Polak/Rosjanin, Aleksander Możajski - faktyczny pionier awiacji
(2-języcznie, po angielsku
i polsku )
Uaktualizowano:
5 czerwca 2010
Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.
(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Trudno wskazać inny wynalazek który
okazałby się bardziej istotny dla obecnego
poziomu technicznego naszej cywilizacji
niż wynalazek samolotu. Wszakże to dzięki
samolotowi podróż pomiędzy Europą i innymi
kontynentami skraca się z rzędu miesięcy
do rzędu godzin. To także samolot pozwala
szybko dostarczać np. chorych do szpitala,
lekarstwa dla chorych, zaś pocztę do zdrowych.
Na przekór jednak jego istotności, zanim
samolot zdołał wejść na stałe do technicznego
dorobku całej naszej cywlizacji musiał on
być niezależnie wynajdywany aż w trzech
krajach przez ludzi którzy nawzajem NIE
wiedzieli o swoim istnieniu. Niniejsza strona
wyjaśnia że powodem takich jego losów był
brak wymaganego poziomu moralności w
społecznościach w których działali wynalazcy
i budowniczowie samolotu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Cel tej strony:
Celem tej strony jest streszczenie wzbudzających
wstyd i niesmak losów aż trzech kolejnych
wynalazców samolotu, ze szczególnym
naciskiem na szokujące losy nieznanego
światu Polaka-Rosjanina o nazwisku Aleksander
Możajski, oraz wyjaśnienie na przykładzie
losów tych wynalaców jakie prawa moralne
rządzą istotną dla ludzkości wynalazczością
i nowymi odkryciami.
Motto tej strony: Człowiek z ideą jest uważany za wariata - aż
do czasu gdy jego idea zwycięży. (Potem uznaje się go za bohatera i za
pioniera danej dyscypliny.)
Część #B:
Wszystko rządzone jest moralnością - zaś historia wynalazku samolotu jest na to dowodem:
#B1.
Prawa moralności i sprawiedliwości rządzą wszystkim co wokół nas się dzieje:
Aby umożliwić swobodny rozwój naszej cywilizacji
Bóg
dał ludziom tzw.
wolną wolę.
Dlatego każdy z nas może posiadać własne
poglądy na praktycznie wszystkie tematy. Z
powodu tejże "wolnej woli", wiele osób popularnie
zwanych "ateistami" uważa że losami ludzi
rządzą wyłącznie tzw. "przypadki". Wcale nie
przekonuje ich fakt, że praktycznie w każdej
religii jest wyjaśniane, iż losami ludzi rządzi ich
moralność.
Przykładowo, niemal połowa objętości
Biblii
jest poświęcona wyjaśnieniu, że losy zarówno
każdego indywidualnego człowieka, jak i losy
całych społeczności, zależą głównie od moralności
którą dany człowiek czy społeczność praktykuje.
W przypadku indywidualnych ludzi, współzależność
ich losów od moralności jaką ludzie ci praktykują
jest dosyć trudna do ustalenia. Szczególnie w
ostatnich czasach, kiedy tzw. "ustawy o prywatności"
NIE pozwalają innym poznać jaką moralność
praktykują osoby których dotknął specyficzny
rodzaj losu. Jednak w przypadku całych społeczności
i krajów owa współzależność losów danej społeczności
czy kraju od praktykowanej przez nie moralności jest już
łatwiejsza do ustalenia. W losach całych społeczności
i krajów daje się bowiem szybko odkryć długotrwałe trendy
które rządzą ich losami. Ponadto moralność całych
społeczności i krajów jest znacznie trudniej ukryć
"ustawami o prywatności" - niż łatwość z jaką ukrywana
jest nimi obecnie moralność indywidualnych ludzi.
(Oczywiście ciągle istnieją różne inne sposoby ukrywania
moralności całych społeczności i krajów, np. rozważ
tzw. "cenzurę", czy wstydliwe przemilczanie niektórych
nieprzyjemnych faktów.) Jeśli też ktoś
zada sobie trud ustalenia owej współzależności
pomiędzy moralnością całych społeczności i
krajów a losami tychże społeczności i krajów,
wówczas dozna szoku. Przykładowo odkryje wtedy,
że wszelkie katastrofy i nieszczęścia dotykają
wyłącznie te społeczności i kraje które
praktykują moralnie zgniły rodzaj filozofii zwany
filozofią pasożytnictwa.
Dowody na fakt, że katastrofy i wszelkie inne
nieszczęścia dotykają wyłącznie społeczności
które praktykują moralnie zgniłą
filozofią pasożytnictwa
zestawiłem na dwóch stronach internetowych o nazwach
day26_pl.htm i
seismograph_pl.htm.
Co ciekawsze, okazuje się że jeśli w gronie jakiejś
niemoralnej społeczności żyje tzw. dziesięciu
sprawiedliwych, wówczas na przekór iż jakaś
katastrofa czy nieszczęście dotyka ową całą niemoralną
społeczność, miejscowość w której zamieszkuje
owych "10 sprawiedliwych" jest przez tą katastrofę
omijana - po szczegóły patrz punkt #I3 na stronie
day26_pl.htm
jaki opisuje niezwykłe omijanie przez katastrofalne
tzw. "wybryki natury" miejscowości Petone w
Nowej Zelandii (w której ja mieszkałem w czasach
pisania tej strony).
Stara prawda jaką staram się tutaj uzasadnić stwierdza,
że "moralność rządzi praktycznie wszystkim". Z
tego powodu, kiedy omawia się tak istatną sprawę
jak np. nowe wynalazki czy odkrycia, dla dania
pełnego obrazu sytuacji trzeba przy tym wyjaśnić
NIE tylko "co się zdarzyło", ale także wyjaśnić
"jaka sytuacja moralna spowodowała że wydarzyło
się właśnie to a nie coś zupełnie innego". Jak
bowiem się okazuje, w społecznościach i krajach
które praktykują moralnie zgniłą
filozofię pasożytnictwa
panuje rodzaj wynalazczej impotencji.
Znaczy, owe społeczności i kraje NIE są w stanie
na własnym terenie wypracować i wdrożyć na stałe
do dorobku ludzkości żadnego istotnego wynalazku
czy odkrycia (więcej informacji o owej "wynalazczej
impotencji" zawarłem w punkcie #B7 strony
seismograph_pl.htm).
#B2.
Dwa rodzaje moralności i sprawiedliwości: indywidualna i zbiorowa:
Wysoce moralna i postępowa
filozofia totalizmu
naucza, że istnieją dwa rodzaje intelektów,
a stąd i dwa rodzaje moralności i sprawiedliwości
jakie cechują owe intelekty. Są to tzw.
(1) "intelekt indywidualny" - czyli pojedyńczy
człowiek, oraz (2) "intelekt grupowy" - czyli np.
całe miasto czy społeczność, cały kraj, czy cała cywilizacja.
Losy poszczególnych z tych intelektów zależą od
moralności i filozofii które intelekty te praktykują.
Stąd np. praktykowanie owej moralnie zgniłej
filozofii pasożytnictwa
przez całą daną społeczność czy kraj spowoduje
że cała owa społeczność czy kraj będzie ukarana
jakąś katastrofą - np. wybuchem wulkanu, trzęsieniem
ziemi, tsunami, powodzią, huraganem, wyciekiem
ropy naftowej, wojną, itp.
Przykładem "prawa moralnego" które rządzi losami
"intelektów indywidualnych" jest tzw. "prawo bumerangu" -
opisywane szczegółowo w monografii
[1/4]
(np. patrz tam podrozdział I4.1.1 z tomu 5 lub
JB7.5 z tomu 7). "Prawo bumerangu" powoduje,
że każde uczucie jakie dana indywidualna osoba
wzbudza w jakiejś innej indywidualnej osobie, jest
potem zwrotnie wzbudzane w danej indywidualnej
osobie przez coś lub kogoś zupełnie innego -
co dokładniej wyjaśnia punkt #B1 ze strony
morals_pl.htm.
W ten sposób, owo "prawo bumerangu" powoduje, że
każda indywidualna osoba jest w swoim życiu karana
lub wynagradzana koniecznością przeżycia tych
samych uczuć jakie kiedyś uprzednio ona sama
wzbudziła w innych indywidualnych osobach.
Innymi słowy, "prawo bumerangu" przywraca
absolutną sprawiedliwość.
Z kolei przykładem złożonego "systemu moralnego"
który rządzi losami całych "intelektów zbiorowych"
jest tzw. "przekleństwo wynalazców" opisywane m.in.
w punkcie #H1 niniejszej strony, oraz w punkcie #G1 strony
eco_cars_pl.htm.
