(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Nasza cywilizacja jest w poważnych kłopotach.
Jej zasoby energii są bliskie wyczerpania.
Przykładowo niektórzy badacze oceniają,
że około połowy zasobów energetycznych
naszej planety, takich jak ropa naftowa czy
węgiel, już zostało wyczerpane. Grozi nam
tzw. "śmierć energetyczna" - chyba że szybko
znajdziemy nowe źródło energii. Jak się też
okazuje, źródło takie jest nam już znane.
Jest nim zjawisko które stanowi dokładną
odwrotność tarcia. Nazywane jest ono
"efektem telekinetycznym". Jego szerszy
opis zawarty został na dwóch stronach
internetowych, mianowicie na stronach o
"urządzeniach darmowej energii" oraz o
"Koncepcie Dipolarnej Grawitacji".
W sposób odwrotny do tarcia zamieniającego
bezpośrednio ruch na ciepło, ów "efekt telekinetyczny"
zamienia bezpośrednio ciepło na ruch.
Aby więc uzyskać dostęp do nieograniczonych
ilości energii, wystarczy ów efekt telekinetyczny
wyzwolić np. w przewodniku. Po wyzwoleniu
spowoduje on ruch elektronów w obrębie tego
przewodnika kosztem ciepła absorbowanego
spontanicznie przez ów przewodnik z
powietrza jakie go otacza. Jak zaś wiemy,
ruch elektronów w przewodniku to prąd
elektyczny. Czyli urządzenie mojego
wynalazku, które będzie wyzwalało ów
efekt telekinetyczny w przewodniku, będzie
generowało elektryczność zaś jednocześnie
będzie konsumowało ciepło zawarte w swoim
otoczeniu. Ja nazywam owo urządzenie
"ogniwem telekinetycznym".
Żartobliwie można by je też nazwać "lodówką
na odwyrtkę" - wszakże ochładza ono
powietrze oraz generuje elektryczność.
Urządzenie to z całą pewnością jest możliwe
do zbudowania. Jak bowiem ja to odkryłem
właśnie podczas pisania niniejszej strony
internetowej, w pierwszej połowie XX-wieku
jego prymitywna wersja była produkowana
fabrycznie wbudowana w podzespoły tzw.
"radia kryształkowego".
Właśnie dlatego owe radio było dotychczas jedynym
urządzeniem elektrycznym na Ziemi które pracowało
doskonale nie używając żadnego zasilania w energię.
Niniejsza strona opisuje najważniejsze
szczegóły zasady działania i budowy
ogniwa telekinetycznego.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jakie są cele tej strony:
Celem tej strony jest wskazanie że nasza
cywilizacja stoi tylko mały krok od zbudowania
urządzeń generujących energię bez produkowania
zanieczyszczeń naturalnego środowiska.
Ma ona też wyjaśniać generalną zasadę
na jakich urządzenia te będą działały.
Część #B:
Problem terminologią nazywającą sprawy po imieniu:
#B1.
Dlaczego konieczne jest używanie "mylących nazw" dla opisania urządzeń do bezzanieczyszczeniowego generowania energii:
Jak wiemy, oficjalna nauka ziemska stwierdza
kategorycznie że tzw. "perpetum mobile"
NIE daje się zbudować. Urządzenia takie mają
bowiem jakoby łamać sentymentalne dla naukowców
tzw. "prawa termodynamiki" - które sformułowane
przecież zostały na etapie raczkowania dziesiejszej
nauki, czyli w owych dawnych czasach
kiedy to ludzkość dorobiła się właśnie pierwszych
lokomotyw parowych. Aby zaś ktoś przypadkiem
NIE udowodnił że również i w tej sprawie nauka jest
w błędzie - jako że trwanie w błędzie zdaje się być
odwieczną tradycją oficjalnej nauki, dzisiejsi
naukowcy zaciekle atakują każdego kto się
NIE zgadza z tymi starożytnymi rewelacjami.
Naukowcy oficjalnie też udają, że NIE wiedzą
iż takie właśnie urządzenia były już zbudowane
na Ziemi, zaś aż kilka z już działających ich
prototypów opisane jest na stronach
free_energy_pl.htm,
telekinetyka.htm,
eco_cars_pl.htm,
boiler_pl.htm,
oraz niniejszej.
Aby więc NIE narażać się na ataki oficjalnej
nauki, wynalazcy pracujący nad różnymi
wersjami "perpetum mobile" obecnie nazywają
je innymi nazwami. Jedną z najbardziej
popularnuch takich nowych nazw jest
"urządzenia darmowej energii". Ja jednak
osobiście sugerowałbym nadanie im bardziej
naukowo objaśniającej nazwy urządzeń do
generowania czystej energii z samo-odtwarzających
się i nieustających zjawisk natury - która to
nazwa wynika z filozoficznych przesłanek
wyjaśnionych w punkcie #G2 strony
pajak_jan.htm,
zaś podsumowanych poniżej w następnym punkcie
#B2. "Ogniwo telekinetyczne" opisywane na niniejszej
stronie też należy do kategorii takich właśnie urządzeń.
#B2.
Czym są owe "urządzenia darmowej energii" z filozoficznego punktu widzenia:
Czym naprawdę są "urządzenia darmowej
energii" z filozoficznego punktu widzenia,
wyjaśnia to dokładniej punkt #G2 strony
pajak_jan.htm,
oraz ilustruje na przykładzie punkt #F1 strony
free_energy_pl.htm.
Aby w skrócie podsumować tutaj tamte wyjaśnienia,
urządzenia te to po prostu jakby rodzaje
"wiatraków" które napędzane są przez jakby naturalne
"wiatry" wiecznie wiejące z zawsze wystarczająco
dużą siłą. Takich zaś zjawisk które mogą
pracować dla nas podobnie jak "wiecznie wiejące
i silne wiatry" znamy dzisiaj w naturze już
dosyć sporo. Wszakże należą do nich: ruch
obrotowy Ziemi, orbitowanie Ksieżyca, różnica
temperatur pomiędzy ciepłem otoczenia a zerem
bezwzględnym, hałas kosmiczny, oraz wiele
więcej. Opisową więc nazwą dla owych zjawisk
byłaby właśnie nazwa samo-odtwarzające
się i nieustające zjawiska natury użyta w
poprzednim punkcie. Z kolei naukową nazwą
dla urządzeń "perpetum motion" wiecznie
napędzanych owymi zjawiskami byłaby właśnie
nazwa "urządzenia do generowania czystej
energii z samo-odtwarzających się i nieustających
zjawisk natury" uzyta już w poprzednim punkcie,
a także w punkcie #G2 strony
pajak_jan.htm.
Jednym z przykładów takich właśnie zjawisk,
wykorzytywanym w zasadzie działania omawianej
tutaj "baterii telekinetycznej", jest rodzaj
naturalnej tendencji energii cieplnej aby spontanicznie
rozpływać się w taki sposób aby powodować samorzutne
zanikanie temperatury. Owa tendencja przejawia
się przez zjawisko zwane "efektem telekinetycznym"
które faktycznie jest "odwrotnością tarcia". Podobnie
bowiem jak tarcie powoduje samorzutną zamianę
ruchu na ciepło, ów Efekt Telekinetyczny powoduje
samorzutną zamianę ciepła w ruch.
Część #C:
Poznajmy "ogniwo telekinetyczne":
#C1.
Co to takiego owo "telekinetyczne ogniwo":
Nazwa "telekinetyczne ogniwo"
przyporządkowana została do urządzenia
technicznego mojego wynalazku, które to
urządzenie konsumuje energię cieplną jaką
spontanicznie pobiera ono ze swego otoczenia,
oraz zamienia to ciepło bezpośrednio w
energię elektryczną. Produktem pracy
takiego ogniwa jest więc energia elektryczna.
Natomiast energią używaną przez nie do
swego zasilania jest ciepło jakie ono samo
spontanicznie pozyskuje z otaczającego go powietrza.
Ogniwo telekinetyczne można więc żartobliwie
opisać albo jako rodzaj "lodówki na odwyrtkę",
albo też rodzaj "odwrotności grzejnika elektrycznego".
Wszakże podczas pracy ochładza ono swoje
otoczenie, a jednocześnie generuje elektryczność.
Ogniwo to należy do grupy tzw.
urządzeń darmowej energii.
Wszakże generowana przez nie elektryczność
nic nie kosztuje (poza kosztem zbudowania
lub zakupu samego tego urządzenia). Do
swego działania nie potrzbuje ono też
żadnego paliwa czy innej przemysłowo
wytwarzanej formy energii. Zjawiskiem
fizykalnym jakie owo telekinetyczne
ogniwo wykorzystuje w swoim działaniu
do generowania elektryczności, jest
technicznie wyzwalana odwrotność tarcia,
zwana "efektem telekinetycznym".
W sposób bowiem odwrotny jak tarcie
spontanicznie konsumuje ruch a generuje
ciepło, ów efekt telekinetyczny spontanicznie
konsumuje ciepło a generuje ruch. W
ogniwie telekinetycznym ruch wytwarzany
przez ów efekt telekinetyczny jest ruchem
elektronów w obrębie przewodnika, czyli
faktycznie przepływem prądu elektrycznego
generowanego przez owo ogniwo.
W niektórych moich opracowaniach ogniwo
telekinetyczne nazywam również "baterią telekinetyczną".
Powodem równorzędnego używania tych
dwóch nazw w moich opracowaniach jest,
że w ludzkiej terminologii nazwy "ogniwo"
oraz "bateria" są niemal synonimami.
"Ogniwo telekinetyczne" (czasami zwane także
"baterią telekinetyczną") zostało wynalezione
przeze mnie teoretycznie w drugiej połowie
1989 roku. Jego zasada działania wyłoniła
mi się sama z analiz metod i następstw
technicznego wywoływania zjawiska zwanego
"efektem telekinetycznym", które to zjawisko
intensywnie wówczas rozpracowywałem. Opis
sposobu wynalezienia owego ogniwa zawarty
jest w punktach #40 i #41 z podrozdziału A4
monografii
[1/4].
Teoretyczne wynalezienie telekinetycznego ogniwa stało się
możliwe dzięki teorii naukowej nad której rozwojem
wówczas pracowałem. Teoria ta nosi nazwę
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Jednym ze zjawisk natury które teoria ta dokładnie
wyjaśnia jest właśnie zjawisko
telekinezy.
Z kolei ów technicznie wyzwalany "efekt telekinetyczny"
jest siłą motoryczną każdego ruchu telekinetycznego.
Ponieważ Koncept Dipolarnej Grawitacji
wskazał mi teoretycznie jak w sposób techniczny
wyzwalać ów efekt telekinetyczny, jednocześnie
wskazał mi więc również jak budować ogniwa
telekinetyczne. Pierwsze opisy ogniw telekinetycznych
mojego wynalazku zostały opublikowane w 1990 roku.
Zaprezentowałem je wówczas w pierwszym wydaniu
swojej monografii
[6].
W chwili obecnej najpełniejsze opisy tych ogniw
zaprezentowane są w podrozdziałach K2.4 do
K2.4.3 z tomu 10 monografii
[1/4].
Rekomenduję czytelnikowi rzucenie na nie
okiem. Prezentują one wszakże szczegółowe
wyjaśnienia zasad i opisów które na niniejszej
stronie mogły być jedynie skrótowo streszczone.
Ciekawostką ogniwa telekinetycznego jest, że
faktycznie jest ono produktem badań jakie
daje się nazwać "prześladowaną nauką". Znaczy
badań jakie prowadzone były na przekór że
każdy ich aspekt był potępiany przez innych
naukowców i dlatego musiał być prowadzony
"w podziemiu". Faktycznie też wszystko co
dotyczy telekinezy, efektu telekinetycznego,
oraz ogniwa telekinetycznego, wypracowane
zostało w moim czasie wolnym, na mój prywatny
koszt, oraz zupełnie w oderwaniu od mojej
oficjalnych obowiązków na uczelni. Wyglądało
to tak jakby los faktycznie chciał aby przez
wynalazek ogniwa telekinetycznego zaakcentowane
zostało ludziom, że coś jest nie tak jak powinno
z traktowaniem wynalazców i odkrywców na
Ziemi. Przykładowo, wszelkie najważniejsze
odkrycia i ustalenia dotyczące ogniwa
telekinetycznego dokonane zostały w okresach
mojego życia kiedy byłem bezrobotnym.
Mianowicie w latach 1990 do 1992 (tj. w
okresie najbardziej przygnębiającego w
moim życiu bezrobocia które zmusiło mnie
nawet do opuszczenia Nowej Zelandii w
poszukiwaniu chleba) wypracowałem wszelkie
szczegóły zasad działania, konstrukcji, oraz
podstawowych podzespołów ogniwa telekinetycznego.
(Znaczy generalny pomysł ogniwa telekinetycznego
jaki wypracowałem wcześniej, został wówczas
przeze mnie przetransformowany w szczegółowy
projekt budowy i działania tego urządzenia.)
Natomiast w 2006 roku (tj. w rok po rozpoczęciu
kolejnego długiego okresu bezrobocia,
które zapewne ponownie zmusi mnie do
opuszczenia Nowej Zelandii w poszukiwaniu
chleba), wypracowałem konstrukcję i działanie
dalszych dwóch wersji przeciwsobników,
czyli przeciwsobników odmiennych niż "tuba" -
której konstrukcję i działanie znałem już znacznie
wcześniej. W 2006 roku dokonałem też ogromnie
ważnego odkrycia - mianowicie że tzw. "radio kryształkowe"
faktycznie zawierało w sobie telekinetyczne
ogniwo wbudowane w jego obwody. Zaiste,
los ma swoje sposoby na skuteczne otwieranie
naszych oczu.
Aczkolwiek mi osobiście nigdy nie dana była
szansa abym zbudował wynalezione przez siebie
"ogniwo telekinetyczne", ciągle jego zasada
działania sprawdzona została w faktycznym
życiu. W jakiś czas bowiem po tym jak teoretycznie
wynalazłem swoje "ogniwo telekinetyczne",
tj. w owych latach 1990 do 1992, dokonywałem
analiz konstrukcji i działania już istniejących
na Ziemi prototypów tzw.
urządzeń darmowej energii.
Jak wówczas się okazało, ogniwo telekinetyczne
jest podstawowym podzespołem aż kilku
prototypów owych już działających na Ziemi
"urządzeń darmowej energii". Dwa z owych
urządzeń darmowej energii, które zawierają
w sobie ogniwo telekinetyczne jako jeden ze
swoich podzespołów, opisane zostały nawet, lub
zilustrowane, na pokrewnej stronie internetowej o
darmowej energii,
dostępnej stąd poprzez "Menu 1",
"Menu 2", oraz
"Menu 4".
Mianowicie, są to: (1) "telekinetyczna influenzmaschine"
opisana tam w "części #D", oraz zilustrowana tam
na "Fot. #B1" i "Fot. #D1"; a także (2) "piramida telepatyczna"
zilustrowana tam na "Fot. #C1" do "Fot. #C4", jednak dokładniej
opisana w odrębnym traktacie
[7/2]
oraz w podrozdziałach N2 do N2.7 z tomu 11 monografii
[1/4].
Ponadto, moje analizy udokumentowane w punkcie
#G1 tej strony dowodzą, że prymitywna wersja właśnie
takiego ogniwa telekinetycznego była wbudowana w
podzespoły tzw. "radia kryształkowego" produkowanego
fabrycznie na początku XX-wieku. Dla uświadomienia
sobie faktu owego wbudowania - porównaj schemat
radia kryształkowego z rysunku "Fot. #H1" poniżej,
ze schematem ogniwa telekinetycznego pokazanym na "Fot. #C1".
To właśnie z powodu zawierania w sobie takiej baterii
telekinetycznej, owe radia kryształkowe działały doskonale
bez użycia jakiegokolwiek zewnętrznego zasilania w
energię. Wprawdzie jakaś mroczna siła (zapewne ta
opisana w punkcie #K3 tej strony) upowszechniła wśród
ludzi zupełnie błędne wierzenie, że radia kryształkowe
nie wymagały zasilania bowiem pobierały swoją energię
z anteny. Jednak w rzeczywistości nikt nigdy nie sporządził
bilansu energii dla takiego radia. Nikt więc naukowo
nie udowodnił, że energia zasilająca pracę owego
radia naprawdę pochodziła z anteny. Nikomu też
nie udało się zbudować żadnego innego radia które
miałoby podobną antenę i również działałoby bez
zasilania w energię. Gdyby zaś energia naprawdę
dawała się zaabsorbować z anteny, wówczas niemal
każdy rodzaj radia powinien być w stanie tego dokonać.
Fakt więc, że istnieją na Ziemi prototypy działających
urządzeń w których jedną ze składowych jest właśnie
ogniwo telekinetyczne, w połączeniu z istnieniem
rozlicznych przesłanek teoretycznych na poprawność
tego wynalazku (wyjaśnionych w punkcie #I1 tej strony),
dowodzi iż opisywana na tej stronie zasada działania
i ogólna budowa ogniwa telekinetycznego jest realna,
wykonalna, oraz że po jej zbudowaniu rzeczywiście
będzie ono działało tak jak tutaj to opisano.
Fot. #C1: Schemat ideowy ilustrujący budowę oraz
podstawowe podzespoły ogniwa telekinetycznego.
(Kliknij na niego aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przesunąć go w inne miejsce ekranu.)
Powyższa ilustracja stanowi rysunek K7 z tomu 10 monografii
[1/4].
Prezentuje ona schemat ideowy telekinetycznego ogniwa. Na
ogniwo to składają się następujące podzespoły: (I1) oraz (I2) -
dwa telekinetyczne induktorki które generują elektryczność,
(Q) - pulser, (R) - rezonator, (C) - kondensator, (T) - przeciwsobnik,
(A) - autotransformator, (W) - kolektor wyjściowy z którego
użytkownik pobiera prąd generowany przez to ogniwo.
Każdy z owych podzespołów, a także zasada działania
całej baterii telekinetycznej, omówione zostały w treści
niniejszej strony internetowej.
Telekinetyczne ogniwo o ogólnej budowie pokazanej
powyżej może zostać wbudowane w obwody
dowolnego urządzenia elektrycznego lub
elektronicznego jakie ma ono zasilać w energię
elektryczną. Jak dokonano takiego jego wbudowania
w obwody tzw. "radia kryształkowego", ilustruje
to "Fot. #H1" poniżej, zaś wyjaśniają to opisy z
punktów #G1 oraz #H1.3 tej strony. Jak z kolei
wbudowania tego dokonano w obwody tzw.
"piramidy telepatycznej" oraz "telekinetycznej
influenzmaschine" - które również zasilane są
w energię elektryczną takim właśnie ogniwem,
wyjaśnione to zostało na odrębnej stronie o
urządzeniach darmowej energii.
* * *
Zauważ że daje się zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą fotografie. Ponadto, większość tzw. browserów które
obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Część #D:
Fundamenty teoretyczne działania "ogniwa telekinetycznego":
#D1.
Jak teoria naukowa nazywana
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji"
wyjaśnia telekinezę, efekt telekinetyczny, oraz działanie "ogniwa telekinetycznego":
W 1985 roku dostąpiłem zaszczytu opracowania
dosyć niezwykłej teorii naukowej nazywanej
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji".
Aczkolwiek zamiast zostania zaakceptowaną
i rozważaną przez oficjalną naukę ziemską,
jak dotyczas teoria ta głównie jest krytykowana
i atakowana przez wiele "szarych osobistości"
działających z ukrycia, faktycznie w prawdziwym
życiu okazuje się ona ogromnie użyteczna.
Przykładowo, wyjaśnia ona dokładnie jak działa
telekineza, jak wyzwalać telekinezę w sposób techniczny,
a także czym dokładnie jest ów efekt telekinetyczny
jaki umożliwia nam budowanie ogniw telekinetycznych.
Fundamentalnym odkryciem naukowym na
jakim owa teoria zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
została oparta, było ustalenie że pole grawitacyjne
faktycznie wykazuje sobą posiadanie wszystkich
cech tzw. "dynamicznego pola dipolarnego".
Znaczy, początek owej teorii wywodzi się z
odkrycia, że pole grawitacyjne wcale nie jest
polem monopolarnym do jakiego zaliczała
go dotychczasowa nauka, a jest właśnie polem
dipolarnym. Z kolei ów zdawałoby się niewielki
błąd dotychczasowej nauki w zakwalifikowaniu
pola grawitacyjnego do niewłaściwej kategorii,
wprowadza ogromne następstwa do naszego
zrozumienia działania wszechświata. Jeśli bowiem
grawitacja ma charakter dipolarny, czyli jeśli
posiada ona dwa bieguny "In" (tj. "Wlot") oraz
"Out" (tj. "Wylot") - podobnie jak pole magnetyczne
posiada dwa bieguny "N" i "S", wówczas ten biegun
"In" grawitacji jaki widzimy wokół siebie, jest tylko
jednym z biegunów tego pola. Drugi biegun "Out"
grawitacji musi więc gdzieś się przed nami
ukrywać. Ponieważ grawitacja ma charakter
koncentryczny, praktycznie to oznacza, że
drugi biegun "Out" dipolarnej grawitacji musi wnikać
do innego świata i tam wyłaniać się w sposób
niedostrzegalny dla naszych zmysłów fizycznych.
Pierwszym i najważniejszym więc następstwem
dipolarnej grawitacji jest, że zgodnie z nią wszechświat
musi się składać aż z dwóch równoległych
światów, tj. "naszego świata" w którym my
żyjemy, oraz równoległego do niego
"przeciw-świata" do którego nasze
zmysły fizyczne nie mają dostępu. Jak też
można wykazać, wymóg obustronnego
balansowania sił grawitacyjnych, powoduje
jeszcze jedno szokujące dla nas następstwo.
Mianowicie, w takiej dipolarnej grawitacji
każdy obiekt uformowany z materii jaki istnieje
w naszym świecie, w owym przeciw-świecie
musi posiadać swój duplikat wykonany z
"przeciw-materii". Wyrażając to innymi słowami,
zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji
każdy z nas ludzi żyjący w naszym świecie
musi posiadać swego "ducha" żyjącego w
przeciw-świecie. "Ducha" takiego, czyli swój
przeciw-materialny duplikat, zgodnie z tym
konceptem posiadają także wszelkie inne
obiekty, a więc drzewa, skały, samochody,
komputery, itp.
Ów Koncept Dipolarnej Grawitacji stwierdza także,
że owego "ducha" dowolnego obiektu można też
pochwycić i przemieścić w inne miejsce. Ponieważ
jednak jest on związany siłami grawitacyjnymi
z danym obiektem instniejącym w naszym
świecie, jeśli "ducha" tego przemieścimy w
przeciw-świecie, wówczas jego obiekt zostanie
pociągnięty i przemieszczony także i w naszym
świecie. Taki sposób przemieszczania obiektów,
w którym łapie się i przemieszcza "ducha" owych
obiektów, podczas gdy same te obiekty są ciągnięte
za swymi "duchami" przez siły grawitacyjne, znany
jest na Ziemi pod nazwą "telekineza". Koncept
Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia również, że telekinezę
daje się wyzwalać technicznie. Owa techniczna
wersja telekinezy wyzwalana jest kiedy "ducha"
danego obiektu "owinie" się w linie sił pola
magnetycznego, a następnie owe linie sił się
przyspieszy.
Wskazania Konceptu Dipolarnej Grawitacji
informujące nas jak technicznie wyzwalać
"efekt telekinetyczny" mają też tą zaletę,
że dokładnie definiują one czym właściwie
jest ów efekt. Przytoczmy więc teraz ową
definicję, zaczerpniętą z podrozdziału H6.1.2
tomu 4 monografii
[1/4].
Oto ona:
"Efekt telekinetyczny jest to zjawisko pośredniej
manipulacji materialną formą danego obiektu
poprzez oddziaływanie na przeciw-materialny
duplikat tego obiektu". Efekt telekinetyczny
jest więc m.in. źródłem ruchu telekinetycznego,
podobnie jak siła fizyczna jest źródłem ruchu
fizycznego. Istnieją jednak istotne różnice pomiędzy
siłą fizyczną i efektem telekinetycznym. (Te różnice
są powodem dla którego, w wyjaśnieniach jakie
nastąpią, unikam używania nazwy "telekinetyczna
siła" w odniesieniu do wytwarzającego ruch
produktu efektu telekinetycznego. Raczej nazywam
go z użyciem zwrotu "napór telekinetyczny".)
Najważniejsza z tych różnic polega na tym, że
(1) efekt telekinetyczny NIE oddaje reakcji siłowej
skierowanej na swego wyzwoliciela (sprawcę).
(Jak wiemy, dla siły fizycznej każda akcja musi
wytworzyć odpowiadającą jej reakcję, jaka zostaje
zwrócona i wywarta na obiekt który powoduje tą
akcję.) Praktycznie powyższe oznacza, że wzrost
wydajności urządzenia wyzwalającego efekt
telekinetyczny nie powoduje zwiększania konsumpcji
energii przez dane urządzenie. Ponadto, trzymanie
takich urządzeń telekinetycznych wcale nie wymaga
zwiększenia siły podnoszącej, kiedy urządzenia te
zwiększają wagę ciężarów jakie one sobą podnoszą.
