas ulegnie
tylko wówczas poprawie, kiedy poprawi się moralność
ludzi o najniższym poziomie moralności i o
pasożytniczej filozofii.
Stąd zamiast ochraniać granicami bogactwo przed
biedą, trzeba raczej usuwać granice. Zamiast
eksploatować tych co słabi i bezbronni, trzeba
ich wspierać i im pomagać. Zamiast odcinać
dostęp nieuprzywilejowanych do wiedzy, trzeba
dostęp ten im ułatwiać. Itd., itp.
Dla osób pragnących poznać Boga
"przekleństwo wynalazców" jest jednym z najlepszych
okien otwierających wgląd na charakter, osobość
i metody działania Boga. Jest ono także bezpośrednim
dowodem że Bóg faktycznie istnieje. Wszakże
jedynie przez zwykły "przypadek" owo przekleństwo
NIE byłoby w stanie działać tak regularnie, niezawodnie
i z tak żelazną konsekwencją.
Dla ludzi pragnących znaleźć dowody iż
Bóg nieustannie i bezpośrednio ingeruje w
życie indywidualnych osób, "przekleństwo
wynalazców" jest jednym z najłatwiejszych do
potwierdzenia takich dowodów. Wszakże aby
wypełnić tzw. "kanon niejednoznaczności"
(opisany, m.in. w punkcie #C2 strony
will_pl.htm),
typowo Bóg starannie ukrywa swoje ingerencje w
losy ludzi poza zasłoną "przypadków", "wypadków",
"zbiegów okoliczności", "snów", "astrologii",
"Feng Shui", itp. Dlatego analizując wyłącznie
życie pojedyńczych ludzi, a nawet badając
zbiorowiska wielu przypadkowo dobranych ludzi, ingerencji
Boga NIE daje się potwierdzić. Jeśli jednak wybierze
się specjalną "klasę" osób, taką jak np. "wszyscy twórcy
tzw. 'prawdziwego postępu' ", wówczas w ich losach
życiowych widać już bardzo wyraźny trend - w rodzaju
opisywanego tutaj "przekleństwa wynalazców". Trend
taki wynika wszakże z faktu, że w odniesieniu do owej
ściśle zdefiniowanej klasy ludzi Bóg stosuje zbiór
ściśle zdefiniowanych i zawsze tych samych zasad
i metod swego postępowania - które Bóg wdraża
z żelazną konsekwencją. Chociaż więc trend ten
NIE mógłby się pojawić w sposób czysto przypadkowy
np. w chaotycznym świecie, w świecie rządzonym
przez Boga, w którym losy indywidualnych ludzi
z danej "klasy" Bóg organizuje zawsze w taki sam
sposób, trend ten staje się wyraźnie widoczny.
#G10.
Szokujące dowody blokady internetowej dyskusji nad "przekleństwem wynalazców":
Jak to wyjaśniam w punkcie #E2 strony
faq_pl.htm,
każde co bardziej istotne poszerzenie wprowadzane
do totaliztycznych stron staram się przedyskutować
z potencjalnymi czytelnikami. Wszakże taka dyskusja
czasami pozwala dopracować kilka nieklarownych
szczegółów tego poszerzenia. Dlatego w dniu 10
października 2009 roku, po zakończeniu poszerzeń
niniejszej strony o powyższe punkty #G1 do #G7
omawiające "przekleństwo wynalazców", rutynowo
wystawiłem na Googlowskich forach dyskusyjnych
dwujęzyczne posty dyskutujące to poszerzenie.
Polskojęzyczna wersja tych postów ukazała się
pod adresami
http://groups.google.com/group/pl.sci.filozofia/browse_thread/thread/f11ff4f38ce0ab72# i
http://groups.google.com/group/pl.misc.samochody/browse_thread/thread/f11ff4f38ce0ab72#.
Natomiast ich wersja angielskojęzyczna ukazała
się pod adresami
http://groups.google.com/group/alt.philosophy/browse_thread/thread/be4dc5da94deff6d# i
http://groups.google.com/group/sci.skeptic/browse_thread/thread/be4dc5da94deff6d#.
Niestety, już w dzień później doznałem szoku.