Owo "przekleństwo wynalazców" powoduje, że
każdy wynalazca lub odkrywca zawsze jest uzależniany
i oddawany w moc najbardziej niemoralnych, bo najsilniej zagłębionych w
filozofię pasożytnictwa,
reprezentantów danej społeczności w której dany
wynalazca lub odkrywca zamieszkuje i działa
- co dokładniej wyjaśnia punkt #H1.6 ze strony
newzealand_visit_pl.htm.
W ten sposób, owo "przekleństwo wynalazców"
powoduje, że poziom moralności każdej społeczności
jest karany lub wynagradzany rękami i działaniami
najniemoralniejszych reprezentantów tejże społeczności.
Wszakże jeśli w danej społeczności jej najbardziej
niemoralni reprezentanci są wyjątkowymi paskudami,
wówczas paskudzi ci tak uprzykszają i wyniszczają
swoich własnych wynalazców, że społeczność ta
nigdy NIE jest w stanie wypracować i wdrożyć
jakiegokolwiek wynalazku lub odkrycia, stąd
sama siebie karze wygenerowaniem u siebie
owej "wynalazczej impotencji" - po przykład z
prawdziwego życia patrz strona
boiler_pl.htm.
#B3.
Wynalazki i odkrycia podlegają pod moralność i sprawiedliwość zbiorową:
Nowe wynalazki dostarczają licznych korzyści
całym społecznościom i całym krajom. Stąd
dokonywanie owych wynalazków jest rządzone
złożonymi systemami moralnymi odnoszącymi
się do całych "intelektów zbiorowych", takimi
właśnie jak wyżej opisane "przekleństwo wynalazców".
Niektórym może się wydawać, że NIE ma znaczenia
w którym kraju czy w jakiej społeczności coś
zostało wynalezione. Wszakże potem z pomocą
międzynarodowego handlu i tak korzysta z tego
cały świat. Jednak jeśli sprawę rozważyć dokładniej,
wówczas się okazuje, że kraje i społeczności
w których dokonane są wynalazki odnoszą z
nich potem cały szereg najróżniejszych korzyści.
Przykładowo, to ich przemysł potem staje się
wiodący w produkcji danego wynalazku,
przynosząc korzyści ekonomiczne temu
krajowi czy tej społeczności. To w nich
muzea chwalą się eksponatami tych wynalazków,
przyciągając do siebie turystów i badaczy.
To mieszkańcy tych krajów i społeczności
stają się dumni ze swoich osiągnięć, tłumacząc
potem tą dumę na szybszy postęp, wzrost
zamożności, oraz lepsze życie. Itd., itp.
Nie bez powodu, najgorszy poziom życia
i szczęśliwości swoich mieszkańców,
emigracji odpływowej (ucieszki) własnej ludności,
a także szacunku i uznania reszty świata,
zawsze wykazują kraje cierpiące właśnie
na ową "wynalazczą impotencję".
Zależnie też od poziomu moralności panującego
w danej społeczności, społeczność ta swoimi
własnymi rękami albo sama się wynagradza
poprzez pozwolenie swoim wynalazcom aby
zbudowali nowe urządzenia techniczne, albo
też sama się karze poprzez wyniszczanie
własnych wynalazców swym postępowaniem
i szykanami. To dlatego odnotowanie że jakiś
kraj cechuje "wynalazcza impotencja" (tj. że
na jego terenie NIE dokonano żadnego istotnego
wynalazku ani odkrycia naukowego) jest jednym
z najlepszych wskaźników iż w kraju tym panuje
zgniły rodzaj moralności (czyli panuje
filozofia pasożytnictwa),
a stąd że jego mieszkańcy tak naprawdę to są
wysoce nieszczęśliwi - nawet jeśli wyglądają
na bogatych.
#B4.
Aby móc przestudiować prawa rządzące moralnością i sprawiedliwością
zbiorową potrzebna nam analiza ilustracyjnego przykładu - np. losów wynalazku samolotu:
Wnioski opisane powyżej zostały wyciągnięte
w wyniku wielu lat badań i obserwacji. Aby zaś
wykazać czytelnikowi, że faktycznie wnioski te
odzwierciedlają stan rzeczywisty i prawa moralne
faktycznie działające w naszym świecie fizycznym,
poniżej przytoczę analizę moralną na najbardziej
ilustracyjnym ze wszystkich istniejących wynalazków,
tj. na wynalazku samolotu.
Część #C:
Polak-Rosjanin Aleksander Możajski - wynalazca i budowniczy pierwszego latającego samolotu na Ziemi:
#C1.
Oto losy pierwszego pilotowanego samolotu na Ziemi, zbudowanego
przez Polaka/Rosjanina o nazwisku Aleksander Możajski (1825-1890):
Każdy wynalazek z sukcesem wprowadzony w życie
oraz szeroko upowszechniony wśród ludzi, faktycznie podnosi poziom cywilizacyjny
całej ludzkości. Praktycznie podnosi więc on również i jakość codziennego życia każdego
z nas. Nic więc dziwnego, że wynalazcy których geniusz, przenikliwośc umysłu, badania,
odwaga, wysiłki i dedykacja przyczyniły się do opracowania i wdrożenia dowolnego
wynalazku, wydobywani są z mroków zapomnienia albo przez wdzięczną ich zasługom
ludzkość, albo też przez naród jakiemu starali się służyć swoimi wynalazkami.
Niniejsza strona internetowa bierze na siebie zaszczytny obowiązek wydobywania
z zapomnienia kolejnego z takich zwolna już zapominanych wynalazców. Jest to Polak będący
jednocześnie obywatelem Rosji, o nazwisku Aleksander Teodorowicz Możajski (w oryginalnej
pisowni rosyjskiej Алекса́ндр
Ф. Можа́йский, natomiast
Anglicy zwykle pisza jego nazwisko jako "Aleksandr Fyodorovich Mozhaiski", lub jako
"Alexandr Fyodorovich Mozhaisky", lub "Alexander Feodorovich Mozhaiski"). (Możajski był jednym z
owych wyjątkowych ludzi w historii Ziemi, których los obdarzył posiadaniem dwóch
narodowości jednocześnie. Mianowicie przez urodzenie był on Polakiem, natomiast
przez prawo był Rosjaninem - po wyjaśnienie powodów tego stanu rzeczy patrz
następny punkt tej strony.) Możajski zbudował pierwszy pilotowany przez człowieka
samolot na Ziemi. Jego samolot z sukcesem wzniósł się w powietrze, zaś po wykonaniu
pokazowych akrobacji i lotu okrężnego z powodzeniem wylądował na tej samej rampie
startowej z jakiej dokonał startu. Pierwszy oficjalny (pokazowy) lot samolotu
Możajskiego nastąpił latem 1882 roku. Było to więc około 21 lat przed lotem
samolotu Braci Wright z USA, oraz około 20 lat przed pierwszym lotem samolotu
Nowozelandczyka o nazwisku Richard Pearse. Pokazowy lot samolotu Możajskiego
obserwowany był przez setki widzów, zaś obszerne sprawozdania z tego lotu
publikowane były w gazetach ówczesnej carskiej Rosji. Lot ten miał miejsce
na poligonie wojskowym w miejscowości nazywanej "Krasnoj Sielo" (w oryginalnej
pisowni rosyjskiej nazwa ta brzmi Красной Село) pod Petersburgiem w carskiej Rosji.
Miał on charakter oficjalnej demonstracji
możliwości samolotu Możajskiego dla urzędników rosyjskiego cara. Samolot pilotowany
był wówczas przez specjalnie przeszkolonego pilota o nazwisku I. N. Golubev
(w oryginalnej pisowni rosyjskiej И. Н. Голубев).
Niezwykłością tego pierwszego pilotowanego samolotu na świecie było, że do napędu
swoich trzech śmigieł używał on trzech bardzo lekkich, aczkolwiek szczególnie wydajnych
silnikow parowych. Niestety, ten pierwszy wynalazek samolotu na świecie efektywnie
zaduszony został przez biurokratów carskiej Rosji i nigdy nie dołożył swego wkładu
do rozwoju technicznego całej ludzkości. Do dzisiaj jest on niemal
zapomniany nie tylko w Rosji, ale także i w Polsce. Niezależnie więc od zaprezentowania
tu krótkiej historii samolotu Możajskiego, niejsza strona internetowa stara się też
odpowiedzieć na dodatkowe pytanie "dlaczego Możajski i jego samolot zostali zapomniani".
Fot. #C1: Stara ilustracja ukazująca oryginalny Wygląd samolotu Możajskiego ustawionego na rampie startowej.
Była ona narysowana dla miejscowej gazety w 1882 roku, podczas oficjalnego pokazu lotu tego samolotu dla
przedstawicieli rządu carskiej Rosji. Ilustracja ta była też zreprodukowana w starej rosyjskiej encyklopedii
[1M], skąd ją zaczerpnąłem do niniejszej strony.