To zaś sugeruje, że urządzenie jakie wyzwala ów
efekt może również być zawieszone w próżni.
Wszakże brak sił reakcji pozwala aby utrzymywało
się ono bez zmiany pozycji, bez względu na skalę
działań na innych obiektach jakie ono wykonuje.
Dla przykładu, kieszonkowy dźwig telekinetyczny
podnoszący dowolny obiekt, np. budynek lub
ogromny kamień, może być utrzymywany w ręku
dziecka bez żadnego wysiłku. Nawet więcej, powyższe
implikuje, że za pośrednictwem efektu telekinetycznego
można uzyskać rezultaty niemożliwe do osiągnięcia
przy ruchach fizycznych. Ich przykładem może być
dany obiekt podnoszący sam siebie na określoną
wysokość. Jak wiadomo, przy
ruchach fizycznych jest to całkowicie niemożliwe.
Stąd bierze się anegdotyczne powiedzenie o "kimś
podnoszącym siebie samego za włosy". Przykładem
telekinetycznego samo-wznoszenia się jest "lewitacja",
czyli samo-podnoszenie się osób. Inną zasadniczą
różnicą pomiędzy efektem telekinetycznym i siłą
fizyczną jest, że (2) Zasada Zachowania Energii
wypełniana jest w efekcie telekinetycznym przez
manipulowane nim obiekty na drodze samoczynnego
absorbowania przez nie energii otoczenia.
To zaś oznacza, że energii wymaganej dla
dokonania ruchu telekinetycznego dostarczać
zawsze muszą odbiorcy, a nie dawcy, tego ruchu.
Dlatego wykonanie pracy telekinetycznej nie
wymaga dostarczenia jakiejkolwiek energii
zewnętrznej. Stąd wypełnianie Zasady Zachowania
Energii przez odbiorców (nie zaś przez dawców)
ruchu telekinetycznego zachodzi poprzez ochładzanie
otoczenia danych obiektów podczas odbywania
przez nie przemieszczeń telekinetycznych.
To z kolei związane jest m.in. z raptownym
chłodzeniem otoczenia obiektów przemieszczanych
telekinetycznie, z emitowaniem przez nie szczególnego
rodzaju świecenia nazywanego "jarzeniem pochłaniania", itp.
Znajomość efektu telekinetycznego oraz zasad
jego wyzwalania pozwala nam wypracować
działanie "ogniwa telekinetycznego". Oto więc
skrótowy opis tego działania.
Każde takie ogniwo działa ponieważ jego pulser
(Q) wysyła do niego jednostajny strumień impulsów
elektrycznych. Każdy z owych impulsów jest
poddawany wzmocnieniu w dodatkową energię
przez induktorki telekinetyczne (I1) i (I2). Stąd moc elektryczna
każdego impulsu staje się wyższa na wyjściu z
owych induktorków, niż była ona na wejściu do
nich. Wszystko więc co jeszcze jest konieczne,
to gromadzić owe małe zwiększenia energii
każdego impulsu (znaczy dodawać je razem
ze sobą), oraz przekazać je po zesumowaniu
do zewnętrznego odbiorcy. Tego dodawania
razem dokonuje rezonator (R) który dostarcza
także impulsy do gniazdka wyjściowego (W).
Rozenator ten jest po prostu obwodem drgającym.
Wiadomo zaś, że wszelkie obwody drgające
gromadzą w sobie (sumują) małe porcje energii
jakie są im dodawane w poszczególnych impulsach.
Ponieważ współpraca pomiędzy rezonatorem
(R) i pulserem (Q) może być wstrzymywana
przez tzw. "punkty martwe" jakie występują we
wszelkich systemach oscylujących, ogniwo to
używa jeszcze jeden podzespół nazywany
przeciwsobnikiem (T), ktory eliminuje owe
"punkty martwe". Usuwa on punkty martwe,
synchronizuje nawzajem oscylacje w rezonatorze
(R) z oscylacjami w pulserze (Q), oraz pozwala
owemu urządzeniu aby zainicjowało swoje
oscylacje kiedykolwiek tylko bateria telekinetyczna
zostaje włączona do działania.
Część #E:
Podzespoły "ogniwa telekinetycznego" i ich zasady działania:
#E1.
Podstawowe podzespoły "telekinetycznego ogniwa" oraz ich przeznaczenie:
Powodem że ogniwo telekinetyczne jest w
stanie zadziałać jako całość, jest iż każdy
z jego podzespołów składowych harmonicznie
dodaje swój wkład do tego działania. Znaczy
każdy z tych zespołów wypełnia nałożoną
na niego funkcję, jaka razem z funkcjami
pozostałych zespołów formuje sobą zasadę
działania całego tego ogniwa. Opiszmy więc
poniżej każdy z tych podzespołów składowych,
oraz wyjaśnijmy sobie jakie zadanie on
wypełnia w działaniu całej baterii:
#E1.1.
Induktorki telekinetyczne "I1" i "I2" - czyli podzespoły które telekinetycznie generują elektryczność:
Najważniejszym podzespołem każdego ogniwa
telekinetycznego są dwa induktorki oznaczane
(I1) i (I2) na wszystkich rysunkach w moich
publikacjach - włączając w to także niniejszą
stronę internetową, a także odrębną stronę o
urządzeniach darmowej energii.
Induktorki owe są właśnie tymi podzespołami,
w których telekinetyczne generowanie elektryczności
się odbywa. Oba owe induktorki składają się
z magnesu stałego na jakim nawinięte zostały
zwoje przewodnika. Aby generować darmową
elektryczność w obu połówkach sinusoidalnego
cyklu zmian prądu, aż dwa takie induktorki są
konieczne, w każdym z których zwoje zostały
nawinięte w odwrotnym kierunku w odniesieniu
do polaryzacji magnetycznej ich magnesu stałego.
Zasada generowania darmowej elektryczności
w owych induktorkach jest bardzo prosta.
Mianowicie pole magnetyczne magnesów
stałych na jakich owe induktorki zostały nawinięte
zmienia kształt (normalnie) sinusoidalnych
krzywych zgodnie z którymi przebiegają impulsy
elektryczne jakie przepływają przez te induktorki.
Wynikiem tej zmiany ich kształtu jest, że zamiast
normalnie sinusoidalnego przebiegu zmian
przepływającego pradu, prąd ten zaczyna przebiegać
zgodnie z kształtem krzywej jaka przyspiesza i
opóźnia elektrony. Z kolei owe przyspieszenia
i opóźnienia elektronów powodują wyzwalanie
efektu telekinetycznego (znaczy wyzwalanie
"odwrotności tarcia") który to efekt zaczyna
działać na przepływające elektrony. Ów efekt
telekinetyczny spontanicznie zamienia ciepło
zawarte w otoczeniu owych induktorków na
bardziej energiczny przepływ elektronów w
obrębie ich przewodników. Jako wynik, takie
induktorki dodają małe porcje energii do
każdego impulsu elektrycznego jaki przez
nie przepływa. Jednocześnie absorbuja one
energię termiczną zawartą w ich otoczeniu.
(Znaczy, kiedy dodają one energii do impulsów
prądu jaki przepływa przez nie, jednocześnie
ochładzają one swoje otoczenie.) W ten sposób
Zasada Zachowania Energii jest spełniona,
podczas gdy darmowa elektryczność ciągle
jest generowana.
#E1.2.
Pulser "Q" - czyli podzespół który generuje drgania wymuszające i synchronizujące działanie całego ogniwa:
Induktorki opisane powyżej nie generują
własnej elektryczności. Jedynie dodają one
dodatkowej energii do słabych impulsów
elektrycznych jakie przez nie przepływają,
jednak jakie pochodzą z innych źródeł.
Dlatego, aby induktorki te nieustannie
pobudzać do działania, wymagane jest
zaopatrywanie ich w nieprzerwany ciąg
impulsów elektrycznych. Z tego powodu,
kolejnym istotnym podzepołem każdej
baterii telekinetycznej jest tzw. "pulser" (Q).
Pulser taki to po prostu dowolny podzespół
(lub urządzenie), jaki dostarcza induktorkom
(I1) i (I2) wymaganego przez nie jednorodnego
ciągu impulsów elektrycznych.
W "telekinetycznej influenzmaschine" pokazanej
na rysunku "Fot. #B1" oraz opisanej w "części #D"
strony internetowej
free_energy_pl.htm - o urządzeniach darmowej energii,
a także pokazanej na rysunku K4 w monografii
[1/4], takim "pulserem" jest specjalna
elektroda oznaczona (ho), jaka zawieszona
jest tuż nad wirującym dyskiem tej maszyny
oraz naprzeciwko magnesu stałego, a stąd
jaka gromadzi z tego wirującego dysku
jednorodny ciąg impulsów elektrycznych.
Z kolei w "telekinetycznym ogniwie" pokazanym
tam na rysunku "Fot. #C1" (tj. na rys. N1 z [1/4]),
takim pulserem jest zwykły kryształ kwarcowy
(Q) który wprowadzony zostaje w jednostajne
wibracje przez wiązkę fal telepatycznych jakie
są na nim koncentrowane przez pudło
rezonansowe piramidy która kryształ ten otacza.
Pulser faktycznie wypełnia aż kilka funkcji w ogniwie
telekinetycznym. Najważniejsza z tych funkcji to
właśnie owo wymuszanie przepływu impulsów
przez oba induktorki (I1) i (I2). To z kolei powoduje
telekinetyczne generowanie w nich elektryczności.
Kolejną jego funkcją jest sterowanie częstotliwością
prądu generowanego przez dane ogniwo. Częstotliwość
ta będzie bowiem dokładnie równa częstotliwości
sygnałów wysyłanych przez pulser.
#E1.3.
Rezonator "R" - czyli obwód drgający który wiąże i sumuje ze sobą energię generowaną przez to ogniwo:
Induktorki ogniwa telekinetycznego pracują
poprzez niewielkie zwiększanie zasobu
energii elektrycznej, która zakumulowana
jest w każdym pojedynczym pulsie prądu
elektrycznego jaki przez nie przepływa.
Jednak owe niewielkie przyrosty energii
muszą potem być przez coś dodane do
siebie, tak aby pomału budować z nich
wydatek z całego telekinetycznego ogniwa.
Owo dynamiczne dodawanie do siebie
małych impulsów mocy elektrycznej jest
dokonywane przez podzespół nazywany
"rezonatorem" oraz oznaczony (R) na
rysunku "Fot. #C1" powyżej. Ów rezonator
to po prostu elektroniczny obwód oscylacyjny.
Działa on w ogniwie telekinetycznym w
sposób podobny jak działa huśtawka z
siedzącym na niej dzieckiem, która do
energii już związanej z masą tego dziecka
stopniowo dodaje pojedyńcze porcje
energii jakie rodzic powtarzalnie dostacza
poprzez nieustanne popychanie tego
dziecka w trakcie jego hustania się.
Jeśli rezonator (R) skonstruowany jest w taki
sposób, że jego oscylacje elektryczne w obu
kierunkach przepływają przez oba induktorki
telekinetyczne (I1) oraz (I2), wówczas narastanie
w nim energii ma charakter lawinowy. Powodem
tego jest fakt, że przyrost energii elektrycznej
dodatkowo generowanej przez te induktorki,
jest zawsze proporcjonalny do mocy
elektrycznej jaka już przepływa przez owe
induktorki. Dlatego jeśli induktorki (I1) i (I2)
są częścią rezonatora (R), wówczas rezonator
ten nie tylko sumuje ze sobą telekinetyczne
przyrosty energii, ale dodatkowo wzmacnia on
wielkość tych przyrostów energii w sposób lawinowy.
#E1.4.
Przeciwsobnik "T" - czyli podzespół który pozwala ogniwu zastartować nawet z punktu martwego,
który synchronizuje oscylacje wszystkich podzespołów ogniwa, który
nadaje ogniwu wymaganą liczbę stopni swobody, itp.:
"Przeciwsobnik" albo "reciprocator" na
rysunkach z tej strony internetowej oraz
na rysunkach z monografii [1/4] oznaczany
jest literą (T). Jest on następnym istotnym
podzespołem baterii telekinetycznej.
Przeciwsobnik ten wypełnia w ogniwie
aż cały szereg dosyć złożonych funkcji.
Faktycznie to bez niego ogniwo owo nie
jest w stanie zadziałać. Wyczerpujące
omówienie wszystkich funkcji tego
podzepołu zawarte zostało w podrozdziałach
K2.3 i N2.3.3 z tomów odpowiednio 10 i 11 monografii
[1/4].
Najłatwiej zrozumieć do czego służy ów przeciwsobnik
na przykładzie sposobu na jaki rozwiązany on
został w starych lokomotywach parowych. Jak
każdemu zapewne wiadomo, stare lokomotywy
parowe napędzane były tłokiem jaki wykonywał
ruch posuwisto-zwrotny we wnętrzu cylindra. W
sensie więc źródła ruchu, lokomotywy parowe
napędzane były systemem jaki również generował
ruch oscylujący - znaczy ruch identyczny do
tego jaki jest źródłem elektryczności w baterii
telekinetycznej. Jednak w każdym systemie
który wytwarza ruch oscylujący, zawsze występują
dwa punkty skrajne w jakich następuje zmiana
kierunku tego ruchu. Punkty te nazywane są
"punktami martwymi". Dla przykładu, w owych
dawnych silnikach parowych te dwa punkty
leżą w miejscach w których tłoki zakańczają
swój ruch w jednym kierunku, oraz zaczynają
ruch w odwrotnym kierunku. Powodem dla
jakiego owe dwa punkty nazywane są "punktami
martwymi" jest, że jeśli przykładowo tłok lokomotywy
zatrzyma się w którymś z owych punktów,
wówczas już nie daje się go ponownie
uruchomić poprzez wpuszczenie pary do
danego cylindra. Praktycznie to oznacza, że gdyby
np. jakaś lokomotywa mająca tylko jeden cylinder
i jeden tłok tak pechowo zatrzymała się na
stacji, że jej tłok znalazłby się w jednym z owych
dwóch punktów martwych, wówczas nie dałoby
się nią już ruszyć przez tak długo, aż wszyscy pasażerowie
powysiadaliby z pociągu i ją ręcznie przepchnęli
tak że jej tłok znalazłby się już poza owym punktem
martwym. Aby więc uniemożliwić takie stanięcie
lokomotyw parowych z ich tłoczyskiem zatrzymanym
w owym punkcie martwym, dawni inżynierowie
zaczęli zaopatrywać każdą lokomotywę w dwa
tłoki pracujące w dwóch odrębnych cylindrach.
Każdy z tych tłoków umieszczany był po przeciwstawnej
stronie lokomotywy. Z kolei oba z owych tłoków
sprzęgane były korbowodami z parą zespojonych
ze sobą kół napędowych lokomotywy. Owo ich
sprzęgnięcie było jednak dokonywane z przesunięciem
fazowym wynoszącym 90 stopni. Znaczy, kiedy
jeden z tych tłoków znajdował się w swoim punkcie
martwym, wówczas drugi z tłoków sprzężonych
z tą samą parą kół lokomotywy znajdował się
właśnie w połowie swego ruchu posuwistego.
Takie więc umiejętne sprzężenie owych tłoków
konstytuowało "przeciwsobnik" dla lokomotywy
parowej. Przeciwsobnik ów wypełniał w lokomotywie
parowej aż cały szereg funkcji, wiele z których w innych
napędach musiało być wypełniane przez odrębne
urządzenia. Przykładowo synchronizował on ze sobą
cykle obu tłoków lokomotywy, oraz nadawał im
wzajemne przesunięcie fazowe wynoszące 90 stopni.
Dzięki temu umożliwiał on lokomotywie ruszenie
z każdego miejsca w jakim się zatrzymała.
Dodatkowo, dostarczał on tłokom inercji w ich
ruchu. Dzięki temu pozwalał on lokomotywom
na równomierną pracę pozbawioną szarpnięć.
Podobne funkcje wypełnia też przeciwsobnik
w ogniwie telekinetycznym. Tyle, że zamiast
inicjowania, synchronizowania i podtrzymywania
oscylacji mechanicznych, inicjuje on tam, synchrnizuje,
wyrównuje, oraz podtrzymuje oscylacje elektryczne.
Gdyby więc spróbować podsumować tutaj
w wielkim skrócie najważniejsze funkcje
przeciwsobnika w ogniwie telekinetycznym, to
są one bardzo podobne do funkcji owych dwóch
tłoków podłączonych do dwóch zespolonych ze sobą
kół napędowych z tamtych starych lokomotyw
parowych, lub wału korbowego i zespolonych
z tym wałem tloków z nowoczesnych silników
samochodowych. (Pechowo, niewielu ludzi wie
to co wyjaśniłem powyżej, tj. że stare lokomotywy
parowe, aby móc ruszyć z miejsca wraz z
ciężkimi wagonami, musiały mieć co najmniej
dwa tłoki, które były sprzężone ze sobą poprzez
parę zespolonych ze sobą kół napędowych - tak
aby działały ze wzajemnym przesunięciem fazowym
90 stopni w ich cyklach działania.) Mianowicie,
ów przeciwsobnik synchronizuje pozostałe
podzespoły oraz zapobiega powstawaniu
elektrycznych punktów martwych we
wzajemnym współdziałaniu poszczególnych
podzespołów danej baterii telekinetycznej.
Wszakże, jak czytelnik zapewne wie to doskonale,
każdy system oscylujacy posiada owe dwa
punkty w swoim ruchu, jakie nazywane są
właśnie "punktami martwymi". W silnikach
owe dwa punkty leżą w miejscach w których
tłoki zakańczają swój ruch w jednym kierunku,
oraz zaczynają ruch w odwrotnym kierunku.
Natomiast w elektronicznych systemach
oscylujących punkty te leżą w miejscach nawrotu
ich sinusoid prądowych. Kiedy mamy więc
sytuację, jak ta w baterii telekinetycznej, że
kilka odrębnych systemów oscylujących
współpracuje nawzajem ze sobą, owe punkty
martwe uniemożliwiają współpracę - jeśli nie
zostaną nawzajem uszeregowane za pomocą
odpowiedniego przesunięcia fazowego. W
ogniwie telekinetycznym owego wymaganego
przesunięcia fazowego dostarcza właśnie
"przeciwsobnik". Faktycznie też, bez takiego
przeciwsobnika, bateria telekinetyczna nie
byłaby w stanie np. ani ruszyć z miejsca, ani
kontynuować poprawnej pracy. Ponieważ
działanie przeciwsobników (T) jest dosyć
złożone, oraz obejmuje sobą nieco więcej
funkcji i wymogów niż jestem to w stanie
wyjaśnić na krótkiej stronie internetowej,
zalecałbym poczytać o nich dodatkowo z
podrozdziałów N2.3.3 i K2.3 monografii [1/4],
gdzie zostały one opisane dosyć wyczerpująco
oraz ze wszelkimi wymaganymi szczegółami.
Jak każdy podzespół oraz urządzenie techniczne,
również przeciwsobnik może zostać zbudowany
w jednej z kilku możliwych jego odmian i rozwiązań
technicznych i konstrukcyjnych. Najważniejsze z tych odmian
to (1) "kluster kryształków galeny" - typu używanego
kiedyś w tzw. "radioodbiornikach kryształkowych",
(2) "tandem kryształów kwarcowych", oraz (3) "tuba"
zawierająca kryształy soli kuchennej wymieszane
z rtęcią. Budowę i wykonanie każdej z tych odmian
opisano poniżej w punkcie #F1.4 tej strony. Dla
przykładu, jeśli przeciwsobnik jest zbudowany
jako "tuba" (T), wówczas zawiera w sobie
objętościowo równą mieszaninę gruboziarnistej
soli kuchennej oraz rtęci, utrzymywaną pod próżnią.
Więcej informacji na temat przeznaczenia,
działania oraz budowy przeciwsobnika zawarte
zostało w podrozdziałach K2.4.1 i N2.4 z tomów
odpowiednio 10 i 11 monografii
[1/4].
#E1.5.
Autotransformator "A" - czyli podzespół który przekazuje użytkownikowi elektryczność generowaną przez to ogniwo:
Autotransformator (A) z ogniwa telekinetycznego
wypełnia aż dwie funkcje. Po pierwsze dostarcza
on dodatkowej tzw. "induktancji", czyli inercji
elektrycznej, do obwodu oscylacyjnego rezonatora
(R). Po drugie zaś obniża on (transformuje)
relatywnie wysokie napięcie jakie bateria ta
generuje, do napięcia jakie użytkownik życzy
sobie odbierać na wyjściu (W) z owej baterii.
Część #F:
Jak zabrać się za zbudowanie "ogniwa telekinetycznego":
#F1.
Wykonanie podstawowych podzespołów "ogniwa telekinetycznego":
Każdy z podstawowych podzespołów ogniwa
telekinetycznego daje się wykonać aż na
kilka odmiennych sposobów. Na każdy też
z owych sposobów wykonania poszczególnych
podzespołów nałożone są odpowiednie
wymagania. Omówmy więc teraz jak sporządzić
każdy z owych podzespołów, a także jakie
wymagania nałożone są na poszczegółne
sposoby jego wykonania:
#F1.1.
Induktorki telekinetyczne (I1) i (I2):
Te powstają poprzez nawinięcie zaizolowanego
przewodnika na magnesy stałe. W ogniwie
telekinetycznym potrzebne są aż dwa takie
induktorki. Każdy z nich musi posiadać
przeciwstawnie nawinięte zwoje przewodnika
w odniesieniu do polaryzacji magnesu
na jakim zostały one nawinięte. Znaczy,
jeden induktorek nawinięty powinien być
prawoskrętnie, drugi zaś - lewoskrętnie.
Jak to wyjaśniłem w punkcie #G1 te strony,
fabrycznie produkowanym induktorkiem
telekinetycznym jest każda słuchawka starego
typu, która zawiera w sobie magnesik z
nawiniętymi na nim uzwojeniami. Jedyny
problem z użyciem pary takich słuchawek
jako induktorki dla pełnosprawnego ogniwa
telekinetycznego, jest że w obu takich słuchawkach
uzwojenia nawinięte są w tym samym kierunku.
(Tj. oba prawoskrętnie, podczas gdy każde z nich
powinno być nawinięte przeciwstawnie do drugiego.)
#F1.2.
Pulser (Q):
Pulserem (Q) może być dowolne źródło
pulsującego sygnału elektrycznego o
określonej (i stałej) częstotliwości.
Aby uświadomić czytelnikowi jakie źródła
takich sygnałów mogą w tym celu zostać
użyte w praktyce, dokonajmy tutaj przeglądu
pulserów które już były używane, lub były
zaplanowane do użycia, w jakichś konkretnych
ogniwach telekinetycznych o jakich jest
mi wiadomo. Oto one:
(1) Elektrody z tarczy maszyny elektrostycznej
oraz zawieszona nad nimi głowica zbierająca.
Przykładowo, w ogniwie telekinetycznym zabudowanym
do "telekinetycznej influenzmaschine" opisanej
w "części #D" strony internetowej o urządzeniach darmowej energii,
pulserem jest specjalna zbierająca głowica
indukcyjna "ho" umieszczona na wprost elektrod
wirującej tarczy tej maszyny.
(2) Kryształ kwarcowy zawieszony w ognisku
piramidy. Z kolei w ogniwie telekinetycznym
zabudowanym do "piramidy telepatycznej" opisanej
w traktacie
[7/2],
a także w "części #C" strony internetowej o urządzeniach darmowej energii,
pulserem jest kryształ kwarcowy (Q)
zawieszony w punkcie ogniskowym
piramidy (D).
(3) Tory kolejowe odizolowane od
ziemi. W latach 1995 do 2000
razem z moim współpracownikiem,
Evan'em Hansen'em z Utah, USA,
pracowaliśmy razem nad wersją
ogniwa telekinetycznego o ogromnej
mocy (jakiego wydajność elektryczna miała być
porównywalna do wydatku niektórych elektrowni),
w którym pulserem miały być naturalne pulsacje
elektryczne samoczynnie pojawiające się
w torach kolejowych odizolowanych od ziemi
ponieważ ułożone one były na drewnianych
podkładach. Kiedy obecnie myślę o owym
projekcie, wówczas uświadamiam sobie, że
faktycznie to planowaliśmy zbudować nieco
udoskonaloną wersję gigantycznego "radia kryształkowego"
opisanego w punkcie #G1 tej strony. Tyle że
dla zwiększenia jego mocy na wejściu (a stąd
i na wyjściu), jako anteny chcieliśmy w nim
użyć torów kolejowych leżących na drewnianych
podkładach - znaczy torów odizolowanych od
ziemi. (Prace nad owym ogniwem zostały
jednak nagle przerwane dnia 23 czerwca 2000 roku,
kiedy to mój współpracownik umarł w tajemniczych
okolicznościach, prawdopodobnie będąc
zamordowany - po szczegóły śmierci
Evan'a Hansen'a patrz podrozdział A4
z tomu 1 monografii [1/4], zaś po szczegóły
"przekleństwa wynalazców" jakie
prześladuje i notorycznie uśmierca m.in.
budowniczych urządzeń darmowej energii -
patrz punkt #K3 niniejszej strony.)
(4) Napowietrzna antena radiowa.
Jako pulser użyta może również
zostać długa napowietrzna antena radiowa.