Wkrótce bowiem teksty obu tych postów zostały
wydeletowane. Post polskojęzyczny został całkowicie
usuniety z internetu, natomiast w poście angielskojęzycznym
ktoś usunął tylko treść mojego wpisu, zaś pozostawił
nietknięte grubiańskie komentarze dadane tam w
międzyczasie. Aby zaś wydeletować cokolwiek
na owych forach, dany deletujący musi albo posiadać
uprawnienia "administratora" forum, albo też posiadać jakieś
"nadprzyrodzone moce". Przykładowo, ja sam NIE jestem
w stanie ani zmienić ani wydeletować postu jaki uprzednio
tam już wystawiłem. Czyli wydeletowanie moich postów
oznacza, że ktoś o znaczących uprawnieniach lub
o "nadprzyrodzonej mocy" NIE chce dopuścić aby
wiedza o "przekleństwie wynalazców" łatwo upowszechniała
się po świecie. (I to na przekór że w obecnej sytuacji
ludzkości owa wiedza jest tak bardzo ludziom potrzebna -
wszakże wyjaśnia ona ludziom "co się naprawdę dzieje"
kiedy ktoś dokonuje coś moralnie bardzo pożądanego.)
Powyższa informacja sama w sobie jest też wysoce
ucząca. Wszakże każdy może się przekonać że
moje wpisy pod wskazanymi powyżej adresami
faktycznie zostały wydeletowane. To zaś oznacza,
że jednak "przekleństwo wynalazców" jest realizowane
na Ziemi z iście żelazną konsekwencją - tak że nawet
moje opisy i wyjaśnienia działania tego przekleństwa
NIE mogą się upowszechniać bez przeszkód i bez
konieczności pokonywania owej "linii największego oporu"
jaka przed nimi jest celowo formowana.
Część #H:
Bóg karze praktykujących
filozofię pasożytnictwa,
zaś samochody mogą być jednym z Jego narzędzi:
Filozofia pasożytnictwa
jest rodzajem ogromnie niszczycielskiej
choroby filozoficznej. Każdy kto ześlizgnie
się w owej chorobie do poziomu tzw. "intelektu
agonalnego" NIE może już zostać uratowany
i musi umrzeć. Dlatego Bóg karze morderczymi
naturalnymi katastrofami każdą społeczność
która już znalazła się głęboko w szponach tej
niszczycielskiej filozofii - po więcej szczegółów
na temat tego karania patrz punkty #B1 do
#C4 totaliztycznej strony
seismograph_pl.htm.
Kary wymierzane przez Boga dla intelektów
praktykujących filozofię pasożytnictwa są
nasilane w miarę jak dany intelekt zwiększa
poziom swego ześlizgnięcia się w ową filozofię.
Opis poszczególnych poziomów owych kar
zawarty został w punkcie #B7 strony
seismograph_pl.htm.
Dla "intelektów zbiorowych" wyraźnym sygnałem
że dana społeczność już weszła w pasożytnictwo
aż na tyle głęboko iż zaczyna zasługiwać na
"boskie kary", jest "wynalazcza impotencja".
Impotencja ta manifestuje się m.in. aż tak silnym
działaniem "przekleństwa wynalazców" opisanego
w poprzednich punktach #G1 do #G7 tej strony,
że dany naród i państwo NIE są już zdolne
do wdrożenia choćby najbardziej mizernego
nowego wynalazku. Same zaś "kary Boga"
które przychodzą w ślad za ową "wynalazczą impotencją",
typowo przyjmują formę morderczych katastrof,
z rodzaju trzęsień ziemi, fal tsunami, powodzi,
huraganów, susz, pożarów, itp. - które zabijają tysiące ludzi.
Zanim Bóg zacznie dokumentnie wyniszczać
daną pasożytniczą społeczność jakąś morderczą
katastrofą, najpierw traktuje tą społeczność całą
serią ostrzeżeń. Poznajmy więc teraz przykład
takiego ostrzeżenia.
#H2.
Samochody "Toyota" jako ilustracyjny przykład sposobu zaserwowania "boskich ostrzeżeń":
Od około 1995 roku nasza cywilizacja jest
rządzona przez szczególnie niewydarzone
pokolenie ludzi które ja nazywam "Midasami
na odwyrtkę" - patrz opis owego pokolenia
w punkcie #I5 i #I6 totaliztycznej strony
tapanui_pl.htm.