* * *
Możajski był niedocenionym geniuszem inżynierii i faktycznym pionierem awiacji.
Zbudowany przez niego trzysmiglowy samolot napędzany trzema lekkimi silnikami
parowymi wzniósł się w powietrze jako pierwszy na świecie latem 1882 roku,
czyli na 21 lat wcześniej niż słynny samolot Braci Wright z USA, oraz na 20
lat wcześniej niż samolot Richard'a Pearse z Nowej Zelandii.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykłe kliknięcie
na tą fotografię. Ponadto większość wyszukiwarek jakie obecnie są w użyciu pozwala także
na załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przygladać, gdzie daje się ją
redukować lub powiększać, a także drukować, za pomocą posiadanego przez siebie
software graficznego.
#C2.
Historia Aleksandra Możajskiego i jego samolotu:
Aleksander Możajski urodzil sie 25 marca
1825 roku w Polskiej rodzinie szlacheckiej,
ktorej rodzinne dobra dziedziczne znajdowaly
sie we wsi Możary z powiatu owruckiego
na Wolyniu. Oprocz jego rodziny, w carskiej rosji istaniala jeszcze
jedna rodzina noszaca to samo nazwisko Możajskich, ktora az do czasu
swego wygasniecia w XVII wieku miala dobra w Możajsku pod Moskwa.
Jednak Polska rodzina szlachecka Możajskich z Wolynia nie miala nic
wspolnego z owa ksiazeca rodzina rosyjskich Możajskich mieszkajacych
pod Moskwa. Miejscem urodzenia Aleksandra Teodorowicza Możajskiego
bylo miasto Rotschensalm (Kotka) nad zatoka Finska, gdzie jego ojciec
byl dowodca okretu wojennego. Owo urodzenie sie w rodzinie oficerow
floty spowodowalo ze rowniez wiekszosc swego zycia Aleksander Możajski
spedzil na sluzbie w marynarce wojennej. Specjalizowal sie tam w budowie,
inżynierii, oraz we wsparciu technicznym floty. Podczas swej kariery w
marynarce zostal awansowany az do stopnia admirala.
Ciekawostką okresu młodości i początków kariery
zawodowej Możajskiego było, że regularnie raz
do roku zapadał on na jakieś tajemnicze schorzenie
płuc. Owe regularne napady choroby Możajskiego
przypominają więc także i moje własne grzybicowe
infekcje płuc, jakie z regularnością zegarka są
na mnie sprowadzane po nocach w jakich nastąpiło
moje uprowadzenie do UFO. (Wiecej informacji
o tych moich, z całą pewnością celowo indukowanych
przez UFOnautów, chorobach pouprowadzeniowych,
zawarte jest w części B odrębnej strony internetowej
bandyci wśród nas,
a także np. we wstępie do monografii
[8].)
Jest więc wysoce prawdopodobne, że owe regularne
napady infekcji płuc również sprowadzane były celowo
na Możajskiego przez te same "przekleństwo wynalazców"
jakie opisuję w punkcie #H1 niniejszej strony, a jaka za
pośrednictwem m.in. celowego atakowania jego
zdrowia starała się go powstrzymywać przed
dokonaniem tego co usilował dokonać.
Myśl zbudowania pilotowanego przez
człowieka samolotu zrodziła się w Możańskim już w 1855 roku. Zainspirowały
ją obserwacje lotu ptaków. Po wpadnięciu na tą ideę, Możajski budował wiele
modeli swojego samolotu. Końcowe z tych modeli demonstrowały już bardzo dobre
własności lotne. W 1877 roku przedstawił on oficjalnie projekt swojego samolotu
Głównemu Stowarzyszeniu Inżynierów Rosyjskich. Na rozkaz ówczesnego ministerstwa
wojny powołana została następnie specjalna komisja dla rozpatrzenia realności
budowy jego samolotu. W skład tej komisji wchodził m.in. profesor Mendelejew
(ten sam ktory opracowal Tablice Okresowa Pierwiastków). Komisja ta wydała
pozytywną opinię i
budowa jego samolotu otrzymała błogosławieństwo rządu ówczesnej Rosji. Uprzedzając
prace praktyczne nad swoim samolotem, w dniu 3 listopada 1881 roku Możajski
otrzymał na niego patent. Wykonanie samolotu zostało zlecone przez Możajskiego
najlepszym ówczesnym zakładom przemyslowym. Szczegółowe plany konstrukcyjne
samolotu Aleksandra Możajskiego przygotowane dla jego fabrycznej produkcji
zachowały się do dzisiaj. Są one pokazane na "Fot. #C2". Także do pilotowania
tego samolotu został wytypowany wojskowy o najlepszych skłonnościach w tym
kierunku. Latem 1882 roku jego samolot odbył swój pierwszy oficjalny lot
pokazowy. Zanim jednak lot ten nastapil, samolot Możajskiego byl dokladnie
testowany, dopracowany, zas jego pilot uczyl sie jak nim latac. Niestety,
o owych wczesniejszych lotach testowych, obecnie niewiele jest wiadomo.
Oficjalny lot samolotu Możajskiego obserwowany był przez ogromną liczbę
widzów. Był też szeroko raportowany przez prasę rosyjską. Rysunek pokazany
na "Fot. #C1" pochodzi właśnie z ówczesnej gazety. (Wszakże w owych czasach
gazety zatrudniały zawodowych ilustratorów, których rysunki następnie
reprodukowały. Fotografowanie nie było jeszcze w użyciu.) Lot tego samolotu
okazał się wówczas sensacją, zaś nazwisko Możajskiego było wtedy na ustach
wszystkich. Niestety, z przyczyn opisanych poprzednio, osiągnięcie to
nie było duplikowane. Z czasem więc popadło w zupełne zapomnienie.
Po pierwszej udanej probie lotu
swego samolotu, Możajski usilowal ten wynalazek rozwijac dalej. Niestety,
owo przekleństwo wynalazców opisywane w punkcie #H1 ponizej znalazlo
sposob aby go skutecznie powstrzymac. Sposob ten opisalem dokladniej w punkcie #C3
ponizej. Po kilku latach dalszych zmagan, to samo przekleństwo wynalazców zdolalo
w koncu "unieszkodliwić" Możajskiego fizycznie za pomoca tego samego rodzaju
infekcji pluc, jakim regularnie gnębilo go przez całe jego życie. Możajski
zmarl w nad ranem dnia 1 kwietnia 1890 roku, czyli w dniu jaki zgodnie
z tym co wyjasnilem w podrozdziale V5.4 monografii [1/4], UFOnauci
rezerwuja sobie na oznaczanie historycznie brzemiennych w skutki
wlasnych ingerencji w naturalny przebieg wydarzen na Ziemi. Mial
wowczas jedynie 65 lat. Gdyby wiec nie machinacje owej szatanskiej
mocy ktora nieustannie go niszczyla, ciagle mialby przed soba wiele
lat tworczego zycia.
Oczywiscie,
powyzsza historia raportuje jedynie o suchych faktach, bez zinterpretowania
mechanizmow ukrywajacych sie poza owymi faktami ani wymowy moralnej losu
Możajskiego. Owe mechanizmy i wymowa losu Możajskiego naszkicowane zostaly
w oddzielnym punkcie #H1 ponizej.
Fot. #C2: Oto plany techniczne samolotu Aleksandra Możajskiego
opublikowane w starej rosyjskiej encyklopedii wskazywanej poniżej
jako publikacja [1M].
#C3.
Jakie czynniki fizyczne spowodowały że samolot Aleksandra Możajskiego został zapomniany:
Z historii awiacji wiemy, że samolot amerykańskich
Braci Wright stał się ogromnym przebojem technicznym.
Zaraz też po tym jak wieść o jego zbudowaniu i sukcesach w locie rozniosła się
po świecie, samolot ten był duplikowany i udoskonalany przez setki innych ludzi. W ten sposób przyczynił się do rozwoju awiacji jaki po nim następował
aż do dzisiejszego poziomu. Z kolei sami Bracia Wright stali się międzynarodowymi
gwiazdami o których pisze prawie każda książka tematycznie związana z awiacją,
oraz na cześć których odbywają się doroczne festiwale. Natomiast samolot
Możajskiego bardzo szybko został zapomniany. Rozważmy więc teraz jakie były
powody jego szybkiego popadnięcia w zapomnienie. Oto najważniejsze z nich:
1. Zniechęcanie potencjalnych
następców. Samolotu Możajskiego nikt nie duplikował. W jego czasach
był on bowiem na tyle technicznie zaawansowany, że nikt nie widział szansy
na jego wykonanie własnymi siłami gdzieś w tylniej części własnego garażu.