Faktycznie też, w tzw. "radiu kryształkowym"
opisywanym poniżej w punktach #G1 i #F1.4,
antena taka używana była właśnie w charakterze
pulsera. Wszakże antena taka przechwytuje
fale elektromagnetyczne o określonej
długości, które za pośrednictwem
przeciwsobnika kryształkowego mogą
zostać zamienione w impulsy elektryczne
o określonej częstości drgań własnych.
(5) Obwody zegara kwarcowego na baterie.
Jak to wyjaśniłem w punkcie #H1 tej strony, ja
od dawna zabieram się za budowę opisanej
tutaj baterii. Z tego powodu od dawna mam
zaplanowane jak najszybciej i najefektywniej
wykonać poszczególne podzespoły tej baterii.
W owych moich planach, w pierwszym etapie
badań w charakterze pulsera (Q) mam zamiar
wykorzystać gotowe źródło pulsujących sygnałów
elektrycznych, jakim jest każdy już zbudowany
zegar kwarcowy na baterie. W tym celu planuję
rozebrać specjalnie do tego zakupiony duży zegar
kwarcowy, odsłonić jego obwody elektroniczne,
a następnie podłączyć się do owych obwodów
aby zbierać z nich pulsujący sygnał elektryczny.
Z kolei w drugim etapie badań mam zamiar
zbudować swój własny obwód kwarcowy podobny
do tego istniejącego w zegarach kwarcowych,
tyle że zasilanie do niego doprowadzone byłoby
z tej samej baterii telekinetycznej jaką pulser ten
steruje (dla zainicjowania pracy owej baterii, kwarc
z owego zegara ściskałoby się ręką - podobnie jak
to czyni się w celach zapłonowych z piezoelektryczną
zapalniczką gazową wbudowaną w kuchenkach
gazowych).
#F1.3.
Rezonator (R):
Rezonatorem (R) może być dowolny elektryczny
obwód drgający, jaki konstruktor danego
ogniwa telekinetycznego zdecyduje się
użyć w swojej konstrukcji. Oczywiście,
jak każdy elektryczny obwód drgający,
na rezonator ten musi się składać jakiś
kondensator (C) oraz jakiś induktor (A).
W pierwszym etapie prac rozwojowych
na opisywanym tu ogniwie telekinetycznym,
jakie ja sam planuję zrealizować, ów
rezonator (R) będę tak budował aby
jego częstość własna dokładnie się
pokrywała z częstością z jaką pulsuje sygnał
generowany przez pulser (Q) adoptowany z
zegara kwarcowego.
#F1.4.
Przeciwsobnik (T):
W sensie swojej konstrukcji, wszystkie
przeciwsobniki dla ogniw telekinetycznych
będą skonstruowane podobnie. Mianowicie
wszystkie z nich będą składały się z dwóch
elektrod, pomiędzy którymi zawarte będą
jakieś kryształki wytwarzające efekt piezoelektryczny.
Jednak, jak ma to miejsce w przypadku każdego
urządzenia czy podzespołu technicznego wypełniającego
ściśle określoną funkcję, również przeciwsobniki
dla ogniw telekinetycznych dawało się będzie
rozwiązać technicznie i budować aż na
kilka odmiennych sposobów. Omówmy
tutaj więc te z owych rozwiązań przeciwsobników,
o których już jest nam wiadomo że sprawdziły
się one w działaniu i z całą pewnością pracują
tak jak powinny.
(1) Kluster kryształków galeny.
Prawdopodobnie jest on najprostrzym do
wykonania ze wszystkich możliwych rozwiązań
tego podzespołu. Na dodatek, jest to rozwiązanie
techniczne przeciwsobnika, które sprawdzone
było już tysiące razy w działaniu. Można je także
samemu przetestować w działaniu w oderwaniu
od ogniwa telekinetycznego - używając go po prostu
jako podzespół "radia kryształkowego". Stąd
mamy o nim pewność, oraz z góry wiemy, że
z całą pewnością będzie działało w naszej
baterii. Uzyskanie przeciwsobnika
kryształkowego sprowadza się do sztuki
takiego podłączenia dwóch elektrod
do klustera przewodzących kryształków
wytwarzających "efekt piezoelektryczny",
aby naturalny przepływ prądu przez owe
kryształki formował przeciwsobnik dla
wymaganej częstotliwości. Ja osobiście
ani nie eksperymentowałem z takim
"przeciwsobnikiem kryształkowym"
w jego zastosowaniu do ogniwa
telekinetycznego, ani nie napotkałem się
z opisami eksperymentów innych badaczy.
Jednak w czasach młodości często "bawiłem"
się z tzw. radiowymi "odbiornikami kryształkowymi".
Doskonale więc pamiętam działanie, użycie,
oraz znaczenia klusterów kryształków "galeny"
w owych pierwszych odbiornikach radiowych
używanych na Ziemi i nazywanych właśnie
"odbiornikami kryształkowymi". (Galena jest
to kryształkowata forma "lead sulfide" - siarczek
ołowiu (PbS). Jej ciekawostką jest, że formuje
ona izometryczne kryształki o własnościach
bardzo podobnych do kryształków soli kuchennej.)
Pamiętam więc, że aby praktycznie uzyskać owo właściwe
podłączenie obu elektrod do klustera kryształków
galeny, tak aby konstytułowało ono działający
przeciwsobnik, zwykle tylko jedna elektroda
była podłączona na stałe do tego klustera.
Druga zaś elektroda miała kształt cieniutkiej
igiełki (po angielsku nazywanej
"cat's-whisker" - co znaczy "koci wąsik"),
którą probierczo dotykało się kryształy
galeny w różnych miejscach - aż
zadziałały one jako przeciwsobnik.
Interesujące, że kiedy kryształy te w
końcu zadziałały jako przeciwsobnik,
zaś dzięki temu odbiornik kryształkowy
przechwytywał wybraną falę radiową,
wówczas owe kryształki galeny produkowały
iskrzenie i jarzyły się w ciemności niemal
dokładnie tak samo jak poniżej opisane
jest to dla pracującego i jarzącego się
przeciwsobnika w kształcie tuby
z kryształami soli i rtęcią w swoim środku.
Na bazie tamtych doświadczeń osobiście
wierzę, że taki właśnie spory kluster kryształków
"galeny" - identycznych do tych używanych
w dawnych "odbiornikach kryształkowych",
będzie najprostrzym przeciwsobnikiem
dla ogniwa telekinetycznego. Jednak dla
mnie osobiście najbardziej szokujące jest
odkrycie opisane poniżej w punkcie #G1 tej
strony, mianowicie że całe takie stare
"radia kryształkowe" faktycznie były prymitywnymi
wersjami działających prototypów opisywanych
tutaj ogniw telekinetycznych. Czyli w
czasach swojej młodości bawiłem się z
tymi ogniwami telekinetycznymi wcale z
tego nie zdając sobie sprawy.
Galena (PbS) jest jednym z najczęściej spotykanych
minerałów na Ziemi. Wszakże to ona jest rudą
z jakiej otrzymywany jest ołów. Nie powinniśmy
więc mieć żadnych trudności z jej znalezieniem
samemu. Dla zbudowania przeciwsobnika
potrzeba jej też bardzo niewiele. Wystarczy
nam mały kluster jej czystych kryształków.
Wymiary tego klustera nie muszą przekraczać
wymiarów połowy jajka wróbla. Największe
jej pokłady znajdują się w okolicach wszystkich
obszarów gdzie kiedyś wytwarzano, lub obecnie
wytwarza się, ołów. Jest ona także obecna
w obszarach gdzie pozyskiwano inne minerały
z jakimi ołów współwystępuje, np. srebro, cynk,
miedź, czy antymon. Niemal każdy kraj ma takie
obszary. W Polsce sporo ich znajduje się na
Dolnym Śląsku.
Nadające się na przeciwsobniki klustery
kryształków galeny można też znaleźć jako
żyłki przerastające skały praktycznie niemal
wszędzie gdzie niedawno ktoś skały te wyłamywał,
a więc w kamieniołomach, kopalniach, jaskiniach,
urwiskach skalnych, a nawet poboczach
nowobudowanych dróg przebiegających
w wykopach wyciętych w skałach. Galena
jest też obecna wśród gruzu skalnego
pozostałego po takich wyrobiskach i wyłomach
kamiennych. Łatwo ją odnotować,
bowiem jej kryształki świecą się metalicznie jak
nowo przecięte kawałki ołowiu. Ja w młodości
znajdowałem jej spore bryły wśród kamieni
wysypanych pod torami kolei przebiegającej
przez wieś
Wszewilki.
Nawyraźniej owe kamienie wyłamywane były
w wyrobisku jakie zawierało pokłady galeny.
(Odnotuj że w czasach mojej młodości owe
kamienie pod torami we Wszewilkach ciągle
były czyste. Można więc było wśród nich
zauważyć klustery kryształków galeny.
Obecnie kamienie te są już aż tak brudne,
że galeny nie będzie wśród nich już widać.)
(2) Tandem kryształów kwarcowych.
Jest to nieco bardziej zaawansowana konstrukcja
przeciwsobnika. W tandemie takim połączone
ze sobą są (w połączenie typu równoległego)
co najmniej dwa duże kryształy kwarcowe o ściśle
określonej (oraz takiej samej dla obu z nich)
częstości drgań własnych.
Każdy z tych kryształków wycięty zostaje
wzdłuż odmiennej osi krystalicznej. Ich
częstość własna musi być częstością
harmoniczną do częstości rezonatora
i pulsera z danego ogniwa. Jest mi
wiadomym, że takie właśnie tandemy
wykonane z bardzo dużych kryształów
kwarcowych, użyte zostały jako
przeciwsobnik w dwóch prototypach
maleńkich jednotarczowych
telekinetycznych influenzmaschines
zwanych "Testatica" - jakie to maszyny
wspomiane są na odrębnej stronie o
urządzeniach darmowej energii.
Niestety, nie mam danych na temat
szczegółów konstrukcyjnych ani
parametrów pracy tych kryształów.
(3) Tuba z solą i rtęcią.
Jest to najbardziej zaawansowana konstrukcja
przeciwsobnika. Tuba taka to po prostu
zamknięta podłużna ampułka odlana ze szkła.
Do obu końców tej ampułki wtopione są
elektrody z jakiegoś materiału odpornego
na działanie rtęci i soli, np. ze stali nierdzewnej.
Wnętrze owej tuby wypełnione jest w połowie
suchą solą o grubych kryształkach, w połowie
zaś rtęcią. Mieszanina ta zalana jest w owej
szklanej ampule po uprzednim
wypompowaniu z niej powietrza do podciśnienia
równego pomiędzy około 50 a 300 mTorr.
Dla ogniw telekinetycznych o dużym wydatku
elektrycznym, na zewnętrzną powierzchnię tej
tuby nawijana może też być bocznikująca spirala
z drutu oporowego. Na przeciwsobnikach tubowych
o opisanej tutaj konstrukcji dokonywane już
były badania i eksperymenty. Ich wyniki opisałem
w podrozdziale N2.6.3 i K2.4.1 z tomów odpowiednio
11 i 10 monografii
[1/4].
Kiedy ktoś patrzy na przeciwsobnik w formie takiej
"tuby" (T) działający w dowolnym urządzeniu
darmowej energii już zbudowanym na Ziemi,
wówczas może łatwo go rozpoznać ponieważ
jarzy się on silnie. Mianowicie darmowa energia
elektryczna jaka przez niego przepływa powoduje
iż wydziela on silne światło. Pierwsza fotografia
na stronie internetowej o
urządzeniach darmowej energii
(patrz tam rysunek "Fot. #B1") pokazuje właśnie
ten przeciwsobnik w formie "tuby" (T) podczas
wydzielania takiego jarzenia. Z kolei bateria
telekinetyczna pokazana tam na rysunku "Fot. #C3"
pokazuje przeciwsobnik w stanie nie
jarzącym się (patrz tam na niebieskawą "tube" (T)
widoczną na podłodze piramidy telepatycznej).
#F1.5.
Autotransformator (A):
Autotransformatorem (A) w ogniwie
telekinetycznym może być dowolny
podzespół który zbijał będzie napięcie
tego ogniwa do wielkości (W) wymaganej
przez użytkownika. Faktycznie może
on być, zaś w większości ogniw telekinetycznych
zapewne i będzie, autotransformatorem
zakupionym w sklepie i pracującym dla
danego zakresu napięciowego.
Oczywiście, zamiast autotransformatora (A)
dane ogniwo używać również może obwodu
tranzystorowego ("solid state") który także
zbijał będzie do wymaganej wartości napięcie
na wyjściu (W). Wszakże autotransformator
nie jest jedynym źródłem induktancji (inercji
elektrycznej) w ogniwie telekinetycznym.
Jeszcze jednym źrółem owej induktacji,
które w niektórych układach połączeń baterii
może całkowicie wystarczać, są też induktorki
(I1) oraz (I2).
Część #G:
Czy istnieje już jakiś wzorzec dla zbudowania "ogniwa telekinetycznego":
#G1.
Szok! Prymitywne ogniwa telekinetyczne były już produkowane na Ziemi ponad pół wieku temu - nazywano je wówczas
"radia kryształkowe":
Ponad połowę wieku temu, tj. w latach 1950-tych,
relatywnie często bawiłem się tzw.
"radiem kryształkowym".
W owym bowiem czasie moi rodzice wcale nie
mieli "prawdziwego" radioodbiornika. Sprawiało
mi więc uciechę posłuchać z owej namiastki
radia mowy i opowiadań innych ludzi odbieranych
w naszej małej wioseczce
Wszewilki
z "dalekiego świata".
Ponadto owo radio fascynowało mnie z jakiegoś
powodu - kiedy teraz o tym myślę, wierzę
że zapewne z uwagi na to iskrzenie się jego
kryształków galeny, kiedy udało się nim "złapać"
falę radiową. Bawiąc się tymi radioodbiornikami
kryształkowymi wcale nie zdawałem sobie
jednak sprawy, że faktycznie stanowią one
prymitywne wersje ogniwa telekinetycznego.
Fakt, że były one takimi telekinetycznymi ogniwami
odkryłem dopiero z wielkim dla siebie
zaskoczeniem podczas przygotowywania
niniejszej strony. Dopiero wówczas analizowałem
bowiem działanie kryształków galeny jako
najprostrzeego przeciwsobnika (wyniki tych
analiz opisałem w punkcie #F1.4 tej strony).
Ze szokiem wówczas odkryłem że kiedyś
trzymałem w swoich rękach pracujący
prototyp ogniwa telekinetycznego. Oczywiście,
fakt że kiedyś istniały już na Ziemi w powszechnym
użyciu działające prototypy ogniwa telekinetycznego
powoduje, że znacznie upraszcza to i przespiesza
nasze obecne prace badawczo-rozwojowe nad
tym ogniwem. Wszakże pozwala ono aby
w dalszym rozwoju tych urządzeń zastartować
już od punktu do jakiego doprowadzili je nasi
przodkowie.
Oczywiście, ludzi którzy nie są świadomi wagi tego
odkrycia, może dziwić że dopiero ponad 50 lat po
tym jak bawiłem się prymitywnym prototypem ogniwa
telekinetycznego, nagle zrozumiałem co właściwie
w młodości trzymałem w swoich rękach. Aby
bowiem to dokładnie zrozumieć, konieczne było
uprzednie wypracowanie i zgromadzenie całej
nowej dyscypliny wiedzy o ogniwach telekinetycznych.
To właśnie owo wypracowywanie i gromadzenie
zupełnie nowej dyscypliny wiedzy zajęło mi pół
wieku.
Radia kryształkowe pod każdym wzgędem są
ogromnie tajemnicze. Przykładowo na stronach
204 i 205 książki [1FE] pióra pióra Gavin
Weightman, "Signor Marconi's Magic Box",
Harper Publications, 2003, ISBN 0-00-713005-8,
zawarta jest informacja, że w 1906 roku aż dwóch
nawzajem nie wiedzących o sobie wynalazców
opatentowało bardzo podobne do siebie radia
kryształkowe z "kocim wąsikiem". Niestety owa
książka nie podaje ich nazwisk. Nazwisko jednego
z tamtych wynalazców udało mi się potem ustalić
samemu po dosyć długich poszukiwaniach. Był
nim niejaki Greenleaf Whittier Pickard. Kim jednak
był ów drugi wynalazca - tego ciągle nie wiem.
Co mnie jednak w tym wszystkim najbardziej
fascynuje, to że owo radio kryształkowe pojawiło
się na Ziemi w bardzo podobny sposób jak tzw.
piramida telepatyczna.
Owa piramida telepatyczna także zjawiła się
nagle w umysłach aż kilku odmiennych ludzi,
co opisałem dokładniej w podrozdziale C11
oraz w rozdziale E traktatu
[7/2].
Co ciekawsze, owa piramida telepatyczna także
posiada ogniwo telekinetyczne wbudowane w
swoje obwody. Za dużo więc jest w tym wszystkim
dziwnych zbiegów okoliczności, aby były one
czysto przypadkowe. Ja osobiście wierzę, że
zarówno owe dwa pierwsze radia kryształkowe, jak i
piramida telepatyczna,
a ponadto trzy pierwsze telekinetyczne influenzmaschines,
wszystkie które urządzenia posiadają ogniwo telekinetyczne
wbudowane w swoje obwody, faktycznie przysłane
zostały na Ziemię jako rodzaj "dostaw" pochodzących
z dokładnie tego samego źródła. Ciekawe jest przy tym, że tej
szatańskiej mocy
opisanej w punkcie #K3 tej strony, owe dostawy
NIE bardzo są na rękę. Wszakże nie bez powodu
ogromnie trudno doszukać się dzisiaj na Ziemi
jakichkolwiek użytecznych informacji na temat
owych niezwykłych urządzeń. Gro owych informacji
jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie trafiło
ani do książek, ani do internetu.
Dowodem na fakt, że owe "radia kryształkowe"
w rzeczywistości zawierały prymitywne ogniwa
telekinetyczne wbudowane w ich obwody, świadczy
aż kilka ich cech. Wyliczmy tutaj oraz opiszmy
najważniejsze z nich. Oto one:
(1) Konstrukcja (kompozycja) radia kryształkowego
dokumentuje obecność najważniejszych pozespołów
unikalnych dla ogniwa telekinetycznego.
Pod względem swej budowy (kompozycji) radia
kryształkowe były ogromnie prostymi urządzeniami.
Faktycznie to składały się one z nawet mniejszej liczby
podzespołów niż mają ich telekinetyczne ogniwa.
Mianowicie posiadały one napowietrzną antenę (q),
kluster kryształków galeny (t), oraz dwie słuchawki
starego typu (i1) i (i2). Miały też kilka typowych części
elektronicznych, takich jak cewki oraz spory kondensator
o zmiennej pojemności. Te typowe ich części służyły
jednak tylko podrafinowaniu pracy tamtych ich
zasadniczych podzespołów - po szczegóły
patrz punkt #H1.3 tej strony. Z całą pewnością jednak
radia te nie miały ani baterii, ani żadnej innej
formy zasilania w elektryczność. (Znaczy z całą
pewnością nie miało takiego zasilania w elektryczność
owo radio kryształkowe w wersji konstrukcyjnej
którą ja się bawiłem. Niedawno bowiem odkryłem
także, że wprowadzone były też na rynek celowo
"udoskonalone" wersje radia kryształkowego,
które wymagały już zasilania w elektryczność.)
Na swym wejściu radia kryształkowe używały napowietrznych anten
radiowych (q), które dostarczały im wejściowych
impulsów radiowych o określonej częstości.
Stąd ich napowietrzne anteny radiowe faktycznie
stanowiły pulsery (Q) - jak te z ogniw telekinetycznych.
Ich kryształki "galeny" (t) na które kierowany był
następnie pulsujący sygnał przechwytywany
przez anteny, faktycznie były doskonałymi,
bo sprawdzonymi w działaniu, przeciwsobnikami (T)
- podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych.
Chociaż były to najprostrze przeciwsobniki jakie
znam, ciągle wspaniale spełniały swoje zadanie.
Ich opis zawarłem w podrozdziale #F1.4 tej strony.
Z owych przeciwsobników przechwycony sygnał
kierowany był na słuchawki starego typu (i1) i (i2).
Słuchawki te zawierały w sobie magnesy stałe
z nawiniętymi na nimi uzwojeniami. Faktycznie
więc owe słuchawki były dwoma induktorkami
telekinetycznymi (I1) i (I2) podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych
(tyle tylko, że obie miały zwoje nawinięte w tym
samym kierunku). Jedynie więc czego tym
radiodbiornikom kryształkowym jeszcze
brakowało aby zadziałały jako pełnowydajne
ogniwa telekinetyczne dużej mocy, to rezonatory (r).
Rezonatory te sumowałyby w nich i lawionowo wzmacniały
początkowo słabe sygnały generowane przez
ich induktorki. W ten sposób lawinowo zwiększałyby
one moc prądu generowanego przez te induktorki.
Jednak nawet bez owych rezonatorów, ciągle
generowały one niewielką wartość darmowej
energii elektrycznej.
(2) Zasada działania radia kryształkowego była
identyczna do zasady działania ogniwa telekinetycznego.
Niezależnie od ich konstrukcji, o fakcie że owe
"radia kryształkowe" były prymitywnymi ogniwami
telekinetycznymi świadczy także ich zasada działania.
Jeśli bowiem się dobrze nad tym zastanowić, musiały
one generować niewielki ilości darmowej energii
elektrycznej w sposób identyczny jak energię tą
generują ogniwa telekinetyczne. Wszakże nie miały
one żadnego zasilania, jednocześnie jednak potrafiły
podtrzymywać relatywnie głośną pracę aż pary
słuchawek starego typu. Aby zaś słuchawki takie
mogły pracować, normalnie trzeba je zasilać w
energię elektryczną sporą baterią. Wszakże typowo
słuchawki takie zużywają więcej elektryczności niż
dzisiejsze telefony.
(3) Radio to działało zupełnie bez użycia jakiejkolwiek
baterii lub zewnętrznego zasilania w elektryczność.
Na dodatek do wszystkiego powyższego, radia te
były jedynymi urządzeniami dotychczas zbudowanymi
na Ziemi, które bez żadnego zasilania ciągle potrafiły
uwokalnić słabiutki sygnał radiowy przechwytywany
przez ich antenę. Nie istnieje na Ziemi żadne inne
urządznie elektryczne lub elektroniczne, które będąc
całkowicie pozbawione jakiejkolwiek baterii czy zasilania,
na wejściu miałoby tylko goły drut antenowy, zaś na
wyjściu dawałyby użyteczną pracę mechaniczną
(w ich przypadku - dźwiękowe wibrowanie powietrza).
(4) Radio kryształkowe NIE było zdolne
do zadziałania bez słuchawek-induktorków.
Najważniejszym jednak dowodem, że owe
"radia kryształkowe" zawierały prymitywne
ogniwa telekinetyczne wbudowane w ich
obwody, było że NIE działały one bez
owych słuchawek starego typu. Ta ich
niezdolność do zadziałania bez słuchawek
potwierdzona była eksperymentalnie przez
licznych badaczy. Radia owe odmawiały
zadziałania nawet jeśli owe słuchawki zastąpiło
się w nich np. miniatorowymi głośniczkami
które zużywały znacznie mniej niż one energii.
To zaś oznacza, że konieczność użycia w nich
słuchawek wynikała z zasady działania radia
kryształkowego. Dopiero teoria ogniwa telekinetycznego
wyjaśnia dlaczego tak się działo. Wszakże w
ogniwie tym induktorki (I1) oraz (I2) są tymi
podzespołami które telekinetycznie generują
elektryczność. Słuchawki zaś w owych radiach
wypełniały funkcję owych induktorków. Jeśli więc
induktorki te z nich się usunęło, nie miały one
prawa zadziałać.
Niniejsze odkrycie, że dawne "radia kryształkowe"
faktycznie zawierały w sobie prymitywne wersje
opisywanego tu ogniwa telekinetycznego
wbudowanego w ich obwody elektroniczne,
ma dla nas ogromne znaczenie praktyczne.
Wskazuje bowiem jak najszybciej i
najłatwiej zbudować takie ogniwo. Wszakże
aby ogniwo to otrzymać, wystarczy zacząć
właśnie od takiego "radia kryształkowego".
Potem zaś stopniowo je udoskonalać aż
otrzyma się baterię telekinetyczną o wymaganej
mocy. Jeśli więc ktoś ma gdzieś
na strychu takie stare radio kryształkowe
(na słuchawki starego typu z magnesikami
w ich środku), albo jeśli wie się gdzie można
kupić takie stare radio, radzę je odkurzyć,
lub odkupić, oraz potem uruchomić.
Alternatywnie, można poczytać w starej
literaturze jak radio takie zbudować, poczym
szybko sobie je samemu wybudować -
wszakże jest ono bardzo proste. Kiedy
zaś zdoła się spowodować jego zadziałanie,
wtedy wystarczy dodać do niego rezonator
pracujący na częstości dźwiękowej jaką
będzie się w stanie powtarzalnie pochwycić
na danym radiu kryształkowym, a otrzyma
się gotowe ogniwo telekinetyczne. Dalsze
zaś stopniowe udoskonalanie owego ogniwa
spowoduje, że z czasam będzie ono dawało
nam prąd o parametrach jakie tylko sobie
zażyczymy.