To niewydarzone pokolenie jest m.in. odpowiedzialne
za zepchnięcie w szpony filozofii pasożytnictwa
praktycznie niemal każdego kraju naszej planety.
W chwili obecnej filozofię pasożytnictwa praktykują
już nawet tak kiedyś totaliztyczne kraje, jak Japonia.
Niektóre przejawy praktykowania owej nieszczycielskiej
filozofii pasożytnictwa przez społeczeństwo Japonii
opisane zostały dosyć ilustratywnie w artykule [1#H2]
"Toyota - symbol of a nation's fall" (tj. "Toyota
- symbol upadku narodu") ze strony A19 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie ze środy (Wednesday), March 10, 2010.
Przykładowo, w obecnej Japonii całkowicie zaniknęła
zdolność podwładnych do zwrócenia uwagi swoich
przełożonych na błędy i niedociągnięcia jakie są
popełniane na ich oczach. Większość ludzi boi
się też tam już podjąć choćby najmniejszego ryzyka -
np. poprzez wdrożenie jakiegoś ulepszenia czy wynalazku.
Ludzie nabierają tam anty-społecznych tendencji. Itd.,
itp. Jednym z następstw takiego ześlizgiwania się
całego tamtejszego społeczeństwa w szpony filozofii
pasożytnictwa jest iż np. w nowych japońskich samochodach
zaczęła narastać liczba technicznych niedoskonałości
i błędów.
W początkach 2010 roku Bóg wykorzystał
techniczne błędy i niedoskonałości jakie narosły
w nowych samochodach firmy Toyota do
zaserwowania wyraźnego ostrzeżenia całemu
społeczeństwu Japonii. Ostrzeżenie to w tym
przypadku przyjęło formę całej serii niefortunnych
wypadków jakim ulegały samochody Toyoty.
Wypadków owych było aż tak dużo, że prezydent
firmy Toyota zmuszony aż
został aby publicznie przepraszać amerykański
kongress - jako przykład patrz w/w artykuł [1#H2].
Część #I:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#I1.
Podsumowanie tej strony:
Każda droga naprawdę się zaczyna dopiero
kiedy zdefiniujemy dokąd zamierzamy dotrzeć.
Niniejsza strona wskazuje kilka celów dla naszej
drogi do zbudowania na Ziemi samochodu który
NIE będzie zanieczyszczał otoczenia, oraz który
będzie tani i dogodny w codziennej eksploatacji.
Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu"
które działają już od kwietnia 2005 roku, obecnie
pod adresami:
totalizm.wordpress.com i
totalizm.blox.pl/html.
(Odnotuj że wszystkie te blogi są lustrzanymi
kopiami o takiej samej treści wpisów.)
Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw
omawianych na tej stronie naświetlane jest
na bieżąco dodatkowymi komentarzami i
informacjami spisywanymi w miarę jak nowe
zdarzenia stopniowo rozwijają się przed
naszymi oczami.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Proszę też odnotować, że z powodu mojego
chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie
odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO
wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie
zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora
w tematyce którą ja badam. Dlatego jeśli ktoś
wysyła mi jakąs prośbę, proponuję aby w P.S.
do swego emaila udokumentował że faktycznie
zadał sobie trud przeczytania moich stron internetowych.
Efekt takiego udokumentowania można uzyskać
poprzez zdanie "egzaminu" ze znajomości niektórych moich
stron, znaczy albo przez odpowiedzenie na pytania
przywiązane do konkretnych rodzajów próśb,
albo też poprzez odpowiedzenie chociaż na
jedno z następujących generalnych pytań
(proszę sobie wybrać pytanie zależnie od własnych
zainteresowań). (1) Jak teoria zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
wyjaśnia zasadę działania
telekinetycznych urządzeń darmowej energii?
(2) Jakie podstawowe podzespoły formują
"telekinetyczną influenzmaschine", oraz jaka jest
najważniejsza funkcja każdego z owych podzespołów?
(3) Na czym polega, zgodnie z opisami na stronach o
wehikułach czasu oraz o
eksplozji Tapanui
polegają tzw. "oscylacje przestrzeni czasowej"?
If you prefer to read in English
click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: 25 czerwca 2008 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 5 czerwca 2010 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)