Do lotu używał on też specjalnie wyszkolonego pilota oraz specjalnie
skonstruowanej rampy startowej. (Faktycznie to rampe ta wprowadzil Mozajski
celowo. Jako bowiem oficer marynarki wojennej budowal on swoj samolot w
taki sposob, aby mogl on startowac z pokladu okretu. Juz wiec w owych
dawnych czasach genialna przenikliwosc jego mysli uswiadamiala sobie
korzysci militarne z przyszlego uzycia lotniskowcow.) Z powodu jednak
swego technicznego wyrafinowania, samolot ten nie oddziaływał na wyobraznię
innych ludzi, którzy widzieliby siebie samych wznoszących się w tym samolocie
w przestworza z przydomowej łączki. W rezultacie wynalazek Możajskiego
nie pobudził imaginacji innych ludzi zmuszając ich do pójścia jego śladami
i do zbudowania szeregu podobnych samolotów. Samolot Możajskiego okazał
się rodzajem historycznego meteoru, który silnie zabłysnął tylko w czasach
kiedy się pojawił. Kiedy jednak sensacja jego zaistnienia opadła, nikt
nie starał się go odtwarzyć i powielać.
2. Technologia samolotu nie
była jeszcze otwarta "dla ludu". W czasach budowy samolotu Możajskiego
jego technologia wykonania nie dojrzała jeszcze do powszechnego wdrożenia.
I tak samolot Możajskiego używał trzech skomplikowanych, bo szczególnie
lekkich silnikow parowych o mocach 20, 10, oraz 10 koni mechanicznych.
Złożona technologia wykonania tych silnikow
wymagała aby były one wyprodukowane przez specjalistyczną fabrykę.
Przykładowo trzy silniki używane w jego prototypowym samolocie wykonane
zostały w Anglii. Z kolei jego nastepny silnik wykonany zostal w Bałtyckich
Zakładach Produkcyjnych z Petersburga. Podobnie sam samolot Możajskiego
budowany był z dużym nakładem kosztów przez wyspecjalizowane zakłady
przemysłowe. Nie był to więc samolot jaki mógłby zostać zduplikowany
przez innych zainteresowanych hobbystów gdzieś w tylnej części ich
garażu (czy raczej w tyle końskiej wozowni jaka w owych czasach
zastępowała dzisiejsze garaże).
3. Brak zapotrzebowania społecznego na samoloty.
Jako techniczne wysoce złożone urządzenie, samolot Możajskiego miał szansę być duplikowanym
tylko gdyby znalazła się bogata instytucja jaka byłaby zainteresowana w jego posiadaniu i
seryjnej produkcji. W tamtych czasach istniały wprawdzie takie instytucje, jednak ich
decydenci ciągle myśleli w kategoriach zaprzęgów końskich. Były nimi wojsko, poczta,
oraz transport publiczny. Możajski nie zdołał jednak przekonać biurokratów owych instytucji,
że jego samolot może być im przydatny. W rezultacie za jego życia nie pojawiło się
zapotrzebowanie społeczne na ten samolot. Zaś bez takiego zapotrzebowania samolot
ten nie miał szans na wejście do powszechnego użycia.
4. Podwójna narodowość Możajskiego i niejednoznaczności jakie ona wprowadzała. Aleksander Możajski posiadał nietypowy
status narodościowy. Przynależał bowiem aż do dwóch narodowości jednocześnie.
(Ja, dr Jan Pająk, osobiście mogę z nim sympatyzować, bowiem moja sytuacja
narodowościowa jest bardzo podobna. Wszakże ja też jestem jednocześnym nosicielem
Polskiej i Nowo-Zelandzkiej narodowosci. Mialem wiec okazje samemu doswiadczyc,
jak taka podwojna narodowosc dziala w praktyce.)
U Możajskiego powodem tej podwójnej narodowości było, że urodził się, żył,
oraz pracował w czasach na krótko po ostatnim rozbiorze Polski przez Rosję,
Niemcy i Austrię. Za jego życia Polska więc jako kraj wogóle już nie istniała.
Tymczasem przez urodzenie był on Polakiem, ponieważ wywodził się ze starej polskiej
rodziny. Jednocześnie jednak przez prawo był on Rosjaninem, ponieważ urodził
się w części dawnej Polski, która w jego czasach znajdowała się pod zaborem
rosyjskim. Całe też jego życie przebiegało w carskiej Rosji. W carskiej Rosji
zdobył swoje wykształcenie inżynierskie. W carskiej Rosji pracował i zarabiał
na życie. W końcu w carskiej Rosji zbudował on swój samolot i zrealizował
pierwsze pilotowane loty na Ziemi.
Niestety, fakt podwójnej narodowości Możajskiego
wywarł bardzo niekorzystny wpływ na podtrzymywanie pamięci o osiągnięciach i sukcesach
tego genialnego wynalazcy i inżyniera. Spowodował on bowiem, że obecnie "nikt Możajskiego
nie kocha", ani też "nikt nie przyznaje się do Możajskiego". Jako taki, on sam, a wraz
z nim jego samolot, szybko popadają w zapomnienie. Powód powszechnego ignorowania
jego osiągnięć i zasług jest bardzo prosty. Wszakże w sensie legalnym był on obywatelem
rosyjskim. Polska i Polacy traktują go więc jako Rosjanina. Stąd nie posiadają narodowej
motywacji aby promować jego pionierskie osiągnięcie. Z kolei Rosja i Rosjanie uważają go
za Polaka, o pamięć którego powinni zadbać Polacy i Polska. Stąd interesy narodowe Rosjan
i Rosji również nie stwarzają motywacji dla upamiętniania jego osiągnięć. W wyniku tego
odpychania od siebie przez oba narody i kraje odpowiedzialności za upamiętnienie osiągnięć
Możajskiego, pierwszy pilotowany samolot jaki wzniósł się w powietrze na Ziemi do dzisiaj
popadł niemal w całkowite zapomnienie. Stąd ani ów samolot, ani Możajski, nie posiadają
nigdzie nawet najmniejszego monumentu czy innego trwałego symbolu jaki by ich upamiętniał.
Z kolei stare książki i gazety jakie opisywały jego osiągnięcie pomału znikają z
powierzchni Ziemi.
5. Rosyjski alfabet. Problem z rosyjskim
alfabetem jest, ze w wiekszej czesci swiata ludzie nie potrafia go czytac. Jest on jedynie
znany Rosjanom i ludziom miejszkajacym w strefie wplywow Rosjan. Stad informacje o
Możajskim i o jego samolocie, jakie publikowane byly w rosyjskich gazetach i ksiazkach
niemal wylacznie z uzyciem rosyjskiego alfabetu, nie mogly byc czytane przez inne
narodowosci. W rezultacie na przekor ze Możajski byl slawny w Rosji, poza granicami
Rosji praktycznie niemal nikt o nim nie uslyszal.
Aby lepiej zrozumiec rodzaj trudnosci i
ogromny galimatias jakie wprowadza soba uzycie alfabetu rosyjskiego, dobrze jest
sprobowac uzyc jakiejs wyszukiwarki (np. "google.com") w celu odszukania owych
nielicznych, juz istniejacych stron internetowych o Możajskim. Okazuje sie wowczas,
ze aby znalezc owe strony, koniecznym jest dokonywanie poszukiwan dla calego
szeregu zupelnie odmiennych pisowni nazwiska i imienia Możajskiego. Oto kilka
przykladow owych pisowni, oraz stron internetowych na jakich sa one uzyte:
(5a) Aleksander Teodorowicz Możajski
(jest to oryginalny polskojezyczny zapis jego nazwiska - niestety w Internecie bardzo trudno jest pisac
to nazwisko z wystepujacym w nim kropkowanym "ż", dlatego zwykle pisze sie je z lacinskim "z"),
(5b) Можа́йский
Алекса́ндр
Федорович
(jest to oryginalny rosyjskojezyczny zapis jego nazwiska wyrazony Cyrylica
- zauwaz ze imie jego ojca, ktore po polsku jest pisane "Teodorowicz" zas
oznacza "syn Teodora", w jezyku rosyjskim jest pisane Федорович a stad na
angielski jest zwykle tlumaczone jako "Feodorovitch"),
(5c) Aleksandr Fyodorovich Mozhaiski
(jest to zapis jego nazwiska otrzymany po przetlumaczeniu Cyrylicy na alfabet lacinski),
(5d) Alexander Feodorovitch Mozhaiski
(jest to zapis w jakim za jego imie uzyto angielski odpowiednik tego imienia),
(5e) Alexandr Fyodorovich Mozhaisky
(jest to zapis jego nazwiska otrzymany po przetlumaczeniu Cyrylicy na alfabet angielski),
(5f) Alexander Mozhaiskii
(jest to jeszcze inna postac angielskiego zapisu jego nazwiska).