Na przekór, że "radio kryształkowe" zawierało bardzo
prymitywny prototyp opisywanej tutaj baterii
telekinetycznej, ciągle był to prototyp który już
istniał i działał. A więc było ono zaczątkiem nowej
ery w zasadach generacji energii na Ziemi.
Teraz kiedy udało się mi zidentyfikować że
faktycznie mamy już nasz pierwszy działający
prototyp, musimy jedynie go udoskonalić do
poziomu pełnosprawnego ogniwa. Zakaszmy
więc rękawy i do dzieła. Wszakże cała nasza
cywilizacja czeka na to rewolucyjne urządzenie.
#G2.
Dlaczego owa niemożność zadziałania "radia kryształkowego" w którym słuchawki zastąpiono małymi głośnikami, jest jednym z istotniejszych dowodów, że radio to zawiera wbudowane w siebie "ogniwo telekinetyczne":
Aby telekinetycznie generować energię
elektryczną, "ogniwo telekinetyczne" musi
zawierać dwa induktorki "I1" i "I2" w jakich
zwoje przewodnika nawinięte są na stałe
wokół dwóch magnesów trwałych i
unieruchomione względem owych magnesów.
Jeśli bowiem zwoje te mogą się poruszać względem
magnesów stałych, wówczas wcale nie wystąpi
w nich tzw. Efekt Telekinetyczny. A to ów efekt
generuje elektryczność w tych zwojach. Przy
ruchomych zwojach efekt ten zostanie wszakże
zamieniony na ruchy fizyczne tychże zwojów.
Kiedy więc ktoś wyeliminuje z radia kryształkowego
owe słuchawki starego typu, a zastąpi je
małymi głośniczkami, wówczas ów Efekt
Telekinetyczny w nich zaniknie. W głośniczku
wprawdzie są zarówno zwoje jak i magnes trwały,
jednak owe zwoje są osadzone ruchowo wobec
magnesu. Zamiast więc generować Efekt
Telekinetyczny, zwoje te wpadają w wibracje
jakie właśnie generują dźwięk głośnika.
Gdyby więc ktoś chciał aby radio kryształkowe
faktycznie zadziałało z głośnikiem, wówczas
musiałby tak je zbudować aby na dodatek do
głośnika, ciągle posiadało ono owa dwa induktorki
"I1" oraz "I2", w których nieruchome uzwojenia
osadzone byłyby na stałe na magnesie trwałym.
Oczywiście, mógłby dokonać tego na któryś z
aż 3-ch odmiennych sposobów. Przykładowo,
mógłby (1) tak przekonstruować głośniki, że
ich zwoje byłyby unieruchomione
względem magnesów, albo (2) dodać głośniki
jednak bez usunięcia słuchawek (tak że radio
to miałoby zarówno słuchawki reprezentujące
induktorki, oraz głośniki), albo też (3) dodać
głośniki do wytwarzania dźwięku, oraz dodać
specjalnie sporządzone induktorki "I1" i "I2"
które jednak nie byłyby równocześnie słuchawkami.
W tym miejscu warto z naciskiem podkreślić,
że z punktu widzenia zasady działania "radia
kryształowego" w funkcji tylko radia, zastąpienie
słuchawek przez głośniki wcale nie zmienia
owej zasady działania. Zmienia to jedynie
sposób zasilania owego radia w elektryczność.
Wszakże po wyeliminowaniu słuchawek i
zastąpieniu ich przez głośniki, w radiu tym
eliminuje się wbudowane w nie ogniwo
telekinetyczne. Czyli wyeliminowanie
słuchawek praktycznie eliminuje zasilanie
tego radia w moc elektryczną wymaganą
do jego pracy. Sam ten fakt, że po
zastąpieniu owych słuchawek głośnikami
radio takie przestaje działać, jest więc jednym
z bardziej ilustratywnych dowodów, że radio to
zawiera jednak wbudowane w siebie ogniwo
telekinetyczne. Słuchawki zaś są istotnym
podzespołem tego ogniwa.
Część #H:
Jak my sami możemy dołożyć swój wkład w zbudanie "ogniwa telekinetycznego":
#H1.
Jak zrealizować budowę ogniwa telekinetycznego:
Motto:
Jeden człowiek może zmienić losy świata. Stań się tym człowiekiem!
Jednym z głównych powodów dla jakich
spisałem dokładnie, zaś teraz nieodpłatnie
upowszechniam, wszelkie informacje zawarte
na niniejszej stronie, jest chęć aby stroną
tą zainspirować innych badaczy do podjęcia
budowy ogniwa telekinetycznego. Według
moich własnych doświadczeń dwie najważniejsze
przeszkody jakie zwykle powstrzymują nas przed
zbudowaniem jakiegoś nieznanego wcześniej
urządzenia, zwykle polegają na tym że
(a) nie wiemy dokładnie jak urządzenie to
ma działać, oraz (b) nie wiemy dokładnie
jak zabrać się za jego budowę. Dlatego na
niniejszej stronie staram się usunąć obie
owe przeszkody. W opisach z poprzednich
części tej strony wyjaśniłem dokładnie jak
telekinetyczne ogniwo będzie działało. Teraz
więc wyjaśnię jak zabrać się za jego budowę.
Ja osobiście od wielu już lat zabieram się za
podjęcie budowy ogniwa telekinetycznego.
Niestety, działanie owego "przekleństwa
wynalazców" opisanego w punkcie #K3 tej
strony, zawsze w ostatniej chwili uniemożliwa
mi podjęcie owej budowy. (Przykładowo, aż
na trzech swoich ostatnich pozycjach pracownika
naukowego jakie zajmowałem w Nowej Zelandii,
na określonym etapie zabierałem się za podjęcie
budowy tego ogniwa - zawsze jednak też tuż
przed rozpoczęciem owej budowy byłem z
danej pracy zwalniany.) Chociaż więc nigdy nie
było mi dane aby ogniwo to rozpocząć budować,
już wielokrotnie w swoim życiu przechodziłem
przez proces dokładnego planowania jak
budowę ową rozpocząć i prowadzić. W wyniku
tego wielokrotnego planowania wiem dosyć
dokładnie jak ja sam zabrałbym się za
zbudowanie tego ogniwa - gdyby w jakiś sposób
udało mi się jednak przełamać przez bariery
jakie owo "przekleństwo wynalazców" nieprzerwanie
przede mną wznosi właśnie aby mi uniemożliwić
podjęcie budowy tego ogromnie potrzebnego
ludzkości urządzenia. Poniżej wyjaśnię więc
najważniejsze punkty z tego mojego
własnego planu.
Gdyby czytelnik zdecydował się skorzystać z
mojego planu, wówczas przypominam o potrzebie
zachowania anonimowości. Wszystko co się
w tej sprawie się czyni, należy dokonywać jako
anonimowa osoba, znaczy nie podając nikomu
swoich danych ani adresu. Jeśli zaś potrzebna
nam będzie pomoc, wówczas należy o nią
prosić ludzi których się dobrze zna, a nie
przypadkiem nieznajomych z internetu
czy z ogłoszenia w prasie. Wszakże owa
szatańska moc
o której piszę w punkcie #K3 tej strony, natychmiast
po tym jak się zorientuje że istnieją chętni do
budowy ogniwa telekinetycznego, będzie się starała
owych chętnych zidentyfikować aby móc ich
zacząć prześladować. Jej zaś znanym trickiem
jest udawanie że chce pomagać, aby móc lepiej
zaszkodzić. Zapewne więc jej agenci będą
ogłaszali się w internecie i w prasie, że mają
galenę, gotowe przeciwsobniki, lub nawet całe radia
kryształkowe. Tym zaś naiwnym co im się zgłoszą
i podadzą swój adres, nie tylko że nie dostarczą
tego co naprawdę im potrzebne, ale wręcz natychmiast
zaczną im intensywnie szkodzić.
Jeśli ktoś podejmie realizowanie opisywanej tutaj
procedury budowania ogniwa telekinetycznego
(lub jakiejkolwiek innej, np. zaplanowanej
przez siebie, procedury), wówczas chciałbym
mu też przypomnieć o założeniu sobie "logu"
(tj. "dziennika") badań. W "logu" tym powinien
dokładnie spisywać i rysować esencję wszystkiego
co uczynił lub wypróbował w poszczególnych
dniach. Chodzi bowiem o to, że w badanich i
rozwoju nowego urządzenia nie można ufać
wyłącznie pamięci - szczególnie jeśli chodzi
o takie dane ilościowe, jak parametry pracy
podzespołów jakie się użyło, połączeń i
obwodów jakie już się wypróbowało, stacji
jakie się wyłapało, pogody jaka panowała
danego dnia, itp. Aby wprowadzić sobie taki log
z wykonanych badań, wystarczy na początku
kupić sobie solidny spory zeszyt, potem zaś
wpisywać w niego każdego dnia daty i godziny
badań oraz esencję i dane tego co podczas
danej sesji badawczej się wykonało i uzyskało,
parametry (i ceny) użytych podzespołów,
rysunki obrazujące jak zespoły te się ze sobą
połączyło, opisy jakie wyniki się uzyskało, itp.
Log taki ogromnie potem będzie wspomagał
nasze własne przemyślenia oraz planowanie
naszych następnych prób i posunięć.
Aby zbudować pełnosprawne ogniwo telekinetyczne,
a jednocześnie aby w pełni wykorzystać przewagę
jaką stwarza nam istnienie prymitywnego prototypu
ogniwa telekinetycznego - przyjmującego formę
radia kryształkowego, konieczne jest realizowanie
budowy tego ogniwa aż w dwóch stadiach. Poniżej
każde z tych stadiów opiszę w odrębnym punkcie.
#H1.1.
Wypracowanie właściwych połączeń, parametrów, oraz przebiegu zjawisk w testowym prototypie ogniwa telekinetycznego:
Celem pierwszego stadium budowy ogniwa
telekinetycznego jest wypracowanie i wypróbowanie
najkorzystniejszych połączeń poszczególnych
części i obwodów elektronicznych jakie konstytułują
owo ogniwo, a także dobranie właściwych
parametrów pracy i przebiegu zjawisk w
tym ogniwie. Stadium to zostanie pomyślnie
zakończone kiedy zbudujemy jakieś ogniwo
które będzie praktycznie użyteczne. Znaczy
będzie ono przenośne, poręczne, oraz będzie
generowało wystarczająco dużo prądu aby
zasilać np. żarówkę w naszej lampie stołowej.
W owym pierwszym etapie budowy ogniwa
telekinetycznego wykorzystać należy fakt, że
istnieje już prymitywny prototyp tego ogniwa.
Dlatego etap ten należy dokonywać metodą
"potwierdzanych stopni", jaka
gwarantuje nam końcowy sukces. Metoda ta
polega na tym, że zaczyna się budowę od
czegoś co już działa. Potem zaś wprowadza się
do działającej konstrukcji kolejne usprawnienia,
jedno po drugim, po wprowadzeniu każdego
z tych usprawnień upewniając się, że dla
niego konstrukcja ta ciągle działa.
Odnotuj, że metoda ta nadaje się tylko dla
działań które spełniają kilka warunków.
Przykładowo, w których dokładnie wiemy
co chcemy uzyskać (tj. dokładnie wiemy
co leży za końcowym ze stopni), a także
dla których mamy już coś, co działa - od
czego możemy rozpocząć nasze usprawnienia.
Jednak właśnie z takim przypadkiem mamy
do czynienia podczas budowy baterii telekinetycznej.
Oto poszczególne stopnie owej metody:
1. Zdobycie pracującego "radia kryształkowego".
Celem tego stopnia jest uzyskanie działającego
(prymitywnego) prototypu ogniwa telekinetycznego.
Prototyp ten następnie będziemy poddawali
stopniowym usprawnieniom. Oczywiście, nie
jest zbytnio ważne jak zdobędziemy ów prototyp
radia (jeśli tylko nie zaryzykujemy przez to
utraty swej anonimowości spowodowanej próbą
zakupu tego radia za pośrednictwem internetu
lub ogłoszenia w prasie). Znaczy, nie jest ważne
czy go odkurzymy z naszego własnego strychu,
czy go kupimy od kogoś kogo dobrze znamy,
czy go sami sobie zbudujemy - tak jak to
wyjaśniono krok po kroku poniżej w punkcie
#H1.3 tej strony, czy też zbuduje je nam ktoś
z rodziny lub przyjaciół. Ważne jest jedynie
(a) aby faktycznie on działał, oraz (b) aby
był on tym "właściwym" prototypem, ("Właściwy"
prototyp radia kryształkowego to taki który zawiera
ogniwo telekinetyczne wbudowane w swoje
obwody.) Jest tak ponieważ owa mroczna moc
opisana w punkcie #K3 tej strony stara się
uniemożliwić zbudowanie baterii telekinetycznej
na Ziemi. Wiedząc więc że radio kryształkowe
jest prototypem baterii telekinetycznej, owa
mroczna moc pousuwała z użycia większość tych
"właściwych" prototypów radia kryształkowego.
Jednocześnie nawprowadzała ona na rynek
kilka "udoskonalonych" odmian tego radia,
które to odmiany wcale nie będą zawierały
wbudowanego w siebie ogniwa telekinetycznego
(chociaż będą zawierały jakieś kryształy).
Owo "właściwe" radio kryształkowe poznaje
się po tym, że (A) nie używa ono żadnego
zasilania w energię a ciągle działa, (B) posiada
bardzo prostą budowę (patrz punkt #H1.3 tej strony),
oraz (C) posiada słuchawki starego
typu (z cewkami nawiniętymi na magnesikach)
oraz odmawia działania bez owych słuchawek.
2. Nauczenie się obsługi "radia kryształkowego".
Celem tego stopnia jest dokładne nauczenie się
jak rozpoznawać kiedy owo radio zadziałało jako
ogniwo telekinetyczne, oraz nauczenie się jak je
obsługiwać. W tym celu należy radio to poużywać
przez jakiś czas, "łapiąc" na nim różne stacje, oraz
obserwując co się dzieje kiedy jakaś stacja jest
"złapana". (Tj. odnotować jak kryształ galeny się
zachowuje, jak słuchawki odbierają samą falę
nośną pozbawioną dźwięku, itp.)
3. Zastąpienie anteny i uziemienia połączeniami
z "pulserem", oraz potwierdzenie że radio
ciągle działa. Celem tego stopnia jest
pozbycie się niewygodnej anteny radiowej,
oraz równie niewygodnego uziemienia,
jednak ciągle utrzymanie działania ogniwa
telekinetycznego. Aby zrealizować ten stopień,
oryginalne połączenia naszego radia z anteną
(A) oraz z uziemieniem (E) pokazanymi
na rysunku "Fot. #H1", zastępujemy przez
podłączenie tego radia w obwód zamknięty
z "pulserem". Aby zaś szybko otrzymać taki
gotowy pulser, w niniejszym (początkowym)
stadium moich własnych badań i rozwoju, ja
sam planowałem rozebrać jakiś zegar kwarcowy
(zasilany niewielką baterią), oraz użyć potem
jako pulser impulsy generowane w obwodach
owego zegara. W ten sposób sygnały przepływające
z anteny radia kryształkowego do uziemienia
zastąpione zostaną pulsującymi sygnałami
elektrycznymi jakie zbieramy np. z owych
obwodów zwykłego zegara lub budzika
kwarcowego. Odnotuj, że jeśli uruchomimy
działanie tego radia po takim zastąpieniu, w jego
słuchawkach ciągle powinny dać się usłyszeć
dźwięki pulsowań budzika jaki użyjemy jako
pulser. Owe dźwięki będą nas upewniać że
prototyp ogniwa nad jakim pracujemy ciągle działa.
Działające urządzenie jakie otrzymamy po
usunięciu anteny i uziemienia z radia kryształkowego,
oraz po ich zastąpieniu połączeniami z pulserem,
faktycznie będzie już pierwszym prototypem
ogniwa telekinetycznego. Naszym następnym
zadaniem jest więc jedynie takie podniesienie
wydajności i efektywności tego ogniwa, aby było
ono w stanie zasilać w energię jakieś domowe
urządzenie elektryczne (np. żarówkę w lampce).
4. Sporządzenie bilansu energii i sprawdzenie
efektywności energetycznej otrzymanej wersji
ogniwa. Z chwilą kiedy budowane przez
nas ogniwo nie ma już anteny ani uziemienia,
staje się łatwym sporządzenie dla niego blansu
energetycznego i wyliczenie jego sprawności
energetycznej. W tym celu bowiem wystarczy
abyśmy za pomocą jakiegoś czułego przyrządu
pomiarowego pomierzyli moc prądu (Pa) na
wejściu do naszego ogniwa (zaś na wyściu z
pulsera) - tj. pomierzyli iloczyn napięcia (Va)
oraz natężenia (Ia) tego prądu. Ponadto pomierzyli
też moc prądu (Ph) na wyjściu z naszego ogniwa -
tj. moc prądu przepływającego pomiędzy oboma
słuchawkami (H). Następnie wyliczyli całkowitą
sprawność ogniwa e=100(Ph/Pa) wyrażoną
w procentach - patrz też poniżej punkt #K3 (1)
tej strony. Sprawność ta powinna przekraczać
100% - co będzie dowodem że induktorki telekinetyczne
w formie słuchawek faktycznie generują własny
prąd elektryczny. Znając ową sprawność (e)
dla tej pierwszej wersji naszego ogniwa, możemy
ją teraz mierzyć również po każdym z następnych
kroków w naszych badaniach i rozwoju tego ogniwa.
Jeśli zaś sprawność ta będzie systematycznie
nam rosła, wówczas będzie to oznaczało że nasze
ogniwo staje się coraz lepsze i coraz wydajniejsze.
Czyli że udoskonalenia jakie wprowadziliśmy są
słuszne i że powinniśmy je kontynuować.
5. Dodanie "rezonatora" i ponowne potwierdzenie
że radio ciągle działa. Induktorki ze sluchawek
naszego radia nie są w stanie wygenerować
ilości energii elektrycznej jaka jest nam potrzebna
aby zasilić jakieś urządzenie elektryczne.
Dlatego musimy do naszego radia dodać rezonator,
czyli obwód drgający zawierający dwa induktorki
(I1) i (I2). Po jego dodaniu ciągle trzeba się upewnić
że całe nasze ogniwo telekinetyczne nadal działa.
6. Dodanie "autotransformatora", lub innego
wyjściowego kolektora energii, oraz potwierdzenie
że bateria z powodzeniem zasila jakieś urządzenie
(np. żarówkę).
Kiedy nasza bateria zacznie wytwarzać wymaganą
energię, musimy znależć sposób aby ją z niej
przejmować i wykorzystywać do zasilania urządzenia
które zechcemy. Po zrealizowaniu tego stopnia
uzyskujemy pierwszy "testujący" prototyp naszego
ogniwa. Prototyp ten będzie już się nadawał do
ograniczonego użytku, bowiem będzie produkował
darmową energię wystarczającą do zasilania
jakiegoś urządzenia. Jednak aby przetrasformować
go w pełnosprawną baterię telekinetyczną nadającą
się do seryjnej produkcji fabrycznej, ów prototyp
ciągle należy poddać dalszym usprawnieniom
opisanym w punkcie #H1.2 tej strony.
* * *
Osobiście zachęcam, aby po zrealizowaniu
powyższych stopni budowy opisanego tutaj
ogniwa telekinetycznego nawiązać ze mną
kontakt, pisząc jednak pod pseudonimem
(mój email:
totalizm@gmail.com).
Wskazane jest bowiem aby "na wszelki wypadek"
nieprzerwanie informować mnie o już ustalonych
przez siebie faktach oraz o postępach w budowie.
Wszakże zbudowanie tego urządzenia leży w
interesie nas wszystkich, zaś owo "przekleństwo
wynalazców" nie będzie spało. Ja sam mam też
za soba sporo przemyśleń i dużo wiedzy na jego
temat. Czasami mogę więc mieć jakąś przydatną
radę czy informację. Nie wspominę już o
fakcie, że dla dobra tego urządzenia i dla
własnego bezpieczeństwa lepiej jeśli anonimowo
publikuje się najważniejsze ustalenia do których
już się doszło w sprawie budowy tego ogniwa
(po szczegóły patrz punkt #K3 tej strony).
Gdyby zaś technicznie i finansowo było to
możliwe, wręcz proponuję abyśmy budowę
taką zrealizowali wspólnymi siłami (tj. czytelnik
i ja - pracując w tym samym laboratorium czy
tej samej przyfabrycznej prototypowni).
Wszakże przysłowie stwierdza, że "co dwie
głowy to nie jedna".
#H1.2.
Przetransformowanie testowego prototypu w pełnosprawne ogniwo telekinetyczne:
Celem niniejszego, drugiego stadium rozwoju
ogniwa telekinetycznego, jest wypracowanie
prototypu który nadaje się do seryjnej produkcji
fabrycznej. Takie zaś ogniwo musi już spełniać
cały szereg warunków, które nie były konieczne
dla naszego ogniwa testowego przygotowanego
zgodnie z procedurą z punktu #H1.1 tej strony.
Przykładowo, ogniwo do seryjnej produkcji
fabrycznej musi (a) był łatwe w obsłudze i
musi zadziałać nawet kiedy jego włączenia
dokona jakiś laik. Nie może więc zawierać
galenowego przeciwsobnika - którego zadziałanie
wymagało sporych umiejętności i doświadczenia.
Musi ono także (b) dostarczać prądu elektrycznego
o ściśle wymaganej częstotliwości i napięciu - dla
Europy 50 Hz oraz 220 Volt. Dzięki temu nadawało
się będzie do zasilania każdego naszego urządzenia
domowego. Musi też (c) dawać wymaganą
moc prądu, (d) być wystarczająco niezawodne,
(e) być bezpieczne w użyciu, (f) wykazywać się
odpowiednią żywotnością, oraz (g) spełniać kilka
dalszych wymogów nakładanych prawem i tradycją.
Aby zbudować ogniwo telekinetyczne które spełni
wszystkie te wymogi, nasza procedura działania
musi już być inna. Mianowicie, od samego
początku musimy być nastawieni na spełnienie
tych warunków. Oczywiście, mamy już tą przewagę
w stosunku do procedury z punktu #H1.1, że na
tym drugim etapie wiedzieli będziemy dokładnie
jakie obwody jak działają, co jest nam potrzebne,
jak co osiagać, itp. Znaczy, będziemy mieli zarówno
wzorzec działającego ogniwa do wspamagania
naszych działań, jak i doświadczenie zdobyte
poprzednio. Oto więc niektóre punkty z nowej
procedury rozwojowej jaką teraz musimy zrealizować.
(1)
Zbudowanie przeciwsobnika (tuby). Faktycznie
przeciwsobnik jest jednym z najtrudniejszych do
zbudowania podzespołów ogniwa telekinetycznego.
Jednocześnie jest on podzepsołem bez którego
ogniwo owo NIE działa. Dlatego wszystkim
majsterkowiczom pragnącym poeksperymentować
nad zbudowaniem tego ogniwa proponuję zacząć
swoje działania właśnie od podjęcia budowy tego
podzespołu. Jeśli zaś on będzie gotowy, wszystkie
pozostałe podzespoły bedą znacznie łatwiejsze
do wykonania.
(2)
Zbudowanie pulsera (Q). Na tym zaawansowanym
stadium badań i rozwoju, konieczne już się staje
zbudowanie własnego pulsera. Ja planowałem w
tym celu zbudować kwarcowy obwód drgający,
podobny do tego z zegara kwarcowego. Tyle że
w swoim własnym obwodzie drgającym planowałem
zadbać o spełnienie następujących warunków:
(a) generowanie pulsowań elektrycznych o
częstości dokładnie 50 Hz (lub 60 Hz - gdybym
swoje badania prowadził w Ameryce), (b)
doprowadzenie zasilania do owego pulsera
z samego ogniwa telekinetycznego którym
pulser ten steruje. Dzięki temu ogniwo takie
stałoby się całkowicie samowystarczalne i
po zainicjowaniu swej pracy nie potrzebowałoby
już zasilania w prąd ani energię.
(3)
Zbudowanie rezonatora (R). Rezonator
ten musi być dostrojony częstotliwością do
częstotliwości pulsera (50 Hz). Dlatego
budowałbym go dopiero po pulserze.
(4)
Skompletowanie pozostałych podzespołów ogniwa.
Kiedy gotowa będzie sprawdzona w działaniu tuba,
pulser i rezonator, wówczas można się zabrać za
zbudowanie lub zakupienie pozostałych składowych
tego ogniwa.
(5)
Znalezienie działającej konfiguracji i parametrów ogniwa.
Opisane tutaj ogniwo wynalezione zostało teoretycznie.
Znaczy, teorie jakie ja rozpracowałem pozwoliły mi
wydedukować teoretycznie zasadę działania i ogólną
konstrukcję tego urządzenia. Zasada ta i konstrukcja
musi jednak obecnie zostać
zrealizowana technicznie. W tym celu konieczne jest
ustalenie w jaką konfigurację poszczególne podzespoły
tego ogniwa muszą zostać podłączone aby zadziałały,
jakie parametry ich pracy zagwarantują owe zadziałanie,
jakie dodatkowe warunki muszą być spełnione, itp.