6. Stygmata przegranej.
Niestety, samolotowi
Możajskiego z czasem przypięta też została stygmata przegranej. Wszakże to nie ów samolot,
a samolot Braci Wright z USA, był tym który wszedł do trwałego dorobku ludzkości. Zamiast
więc analizować powody dla jakich samolot Możajskiego NIE okazał sie sukcesem, oraz wyciągać
z tego historycznego przykładu użyteczne wnioski na przyszłość - tak aby owa sytuacja nie
powtórzyła się już więcej na Ziemi, ludzie raczej wolą zapomnieć o tej przegranej. Tymczasem
gdbyśmy jako cywilizacja faktycznie potrafili z owej porażki nauczyć się czegoś użytecznego,
wówczas z obecnej przegranej, sytuacja ta zamieniłaby się we wspólną wygraną nas wszystkich.
* * *
Wcale jednak tak nie musi się dziać.
Faktycznie bowiem Aleksander Możajski, czyli genialny Polak/Rosjanin którego
dzisiaj nikt nie kocha oraz do którego nikt się nie przyznaje, faktycznie
jest powodem do dumy dla nas wszystkich. Nie tylko mogą z niego być ogromnie
dumne oba narody i kraje, czyli Polska i Rosja, ale również cała ludzkość
powinna skorzystać z jego historycznego przykładu aby wyciągnąć z niego
użyteczne wnioski na przyszłość. Wszakże Możajski był człowiekiem który
udowodnił niezbicie, że nie istnieje
takie coś jak ograniczenia techniczne dla nowych idei. Zbudował
bowiem nowoczesny samolot w czasach, kiedy najdoskonalszą maszyną na Ziemi
była lokomotywa parowa. W ten sposób wykazał, że tam gdzie istnieje
poprawna idea techniczna, istnieją też możliwości techniczne aby ideę tą urzeczywistnić. (Anglicy mają na to piękne powiedzenie stwierdzające
"where there is a will, there is also a way" - czyli "gdzie pojawia się
wola, tam istnieje też i sposób".) Po prostu nowa idea techniczna wcale
NIE pojawia się w czasach kiedy jeszcze nie może być zrealizowana.
Dla przykladu dzisiejsze lotnie mogły być już zrealizowane w czasach
kiedy Leonardo Da Vinci projektował swoje skrzydła. Tyle że Leonardo Da Vinci nie posiadał wytrwałości i dedykacji Możajskiego, aby znaleźć
sposób na praktyczne wdrożenie tej swojej idei (wdrożył on jednak
praktycznie inne idee, za jakie został lepiej opłacony).
Fot. #C3a: Oto wyglad Polaka/Rosjanina, Aleksandra Możajskiego,
prawdziwego pioniera awiacji, pokazany wraz z jego samolotem na
6-kopiejkowym znaczku poczty ZSRR z 1963 roku.
Fot. #C3b: Oto jeszcze jeden znaczek rosyjski
jaki ilustruje wyglad Polaka/Rosjanina, Aleksandra Możajskiego,
konstruktora pierwszego samolotu na swiecie. Znaczek ten wydany
zostal w 1975 roku. Jego nominal wynosi 6 kopiejek.
Fot. #C3c: Znaczek mongolski z 1990 roku, wydany z okazji 100
rocznicy smierci Aleksandra Możajskiego. Ukazuje on wyglad Możajskiego
oraz jego samolotu.
* * *
Patrzac na powyzsze znaczki, nasuwa sie pytanie, dlaczego Polska
dotychczas nie wydala jeszcze nawet jednego znaczka upamietniajacego
osiagniecie tego genialnego jej syna. Dlaczego Polacy "wstydza"
sie przyznawac do niego i kultywowac jego pamiec.
#C4.
W jaki sposób samolot Możajskiego zastał zapomniany:
Aleksander Możajski i jego samolot nie zostali
zapomniani natychmiast. Proces ich zapominania był raczej stopniowy. Ja osobiście
ciągle pamiętam, że do około lat 1960-tych, Możajski i jego lot byli upamiętniani
w mówionej tradycji rodzinnej wielu Polaków. Wszakże rodzice lub rodziny ludzi żyjących
do lat 1960-tych, albo znali go osobiście, albo też osobiście słyszeli o jego osiągnięciach.
To właśnie w latach 1960-tych słyszałem o Możajskim aż od dwóch swoich nauczycieli,
tj. od mojego nauczyciela fizyki w szkole średniej, a także od mojego wykładowcy
hydromechaniki na Politechnice Wrocławskiej. Posądzam, że oboje oni wiedzieli o
Możajskim z rodzinnych przekazów mówionych. Ponadto do lat 1960-tych w Polsce powszechnie
dostępna była literatura pisana jaka upamietniała Możajskiego i jego samolot.
Potem jednak ludzie którzy ciągle o nim pamiętali zaczęli wymierać. Również
książki jakie opisywały jego osiągnięcia pomału zaczęły znikać. Jednocześnie
Polska i Rosja zaczęły być zalewane książkami które wmawiały ludziom, że pierwszy
samolot na świecie został zbudowany przez Braci Wright z USA, zaś awiacja wogóle
nie istaniała przed Braćmi Wright. Literatura ta pomału wyparła z pamięci ludzkiej
informacje na temat samolotu Możajskiego.
* * *
W tym miejscu warto podkreślić, że samolot Możajskiego
wogóle nie konkuruje z samolotem Braci Wright, a raczej go uzupełnia. Wszakże to tylko
samolot Braci Wright wszedł na trwałe do dorobku technicznego ludzkości. Natomiast samolot Możajskiego
był jedynie historyczną lekcją, z jakiej teraz powinniśmy wyciągnąć użyteczne wnioski. Poprzez
zaniechanie ignorowania jego istnienia, my wszyscy, tj. cała ludzkość, tylko na tym skorzystamy.
Za każdym bowiem razem kiedy na Ziemi pojawia się następna nowa idea techniczna, taka jak np.
statek kosmiczny magnokraft z napędem magnetycznym, ów historyczny przykład samolotu
Możajskiego daje nam lepszą perspektywę, a także historyczne doświadczenie, co do stanowiska
jakie wobec tej nowej idei powinna obecnie przyjmować cała nasza cywilizacja.
#C5.
Publikacje w jakich można znaleźć informacje pisane o Aleksandrze Możajskim i o jego samolocie:
Niestety, na temat Aleksandra Możajskiego
i jego samolotu nie istnieje obecnie zbyt wiele źródeł pisanych. Polacy wiedzieli o nim
dosyć sporo zaraz po drugiej wojnie światowej, kiedy na jego temat ciągle prowadzone
były jakieś badania historyczne, oraz kiedy pamięć o nim ciągle była żywa u starszych
ludzi. Jednak w miarę upływu czasu wiedza o Możajskim i jego pionierskim samolocie
szybko zanikała. Ja po raz pierwszy dowiedziałem się o nim od swojego ulubionego
nauczyciela fizyki z Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu. Nauczyciel ten nosił
nazwisko Mieczysław Tomaszewski. Obecnie już nie żyje (zmarł na Alzhaimera około
2002 roku). Posądzam, że wiedział on o Mażajskim z przekazów rodzinnych - prawdopodobnie
jego przodkowie osobiście znali albo kogoś z rodziny Możajskiego, albo nawet
samego Możajskiego. Pan Mieczysław Tomaszewski wiedział bowiem wiele szczegółów
na temat życia i działalności Możajskiego, jakich nie spotkałem później w żadnej
publikacji na jego temat. Niektóre z ciekawostek opublikowanych na niniejszej
stronie, poznałem właśnie od owego mojego ulubionego nauczyciela fizyki z liceum.
* * *
Zainspirowany i zaciekawiony informacjami
przekazanymi mi przez mojego ulubionego nauczyciela fizyki ze szkoły średniej,
ja sam też starałem się dowiedzieć więcej na temat pierwszego samolotu na świecie
oraz jego genialnego twórcy, który niezależnie od bycia Rosjaninem był przecież i
Polakiem. Kiedy więc jeszcze w czasach licealnych przypadkowo natknąłem się u
swojego kolegi na książkę
poświęconą opisowi życia Możajskiego i jego samolotu, natychmiast zahandlowałem
tą książkę, aby mieć ją na własność. Dzięki temu, w swoich latach licealnych
posiadałem na własność polskojęzyczną książkę o Możajskim i o jego samolocie.