Ustalenie tego wszystkiego, niestety, wymaga włożenia
w budowę odrobiny własnej pomysłowości i wynalazczości.
#H1.3.
Jak samemu zbudować "radio kryształkowe":
Kluczem do sukcesu dla tego stadium naszej
budowy jakie opisane zostało procedurą
z punktu #H1.1 powyżej, jest posiadanie
działającego radia kryształkowego.
Ponieważ radio takie w dzisiejszych czasach
jest zapewne trudne do zdobycia, w niniejszym
punkcie postaram się opisać jak samemu sobie
je zbudować. Wszakże radio takie jest bardzo
proste - patrz jego schemat z ilustracji "Fot. #H1".
Oto owa procedura:
(0)
Zdobycie wiedzy jaką będziemy potrzebowali.
W tym celu powinniśmy poczytać w książkach lub
internecie, porozmawiać ze starszymi ludźmi którzy
znają radio kryształkowe, a jeśli się da to także
oglądnąć jakieś zdjęcia lub nawet faktyczne eksponaty,
praktycznie wszystkiego co nasza budowa obejmie.
Potrzebne jest nam bowiem rozeznanie na temat
wyglądu kryształków galeny, na temat konstrukcji
i działania galenowego przeciwsobnika (tego z
"kocim wąsikiem"), na temat radia kryształkowego,
nawinięcia jego cewki antenowej,
słuchawek, anteny, uziemienia, itp. Wiedza ta jest
najszerzej dostępna w starych książkach, wydawanych
gdzieś w latach od 1906 do 1960. W nowych książkach
jest jej nieco mniej, chociaż ciągle można ją znaleźć -
jako przykład patrz strona 2 z książki [2FE] pióra
Philip Hoff, "Consumer electronics for engineers",
Cambridge University Press, 1998, ISBN 0-521-58207-5.
Wygląd gotowego radia kryształkowego można
też poznać w muzeach lub w internecie. Po ich
przykłady patrz pod adresami internetowymi
wskazywanymi w komentarzach do wpisu nr #84 z
bloga totalizmu, np.:
muzeum powstania warszawskiego,
tv,
radio Białystok,
detefon muzealny,
schematy radia kryształkowego,
dokumentacja patentowa radia kryształkowego,
itd., itp.
(1)
Zdobycie klustera kryształków galeny do budowy przeciwsobnika.
Niestety, w dzisiejszych czasach nie można
wejść do pierwszego z brzegu sklepu radiowego
i kupić tam sobie przeciwsobnik galenowy.
Przeciwsobnik ten będzie więc trzeba samemu
sobie zbudować. Budowę ową rozpoczynamy
więc od zdobycia klustera kryształków galeny.
Potrzebny nam kluster wielkości i kształtu
wróblego jajka przeciętego na pół. Gdzie
kryształ ten można znaleźć, wyjaśniłem to
w punkcie #F1.4 tej strony. (Najlepiej jeśli
galenę znajdzie się samemu, albo poprzez
członków rodziny czy kolegów których
dobrze się zna, albo też jeśli kupi się ją
gdzieś anonimowo. W żadnym natomiast
przypadku nie radziłbym jej zamówić w
internecie podając swój adres.)
Warto też wiedzieć, że oprócz kryształków galeny
(tj. siarczku ołowiu, PbS), radio kryształkowe może
działać na dowolne inne klustery kryształków które
odznaczają się dwoma cechami, mianowicie
(1) dobrą przewodnością prądu elektrycznego,
oraz (2) formowaniem efektu piezoelektrycznego.
Efekt piezoelektryczny jest formowany przez
praktycznie każde regularne kryształki. Aby
więc sprawdzić, czy kryształki jakie przypadkowo
gdzieś znajdziemy faktycznie nadają się na przeciwsobnik,
wystarczy sprawdzić czy przewodzą one prąd
elektryczny. (Tj. wystarczy podłączyć je w
obwód zamkniety zawierający też jakiąś baterię
i żaróweczkę, oraz potem sprawdzić czy żaróweczka
ta będzie się świeciła w takim obwodzie.) Jak bowiem
się okazuje, istnieje ogromna liczba naturalnych
kryształów jakie spełniają oba powyższe warunki,
a stąd jakie nadają się na przeciwsobniki. Wiele z nich
łatwo jest poznać już na pierwszy rzut oka, bo ich
powierzchnia ma metaliczny połysk. Dwa najpopularniejsze
z takich kryształków, na których radio kryształkowe
było już eksperymentalnie sprawdzane w
praktyce oraz dowiedzione że działa, to cynkit (tj.
czerwony tlenek cynku, ZnO), oraz chalkopiryt
(tj. piryt miedzi, CuFeS2, o złocistym kolorze).
Książki informują że oba te kryształy występują
w Polsce (cynkit w Olkuszu, zaś chalkopiryt na
Dolnym Śląsku). Jednak w praktyce takich
nadających się na przeciwsobniki kryształków jest nieporównanie więcej.
Faktycznie to z książki [4FE] wynika, że nawet
dwa trazystory połączone równolegle ze sobą
i wypełniające oba powyższe warunki, też mogą
zastępować kryształki galeny w owym radiu.
W przypadku użycia kilku takich tranzystorów
zamiast kryształków, wówczas ich połączone
ze sobą nóżki "C" użyte są jako wejście do
przeciwsobnika, zaś nóżki "E" są w nim wyjściem.
Trzecie (jakby zbędne) nożki "B" są połączone z nóżkami
"E" poprzez cewkę o induktancji 6 T. Otrzymany
w ten sposób przeciwsobnik tranzystorowy jest
włączony w miejsce (G) z rysunku "Fot. #H1".
Warto też pamiętać z tego co wyjaśniłem w
punkcie #E1.4 tej strony, że indywidualne
kryształki (lub tranzystory) składające się
na przeciwsobnik, pełnią taką samą funkcję
jak indywidualne wykorbienia na wale korbowym
wielocylindrowego silnika. Znaczy, im jest
ich więcej w danym przeciwsobniku, oraz
im większe zróżnicowanie ich kątowych ustawień,
tym bardziej równomierna i pozbawiona szarpnięć
jest praca danego telekinetycznego ogniwa
(lub źródła ruchu).
(2)
Zbudowanie przeciwsobnika. Przed
podjęciem budowy przeciwsobnika (G) dobrze
też popytać kogoś starszego jak on wyglądał.
Jego zasadnicze części obejmują (i) ów
kryształ galeny trzymany przez jedną elektrodę
i zwrócony swoją płaską powierzchnią na zewnątrz,
oraz (ii) tzw. "koci wąsik" - czyli igłowo ukształtowaną
drugą elektrodę zaopatrzoną w jakąś rączkę
(np. podobną do tej ze strzykawki),
jaką daje się manipulować aby dotykać nią
ów kryształ w różnych jego miejscach (tak
aby metodą prób i błędów móc znaleźć
eksperymentalnie ten właściwy punkt
na galenie dla którego nasz przeciwsobnik
zadziała). Faktyczne wykonanie przeciwsobnika
można sobie zaprojektować na wiele odmiennych
sposobów - zależnie od tego jakimi narzędziami
i materiałami dysponujemy. Oto opisy kilku
jego najczęstrzych rozwiązań:
-
Przeciwsobnik z "kocim wąsikiem" działającym
na zasadzie strzykawki. W najszybszy chociaż
prowizoryczny sposób taki przeciwsobnik można
wykonać jeśli zakupi się gdzieś spore gniazdko
na palcowe bezpiczniki, typu używanego w
samochodach i radioodbiornikach. Następnie
w jednych łapkach tego gniazdka osadzi się
podłużny kluster kryształków galeny, w drugie
zaś łapki wciśnie się maleńką jednorazową
strzykawkę. W strzykawce tej usunie się igłę,
zaś do jej tłoczka przyklei się cienki drucik,
"koci wąsik", który przechodzi przez nasadę
igły jak przez prowadnicę. Drucik ten trzeba
podłączyć też elektrycznie z przeciwstawnym
do galeny biegunem gniazdka. Jeśli ów
drucik jest trochę zgięty,
wówczas poprzez obrót i wysuwanie tłoczka
strzykawki można nim dotykać kryształki
galeny w różnych miejscach, tak aż znajdzie
się miejsce w którym kryształki te zadziałają
jako przeciwsobnik. W przeciwsobnik takiej
właśnie konstrukcji było zaopatrzone radio
kryształkowe którym ja sam się "bawiłem"
w czasach swojej młodości. Był on bardzo
wygodny i poręczny w użyciu.
-
Przeciwsobnik w formie przeźroczystej rurki.
W internecie widziałem jego prowizoryczne
wykonanie poprzez użycie jakiejś przeźroczystej
plastykowej rurki. W jeden koniec owej rurki wciśnięta
była metalowa elektroda trzymająca kryształki
galeny. W drugi zaś koniec tej samej rurki
wciśnięty był rodzaj korka przez który przenikała
elektroda "koci wąsik". Poprzez manipulowanie
i obracanie owym niby korkiem uzyskiwało się
dotykanie kryształków galeny w odmiennych
miejscach.
-
Przeciwsobnik w formie młoteczka na zawiasach.
W tej konstrukcji wykonany jest maleńki jakby
młoteczek umocowany na stałe na zawiasie,
z rączką umożliwiającą jego podnoszenie i opuszczanie.
Do bijaka owego młoteczka przymocowany jest
"koci wąsik". Zamiast kowadełka które ów młoteczek
ma uderzać znajduje się druga elektroda trzymająca
kluster kryształków galeny. Przeciwsobnik ten
umożliwia wybór punktu pracy poprzez podnoszenie
młoteczka i zginanie miękkiego "kociego wąsika".
Rysunek takiego właśnie przeciwsobnika opublikowany
jest na stronie 42 angielskojęzycznej książki [3FE] pióra
Chas E. Miller, "Valve Radio and Audio Repair Handbook",
Newness 2000, ISBN 0-7506-3995-4.
(3)
Nawinięcie cewki antenowej. Cewkę antenową
(L) dla radia kryształkowego najlepiej jest wykonać
sobie samemu. W tym celu potrzebna jest nam jakaś
rurka z materiału nieprzewodzącego. Powinna ona
mieć wymiary: średnicę około 3 cm, długość około
20 cm. Rurka owa stanowiła będzie potem rdzeń
powietrzny dla naszej cewki. W internecie widziałem
zalecenie aby użyć w jej charakterze jakąś pustą
długą butelkę plastykową o takich właśnie wymiarach,
z której to butelki odcina się tylko jej szyjkę oraz dno
(w butelkach takich sprzedają obecnie najróżniejsze
produkty chemiczne i kosmetyczne). W charakterze
tej rurki można też użyć papierowego rdzenia po
folii kuchennej lub po papierowych ręcznikach.
Na rurkę tą nawijamy następnie ciasno jeden
przy drugim 150 lub 80 zwojów przewodnika
odzyskanego z jakiegoś starego transformatora
lub z innej cewki. Aby wynikowa cewka była
odporniejsza na porysowanie i potłuczenie,
po wykonaniu możemy ją pomalować lakierem
bezbarwnym.
(4)
Zakupienie pozostałych części i podzespołów.
Radio kryształkowe jest bardzo proste. Używa tylko
kilka części. Aby więc je zbudować, na dodatek do
własnoręcznego sporządzenia przeciwsobnika (G) -
tak jak to opisałem w (2) powyżej, oraz
własnoręcznego nawinięcia cewki antenowej (L),
dodatkowo musimy jedynie zakupić, wymontować
ze starego radia czy telewizora, lub wykonać
samemu: (i) regulowany kondensator (C) typu
używanego w starych radiach do "łapania"
(wstajania się do) fali, oraz (ii) parę
słuchawek starego typu. Kondensator zmienny
(C) powinien mieć maksymalną pojemność
około 365 pF. Z kolei słuchawki starego typu
powinny mieć impendancję nie mniejszą niż
2000 Omów.
(5)
Wykonanie radia. W tym celu poszczególne
części i podzespoły radia kryształkowego należy
wzajemnie połączyć jak to pokazane na schemacie
z ilustracji "Fot. #H1" tej strony. (Schemat ten ilustruje
budowę historycznie oryginalnej wersji radia
kryształkowego - tj. wersji używającej kryształków
galeny oraz "kociego wąsika".)
(6)
Podwieszenie tymczasowej anteny i zainstalowanie
tymczasowego uziemienia, oraz dostrojenie swego
radia. Radio kryształkowe zadziała tylko jeśli sygnał
na jego pulserze, czyli na antenie odbiorczej (A), przekroczy
odpowiednią moc progową. Aby zaś moc ta została
przekroczona, konieczne jest rozwieszenie anteny (A)
która ma długość co najmniej około 15 metrów.
W dzisiejszych czasach ciasnoty i sąsiedzkich
wojen znalezienie miejsca na rozwieszenie takiej
anteny jest dosyć sporą sztuką. Potrzebna jest
więc nam pomysłowość jak tego dokonać. Na
szczęście, owa antena (A), a także uziemienie (E),
będą nam potrzebne jedynie tymczasowo, znaczy
tylko do czasu kiedy nauczymy się obsługi
naszego radia, oraz kiedy zastąpimy w nim
ową antenę (A) oraz uziemienie (E) przez
dwa wyjścia z jakiegoś pulsera - np. przez sygnał
z budzika kwarcowego na baterie. Potem
ową antenę (A), a także uziemienie (E), możemy
rozmontować, bo nie będą nam już potrzebne.
Tymczasowym uziemieniem (E) może być
np. drut przymocowany do cynowego wiadra
wrzuconego do studni, dowolne rury zakopane
w ziemi, np. na wodę, czy nawet (tylko podczas
dobrej pogody) nasz domowy piorunochron.
Po więcej informacji o antenach oraz o
uziemieniach - patrz literatura
krótkofalowców, lub internet.
(7)
Nauczenie się obsługi owego radia. Posiadanie
radia wcale nie gwarantuje że będziemy wiedzieli jak
je używać. Ponownie potrzebne więc nam doświadczenie
i dociekliwość - albo też pomoc kogoś kto już kiedyś
używał takiego radia.
Fot. #H1: Schemat elektryczny oryginalnych wersji
radia kryształkowego. To właśnie powyższa konstrukcja
owego radia zawiera ogniwo telekinetyczne wbudowane
w swoje obwody.
(Kliknij na niego aby zobaczyć go w powiększeniu lub aby przesunąć go w inne miejsce ekranu.)
(W celu dostrzeżenia jak owo ogniwo telekinetyczne
zostało wbudowane w obwody radia kryształkowego,
porównaj powyższy schemat ze schematem z
ilustracji "Fot. #C1", pamiętając że każda z obu słuchawek
"H" faktycznie jest rodzajem induktorka podobnego do "I1".)
Wysoce intrygującym aspektem powyższego radia jest,
że w 1906 roku zostało ono opatentowane niezależnie
od siebie aż przez dwóch wynalazców, którzy nie wiedzieli
nawzajem o swoim istnieniu. Stąd pochodzenie tego
radia mi osobiście przypomina pochodzenie
"piramidy telepatycznej",
które opisałem dokładniej w podrozdziale C11
oraz rozdziale E z traktatu
[7/2].
(Znaczy, zarówno radio kryształkowe jak i piramida
telepatyczna narodziły się równocześnie w umysłach
aż kilku nawzajem nie wiedzących o sobie twórczych ludzi.)
Oryginalne wersje radia kryształkowego składały się z
następujących części, jakich wzajemne połączenie
pokazane jest na powyższej ilustracji. Antena (A).
Empiryczne ustalenia stwierdzają, że aby jej pulsujący
sygnał przekraczał wymaganą wartość progową,
powinna ona mieć co najmniej 50 stóp długości
(tj. nie mniej niż 15 metrów). Uziemienie (E).
Cewka powietrzna (L). Cewka ta w oryginalnych
specyfikacjach definiowana jest jako nawinięta
w jednej warstwie na powierzchni okrągłej rury
z jakiegoś materiału izolacyjnego. Rura ta
typowo miała około 3 cm średnicy i około 20 cm
długości. Nawinięte na nią było 80 zwojów dla radia
do odbioru fal długich AM, lub 150 zwojów dla radia
do odbioru fal średnich AM. (Może to być też jedna
cewka z odczepem i z dobudowanym przełącznikiem,
a wówczas radio może odbierać na falach średnich
i długich AM. Podobno w samej Polsce nie nadawane
są już programy AM na falach średnich - choć ciągle
są one nadawane poza Polską.)
Kondensator zmienny (C) o maksymalnej pojemności
około 365 pF. Kluster kryształków galeny (G) z "kocim wąsikiem"
do wybierania działającego punktu styku. Słuchawki
starego typu (H) zawierające uzwojenia nawinięte
na magnesikach stałych. Słuchawki te muszą mieć
impedancję wynoszącej nie mniej niż 2000 Omów
(Odnotuj że dzisiejsze słuchawki typowo mają
impedancję rzędu jednej trzeciej, lub mniej, z owej wartości.)
Każdy z owych podzespołów, a także zasada działania
całego radia kryształkowego, omówione zostały w treści
punktów #F1.4, #G1, oraz #H1.3 niniejszej strony internetowej.
#H2.
Projekty badawcze warte skompletowania, lub które powinniśmy skompletować w celu lepszego poznania działania ogniwa telekinetycznego:
Ogniwo telekinetyczne opisane na tej stronie,
którego zasadę działania wynalazłem dzięki
Konceptowi Dipolarnej Grawitacji,
jest na tyle proste w budowie i na tyle podobne
do wielu innych dzisiejszych urządzeń elektronicznych,
że może ono być budowane, analizowane,
oraz badane praktycznie przez każdego z nas.
W swoim poznawaniu i sprawdzaniu działania
tego ogniwa nie musimy więc polegać na
wypowiedziach ekspertów, czy na budżetach
potężnych instytucji. Każdy z nas może się
przekonać naocznie że urządzenie takie
faktycznie zadziała, że jego zbudowanie
wymaga jedynie umiejętności elektronicznych
oraz wytrwałości wynalazcy. To zaś pozwala
każdemu technicznie uzdolnionemu czytelnikowi
podjąć budowę tego urządzenia, jeśli tylko ma ku
temu warunki i inklinacje. W ten zaś sposób każdy
ma szansę wypracować dla siebie korzyści
jakie z tego tytułu wynikną. Oczywiście, aby
nie tylko zbudować ogniwo telekinetyczne,
ale ponadto ogarnąć wartości poznawcze i
naukowe zawarte w owym urządzeniu, wskazane
byłoby aby niezależnie od podjęcia budowy
prototypów tego ogniwa, podjęte zostały również
dodatkowe badania, obserwacje, oraz sprawdzenia.
Poniżej wyjaśniam jakie aspekty ogniw
telekinetycznych, lub ich podzespołów, są
najbardziej intrygujące, a stąd najbardziej
zasługują na ich dokładniejsze przebadanie.
(1)
Mit że radio kryształkowe jest zasilane w energię
przez fale radiowe. Wśród dzisiejszych elektroników
panuje szokująco błędny mit, że powodem dla jakiego
radio kryształkowe pracuje wspaniale bez użycia żadnego
zasilania, jest iż energię wymaganą do jego pracy
dostarczają mu fale radiowe. Moim zdaniem jest
to wysoce niszczycielski mit, jaki najprawdopodobniej
celowo został upowszechniony na Ziemi przez ową
szatańską moc
opisywaną w punkcie #K3 tej strony. Wszakże to
ów mit zdołał przez ostatnie 100 lat efektywnie zniechęcać
ludzi do faktycznego zbadania skąd właściwie bierze
się owa energia podsycająca pracę tego radia.
Podjęcie zaś takich badań doprowadziłoby
zapewne do zbudowania ogniwa telekinetycznego
już wiele lat temu. Wszakże nawet tylko pobieżna
analiza tego radia ujawnia, że mit ów wcale NIE
może być prawdziwy. Aby bowiem radio to mogło
spowodować zadziałanie słuchawek starego typu o
impendancji przekraczającej 2000 Omów, czyli wytworzyć
napięcie jakie spowoduje pokonanie owej impendancji,
moc prądu jaki przepływał przez owe słuchawki musiała
wynosić co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset, Watów.
Czyli aby cienki drut anteny o długości około 15 metrów
mógł pochłonąć ową moc, gęstość energii fal radiowych
wokół tej anteny musiałby być niemal tego samego rzędu
co w dzisiejszych kuchenkach mikrofalowych. Znaczy,
aby radio to faktycznie pobierało z powietrza energię
potrzebną mu do pracy, fale radiowe musiałyby
osiągnąć poziom zagęszczenia w powietrzu jaki
spowodowałby nasze ugotowanie się w ich energii.
To zaś jest już oczywistą bzdurą. Dlatego najlepiej
aby zamiast zawierzać owemu przebiegle upowszechnianemu
mitowi, ktoś dokonał faktycznych pomiarów mocy (Pa)
na wyjściu z anteny owego radia, a także mocy (Ph)
przepływającej przez słuchawki tego radia. Moc na słuchawkach
(Ph) jest łatwa do zmierzenia. Wszakże wystarczy zmierzyć
czułymi miernikami jakie jest napięcie i natężenie prądu
przepływającego przez owe słuchawki. Tylko więc
pomiar mocy (Pa) na wyjściu z anteny wymagał będzie
nieco pomysłowości. Kiedy jednak ktoś ją zmierzy,
wówczas będzie w stanie obliczyć sprawność e=100(Ph/Pa)
całego radia kryształkowego (wyrażoną w procentach).
Jestem gotów się założyć, że sprawność ta okaże
się wielokrotnie wyższa niż 100%. Ciekawe jak dzisiejsi
"eksperci" będą w stanie ją wytłumaczyć bez użycia
pojęcia ogniwa telekinetycznego?
(2)
Działanie przeciwsobników.
Faktycznie przeciwsobnik jest jednym z najmniej
poznanych podzespołów ogniwa telekinetycznego.
Jednocześnie jest on podzespołem bez którego
ogniwo owo NIE zadziała. Dlatego wszystkim
z zacięciem badawczym proponuję podjąć
badania tego interesującego podzespołu.
Szczegółnie interesujące jest ustalenie jak
powoduje on pokonanie "puntów martwych"
we wzbudzanych przez siebie obwodach
drgających. Interesujące jest też wypracowanie
konstrukcji i działania dalszych przeciwsobników.
Przykładowo na stronie 701
książki [4FE] pióra John Markus, "Guidebook
of electronic circuits", McGraw-Hill, 1974,
ISBN 0-07-040445-3, pokazany jest obwód
elektroniczny w którym w charakterze
przeciwsobnika działają dwa tranzystory N104.
(3)
Cechy induktorków telekinetycznych.
Warto np. przebadać przy jakim kształcie
krzywej wejściowej z pulsera telekinetyczna
generacja elektryczności w tych induktorkach
jest najintensywniejsza. Albo ile zwoi jeden na
drugim wolno nawijać na owe induktorki aby
telekinetyczna generacja elektryczności ciągle
w nich miała miejsce (wszystkie dotychczas
budowane takie induktorki miały na magnesie
tylko jedną warstewkę uzwojenia). Itd., itp.
(4)
Konstrukcje pulserów. Przykładowo obejmowałyby
one wypracowanie konstrukcji takiego oscylatora
kwarcowego: (1) który będzie produkował oscylacje
o częstotliwości dokładnie 50 Hz, (2) który byłby
zasilany w prąd z kondensatora, (3) którego
kondensator zasilający dawałoby się zasilić w
początkowy impuls energii np. poprzez mechaniczne
ściśnięcie jego kryształu kwarcowego, oraz (4)
którego dalsze działanie zasilane byłoby z samego
ogniwa telekinetycznego. Taki bowiem pulser
będzie wysoce przydatny do samopodtrzymującego
się ogniwa telekinetycznego, tj. takiego ogniwa
które po mechanicznym zainicjowaniu samo
podtrzymywałoby swoje dalsze działanie praktycznie
w nieskończoność.
Część #I:
Co dalej (już po zbudowaniu "ogniwa telekinetycznego"):
#I1.
Skąd mamy pewność, że po zbudowaniu ogniwo telekinetyczne będzie działało jak to tutaj opisane, generując mnóstwo darmowej energii:
Motto:
Jeśli coś stanowi prawdę, wówczas potwierdzenia dają się dostrzec z każdego kierunku.
Wielu dzisiejszych wysoce utytułowanych
naukowców pobiera astronomiczne pensje
za przywilej udowadniania maluczkim że
urządzenia typu ogniwo telekinetyczne
opisane na tej stronie nigdy nie będą działały.
W entuzjaźmie więc radosnej nadprodukcji
owi wysoce utytułowani naukowcy zasypali
społeczeństwo lawiną oszczerstw i błędnych
osądów których w chwili obecnej normalni
ludzie nie mają jak zweryfikować - a stąd które
muszą brać na wiarę, w rodzaju że na
zadziałanie takich urządzeń nie pozwalają
zasady termodynamiki, albo że reprezentują
one nawrót do idei "Perpetum Mobile", itp.
Każdy więc kto w chwili obecnej czyta tą
stronę, zapewne jest ciekaw skąd ja jestem
aż tak absolutnie pewny, że ogniwo telekinetyczne
da się zbudować, zaś po zbudowaniu zadziała
ono faktycznie tak jak to tutaj opisałem,
dostarczając ludzkości dostęp do nieograniczonej
ilości czystej i darmowej energii. Otóż moja
pewność co do realności tego ogniwa wynika
z następujących przesłanek:
(1)
Działające prototypy takich właśnie ogniw już zostały
zbudowane na Ziemi i już istnieją. Są one wszakże
najistotniejszymi podzespołami urządzeń o jakich
piszę w punkcie #C1 tej strony, np. "telekinetycznych
infuenzmaschines" zwanych "Testatica" oraz
"Thesta-Distatica", a także "piramidy telepatycznej" -
po opisy których patrz strona o
urządzeniach darmowej energii.
Ponadto, owo "radio kryształkowe" opisane w punkcie
#G1 niniejszej strony faktycznie też zawierało prymitywny
prototyp omawianego tutaj ogniwa wbudowany w
jego obwody.
(2)
Że ogniwa te dadzą się zbudować i zadziałają, silnie
dowodzą następstwa "przekleństwa wynalazców" opisanego
w punkcie #K3 tej strony. Jak bowiem się okazuje, owa
szatańska moc
jaka stoi za owym "przekleństwem wynalazców"
skupia swoje niszczycielskie działania tylko na
tych wynalazcach i odkrywcach którzy pracują
nad realistycznymi pomysłami. Jednocześnie
wiadomo, że owo przekleństwo szczególnie
usilnie prześladuje ludzi którzy pracują nad
telekinetycznymi urządzeniami darmowej energii.
Przykładowo już kilku budowniczych owych
urządzeń straciło życie w dosyć tajemniczych
okolicznościach - patrz w punkcie #K3 losy
Austriaka Bela Brosan, oraz Nowo-Zelandczyka
Bruce De Palma, oraz w punkcie #F1.2 losy
Amerykanina Evana Hansena. Owo zaś uśmiercanie
budowniczych telekinetycznych urządzeń
darmowej energii dowodzi, że ta
szatańska moc
jest pewna iż mają oni dużą szansę aby odnieść
sukces z tym co budują i dlatego tak bezwzględnie
wykańcza ich po kolei.
(3)
Realność budowy tych ogniw jest gwarantowana
autorytetem cywilizacji która przysyła nam receptury
na zbudowanie tych urządzeń. Jak to wyjaśnione
jest w traktacie
[7/2]
dla "piramidy telepatycznej", zaś w podrozdziale K2.3.1
z tomu 10 monografii [1/4] dla "telekinetycznej
influenzmaschine", dokładne wytyczne budowy
wszystkich już istniejących na Ziemi urządzeń
zawierających wbudowane w siebie ogniwa
telekinetyczne, zostały nam przysłane. Ci zaś
co nam przysyłają owe urządzenia gwarantują
swoim autorytetem że po zbudowaniu będą one
działały.
(4)
Realność zbudowania i zadziałania urządzeń w rodzaju
opisanego tutaj ogniwa telekinetycznego wynika już z
ustaleń dzisiejszej nauki ziemskiej. W chwili obecnej
jest już doskonale wiadomo, że zasada Cornot'a o sprawności
termodynamicznej (Drugie Prawo Termodynamiki) - na jakim
to ustaleniach naukowi krytykanci urządzeń darmowej energii
opierają wszystkie swoje zarzuty, w rzeczywistości okazała
się być poważnym błędem nauki ziemskiej i wcale nie
sprawdza się w rzeczywistości. Faktycznie też już obecnie
zasada owa jest łamana przez cały szereg tzw. "heat pumps",
czyli urządzeń których wydajność termiczna znacznie
przekracza 100%. (Np. w reklamach owych "heat pumps"
otwarcie już obecnie się mówi, że kiedy zużywają one
jeden dolar elektryczności wówczas generują one ciepło
warte 3 dolary.) Gdyby więc nie fakt, że wszystkie
dotychczasowe sposoby zamiany ciepła na elektryczność
lub na ruch mają bardzo niską sprawność, już obecnie
owe "heat pumps" pozwalałyby na budowanie
"perpetum motion" oraz urządzeń darmowej energii.
Życie już obecnie więc udowadnia że argumenty owych
naukowców krytykujących "Perpetum Mobile" są jednym
stekiem bzdur i zamydlania ludziom oczu.
(5)
Praktycznie na temat wszystkich dotychczasowych
przełomowych wynalazków na Ziemi, najróżniejsze
"autorytety" wymądrzały się zanim te zostały zbudowane,
że nie da ich się zbudować i że nie mają one prawa zadziałać.
Jednak na przekór tego wynalazki owe były budowane i działały.
Z telekinetycznym ogniwem jest więc podobnie. Ponieważ
najróżniejsze "autorytety naukowe" same nie są w stanie nic
nowego wymyślić, jednak usiłują się wykazać że nie biorą
swoich wysokich pensji za darmo, ich głównym zajęciem
jest więc krytykowanie tych co dokonują czegoś
pomysłowego. Skoro zaś narazie ogniwa telekinetycznego
nie daje się zakupić w sklepie, owe fotelowe "autorytety
naukowe" nawzajem się prześcigają w zapewnianiu zwykłych
ludzi, że takiego urządzenia nigdy nie da się zbudować.
Tak zresztą czynili oni od zarania dziejów. Jakikolwiek
przełomowy wynalazek by się nie rozważyło, zawsze się
okazuje, że cała armia najróżniejszych "autorytetów
naukowych" stwierdzała na jego temat iż nigdy nie będzie można
go zbudować. W podrozdziale JB7.3 z tomu 7 monografii
[1/4] przytoczyłem cały szereg takich autorytatywnych stwierdzeń
zaprzeczających, dotyczących co bardziej znanych obecnie wynalazków.
Dlatego wynalazek baterii telekinetycznej należy traktować
jako kolejne z urządzeń którego losy potoczą się dokładnie
tym samym torem - znaczy obecnie najróżniejsze "autorytety"
wynalazek ten wyszydzają, w przyszłości zaś to owe
autorytety będą wyszydzane za swoje obecne opinie.
(6)
Możliwość zbudowania i zadziałania urządzeń w rodzaju
opisanego tutaj ogniwa telekinetycznego wynika też z
przesłanek filozoficznych. W podrozdziałach
JB7.3 oraz I5.4 z tomów odpowiednio 7 i 5 monografii
[1/4], wyjaśniłem dokładnie filozoficzną zasadę
totalizmu
stwierdzjącą, że "każdy pozbawiony warunków cel jest
osiągalny: my musimy jedynie znaleźć sposób, jak go
zrealizować" (lub innymi słowami, że "wszystko co daje
się pomyśleć daje się również zrealizować"). Jak zaś
dotychczas, wszystko co totalizm postuluje okazuje się
sprawdzać w rzeczywistym życiu. Dlatego zgodnie z
ową filozoficzną zasadą totalizmu, możliwe jest więc
zbudowanie również i ogniwa telekinetycznego.
* * *
Reasumując, na fakt że ogniwa telekinetyczne
dają się zbudować wskazuje tyle zupełnie
odrębnych i nie związanych ze sobą przesłanek,
że trzeba być albo ślepym i głuchym aby ich
nie odnotować, albo też trzeba być całkowicie
pozbawionym inteligencji aby je ignorować.
Ja osobiście jestem aż tak pewny że ogniwo
owo da się zbudować i że będzie ono działało,
że aby upowszechnić idee tego urządzenia
wśród ludzi nie wahałem się wystawić dla niego
własnego życia i własnej kariery zawodowej
na wszystkie zagrożenia jakie wynikają z
działania owego "przekleństwa wynalazców"
opisanego w punkcie #K3 tej strony.
#I2.
Korzyści jakie my osobiście odniesiemy poprzez poznanie działania ogniwa telekinetycznego:
Każdy kto zdobył się na wysiłek dokładnego
poznania działania ogniwa telekinetycznego
odnosi z tego tytułu cały szereg długoterminowych
korzyści. Ponieważ korzyści te wnoszą
w sobie potencjał wprowadzenia ogromnie
pozytywnej zmiany do jakości codziennego
życia zaróno nas samych, jak i wszystkich
ludzi na Ziemi, warto aby tutaj je wyliczyć i
opisać. Oto więc najważniejsze z nich:
(1)
Otwarcie dla siebie możliwości podjęcia
budowy ogniwa telekinetycznego. Aby coś
szybko osiągnąć, trzeba dokładnie wiedzieć
czego się chce i jak do tego będzie się zmierzało.
Większość dzisiejszych budowniczych urządzeń
darmowej energii nie ma pojęcia jaka jest zasada
działania tego co zamierzają zbudować. Dlatego
zapoznanie się z niniejszym opisem budowy i
działania ogniwa telekinetycznego oddaje nam
do dyspozycji źródło ogromnej przewagi nad innymi -
mianowicie kompletną wiedzę jak to co chcemy
zbudować będzie działało.
(2)
Otwarcie sobie drogi do zrozumienia zasady działania
urządzeń darmowej energii których prototypy już
zbudowano na Ziemi (przykładowo wszystkich
urządzeń opisanych na odrębnej stronie o
urządzeniach darmowej energii).
Faktycznie bowiem wszystkie te urządzenia budowane
są na zasadzie czysto empirycznych "prób i błędów",
czyli zupełnie bez zrozumienia jaka jest ich zasada
działania. Żaden też budowniczy tych urządzeń w
rzeczywistości nie ma najmniejszego pojęcia dlaczego
jego urządzenia działają. Wszakże aby zrozumieć
ich zasadę działania, konieczna byłaby uprzednia
dokładna znajomość teorii naukowej takiej właśnie jak
Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Tymczasem teoria ta wcześniej nie istniała. Dopiero
ja ją opracowałem. Zresztą nawet obecnie, kiedy
teoria ta już istnieje i jest w stanie wytłumaczyć zasadę
działania urzędzeń darmowej energii, większość
budowniczych tych urządzeń wcale jej nie zna,
ani nawet nie ma pojęcia o jej istnieniu.
(3)
Zrozumienie że idea tzw. "urządzeń darmowej energii"
wcale nie jest mrzonką a faktycznie może zostać
zrealizowana technicznie. Przykładowo, strona ta
wyjaśnia, że dokładnie tak samo jak uprzednio działo
się to już tysiące razy w historii rozwoju naszej techniki,
również zbudowanie ogniwa telekinetycznego jest całkowicie
realistyczne na przekór iż aż tyle autorytetów naukowych
stara się wmówić ludziom że jest odwrotnie. Strona ta
dostarcza też konkretnych przesłanek, w rodzaju tych
z punktu #I1, że wynalazek ogniwa telekinetycznego
jest realny i że po zbudowaniu ogniwo to będzie działało
zgodnie z założeniami.
Część #J:
Wpływ "ogniwa telekinetycznego" na naszą cywilizację:
#J1.
Jak zbudowanie ogniwa telekinetycznego zmieni naszą cywilizację:
Jeśli wbuduje się takie telekinetyczne
ogniwo w lampę stołową otrzymuje się "wieczną
lampkę". Z kolei jeśli wbudować takie ogniwa w
samochód elektryczny otrzyma się samochód
który będzie nas wszędzie dowoził nie wymagając
żadnego paliwa ani doładowania akumulatorów.
Wentylator, radio, czy telewizor z takim ogniwem
może działać w nieskończoność. Itd., itp.
Zbudowanie tego ogniwa zmieni więc nasze
życie nie do poznania. Wszakże ogniwo telekinetyczne
dostarczy nam podstawowego podzespołu
do budowy "wiecznych lampek", samochodów
bez zasilania, wentylatorów które mogą działać
w nieskończoność, czołgów, łodzi podwodnych,
statków i samolotów, które będą miały nieograniczony
zasięg, itd., itp.
Znacznie więcej informacji na temat jak wdrożenie
ogniwa telekinetycznego do masowej produkcji
zmieni naszą cywilizację, zawarte zostało w
podrozdziale K2.3.2 z tomu 10 monografii
[1/4],
a także w punkcie #B4 odrębnej strony internetowej o nazwie strefa wolna od telekinezy.
Radzę tam zaglądnąć - szczególnie jeśli ktoś
rozpocznie już wdrażanie tego urządzenia do
masowej produkcji.
Niestety, podobnie jak każda inna nowa
technologia, również ogniwa telekinetyczne
przyniosą ludzkości zarówno dobre jak i złe
następstwa. W przeciwieństwie jednak do
poprzednich technologii, kiedy ludzkość tak
była zapatrzona w ich dobre następstwa, że
nie starała się nawet przewidzieć jakie będą
owe niekorzystne ich konsekwencje oraz jak
można ich unikać, obecnie lepiej już wiemy
czego mamy się spodziewać. Powinniśmy
więc uczyć się na własnych błędach i tym
razem z ogniwem telekinetycznym nie powtarzać
już tego samego błędu co ludzkość popełniła
z antybiotykami, pestycydami, czy z inżynierią
genetyczną. Dlatego, jako wynalazca, edukator i promotor
ogniwa telekinetycznego, na mocy swojej wiedzy
na temat tej nowej technologii niniejszym postuluję,
że równocześnie z wdrożeniem do produkcji
ogniwa telekinetycznego, producenci tego
urządzenia mają moralny obowiązek aby
ochotniczo ustanowić na Ziemi tzw. "strefę wolną
od telekinezy" (po angielsku "telekinezis
free zone"). Szczegóły tej strefy wyjaśniłem
na odrębnej stronie internetowej o nazwie
strefa wolna od telekinezy.
Jej głównym atrybutem byłoby, że w strefie
tej nie wolno byłoby ani używać ani nawet
posiadać żadnych urządzeń telekinetycznych.
Wszyscy przyszli producenci i sprzedawcy
tych urządzeń od pierwszego momentu ich
wyprodukowania mają więc moralny obowiązek
aby nałożyć ochotnicze embargo na sprzedaż
i upowszechnianie tych urządzeń w obrębie
owej strefy. Z wielu istotnych powodów, takich jak
naturalne granice morskie, niskie zaludnienie,
odległość od głównych centrów cywilizacyjnych,
unikalna przyroda, długa tradycja strefy wolnej
od czegoś, itp., proponuję aby strefa wolna od
telekinezy rozciągnięta została na obszar dzisiejszej
Australii i Nowej Zelandii.
#J2.
Moralna odpowiedzialność producentów pierwszych ogniw telekinetycznych za moralne przebudowanie naszej cywilizacji:
Ogromna odpowiedzialność spoczywa na
barkach tych osób które jako pierwsze na
naszej planecie wprowadzą opisywane tutaj
ogniwa telekinetyczne do masowej produkcji.
Mianowicie, przełom jaki bateria telekinetyczna
spowoduje w myśleniu ludzi oraz w technice
na Ziemi, powinien być przez tych pierwszych
producentów ogniw telekinetycznych
wykorzystany do równoczesnego wprowadzenia
na Ziemi także i przełomu moralnego.
Aby zaś taki przełom moralny mógł mieć
miejsce, jest absolutnie koniecznym aby
na Ziemi najpierw upowszechnić wśród
ludzi umiejętność wypracowywania dla siebie
totaliztycznej nirwany,
potem zaś aby nirwaną tą stopniowo zastąpić
funkcję dzisiejszych pieniędzy. W ten sposób
po pełnym zrealizowaniu tego przełomu moralnego,
nasza cywilizacja przestałaby używać pieniędzy
jako środka płatniczego, zaś ludzie pracowaliby
po prostu po to aby wypracować dla siebie
totaliztyczną nirwanę.
Aby z sukcesem wywiązać się z tego przełomowego
zadania moralnego przebudowania naszej
cywilizacji, ja osobiście sugeruję, że około
10% zysków ze sprzedarzy pierwszych ogniw
telekinetycznych powinno być przeznaczone
na specjalny "fundusz wypracowywania nirwany".
Z owego funduszu zakupywane następnie byłyby
gospodarstwa rolne oraz najróżniejsze przetwórnie
produktów rolnych w rodzaju młynów, piekarni,
stołówek, itp. Następnie w uformowanym w ten
spowób systemie produkcji żytwności powinni
być zatrudniani zupełnie bez odpłatności wszyscy
ochotnicy którzy chcieliby wypracować dla siebie
totaliztyczną nirwanę. Ochotnicy ci zatrudniani
byliby w sposób podobny jak kiedyś miało to
miejsce z tzw. "Junakami". Faktycznie też
reprezentowaliby oni nawrót do dawnej idei
Junaków pracujących za darmo dla dobra
innych ludzi. Mianowicie, w zamian za pracę
fizyczną jaką wykonywaliby oni dla dobra innych
ludzi, dawane byłoby im za darmo wszystko co
tylko by oni potrzebowali do życia, a więc zakwaterowanie,
wyżywienie, ubrania, narzędzia pracy, rozrywki, itp.
Natomiast ich praca generowałaby dobra konsumcyjne
w rodzaju produktów rolnych, chleba, obiadów,
wyrobów cukierniczych, itp. Dobra te następnie
oferowane byłyby również zupełnie za darmo
początkowo jako pomoc dla inwalidów, sierocińców,
domów dziecka, szpitali, rodzin bezrobotnych, itp.,
zaś kiedy produkcja by się odpowiednio zwiększyła -
również dla pozostałych kategorii ludności. W ten sposób
praca którą bez wynagrodzenia owi "Junacy"
wykonywaliby dla dobra innych ludzi, byłaby
pracą absolutnie moralną a stąd generującą
u nich najwyższy poziom motywacji. Jako taka,
praca ta szybko generowałaby
totaliztyczną nirwanę
u owych Junaków. Praca ta pogłębiałaby też
zrozumienie nirwany w całym społeczeństwie.
Jednocześnie też szybko powiększałaby ona
zasobność, szczęście i poczucie bezpieczeństwa
całego społeczeństwa.
W taki oto sposób, bazując na funduszach
wygospodarowanych ze sprzedaży ogniw
telekinetycznych, możliwe byłoby dokonanie
przełomu moralnego w całym naszym
społeczeństwie - tak jak to opisano w punkcie
#D1 strony o
totaliztycznej nirwanie,
a także w punkcie #A2 strony o
politycznej partii totalizmu.
Część #K:
Dlaczego w interesie
Boga
naprawdę leży "przeszkadzanie" odkrywcom,
wynalazcom, oraz innym twórczym ludziom,
NIE zaś "pomaganie" im:
#K1.
Dla
Boga
"rozumne przeszkadzanie" wypełnia tą samą rolę
którą dla ludzi spełnia nakładanie praw "copyright":
Ciekawe czy czytelnik kiedykolwiek się zastanawiał
dlaczego ludzie ustanowili m.in. tzw. prawa
"copyright"? Jak się okazuje, podstawowym
powodem wprowadzenia praw copyright,
a także wprowadzenia tajemnic przemysłowych,
sekretów zawodowych, chronionych receptur,
patentów, zastrzeżonych wzorów przemysłowych,
oraz setek innych utrudnień kopiowania, jest
ponieważ naturalne prawa i zasady na jakich
wszechświat działa powodują iż poznawanie, kopiowanie
i wykorzystywanie cudzego jest znacznie łatwiejsze
od wymyślenia czegoś nowego i stworzenia czegoś własnego.
To zaś, w połączeniu z wrodzonym lenistwem
ludzi, powoduje że jeśli tylko istnieje jakakolwiek
możliwość aby coś cudzego dało się skopiować
lub użyć, zamiast pracowicie wymyślać, tworzyć,
czy budować swoje własne, wówczas wszyscy
natychmiast to kopiują. Gdyby więc ludzie nie
zaczęli nawzajem sobie przeszkadzać w
dokonywaniu kopiowania m.in. poprzez
ustanawianie owych praw copyright, własności
intelektualnych, zastrzeżeń, patentów, tajemnic,
itp., wówczas wszyscy by wyłącznie kopiowali
i używali cudze, zaś nikt NIE chciałby pracowicie
tworzyć swego własnego.
Największym twórcą jaki tylko istnieje, jest sam
Bóg.
Wszakże to
Bóg wymyślił wszystko co znamy,
oraz stworzył wszystko co wokół widzimy.
Niestety, dla wielu istotnych powodów Bóg
nie może ponakładać praw "copyright" na
swoją twórczość. Tymczasem naturalne prawa
i zasady działania wszechświata powodują,
że ludziom znacznie łatwiej przychodzi poznawanie,
kopiowanie i używanie tego co Bóg stworzył,
niż Bogu przyszło wymyślanie tego lub przychodzi
wymyślanie czegoś zupełnie nowego i
następnego. Gdyby więc Bóg pozwolił
ludziom łatwo poznawać, używać i kopiować
to co Bóg pracowicie stworzył, wówczas ludzie
szybko by poznali i nauczyli się korzystać
ze wszystkiego co tylko Bóg stworzył. Bóg zaś przestałby mieć
przewagę wiedzy nad ludźmi. Nie ostałoby
też się już nic nowego do poznania we
wszechświecie. (Stąd Bóg byłby wtedy
zmuszony zakończyć ten świat i stworzyć
na jego miejsce następny świat, który
byłby już znacznie bardziej zaawansowany
i złożony.) Aby więc spowolnić nieco proces
poznawania przez ludzi, Bóg wprowadził ten
niezbyt dla ludzi przyjemny kanon (zasadę)
do swogo postępowania, mianowicie że
proces poznawania i tworzenia musi być
utrudniany ludziom i spowalniany na wszelkie
dostępne sposoby. Oczywiście, jak dla
każdej zasady którą Bóg stosuje w swoim
postępowaniu, również dla stosowania z
żelazną konsekwencją i tego kanonu istnieje
aż kilka dodatkowych powodów i uzasadnień.
Niektóre z owych dalszych uzasadnień i powodów
opisane zostały w punkcie #G3 odrębnej totaliztycznej strony
eco_cars_pl.htm,
oraz w punkcie #A3 odrębnej totaliztycznej strony
god_proof_pl.htm.
Żelazne stosowanie przez Boga kanonu, że
"proces poznawania i tworzenia musi być
utrudniany ludziom na wszelkie możliwe
sposoby", dla nas ludzi wprowadza cały
szereg następstw. Przykładowo, w odniesieniu
do nauki ziemskiej kanon ten ma to następstwo,
że ze wszelkich możliwych dróg poznawania
nowej wiedzy, nauka ziemska zawsze jest kierowana
na drogę która wiedzie przez największą liczbę
błędów i pomyłek oraz która wymaga włożenia
możliwie największego wysiłku ludzkiego.
Innymi słowy, oficjalna nauka ziemska
odkrywa prawdę dopiero wówczas kiedy
całkowicie wyczerpują się wszelkie możliwe
nieprawdy jakie mogły ją zwieść - po przykład
tej sytuacji patrz punkt #A1 z odrębnej totaliztycznej strony
evolution_pl.htm.
Ponadto, oficjalna nauka wypracowała dla siebie
takie zasady działania oraz adoptowała takie tradycje,
że odkrywanie prawdy wymaga poruszania
się po tzw. "linii największego oporu" - a
stąd konsumuje ono możliwie największy
wysiłek jaki tylko Bogu daje się od ludzi wydusić.
Z kolei dla indywidualnych twórców, żelazne
stosowanie tego konanu powoduje, że aby dany
twórca opracował coś nowego i moralnego, najpierw
musi przełamać wszelkie możliwe przeszkody jakie
tylko Bóg jest w stanie postawić na jego drodze.
(Tj. aby wprowadzić postęp, ludzki wynalazca
musi jakoś "wygrać z Bogiem" który używa
zbioru "dalekowzrocznych zasad" i tzw.
"przekleństwa wynalazców" jakimi stara
się go powstrzymać przed dokonaniem
tego co wynalazca ten zamierzał.)
W tym miejscu warto podkreślić, że faktyczne
działanie tego kanonu daje się relatywnie łatwo
potwierdzić. Wynika to z faktu, że historia nauki
oraz koleje losów poszczególnych odkryć i wynalazków
musiałyby byc drastycznie odmienne we wszechświecie
który NIE jest stworzony ani rządzony przez Boga,
a stąd w którym taki kanon by NIE działał, od tej
samej historii i losów we wszechświecie w którym
Bóg wprowadził ten kanon. Przykładowo, we
wszechświecie bez Boga i bez tego kanonu, odkrycia
i wynalazki miałyby wyłącznie "przypadkowy"
charakter, zaś pracochłonność ich dokonywania
ani losy ich twórców NIE wykazywałyby wyraźnego
trendu charakteryzowanego męczarnią, utrudnieniami,
przeszkodami, pomyłkami, błądzeniem, itp. - które
są tak typowe dla wszystkich znanych nam
ziemskich wynalazków i odkryć o moralnym
charakterze (tj. od wynalazków i odkryć które konstytułują
tzw. "prawdziwy postęp" opisany w punkcie #G4
z totaliztycznej strony internetowej o nazwie
eco_cars_pl.htm -
a więc które zasadniczo różnią się od wynalazków
i odkryć formujących tzw. "fałszowany postęp" -
w rodzaju tego generowanego np. przez
"teorię względności"). Tymczasem
faktyczne istnienie i działanie na Ziemi
"kanonu o konieczności przeszkadzania w
procesach poznawania i tworzenia", staje
się wyraźnie widoczne i pewne właśnie po
historii i po sytuacji oficjalnej nauki ziemskiej,
oraz po losach poszczególnych odkryć i
wynalazków. Jeśli bowiem dokładniej się
przyglądnąć historii owej nauki, wówczas się
okazuje, że na praktycznie każdym polu zawsze
popełnia ona maksymalnie możliwą liczbę błędów
i pomyłek. Bez przerwy nauka też zmuszona jest poprawiać
to co wcześniej oficjalnie ustalono i twierdzono.