Kiedy ją zdobyłem książka ta była już dosyć stara. Posądzam więc, że była wydana
wkrótce po drugiej wojnie światowej, tj. w późnych latach 1940-ch lub w początkowych
latach 1950-tych. Niestety, kiedy podczas wakacji w 2004 roku starałem się odnaleźć
tą książkę w swoim rodzinnym domu, okazało się że w międzyczasie zaginęła (minęło
wszakże ponad 40 lat od czasu kiedy ją zdobyłem i czytałem). Niemniej sam fakt,
że ją posiadałem, oznacza że kiedyś książka o Możajskim i jego samolocie była
publikowana w Polsce, a także że zapewne gdzieś zachowały się inne egzemplarze
tej książki. Poszukując w antykwariatach, być może da się ją gdzieś znaleźć.
Obecnie niewiele już pamiętam na temat tamtej książki - tj. nie pamiętam ani jej tytułu,
ani nazwiska autora. Pamiętam jedynie, że zreprodukowany w niej był ze starej
gazety rosyjskiej ów rysunek samolotu Możajskiego stojącego na rampie startowej,
jaki na niniejszej stronie pokazany jest na "Fot. #C1". Pamiętam też, że książka
ta była napisana po polsku, że była relatywnie gruba, że wielokrotnie podkreślała
ona fakt, iż pierwszy samolot na świecie był zbudowany przez Polaka będącego
jednocześnie obywatelem rosyjskim (być może, iż napisana ona i wydana została
przez jakąś polską fundację historyczną powołaną dla podnoszenia świadomości
narodowej wśród powojennych Polaków), a także że była ona doskonale podbudowana
badaniami historycznymi, bowiem dawała dosyć dokładny przegląd życia Możajskiego,
jego twórczości wynalazczej, pracy inżynierskiej, oraz jego bezskutecznych zmagań
z urzędasami carskiej Rosji o uznanie potrzeby dla podjęcia seryjnej
budowy jego samolotu.
* * *
Niezależnie od powyższych, do samolotu Możajskiego
referował też na jednym ze swoich wykładów mój wykładowca Mechaniki Płynów na Politechnice
Wrocławskiej, Profesor Z. Gabryszewski. Ja zwróciłem uwagę na jego dygresję
na temat tego samolotu, ponieważ wcześniej osobiście zainteresowałem się Możajskim
i stąd przestał on dla mnie być anonimową postacią z historii, a był Polakiem
walczącym z o swój wynalazek z biurokratami carskiej Rosji. Profesor Gabryszewski
również podkreślał w swojej dygresji, że pierwszy samolot na świecie zbudowany
został i oblatany w carskiej Rosji przez wynalazcę polskiego pochodzenia.
* * *
Kiedy odkryłem podczas wakacji w Polsce latem
2004 roku, że moja własna książka o samolocie Możajskiego zaginęła, natychmiast
zacząłem tam szukać innych źródeł pisanych na ten sam temat. Wszakże Polska posiada
więcej źródeł pisanych o 19-wiecznej Rosji, niż Nowa Zelandia w jakiej obecnie
mieszkam. Moje poszukiwania przyniosły owoce. Znalezłem bowiem opis samolotu
Możajskiego w tomie 1 starej rosyjskiej encyklopedii [1M], zatytułowanej:
Wielka Encyklopedia Rosyjska (w rosyjskojęzycznym oryginale zatytulowana
Большая Советская Энциклопедия,
co alfabetem lacinskim zwykle jest zapisywane jako Bolshaya Sovetskaya Entsiklopediya),
Tom 1 "A – Aktualizm", drugie wydanie, przewodniczący zespołu autorskiego C. I.
Babilov, opublikowana w dniu 15 grudnia 1949 roku przez Państwowe Wydawnictwo
Naukowe "Great Soviet Encyclopedia", Moskwa, Pokrovskij Bulvar, d. 8; 633 stron,
twarda okładka), strony 90 do 94, patrz tam pod hasłem "Aviacija".
* * *
Po tym jak opublikowalem niniejsza strone
internetowa, otrzynalem email od jednego z czytelnikow, Gracjana Szymonowicza.
Wskazal mi on dane wydawnicze jeszcze jednej (niedawnej) polskojezycznej publikacji
na temat Możajskiego i jego samolotu. Publikacja ta to artykul [2M] piora
Jana Ciechanowicza, zatytulowany Admiral Aleksander Możajski - konstruktor samolotow,
opublikowany na stronach 153 do 162 polskojezycznego periodyka o tytule
"Prace Historyczno-Archiwalne",
Tom XI, opublikowanego w Rzeszowie, Polska, 2002 rok, przez Archiwum Panstwowe w Rzeszowie,
Regionalne Towarzystwo Badan nad Historia Mniejszosci Narodowych w Rzeszowie,
oraz Polskie Towarzystwo Historyczne oddzial w Rzeszowie (ISSN 1231-3335). Ewentualne
zapytania w sprawie owej publikacji [2M] (czy prosby o ewentualne udostepnienie jej
kopii do poczytania) kierowac mozna na rece Gracjana Szymonowicza, ktorego adresy
emailowe brzmia
gracjan0@aster.pl lub
gracjanss@wp.pl.
* * *
We wrzesniu 2004 roku kolejny czytelnik
niniejszej strony przeslal mi dane bibliograficzne dwoch nastepnych ksiazek
o Aleksandrze Możajskim, opublikowanych w Rosji. Niestety, dane te zapisane
byly alfabetem Angielskim a nie Cyrylica. Oto powtorzenie owych danych jakie
wowczas otrzymalem: [3M] ALEXANDER FJODOROWISCH MOZHAISKY, 1825-1890,
piora W. Krylow, opublikowany w ZSRR w 1951 roku; ksiazke ta przetlumaczono
tez na jezyk niemiecki i opublikowano w Berlinie pod tytułem
Alexander Fjodorowitsch Moshaiski - Die Geschichte der Luftfahrt
(Berlin, Neues Leben, 1953. Mit einigen Abbildungen. VII, 207 S.); [4M]
MOZHAISKY - THE CREATOR OF THE FIRST PLANE IN THE WORLD, by Chyertemnkh and
AF Shipilov, opublikowany w Moskwie, ZSRR, w 1956 roku. Niezaleznie od tego,
na temat owego wynalazcy pojawil sie tez dobry artykul w wydaniu periodyka
"Aeroplane" datowanym w styczniu (January) 2003 - patrz strona internetowa
www.aeroplanemonthly.com.
* * *
Podsumowanie najistotniejszych informacji
które zdobyłem na temat Możajskiego oraz
jego samolotu, włączając w to rosyjska pisownię
nazw i nazwisk istotnych dla dziejów tego samolotu, zawarłem takze w podrozdziale O1 z tomu
12 mojej monografii [1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne", jakiej nieodpłatne
egzemplarze można sobie sprowadzić ze stron internetowych o nazwach
tekst_1_4.htm.
* * *
Istnieje juz kilka stron internetowych
o Możajskim. Jednak strony te dosyc trudno jest znalezc za posrednictwem
wyszukiwarek. Wszakze nazwisko Możajskiego zapisuja one w sposob bedacy
tlumaczeniem rosyjskiej Cyrylicy na litery angielskie lub lacinskie.
Dlatego jego nazwisko, a stad takze slowa kluczowe i nazwy owych stron,
pisane sa na wiele najrozniejszych sposobow. Ponizej
przytaczam adresy kilku najpopularniejszych z nich
(wiekszosc z tych stron jest w jezyku angielskim,
pierwsza zas w jezyku rosyjskim). Oto one:
www.hrono.ru/biograf/mozhaiski.html,
www.flyingmachines.org/moz.html,
www.ctie.monash.edu.au/hargrave/mozhaisky.html,
www.pilotfriend.com,
www.geocities.com/aerohydro/mfm/scale1.htm.
Część #D:
Nowozelandczyk, Richard Pearse - niezależny wynalazca i budowniczy drugiego latającego samolotu na Ziemi:
#D1.
Samolot Nowozelandczyka o nazwisku Richard William Pearse:
Kolejnym relatywnie dobrze udokumentowanym oraz niezależnym
od innych wynalazcą i budowniczym samolotu, był Nowozelandczyk o nazwisku Richard William
Pearse (1877-1953). Wynalazca ten pochodził z niewielkiej miejscowości nazywanej
"Pleasant Point" czyli "Przyjemne Miejsce". (Niestety, wcale nie okazało się
ono "przyjemne" dla Richard'a Pearse. Przykładowo tamtejsi ludzie przezywali go
małostkowo "Mad Pearse" – co znaczy "pomylony Pearse", oraz "Bamboo Dick" - co
znaczy "bambusowy huj".) Sporo materiału dowodowego wskazuje, że pierwszy lot
jego samolotu miał miejsce 31 marca 1902 roku, czyli na około rok przed słynnym
lotem samolotu Braci Wright z USA.
Fot. #D1: Oto pomnik wystawiony w Nowej Zelandii Richard'owi Pearse i jego samolotowi.