Z kolei w losach odkryć i wynalazków o
moralnym charakterze nieustannie widać
powtarzalny trend, że zawsze są one
powstrzymywane, zaś ich twórcy zawsze są
spektakularnie karani. Owo karanie moralnie
działających wynalazców i odkrywców jest aż
tak powszechne i tak rzucające się w oczy,
że wolno nam je nazywać "przekleństwem
wynalazców" - opisywanym w punkcie #K3 niżej
na tej stronie, a także w części #G totaliztycznej strony internetowej
eco_cars_pl.htm,
w punkcie #H1 na stronie internetowej
newzealand_visit_pl.htm,
w punktach #D1 i #F1 na stronie internetowej
boiler_pl.htm,
oraz w punkcie #G na stronie internetowej
mozajski.htm.
Przykładem który doskonale obrazuje nam ową
drogę oficjalnej nauki do poznania poprzez maksymalną
liczbę błędów i pomyłek, jest tematyka "podróży
w czasie". Z jednej strony mamy wszakże empiryczne
dowody, fotograficzne przykłady, oraz szczegółowe
wyjaśnienia jak podróżować przez czas. Przyjmują
one postać obserwacji i zdjęć wehikułów UFO które
już obecnie podróżują przez czas, a także opisów
zasad podróżowania przez czas dostarczanych
nam przez ową oficjalnie odrzucaną
teorię wszystkiego
zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Przykłady owych zdjęć UFO, a także realistycznych
opisów zasad podróżowania przez czas razem z
opisem empirycznych dowodów na poprawność
tych zasad, przytoczone są na totaliztycznej
stronie internetowej o nazwie
immortality_pl.htm.
Z kolei logiczne i filozoficzne argumenty dokumentujące
dlaczego podróżowanie przez czas jest możliwe
i nawet relatywnie łatwo osiągalne, są zaprezentowane
w punktach #J3 do #J6 totaliztycznej strony
wszewilki_jutra.htm,
oraz uzupełnione o dodatkowe wyjaśnienia i
dowody w punktach #C4 i #E8 totaliztycznej strony
soul_proof_pl.htm.
Z drugiej zaś strony mamy "oficjalne naukowe
stanowisko" w sprawie podróżowania przez czas.
Jest ono aż tak pełne wszelkich możliwych błędów,
paradoksów, zaprzeczeń, wzajemnych kontradykcji,
naiwnych stwierdzeń, oraz nierealistycznych
oczekiwań, jak tylko daje się to zmieścić w tak
wąski temat. Przykładowo, niektórzy fizycy postulują
użycie kosmicznych tzw. "czarnych dziur" jako
wehikułów czasu. Nie wyjaśniają jednak jak po
wsiądnięciu w swoje "czarne dziury" będą
potem z nich wysiadać. Inni postulują aby dla
podróży przez czas stwarzać rodzaje tuneli z
czasoprzestrzeni, zwanych "wormhole". Narazie
jednak NIE potrafią wyjaśnić jak praktycznie
daje się stwarzać takie tunele, ani skąd wziąść
owe gigantyczne ilości energii którą to tworzenie
by wymagało. Jeszcze inni przejmują na wiarę
idee podróży w czasie wywodzące się z całkowicie
fantazyjnej twórczości "science fiction" - przykładowo
idee "hyperprzestrzeni" używane m.in. w fantazyjnym
serialu Star Trek. Owe przestrzenie to podobno
miejsca we wszechświecie gdzie nie istnieje
ani czas ani przestrzeń, stąd z
których dawałoby się potem przejść w dowolny
czas i dowolny punkt przestrzeni. Dyskutują oni
też takie hyperprzestrzenie poważnie na przekór,
że NIE znane są żadne naukowe przesłanki iż taka
"hyperprzestrzeń" wogóle istnieje we wszechświecie,
oraz na przekór że nawet gdyby ona istniała, nie
daje się wyjaśnić jak ludzie po wejściu w nią wcale
też nie zaprzestaliby swego istnienia. Co mnie
najbardziej dziwi, że wszystkie te wysiłki naukowców
aby drapać swoje lewe ucho prawym palcem u
nogi są podejmowane kiedy mamy wokoło aż tak
ogromne zatrzęsienie wskazywanego powyżej
i łatwo weryfikowalnego materiału dowodowego
na łatwość zasady softwarowego podróżowania
przez czas .
Oczywiście mądrość i doświadczenie Boga
pozwalają mu doskonale wiedzieć, że ludzie NIE
dorośli jeszcze do zrozumienia i docenienia
niektórych kanonów jakimi On się kieruje w
swoim postępowaniu z ludźmi. Dlatego
omawiany tutaj kanon Bóg tak realizuje, aby dla
wielu ludzi wszystko wyglądało iż utrudnienia i
przeszkody wprowadzne są przez siły inne niż
sam Bóg. Dlatego przykładowo w przeszłości
Bóg "symulował" istnienie specjalnych "zawodowych
przeszkadzaczy" - którzy kiedyś nazywani byli
"diabłami". Obecnie Bóg "symuluje" innych
przeszkadzaczy, których popularnie nazywamy
"UFOnautami". (Jak Bóg ich "symuluje", wyjaśnione
to zostało w punkcie #K4 poniżej.) Aby zaś jakoś balansować ową
wysoce niekorzystną dla ludzi sytuację którą owe
boskie "symulacje" sobą wprowadzają, niektórym
co bardziej upartym ludziom, przykładowo autorowi
niniejszego wywodu, Bóg czasami pozwala
dociec prawdy. Tyle że potem stwarza na Ziemi
sytuację, aby prawda ta była odrzucana lub
ignorowana przez niemal wszystkich innych ludzi.
Religie przezwyczaiły nas do uproszczonego
myślenia, że "Bóg zawsze czyni dobro", zaś
"zło jest wyrządzane przez diabły". Takie
uproszczenia w rozumowaniu były bowiem
konieczne w dawnych czasach pasterzy i
braku edukacji w których religie były formowane.
Jednak do dzisiaj ludzie poznali już logikę i
niektórzy z nich potrafią nawet rozumować.
Stąd najwyższy już czas aby zwolna zacząć
ludziom uświadamić, że w interesie Boga
leży "rozumne przeszkadzanie", NIE zaś
nieustanne pomaganie ludziom oraz że
"diabły faktycznie są boskimi 'symulacjami'".
(W czasach kiedy słowo "symulacja" NIE było
jeszcze poznane i stąd musiało być zastępowane
ogólniejszym słowem "tworzenie", Biblia tak
oto wyjaśniała czym są diabły - cytuję z Księgi
Rodzaju, 3:1: "A diabeł był bardziej przebiegły
niż wszystkie bestie lądowe, które Pan Bóg
stworzył.") Oczywiście, rozumiejąc że dla
wielu istotnych powodów Bóg zmuszony
jest "rozumnie przeszkadzać" ludziom,
powinniśmy też poznać znaczenie przymiotnika
"rozumny" cechującego to przeszkadzanie.
Mianowicie, wcale NIE jest to ślepe przeszkadzanie
realizowane z największą możliwie mocą - jakie
nawykliśmy otrzymywać od naszych ludzkich
wrogów, a przeszkadzanie które jest tak mądrze
dobrane aby maksymalnie służyło boskim celom
(np. aby nas uczyło i powodowało nasz wzrost
a nie upadek).
Powyższe rozważania prowadzą aż do kilku
interesujących wniosków. Chociaż wnioski te
są dosyć oczywiste, oraz chociaż w prawdziwym
życiu ich potwierdzenia spotykamy na każdym
kroku, typowo ludzie mają sporą trudność aby
na nie wpaść czy z nimi się pogodzić. Przykładowo,
w moim własnym przypadku dojście do nich
zajęło mi ponad 60 lat życia. Jeden z tych
wniosków brzmi, że to co na dowolny temat
oficjalnie stwierdza jakaś instytucja, w tym również
instytucja oficjalnej nauki czy medycyny, niemal
na pewno mija się z prawdą. Z upływem
też czasu owa instytucja, np. oficjalna nauka
czy medycyna, będzie zmuszona aby wstydliwie i
cichcem wycofać owo stwierdzenie, lub zmienić
je na inne - prawdopodobnie równie mylące. Dlatego
jeśli ktoś chce poznać bardziej trafną prawdę na dany
temat, wówczas powinien szukać jej wśród ustaleń
i doświadczeń owych indywidualnych osób których
głosy owa oficjalna instytucja stara się wyciszać
lub ignorować. Inny wniosek stwierdza, że
wszelkie odkrycia naukowe czy teorie naukowe,
które przychodzą bez trudu i natychmiast zdobywają
oficjalne uznanie, kryją w sobie jakieś poważne błędy które
mają potencjał wywiedzenia w pole lub zablokowania
postępu ludzkiej wiedzy i nauki. Klasycznym
przykładem takiej właśnie teorii, która kiedyś zapewne
będzie uważana za jeden z największych błędów
i klęsk nauki ludzkiej, jest "teoria względności" - np.
patrz "Fot. #G2bc" ze strony
evil_pl.htm.
Już do chwili obecnej teoria ta spowodowała zaniechanie
badań i zarzucenie myślenia w dziesiątkach kierunków
które zapewne wiodłoby do szybszego poznania prawdy
przez ludzkość. (Jako jedną z jej ofiar rozważ problem
istnienia cząsteczek szybszych od światła.)
Jeszcze inny zaś wniosek stwierdza, że
dla istotnych powodów w interesie Boga wcale
NIE leży dopomaganie ludzkim twórcom, odkrywcom
i wynalazcom w zdobywaniu przez nich wiedzy,
w odkrywaniu, ani w tworzeniu czegoś nowego,
a leży właśnie przeszkadzanie im na wszelkie
dostępne sposoby oraz utrudnianie im życia
jak tylko się da.
#K2.
"Rozumne przeszkadzanie" pozwala
Bogu
wychowywać ludzi "tak jak hartuje się stal":
Opisywany w poprzednim punkcie kanon
o rozumnym przeszkadzaniu ludziom w poznawaniu
prawdy, odkrywaniu i tworzeniu, jest jedną
ze składowych zasad postępowania Boga
wobec ludzi, które to zasady stwierdzają, że
"z ludźmi należy postępować w podobny
sposób jak hartuje się stal". Więcej na temat
tych zasad wyjaśnione zostało w punkcie
#B5.1 totaliztycznej strony internetowej
will_pl.htm.
Oczywiście, po naszej "odbierającej stronie"
takie zasady postępowanie Boga wobec ludzi
typowo jest dosyć trudno zaakceptować i zrozumieć.
Wszakże aby je zrozumieć konieczne jest
postawienie się w sytuacji Boga, a więc
przykładowo zrozumienie że "Bóg ma nieskończoną
ilość czasu" - dlatego Bogu nigdy się z niczym
nie spieszy. Czy też zrozumienie, że z punktu
widzenia Boga, "to droga jest ucząca, interesująca i
dostarczająca rozrywki, a nie jej punkt docelowy".
Odkrycie i uświadomienie sobie, że "Bóg wychowuje
ludzi tak jak hartuje się stal" oraz że w tym celu m.in.
wyzwala On działanie tzw. "przekleństwa wynalazców",
pozwala nam wprowadzić zasadniczą poprawkę
do naszego postępowania. Mianowicie, dotychczas
ludzie uważali, że jeśli próba jakiegoś wykonalnego ich
działania napotyka na wiele przeszkód i niefortunnych
"zbiegów okoliczności", to oznacza że cel tego działania
jest "pechowy" i stąd że powinni działanie to zarzucić.
Jednak w świetle ustaleń o żelaznym stosowaniu
przez Boga zasady aby przeszkadzać i utrudniać
wszystko to co "moralne" i co formuje "prawdziwy postęp",
okazuje się że faktycznie to w życiu należy postępować
całkowicie odwrotnie. Mianowicie, im
więcej przeszkód i tzw. "zbiegów okoliczności" stara
się nas powstrzymać przed dokonaniem jakiegoś (wykonalnego)
działania, tym bardziej "moralne" jest to działanie i tym bardziej
korzystne i potrzebne okażą się jego owoce - a więc
tym bardziej powinniśmy się starać żeby działanie
to mimo wszystko jednak zrealizować. Innymi
słowy, na przekór iż Bóg nam przeszkadza w zrealizowaniu
wykonalnych działań które są "moralne" i które wprowadzają
"prawdziwy postęp", ów Bóg chce jednak abyśmy owe
działania zrealizowali i będzie nami wysoce rozczarowany
jeśli zniechęcimy się przeszkodami i faktycznie damy za
wygraną.
#K3.
"Przekleństwo wynalazców" które blokuje każdy
nowy wynalazek i odkrycie, w tym blokuje
też budowę ogniwa telekinetycznego:
Ogromnie wymowną i dającą dużo do
myślenia jest obecna sytuacja z budową
ogniwa telekinetycznego. Wszakże na przekór
że na Ziemi zostało zbudowanych już aż
kilka działających prototypów telekinetycznych
urządzeń darmowej energii, każdy z których
zawiera w sobie opisywane tu ogniwo
telekinetyczne użyte jako jeden z jego
głównych podzespołów, ogniwa te ciągle
nie weszły do seryjnej produkcji ani nie
zaczęły służyć ludzkości. Jak też rzuca
się w oczy w losach owych już zbudowanych
prototypów, w działaniu na Ziemi jest rodzaj
"przekleństwa wynalazców"
jakie się rozciąga także i nad tymi urządzeniami.
Dłuższy opis owego przekleństwa, wraz z przykładami
kilku wynalazców którzy padli jego ofiarami,
podałem w "części #G" na stronie internetowej
eco_cars_pl.htm,
w punkcie #H1 na stronie internetowej
newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii,
w punktach #D1 i #F1 na stronie internetowej
boiler_pl.htm,
oraz w punkcie #G na stronie internetowej
mozajski.htm.
Owo "przekleństwo wynalazców" powoduje m.in.,
że każdy wynalazca który zbudował działający
prototyp jakiegoś telekinetycznego urządzenia
darmowej energii, jest prześladowany i karany
na wiele możliwych sposobów, oraz np. nagle
umiera w dosyć tajemniczych okolicznościach.
Z kolei prototyp urządzenia jakie on zbudował,
nagle zupełnie znika z publicznego widoku. W
przypadku słynnej szwajcarskiej "telekinetycznej
influenzmaschine", dwa jej działające prototypy
zbudowane przez austriackiego wynalazcę o
nazwisku Bela Brosan, natychmiast po jego
tajemniczej śmierci zniknęły z jego domu - tak jak to
opisałem w punkcie #D2 odrębnej strony internetowej
free_energy_pl.htm - o urządzeniach darmowej energii.
Po kilku latach bardzo podobne dwa urządzenia,
potem nazwane "Testatica", nagle pojawiły
się w szwajcarskiej komunie religijnej o nazwie
"Methernitha". Tam zaś trzymane były pod
kluczem i nigdy nie dopuszczone zostały
do masowej produkcji. Natomiast w przypadku
nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku
Bruce DePalma, który zbudował słynną na
cały świat "N-Machine", nigdzie nie spotkałem
się z informacją co stało się z jego prototypami.
(Tajemnicza śmierć Bruce DePalmy opisana
jest na stronie
newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii.)
Tajemnicze śmierci wynalazców telekinetycznych
urządzeń darmowej energii nie są jedynymi
objawami działania owego "przekleństwa wynalazców"
jakie przeszkadzają w udostępnieniu tych urządzeń
aby służyły one naszej cywilizacji. Istnieją również
inne objawy. Niektóre z nich dosyć często opisywane
są w literaturze. Z innymi ja osobiście borykam się
nieustannie w swoim życiu. Najpopularniejszy z tych
objawów sprowadza się do jakiejś formy pozbawianie
wynalazców i odkrywców warunków niezbędnych do
rozwoju i badań obiektów ich twóczości. Znaczy praktycznie
owo "przekleństwo wynalazców" może przyjmować
wiele form. Najczęściej spotykane z tych form to:
(1)
Nagonka, publiczne piętnowanie, szykany, oraz wyszydzanie.
Ich najlepszym przykładem jest publiczne napiętnowanie
nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku
Richard Pearse.
Rozhisteryzowani sąsiedzi tak go bowiem napiętnowali,
że ten zdolny wynalazca wylądował w końcu w szpitalu
dla wariatów - gdzie zakończył swoje życie. Oczywiście,
wcale nie był on jedynym wynalazcą poddanym
takiemu potraktowaniu. Praktycznie każdy z
wynalazców i odkrywców, włączając w to i mnie,
doświadczył na sobie tego rodzaju szykan.
Przykładowo, Braciom Wright (tj. budowniczym
pierwszego samolotu na świecie który zdołał się
przełamać przez blokadę upowszechniania nałożoną
przez owo "przekleństwo wynalazców") tak dopiekły
szykany których doświadczyli oni ze strony swoich
współziomków, innych Amerykanów, że przez wiele
lat nie wyrazili oni zgody aby ich samolot mógł być
wystawiony w amerykańskim muzeum. Z kolei mi
osobiście tak dopiekają podobne szykany, że stały
się one jeszcze jednym ważnym powodem (na
dodatek do szeregu powodów już wspominanych
w punkcie #J1) dla jakiego proponowałbym aby
strefa wolna od telekinezy -
jakiej ustanowienie stanie się kiedyś absolutnie
niezbędne dla naszej cywilizacji, ustanowiona
została właśnie w Nowej Zelandii i Australii
(szkoda że Polska nie leży też na wyspie
gdzieś koło Nowej Zelandii). Na temat takiego
właśnie piętnowania wynalazców i odkrywców
przygotowałem nawet długi wykaz cytatów i oficjalnych wypowiedzi
piętnujących co bardziej znanych wynalazców
i odkrywców. Wykaz ten zawarłem w podrozdziale JB7.3
z tomu 7 monografii [1/4]. Z kolei omówienie powodów
dla jakich na Ziemi istanieje i działa taka atmosfera
piętnująca wynalazców i odkrywców (czyli powodów
istnienia owego "przekleństwa wynalazców") omówiłem
w podrozdziale P4 z tomu 13 monografii [1/4], a także
na odrębnej stronie internetowej
zło,
zaś skrótowo podsumowałem w punkcie #K1 powyżej.
(2)
Pozbawianie źródła utrzymania. Zwykle polega
ono albo na usuwaniu z pracy co bardziej wyróżniających
się wynalazców i twórców, albo też na stawianiu ich w
sytuacji że muszą pracować zupełnie bez wynagrodzenia.
Najlepszym przykładem odkrywcy poddanego takiej
właśnie szykanie, jest nowozelandczyk o nazwisku
Ernst Rutherford (1871 - 1937), pierwszy twórca
dzisiejszego modelu atomu. Jego byli przełożeni z
Uniwersytetu Canterbury w Christchurch, Nowa
Zelandia, zmuszali go aby pracował dla nich za
darmo. (Sarkastycznie, obecnie jego portret zdobi
100 dolarowe banknoty Nowej Zelandii.) W końcu
tak biedakowi dopiekło spychanie go w dół i blokowanie
jego potencjału przez Nowozelandczyków, że wyemigrował
z Nowej Zelandii i zaczął pracować dla Anglii.
Dopiero kiedy dostał nagrodę Nobla za swoje badnia,
Nowa Zelandia nagle przypomniała sobie gdzie się
urodził i też szybko wyciągnęła ręce po swój udział
w jego zasługach. W moim własnym przypadku,
działanie "przekleństwa wynalazców" polegające
na "pozbawianiu mnie źródła utrzymania" doświadczam
najczęściej ze wszystkich szykan. Przykładowo,
ja sam zostałem usunięty z trzech ostatnich miejsc
mojej pracy w Nowej Zelandii. Przez jakiś też
dziwny "zbieg okoliczności" owe usunięcia z
pracy zawsze też zbiegały się czasowo z okresami
kiedy usiłowałem wznowić swoje prace rozwojowe nad
urządzeniami jakie wynalazłem, w tym m.in. nad
ogniwem telekinetycznym. Oczywiście, takim szykanom
poddawani są praktycznie wszyscy moralni twórcy,
których badania i dorobek wybijają się ponad poziom
trywialu i wprowadzają "prawdziwy postęp".
Ich niewypowiedzianie trudne i tragiczne losy
życiowe opisywane są w niezliczonych książkach.
Przykładem lepszej z takich książek, którą miałem
przyjemność przeglądać, jest [2P4] pióra niejakiego
Richard Milton, "Forbidden Science", Fourth Estate
(6 Salem Road, London W2 4BU), London, 1994,
ISBN 1-85702-302-1, 265 pages, pb. Na swej tylniej
okładce książka ta m.in. stwierdza, cytuję: "'W tej
fascynującej i dobrze napisanej książce, Richard
ujawnia zagadkową cechę wielu zawodowych naukowców:
mają oni awersję do nowych idei' - Fokus." (W
oryginale angielskojęzycznym: "'In this fascinating
and well-argued book, Richard exposes a curious
feature of many professional scientists: they are
averse to new ideas' - Focus.") W tym zaś miejscu
warto pamiętać, że to właśnie owi zawodowi naukowcy
z "awersją do nowych idei" zawsze są tymi których
opinie decydują czy jakiś inny naukowiec otrzymuje
zatrudnienie w danej istytucji, lub czy utrzymuje się
on w już posiadanej pracy. Wszakże to poglądy
takich właśnie naukowców z "awersją do nowych
idei" decydują czy jakiś nowy naukowiec jest wogóle
zatrudniany w danej instytucji, albo też czy jest on
usuwany z już posiadnej tam pracy za wyznawanie
poglądów jakie NIE są w czymś zgodne z oficjalnymi
trendami i modą.
(3)
Odmowa dofinansowania. Finansowe szykany i
problemy, jakich doświadczali niemal wszyscy wynalazcy,
są wręcz legendarne. Przykładowo, z to właśnie ich powodu
Nikola Tesla (1856 - 1943) nie zdołał zakończyć nawet cząstki swoich
przełomowych wynalazków. To właśnie też z ich powodów
wynalazca aparatu filmowego, William Friese-Greene
(1855-1921), wydał na rozwój swojego wynalazku
wszystko co posiadał, poczym umarł w niesamowitej
biedzie, na przekór że ciągle za jego życia aparat
filmowy jaki zbudował przynosił innym miliony. (Na
temat ogromnie tragicznego życia tego wynalazcy
w 1951 roku nakręcony został nawet poruszający smutkiem
film o tytule "The Magic Box".)
Faktycznie też niemal każda
książka o wynalazcach opisuje nieprawdopodobne kłopoty
finansowe i biedę z jakimi borykają się prawie wszyscy
z nich. Niemal też nigdy prawdziwi wynalazcy NIE otrzymują
pomocy finansowej na to co budują. Jednocześnie zaś
ogromne sumy marnotrawione są na "oficjalnych
wnosicieli postępu", którzy w rzeczywistości to generują
jedynie "fałszowany postęp" i których badania są aż tak
zgodnie z zaaprobowaną wiedzą danych czasów, że
faktycznie prowadzą do nikąd. (Wszakże aby wprowadzić
coś naprawdę przełomowego do naszej cywilizacji,
idee danego twórcy muszą "patrzeć w przyszłość
a NIE w przeszłość", a stąd muszą odrywać się od
stereotypów.)
(4)
Zamachy na życie twórców. Kiedy już zawiodą mniej drastyczne
metody odwodzenia danego wynalazcy lub twórcy od
wprowadzenia w życie danego przełomowego urządzenia
czy odkrycia, owa mroczna moc ukrywająca się za
"przekleństwem wynalazców" ucieka się w końcu do
skrytego zamachu na życie. Przykłady wynalazców
którzy padli ofiarami takich zamachów podane
są w punktach #F1.2, #I1, oraz niniejszym tej strony,
a także w punkcie #H1 strony newzealand_visit_pl.htm - o Nowej Zelandii.
Wynalazcy tacy opisani są także w podrozdziale A4 z
tomu 1 monografii [1/4]. W moim własnym życiu
naliczyłem się niemal 30 przypadków, które można
opisać jako nieudane próby skrytego zamachu na życie.
Najbardziej spektakularny z nich miał miejsce w dniu
13 listopada 1990 roku, w nowozelandzkiej miejscowości
o nazwie
Aramoana
(po szczegóły patrz podrozdziały A4 oraz VB4.5.1
(i VB3.3) z tomów odpowiednio 1 oraz 17 monografii [1/4]).
(5)
Promowanie konkurencyjnej wsteczniczej technologii.