Pomnik ten stoi niedaleko małej miejscowości nowozelandzkiej zwanej "Pleasant Point".
Pearse zbudował samolot, jaki był pierwszym w Nowej Zelandii. Samolot Pearse wzbił się w
powietrze w dniu 31 marca 1902 roku, czyli na około 20 lat po samolocie Polaka/Rosjanina,
Aleksandra Możajskiego (aczkolwiek ciągle na około jeden rok przed samolotem Braci Wright).
Niestety, Możajskiemu nikt nie stawia pomników. Faktycznie sytuacja wygląda tak jakby Możajski
i jego pionierski samolot zostali już zupełnie zapomniani przez wszystkich, włączając w to
jego własnych rodaków. A traci przez to cała nasze cywilizacja. Czas więc aby zbudzić się
z letargu, wydobyć Możajskiego z zapomnienia, oraz zacząć wyciągać właściwe wnioski z lekcji
historii jaką ludzkość otrzymała za pośrednictwem jego samolotu.
#D2.
Jak ów genialny nowozelandzki wynalazca samolotu, czyli Richard William Pearse,
został prześladowaniami swoich własnych ziomków doprowadzony do szaleństwa i wylądował w szpitalu wariatów:
Co nas ponownie uderza w historii wynalazku
Richarda Pearse, to że on rowniez poddany
zostal przesladowaniom jakie przez omawiane
w punkcie #H1 poniżej tzw. "przekleństwo
wynalazców" były umiejetnie sterowane. Poniewaz
jego metoda budowy samolotu nie zalezala od biurokratow, owa szatanska
moc zniszczyla go metodami doskonale dostosowanymi do jego sytuacji. Przykladowo
podciela jego wiare w siebie zgodnym wrzaskiem potepienia wydobywajacym
sie z ust jego sasiadow i znajomych. Odciala go od moralnego wsparcia i
pomocy bliskich mu ludzi. Uczynila tez z niego wyrzutka spoleczenstwa
tylko dlatego ze staral sie osiagnac cos istotnego dla ludzkosci.
Podczas gdy główna metoda niszczenia samolotu
Możajskiego przez owa "przekleństwo wynalazców"
opisywane w punkcie #H1 ponizej polegała na
mnozeniu przed nim przeszkod biurokratycznych,
główną metodą niszczenia samolotu Richarda Pearse
okazało sie spuszczenie z uwiezi małostkowości i
prowincjonalności ludzi którzy go otaczali i od ktorych zalezalo jego
zdrowie psychiczne i samopoczucie. Richard Pearse sam budowal swoj samolot.
Nie byl wiec zalezny od jakichs biurokratow ktorzy mogliby powstrzymac jego
dzialania. Jednak byl on podany na nacisk otoczenia, oraz potrzebowal
moralnego wsparcia w swych dzialaniach. Dlatego zaraz po podjęciu budowy
swego samolotu, Mr Pearse szybko został obwieszczony wariatem i "spalony
na stosie" przez swoich własnych ziomków (tj. przez innych Nowozelandczyków).
Jego sasiedzi zaczeli wytykac go palcami, miejscowe dzieci za nim biegaly
i wyzywaly od wariatow i głópców, nikt tez nie chcial sie z nim zadawac
ani przyjaznic. Za wysilki zbudowania samolotu jego otoczenie uczynilo
wiec z niego wyrzutka spoleczenstwa i spowodowalo ze zakończył swe życie
w szpitalu psychiatrycznym. Jeden dziwny "zbieg okolicznosci" jaki moze
szokowac kazdego, to ze w 1911 roku Richard Pearse ciezko zachorowal na
tyfus (typhoid) - znaczy na chorobe jaka zabila Wilbur'a Wright (byc
moze ze ow "zbieg okolicznosci" ma cos do czynienia z owym "przekleństwem
wynalazców" ktore dyskutowane jest w punkcie #H1 ponizej).
Fot. #D2: Oto znaczek nowozelandzki o nominale 80 centow, z 1990 roku.
Ukazuje on wyglad Richard's Pearse oraz jego samolotu.
#D3.
Każdy wynalazca zniszczony przez swoich ziomków
to nigdy już nienaprawialna strata NIE tylko dla danej
społeczności, ale także dla całej ludzkiej cywilizacji:
Zapewne nie trzeba tutaj juz podkreslac jak
bardzo szkoda ze wynalazek Pearse'a spotkal
taki los. Wszakze w przeciwieństwie do samolotu
Możajskiego, samolot Pearse'a nosił wszelkie
atrybuty aby być powtarzalnie duplikowanym
przez "szerokie masy". Posiadał on już bowiem prosty w
wykonaniu spalinowy silnik, jaki dawał się zduplikować "w tylniej części
garażu". Konstukcja samego samolotu była prosta i łatwa do zduplikowania
przez indywidualnych hobbystów. Ponadto samolot ten startował ze zwykłej
łąki. Byl wiec w stanie pobudzac wyobraznie ludzi, poniewaz nadawał się
do wynoszenia w powietrze każdego kto go zbudował.
Niestety, z powodu małostkowości własnych współziomków Richard'a Pearse
oraz ich podatnosci na telepatyczne i hipnotyczne manipulowanie, informacja
o tym samolocie i tym osiągnięciu nigdy nie zdołała się przebić do
wiadomości reszty świata. Z kolei bez upowszechnienia się informacji na
jego temat, wynalazek Richarda Pearse nigdy nie był w stanie zostać masowo
zduplikowanym, a w ten sposób dołożyć swój wkład do technicznego rozwoju
ludzkości. Nic już mu nie pomaga, że obecne pokolenia Nowozelandczykow
wydają spore sumy na budowanie mu pomników i na duplikowanie jego samolotu.
Znaczy, ze dopiero teraz doceniaja jego wysilki potomkowie tych samych
Nowozelandczyków, którzy swoimi prześladowaniami doprowadzili tego
zdolnego wynalazcę do szaleństwa, oraz którzy kiedyś wstydzili się
swojego rodzimego "pomyleńca" starającego się zbudować to co przez
najznamienitszych naukowców tamtych czasów obwieszczane było jako
niemożliwe. Jest bardzo niefortunne,
że uznanie dla jego wysiłków przyszło dopiero kiedy nie może już mu dopomóc
(aczkolwiek "lepiej późno niż wcale"). Wszakże gdyby otrzymał on jakąkolwiek
pomoc od swoich rodaków kiedy faktycznie jej potrzebował, historia potoczyłaby
się inaczej - nawet gdyby owa pomoc była tylko moralna.
Część #E:
Amerykanie, Bracia Wright - wynalazcy i budowniczowie trzeciego latającego samolotu na Ziemi który
jako pierwszy na świecie zdołał wejść na stałe do trwalego dorobku technicznego ludzkości:
#E1.
Samolot amerykańskich braci Orville Wright i Wilbur Wright:
Co najmniej trzeci raz z rzędu, samolot został
wynaleziony zupełnie niezależnie przez słynnych
Braci Wright z USA (o imionach Orville
Wright i Wilbur Wright). Pierwszy lot ich historycznego
samolotu odbył się w dniu 17 grudnia
1903 roku. Dopiero ich samolot zdołał w końcu przebić się przez bariery hermetycznej
blokady ziemskich wynalazków, jakie zostały nałożone na ludzkość przez owo przekleństwo
wynalazców które opiszę w punkcie #H1 poniżej. Jednak nawet wówczas to przebicie się
samolotu Braci Wright przez hermetyczne bariery celowego niedoinformowania
i autorytatywnego zaprzeczania nastąpiło jedynie z powodu bardzo korzystnego
ciągu "zbiegów okoliczności" (a ściślej, zgodnie z tym co wyjaśniono na stronie
internetowej
morals_pl.htm,
dzięki zadziałaniu tzw. "praw moralnych"). Mianowicie
łąka na której Bracia Wright przeprowadzali swoje próby lotów, znajdowała się
w pobliżu często uczęszczanej linii kolejowej. Stąd wielu podróżujących ową
koleją, w tym sporo dziennikarzy, na własne oczy widziało pierwsze loty tego
samolotu i następnie rozprzestrzeniło wiedzę na ich temat wśród innych ludzi.
Całe szczęście więc dla ludzkości, że samolot Braci Wright zdołał się w końcu
przebić do wiadomości społeczeństwa, na przekór owej hermetycznej blokady
nałożonej na oficjalne publikatory przez ową mroczną moc jaka panuje na Ziemi.
Ileż jednak innych wynalazków nie jest w stanie przez bariery te się przebić.
Część z owych wynalazków, np. tzw. "urządzenia darmowej energii" jakie dzisiaj
borykają się z takimi samymi trudnościami jak pierwsze samoloty na Ziemi,
opisuję na odrębnych stronach im poświęconych, np. na stronach
free_energy_pl.htm,
fe_cell_pl.htm, czy
newzealand_pl.htm.