Kiedy owe mroczne moce jakie ukrywają się poza
"przekleństwem wynalazców" zaczynają być świadome,
że na przekór wszystkiego ludzkość jest już bliska
wdrożenia jakiejś przełomowej i postępowej
technologii, wówczas natychmiast zaczynają
one promować na Ziemi upowszechnienie jakiejś
konkurencyjnej i niszczycielskiej technologii
reprezentującej "fałszowany postęp", która w
oczach decydentów jakoby eliminuje potrzebę
rozwijania danej przełomowej i postępowej
techniki. Przykładowo, w czasach kiedy
na Ziemi zaczęły się upowszechniać samoloty,
owe mroczne moce zaczęły intensywnie promować
technologię balonów-sterowców, które jakoby eliminowały
zapotrzebowanie na samoloty. Kiedy ludzie zaczęli
badania i rozwijanie "radia kryształkowego" opisanego
w punkcie #G1 tej strony - jakie prowadziłoby do
odkryć i rozwoju baterii telekinetycznych, owe mroczne
moce natychmiast zaczęły promować lampy radiowe
a potem tranzystory - które odciągnęły uwagę badaczy
od radia kryształkowego. Kiedy niedawno zacząłem
apelować o podjęcie budowy zdalnego wykrywacza
trzęsień Ziemi zwanego
sejsmografem Zhang Henga,
owe szatańskie mocy szybko rozpromowały zbudowanie
na Ziemi światowego systemu wczesnego ostrzegania -
na jaki poszły wszelkie finanse. Kiedy obecnie ludzkość
jest bliska wdrożenia ogniwa telekinetycznego do masowej
produkcji, owe mroczne moce zaczynają mobilizować
wiele krajów na świecie do szybkiego zainwestowania
w niebezpieczne elektrownie atomowe. Itd., itp.
(6)
Eliminowanie bodźców które by motywowały
podejmowanie rozwoju zakazanych wynalazków
i technologii. Przykładowo, kiedy publikowałem
niniejszą stronę w dniu 17 sierpnia 2006 roku, cena
ropy naftowej przekraczała wartość 72 dolarów za
beczkę, oraz wykazywała tendencje wzrostowe.
Jednak niemal natychmiast po opublikowaniu
tej strony cena ta zaczęła gwałtownie spadać.
I to na przekór że ani zasobów ropy naftowej wcale
nie przybyło na naszej planecie, ani też nie poprawiła
się wówczas napięta sytuacja międzynarodowa.
Kiedy dopisywałem niniejszą uwagę w dniu 15 wsześnia
2006 roku (czyli niecały miesiąc później), cena
ropy naftowaj spadła już do poziomu około 62
dolarów za beczkę oraz wykazywała tendencje
do dalszego spadku. (Nieco później, w dniu
21 września 2006 roku, spadła ona nawet do poziomu
poniżej 60 dolarów za beczkę.) Ten około 14% spadek
cen ropy naftowej w przeciągu mniej niż jednego
miesiąca pojawił się też w powiązaniu z całym
szeregiem innych dziwnych "zbiegów
okoliczności", jakie miały miejsce zaraz po
opublikowaniu niniejszej strony. Przykładowo,
nagle wówczas pojawiły się ogłoszenia w
internecie jakie oferowały nowiutkie doskonałe
radia w zamian za stare radio kryształkowe -
ktoś najwyrażniej postanowił pousuwać ze
społeczeństwa owe radia kryształkowe. Na wielu
forach internetowych miał też miejsce wtedy
szał głośnych ataków na poprawność zasady
działania ogniwa telekinetycznego. Mi osobiście
wszystko to wyglądało właśnie na ukryte próby
pousuwania wszelkich zachęt i motywacji do
podjęcia prac nad rozwojem ogniwa telekinetycznego.
To moje podejrzenie samo zresztą jest w stanie
się potwierdzić. Jeśli bowiem celem tego spadku
ceny ropy było wyłącznie zniechęcanie do podjęcia
eksperymentów nad ogniwem telekinetycznym,
wówczas za jakiś czas, jeśli nikt nie podejmie
rozwoju opisywanego tutaj ogniwa, cena ropy
naftowej zacznie ponownie rosnąć w górę.
Faktycznie też dla każdego innego przełomowego
wynalazku na Ziemi daje się również odnaleźć
podobne zniechęcające wydarzenia i rzekome
"zbiegi okoliczności", które w rzeczywistości dają
się interpretować właśnie jako takie eliminowanie
bodźców i zniechęcanie do podjęcia prac rozwojowych.
(7)
Nałożenie blokady na upowszechnienie danego
wynalazku czy odkrycia. Jeśli na przekór
wszystkich powyższych przeszkód, jakiś wynalazek
lub odkrycie ciągle zostanie osiągnięte, owo
"przekleństwo wynalazców" zaczyna wówczas
blokować jego upowszechnianie. Praktycznie
to oznacza, że dany wynalazek czy odkrycie
napotyka ogromne trudności w swoim upowszechnianiu
się po Ziemi, podobne do trudności z jakimi
obecnie boryka się moja teoria naukowa zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
z której to teorii wywodzą się zarówno pomysł,
jak i zasada działania opisywanego tutaj ogniwa
telekinetycznego mojego wynalazku.
Oficjalne publikowanie informacji o danym wynalazku
czy odkryciu staje się wówczas niemal niemożliwe.
W publikatorach otrzymuje ono niemal wyłącznie
negatywne opinie. Itd., itp. Taka właśnie blokada
upowszechniania nałożona była kiedyś na
pierwsze samoloty zbudowane na Ziemi.
Podobną blokadą upowszechniania w chwili obecnej
objęte są
telekinetyczne urządzenia darmowej energii.
Przykładowo, istnieją już aż trzy działające prototypy
"telekinetycznych influenzmaschine", których jednym
z podzespołów składowych jest właśnie opisane tutaj
ogniwo telekinetyczne.
(Tj. istnieją już dwa działające prototypy jednotarczowych
maszyn zwanych "Testatica", oraz jeden działąjący
prototyp dwutarczowej "Thesta-Distatica".) Jednak
wszystkie te trzy prototypy tak pilnie potrzebnych ludzkości
urządzeń, są trzymane pod kluczem oraz zamknięte
dla wejścia do seryjnej produkcji w ziemskich fabrykach.
Podobnie stało się też z telekinetyczną grzałką nowozelandzkiego
wynalazcy o nazwisku Peter Daysh Davey. (Grzałka
ta opisana jest na poświęconej jej totaliztycznej stronie
boiler_pl.htm,
a także podsumowana w punkcie #E4 odrębnej strony o
telekinetycznych urządzeniach darmowej energii).
Tyle że blokada produkcji tej nowozelandzkiej grzałki
była zasymulowana tak jakby została nałożona przez
biurokratów.
* * *
Opisane powyżej problemy i trudności jakie
wszyscy przełomowi wynalazcy i odkrywcy,
włączając w to i mnie, zawsze doświadczają
ze zrealizowaniem budowy swoich przełomowych
urządzeń, opisałem tutaj jako rodzaj przyjacielskiej
rady dla tych którzy zdecydują się włączyć kiedyś
do wysiłku zbudowania nowych urządzeń. Mianowicie
swoje prace powinni oni prowadzić w taki sposób,
aby ich działania nie mogły zostać zastopowane
przez owo "przekleństwo wynalazców". Dla
przykładu, w mojej obecnej sytuacji kiedy
moja osoba została już publicznie związana
z badaniami jakie prowadzę, ja sam bronię się
przed zadziałaniem owego przekleństwa poprzez
unikanie utrzymywania w tajemnicy swoich
ustaleń oraz przez rzetelne publikowanie
wszystkiego co wiem na temat tych urządzeń.
W ten sposób ewentualne zadziałanie na mnie
tego przekleństwa mijałoby się z celem, ponieważ
z jednej strony wcale nie spowodowałoby
ono zniszczenia już wypracowanej wiedzy
na temat tych urządzeń, z drugiej zaś strony
jedynie dodałoby ludziom dalszych dowodów
na fakt, że rzeczywiście jakaś
szatańska
"mroczna moc" bezpardonowo prześladuje
budowniczych tych urządzeń. Gdybym zaś
miał obecne doświadczenia za sobą w chwili
kiedy zaczynałem swoje prace badawcze, wówczas
aby jeszcze lepiej uniknąć zadziałania na mnie
tego "przekleństwa wynalazców", wszystkie
swoje prace wykonywałbym anonimowo,
jedynie pod pseudonimem, oraz w
ukryciu przed przełożonymi i kolegami
z pracy (chociaż nadal bym je publikował
jak obecnie, aby uniemożliwić ich tragiczne
przerwanie). Dzięki temu ani przełożeni czy
koledzy z pracy, ani przyjaciele czy znajomi,
a w kilku przypadkach nawet najbliższa rodzina,
nie wiedzieliby że to ja jestem tym kto
pracuje nad danymi ideami. W ten sposób owe
mroczne moce
które stoją za "przekleństwem wynalazców"
nie miałyby wymówki ani sposobu aby
wyzwolić na mnie opisywane powyżej
formy swojego niszczycielskiego działania.
(Niestety, ja sam też jestem przysłowiowym
"Polakiem mądrym po szkodzie". Chociaż
już teraz wiem jak mógłbym znacząco
pomniejszyć następstwa zadziałania na
mnie owego "przekleństwa wynalazców",
niestety w moim własnym przypadku jest
już za późno na podjęcie wielu z owych
środków zapobiegawczych, np. na publikowanie
wyłącznie pod pseudonimem, oraz
na anonimową pracę w ukryciu.)
#K4.
Boska "symulacja" przekleństwa wynalazców:
Przez boską "symulację" należy rozumieć
"każde działanie które zostało zrealizowane
bezpośrednio przez samego Boga, jednak
które dla istotnych powodów Bóg tak urzeczywistnia
aby wyglądało ono jak spowodowane przez
moce inne niż Bóg". Innymi słowy, boskie
"symulacje" to wszystko co oddziaływuje
na ludzi i stąd jest dobrze widoczne, jednak
o czym Bóg NIE chce aby ludzie mogli łatwo
poznać że wywodzi się to od Boga. Najlepszym
przykładem boskich "symulacji" są istoty
które kiedyś nazywano "diabłami" zaś dziś
nazywa się "UFOnautami". Mianowicie,
"symulowanie" tych istot polega na
tymczasowym tworzeniu przez Boga ich
ciał fizycznych - tak aby po skonfrontowaniu
z ludźmi istoty te wyglądały jakby istniały
fizycznie. Równocześnie jednak ich umysły
są podłączone bezpośrednio do Boga, tak
że istoty te czynią dokładnie to co Bóg zechce,
mają też wiedzę Boga oraz przyjmują jedną
z szeregu osobowości które Bóg wypracował
specjalnie dla potrzeb ich "symulowania".
Więcej informacji na temat owych boskich
"symulacji" zaprezentowane zostało w
punktach #B11 do #B13 totaliztycznej strony
god_pl.htm.
Czytając zaprezentowane na niniejszej stronie
opisy budowy i działania ogniwa telekinetycznego
wskazywane nam przez teorię naukową zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
odkrywamy dosyć szokującą prawdę. Mianowicie,
że na wynalazcę owego ogniwa, podobnie jak
na twórcę każdego innego przełomowego
wynalazku reprezentującego tzw. "prawdziwy
postęp", dla bardzo istotnych powodów opisywanych
w "części #G" totaliztycznej strony
eco_cars_pl.htm,
Bóg jest zmuszony skierować morderczą siłę
opisywanego tutaj "przekleństwa wynalazców".
Ponieważ jednak większość dzisiejszych ludzi narazie
NIE jest w stanie zrozumieć i zaakceptować potrzeby
takich niszczycielskich działań Boga, na Ziemi celowo
"symulowana" jest przez Boga sytuacja jakby
istniał i działał wśród ludzi rodzaj skrytej przestępczej
organizacji której jednym z celów było wstrzymywanie
postępu technicznego ludzkości. Wszystko też
wskazuje na to, że to owa "symulacja" jest tamtą tajemniczą
"mroczną mocą"
która już od tysiącleci krzywdzi zarówno całą ludzkość
jak i indywidualnych twórców w dokładnie taki sposób.
To też owa "zasymulowana" ciemna moc ostatnio sprowadza
na ludzi liczne nieszczęścia za które poszkodowani
obwiniają potem albo siły natury albo też innych ludzi.
Opracowane już zostały liczne odrębne strony
internetowe, które opisują konkretne przykłady
faktycznie zaistniałych niedawno przypadków, kiedy
takie sprytne i ukryte krzywdzenie ludzi, miało
miejsca na Ziemi. Pierwsza z tych stron, o nazwie
"26ty dzień",
opisuje mordercze tsunami jakie zniszczyło wybrzeża
Oceanu Indyjskiego w dniu 26 grudnia 2006 roku,
a jakie wywołane zostało na sposób celowo zasymulowany
jako "techniczny". Kolejna z owych stron, o nazwie
"Katrina",
opisuje najbardziej znany przykład huraganu
wywołanego i sterowanego w sposób techniczny,
czyli huraganu nazywanego "Katrina" z dnia 29
sierpnia 2005 roku. Tamta strona wyjaśnia też
cechy po jakich taki "zasymulowany" jako
technicznie wywołany i sterowany huragan
daje się odróżnić od huraganu całkowicie
naturalnego. Z kolei jeszcze jedna strona, o nazwie
"tornada",
opisuje przykłady tornad tak "zasymulowanych"
aby wyglądały jak wywołane i sterowane w sposób
techniczny. Tamta strona również wyjaśnia cechy
odróżniające owe jakoby technicznie wywołane
tornada od tornad naturalnych. Szokująco, jak to
ujawnia analiza owych cech, przeważająca większość
tornad które w obecnych czasach trapią ludzkość,
szczególnie zaś te które uderzają w Stany Zjednoczone
i wyniszczają ten najbardziej zaawansowany kraj
naszej planety, wywoływana jest i sterowana właśnie
na taki "symulowany" jako techniczny sposób. Jako
kto jest więc "symulowaja" owa rzekoma tajemnicza
"mroczna moc" która jakoby ukrywa się za owymi
sprytnymi nieszczęściami sprowadzanymi na ludzi?
Wyjaśnione to zostało dokładnie na stronie
"zło",
a także na stronach
"podmieńcy",
"WTC",
"Columbia",
"Katowice",
"obsuwiska ziemi",
"plaga", oraz
"ludobójcy".
Pełne adresy internetowe powyższych stron
ukażą się w okienku adresowym wyszukiwarki
po kliknięciu na ich linki wyróżniane w
tekście tej strony kolorem zielonym.
Część #L:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#L1.
Podsumowanie tej strony:
Baterie telekinetyczne dają się zbudować -
a nawet już kiedyś były budowane fabrycznie,
zaś po zbudowaniu faktycznie działają. Ich
zbudowanie jest również w zasięgu naszej
ręki. Jedyne co potrzebne aby je posiąść, to
przełamać się przez niezliczone przeszkody
i bariery w rodzaju "przekleństwa wynalazców" -
które są celowo piętrzone na drodze tych co
usiłują wprowadzić je do technicznego dorobku
ludzkości.
#L2.
Inne pokrewne strony które również posiadają związek z omawianym tutaj tematem:
Istnieje cały szereg odmiennych stron
internetowych, które - podobnie jak niniejsza
strona, poszerzają sobą oraz wyjaśniają
najróżniejsze szczegółowe zagadnienia
wynikające ze wskazań relatywnie nowej
teorii naukowej nazywanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Wszystkie owe pokrewne strony można wywoływać
za pośrednictwem
Menu 2 i
Menu 4
z lewego marginesu tej strony internetowej.
Niniejszym chciałbym więc zaprosić tych z czytelników,
których zainteresowały informacje zaprezentowane na
niniejszej stronie, aby przeglądnęli również owe pokrewne
do niej strony. Na wszelki zaś wypadek poniżej przytaczam
skrótowe podsumowanie ich treści.
Prawdopodobnie najważniejszą z tych pokrewnych stron
jest ta która wyjaśnia podstawowe informacje na temat
filozofii totalizmu. W menu uruchamia się ją pod nazwą
totalizm.
Wszakże filozofia totalizmu jest jednym z najważniejszych
produktów Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Wskazuje nam
ona sprawdzające się w praktyce receptury na szczęśliwe,
spełnione, oraz produktywne życie. W chwili obecnej jest
ona również najmoralniejszą filozofią na Ziemi.
Kolejna strona o nazwie
prawa moralne
opisuje działanie praw moralnych na których filozofia totalizmu
bazuje, zaś istnienie których wskazane zostało właśnie przez
Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Następna strona o nazwie
karma
opisuje czym jest karma, jak ona działa, oraz jakie są różnice
pomiędzy karmą opisywaną przez Koncept Dipolarnej Grawitacji,
a karmą znaną ludziom z hinduizmu oraz z najróżniejszych
filozofii dalekiego Wschodu.
Strona o nazwie
nirwana
opisuje następne ze zjawisk odkrytych i wyjaśnionych dopiero dzięki
sformułowaniu Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Zjawisko to polega
na przeżywaniu uczucia ogromnej szczęśliwości, w chwili kiedy
względny poziom czyjejś energii moralnej przekracza określoną
wartośc progową, tak że energia ta zaczyna się przelewać przez
czakramy danej osoby.
Istnieje też strona o świeckim zrozumieniu Boga formowanym w
nas właśnie przez Koncept Dipolarnej Grawitacji. Strona ta wywołana
może zostać z menu pod nazwą
Bóg.
Strona
telekineza
wyjaśnia dokładniej mechanizm działania telekinezy, oraz praktyczne
zastosowania tego niezwykłego zjawiska - np. do budowy przyszłościowych
urządzeń napędowych.
Strona o
urządzeniach darmowej energii
pozwala nam dokładniej poznać budowę i zasadę działania tych z owych
urządzeń generujących darmową energię, które zostały już zbudowane
i zadziałały.
Strona
telepatia
wyjaśnia dokładniej czym właściwie jest telepatia i jak możemy ją
wykorzystywać na sposób techniczny.
Jeszcze inna strona o chińskim
sejsmografie
działającym na zasadzie telepatii (energii "chi") wyjaśnia że od niemal 2000 lat
znane jest ludziom urządzenie techniczne, które ostrzega o zbliżającym się trzęsieniu
ziemi na długo zanim owo trzęsienie ziemi zdoła do nas dotrzeć. Urządzenie
to pozwala na zdalne wykrywanie trzęsień ziemi, fal tsunami, a także tornad.
Strona
owoce tropiku
opisuje co bardziej ciekawe z tropikalnych owoców strefy Pacyfiku,
oraz wyjaśnia filozofię jedzenia tych owoców bazującą na chińskiej
idei "yin" i "yang".
Strona
uzdrawianie
opisuje naturalne metody folklorystycznego leczenia grypy i innych
typowych chrób.
Strona
lepsza ludzkość
wskazuje nam co w naszym społeczeństwie stonowi ukryte źródło zła, oraz
jak zło to możemy stopniowo naprawiać i eliminować tak aby przestało ono
istnieć w naszym społeczeństwie.
Z kolei strona
partia totalizmu
naszkicowuje najważniesze szczegóły nowego rodzaju partii politycznej
bazującej właśnie na najmoralniejszej filozofii naszej planety, zwanej
filozofią
totalizmu.
Zadaniem tej partii ma być wdrażanie w życie stwierdzeń owej wysoce
moralnej filozofii.
Strona
napędy
wyjaśnia nowe rodzaje systemów napędowych, które wynikają m.in. ze stwierdzeń
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Strona
magnokraft
opisuje nowy rodzaj dyskoidalnego statku kosmicznego, który napędzany
będzie pulsującym polem magnetycznym. Statek ten jest w stanie latać
bezgłośnie z szybkościami zbliżonymi do szybkości światła, może stawać
się zupełnie niewidzialny dla ludzkich oczu, a ponadto jest w stanie
odparowywać podziemne tunele. Strona ta wyjaśnia budowę,
działanie, a także cechy owego niezwykłego statku kosmicznego.
Strona
komora oscylacyjna
opisuje działanie i własności najważniejszego urządzenia napędowego
dla magnokraftu. Urządzenie to w naszych statkach kosmicznych
przyszłości będzie tym czym silnik jest w dzisiejszych samochodach -
znaczy będzie ono wytwarzało ruch tych statków. Niezwykłą cechę
owej komory oscylacyjnej stanowi fakt, że jest ona w stanie zakumulować
w sobie ogromną ilość energii. Dlatego jeśli zostanie szybko zbudowana,
rozwiąże ona większość dzisiejszych problemów zaopatrzenia ludzkości w energię.
Kolejna strona o nazwie
huragany
wyjaśnia jak Koncept Dipolarnej Grawitacji opisuje mechanizm formowania
wiatrów, huraganów, tajfunów, tornad, pogody i klimatu, oraz wyjaśnia w jaki
sposób mechanizm ten umożliwia nam przyszłe sterowanie pogodą i zmianami
klimatu na Ziemi. Przykładowo, praktyczne użycie tego mechanizmu pozwoliłoby
zamienić Saharę a także cały Półwysep Arabski w jeden ogromny soczysty ogród.
#L3.
Proponuję okresowo powracać na niniejszą stronę w celu sprawdzenia dalszych postępów w badaniach i poznawaniu działania telekinetycznego ogniwa:
Motto:
Filozofie i teorie przemawiają do niektórych, urządzenia techniczne przemawiają do wszystkich.
Nasza dokładna znajomość działania
telekinetycznego ogniwa
prezentowanego m.in. na tej stronie,
jest ogromnie istotna dla ludzkiego życia.
Wszakże od tego jak dobrze poznamy
to działanie zależało będzie jak szybko
zbudujemy to urządzenie i oddamy je
w służbę ludzkości. To z kolei zadecyduje
jak pozbawione zanieczyszczeń, a więc
również szczęśliwe i spełnione, będzie
przyszłe życie nas samych i innych ludzi.
Tak jednak się dzieje, że zarówno ja sam,
jak i inni badacze, bez przerwy kontynuujemy
przemyślenia i badania tego urządzenia.
Faktycznie to nawet i w tej chwili przeprowadzam
różne analizy i poszukiwania literaturowe
nacelowane na ustalenie dalszej wiedzy
która dopomoże nam w jego zbudowaniu.
Wyniki tych badań zamierzam też spisywać w miarę
jak staną się one dostepne. Dlatego przygotowanie
niniejszej strony nie może nastąpić w jednym
posiedzeniu, a musi być rozłożone na dłuższy
okres czasu. W przyszłości strona ta będzie
okresowo udoskonalana i upraszczana, w
miarę jak nowe informacje na temat działania
telekinetycznego ogniwa staną się dostępne
i zostaną przeze mnie zweryfikowane.
Zapraszam więc do jej ponownego odwiedzenia
za jakiś czas, aby wówczas sprawdzić, co nowego
w sprawie tego urządzenia stało się nam wiadome.
Odnotuj jednak że nowe wersje tej strony nie mogą
być natychmiast udostępnione pod wszystkimi
adresami pod jakimi strona ta jest upowszechniana.
Dlatego jeśli pod niniejszym adresem dostępna
jest tylko stara wersja tej strony, wówczas dobrze jest
sprawdzić także pod innymi adresami wyszczególnymi
w "Menu 3", czy gdzieś indziej nie są już dostępne
nawet nowsze i nawet bardziej udoskonalone jej
aktualizacje.
Warto także okresowo sprawdzać blog totalizmu
o adresie
totalizm.blox.pl/html
(z jego lustrzanymi kopiami dostępnymi pod adresami
totalizm.wordpress.com
oraz
totalizm.myblog.net).
Na blogu tym bowiem wiele zdarzeń omawianych
na tej stronie naświetlane jest dodatkowymi
informacjami spisywanymi w miarę jak zdarzenia
te się rozwijają przed naszymi oczami.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Dr Jan Pajak).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Niniejsza strona internetowa opisuje szczegóły
budowy i działania ogniwa telekinetycznego
które ja - tj.
dr inż. Jan Pająk
(zaś przez czasokres 2007 roku - Prof. dr inż. Jan Pająk)
wynalazłem osobiście,
którego budowę i działanie opisałem właśnie
jako pierwszy naukowiec na Ziemi, a stąd dla
którego zastrzegam dla siebie jego własność
intelektualną. Głównym celem dla którego
otwarcie upowszechniam opisy owego
ogniwa jest chęć aby zarówno owo urządzenie,
jak i cały szereg innych urządzeń mu podobnych,
możliwie jak najszybciej oddać w służbę naszej
cywilizacji. Aby zaś przyspieszyć osiągnięcie tego
celu, na wszystkich tych którzy zbudują kiedyś
dowolne z urządzeń technicznych mojego
wynalazku jakie opisane zostały w publikacjach
które nieodpłatnie upowszechniam, nakładam
moralny obowiązek aby w przyszłości 10% z
czystych zysków które przyniesie im produkcja
i sprzedaż owych urządzeń, przeznaczyli na
specjalny fundusz rozwoju dalszych urządzeń
podnoszących zaawansowanie naszej cywilizacji
na następny poziom (np. na fundusz rozwoju
komory oscylacyjnej
opisanej w drugim tomie monografii [1/4] i
magnokraftu
opisanego w trzecim tomie owej monografii,
czy na fundusz rozwoju
sejsmografu Zhang Henga
opisanego w podrozdziale N6.1 z tomu 11
monografii [1/4]).
Szczegóły tego funduszu opisane zostały
w podrozdziale AB2 z tomu 2 monografii
[1/4].
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag
(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)
Data założenia tej strony internetowej: 17 sierpnia 2006 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 15 października 2009 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)