Jak we wszystkich poprzednich przypadkach,
rowniez i w przypadku wynalazku samolotu
Braci Wright, omawiana tutaj szatanska moc
doslownie wyskakiwala ze skóry aby zapobiec
ich sukcesowi. Na temat klód jakie moc ta rzucala im pod nogi mozna
czytac bez konca w niezliczonych opracowaniach. Ponadto moc ta
wywierala na nich nacisk psychologiczny. I tak przykladowo
najrozniejsze autorytety naukowe w USA przescigaly sie w zaprzeczaniu
mozliwosci zbudowania maszyny ciezszej od powietrza. Wiekszosc
publikatorow wyszydzala kazdego kto chocby kontemplowal mozliwosc
latania. Z kolei spoleczenstwo amerykanskie ogarnal wówczas rodzaj
histerii anty-lotniczej. Nikt tez nie chcial publikowac czegokolwiek
pozytywnego lub potwierdzajacego na temat ciezszych od powietrza
maszyn latajacych. Nie trzeba dodawac, jak wszystkie te szykany,
slowa potepienia, oraz pomowienia daly sie w skóre Braciom Wright.
Jadnak na szczescie dla wynalazku samolotu, owej szatanskiej mocy
tym razem nie udalo sie zniszczyc obu braci przeszkodami biurokratycznymi.
Nie powstrzymaly ich tez ani paszkwile pisane na temat ich samolotu
przez najznamienitszych owczesnych naukowcow USA, ani tez nalozona na niego
blokada informacyjna z powodu ktorej nic na jego temat nie wolno bylo
wowczas publikowac. Nie udalo sie ich nawet zniszczyc psychologicznie
wrzaskami potepienia - wszakze nad samolotem tym pracowalo dwoch braci
ktorzy nawzajem wspierali sie moralnie nawet kiedy caly swiat obracal
sie przeciwko nim. Poniewaz gro owych klopotow serwowane bylo Braciom Wright
rekami spoleczenstwa amerykanskiego w jakim bracia ci zmuszeni byli tworzyc,
spoleczenstwo to tak im weszlo za skóre, ze w swoim testamencie zyjacy
dluzej z tych braci (Orville) wyraznie zarządal aby ich pierwszy samolot pozostal
w Londynie i nigdy nie zostal przekazany do muzeum w USA. Dopiero w 1942
roku dal sie przeblagac i pozwolil aby ich samolot przeniesiono do Ameryki.
(Wilbur Wright, urodzony w 1867 roku, zmarl juz w 1912 roku tajemniczo
zarazony tyfusem (Typhoid) - czyli ta sama choroba jaka tajemniczo zarazony
tez zostal Aleksander Mozajski. Z kolei jego mlodszy brat Orville Wright
urodzony w 1871 roku przezyl go o 36 lat, umierajac jednak na jakis
dziwny "atak serca" w 1948 roku.) W rezultacie,
ich samolot "Flyer I" oryginalnie udostepniany byl do publicznego
ogladania w "London Science Museum", a nie w Ameryce gdzie byl zbudowany.
Fot. #E1a: Oto znaczek USA o nominale 6 centow prezentujacy Braci Wright
oraz ich samolot. Z jakichs powodow amerykanie do dzisiaj pozostaja na
bakier z tymi dwoma najslynniejszymi swoimi wynalazcami. Przykladowo,
na temat Braci Wright ukazuje sie znacznie wiecej znaczkow pocztowych
poza granicami USA, niz w samych USA. Jesli zas w samych USA pojawi sie
juz jakis znaczek na ten temat, wowczas pokazuje on jedynie samolot,
a nie wyglad jego wynalazcow i tworcow. Powyzszy znaczek byl jedynym
znaczkiem USA jaki dotychczas udalo mi sie znalezc, a jaki faktycznie
pokazywal podobizny obu Braci Wright.
Fot. #E1b: Oto znaczek pocztowy wydany w Libii, jaki upamietnia osiagniecie
Braci Wright, oraz ukazuje wyglad obu tych braci. Jak sie okazuje, poza granicami
USA Bracia Wright ciesza sie znacznie wiekszym uznaniem i sa bardziej honorowani
niz w samym USA. Wyglada na to, ze z jakichs powodow Amerykanie do dzisiaj nie
moga czegos wybaczyc tym dwom najslynniejszym wynalazcom Ameryki.
Część #F:
Jeszcze inni wynalazcy i budowniczowie samolotów którzy jednak
NIE weszli do historii ponieważ ich konstrukcje okazały się niezdolne do lotów:
#F1.
Inne samoloty nieudanie budowane pomiędzy samolotami Możajskiego i braci Wright:
Istnieją zarówno najróżniejsze przekazy, jak
i dosyć wysokie prawdopodobieństwo, że w czasach pomiędzy 1882 oraz 1902 rokiem
(tj. w okresie czasu pomiedzy samolotem Aleksandra Możajskiego, a samolotem Richarda Pearse),
samolot był ponownie wynajdowany, budowany i oblatywany aż kilkakrotnie. Tyle,
że o tamtych czasowo kolejnych jego wynalazkach świat albo nie został poinformowany,
albo do dzisiaj już zapomniał. Przykładowo encykloperdia [1M] podaje, ze francuzki
konstruktor o nazwisku Kleman Ader zbudowal samolot z silnikiem parowym
nazywany "Avion", który w 1890 roku przelecial dystans 30 metrów, zas po dalszych
usprawnieniach w 1897 roku przelecial dystans 300 metrów. (Niestety rozbil sie
wówczas i nie zostal juz odbudowany.) Angielski konstruktor o nazwisku G. Philipps
(pisownia przetlumaczona z Cyrylicy) zbudowal samolot który w 1891 roku przelecial
dystans 35 metrów, wzbijajac sie na wysokosc 6 metrów. Z kolei niemiecki inzynier,
Otto Liliental, w 1889 roku wynalazl i zbudowal samolot z ruchomymi skrzydlami
podobnymi do ptasich. (Brak jednak danych o jego lotnosci.)
Niestety, dokumentacja z testów lotności tamtych następnych
samolotów obecnie jest trudna lub niemal niemożliwa do odnalezienia.
Część #G:
Samoloty NIE są jedynymi wynalazkami których
twórcy prześladowani są przez "przekleństwo wynalazców" -
wszystkich faktycznych wynalazców i odkrywców spotyka podobny los:
#G1.
Inne wynalazki techniczne których zbudowanie też zostało powstrzymane:
Samolot Możajskiego był tylko jednym z
całego szeregu technicznie wyrafinowanych
wynalazków, które zostały urzeczywistnione
w czasach, jakie mogą się zdawać technologicznie
nieprzygotowane na ich przyjęcie. Istnieją
również inne takie wynalazki. Ich przykładem
ciągle czekającym urzeczywistnienia jest ów
magnokraft
dokładniej opisany w tomie 3 monografii [1/4]
oraz na stronie internetowej o nazwie
propulsion_pl.htm.
Kolejny wynalazek techniczny o jakim mi wiadomo że został zrealizowany w czasach jakie nie
były gotowe na jego przyjęcie, to telepatyczne urządzenie do zdalnego wykrywania
nadchodzących trzęsień ziemi. Wyglad tego urzadzenia pokazano na "Fot. #G1". Az do
dzisiaj oficjalna wiedza ludzkości nie osiągnęła jeszcze poziomu koniecznego aby
dzialanie tego urządzenia dawało się nam zduplikować (tj. do dzisiaj trzęsienia
Ziemi wykrywane są inercyjnie sejsmografem dopiero po tym jak do nas docierają,
NIE zaś telepatycznie i to na długo przed swoim dotarciem). Ów telepatyczny
wykrywacz nadchodzących trzęsień ziemi zbudowany został niemal 2000 lat temu
w Chinach, przez wynalazce-geniusza nazywajacego sie Zhang Heng.
Jest on opisany dokładniej na stronach internetowych o nazwach
seismograph_pl.htm i
newzealand_visit_pl.htm.
Fot. #G1: Samolot Możajskiego nie byl jedynym urządzeniem technicznym
skonstruowanym na Ziemi w czasach kiedy ludzkosc nie byla jeszcze gotowa
na jego przyjecie. Innym takim urzadzeniem jest to pokazane na powyzszym
zdjęciu. Jest ono popularnie nazywane "sejsmografem Zhang Heng'a". Jednak
faktycznie jest to telepatyczny czujnik do zdalnego wykrywania nadchodzacych
trzesien ziemi. Wykrywa on trzesienia ziemi juz w stadium ich formowania sie
(tj. na na dlugo przed tym zanim one nastapia i nam zagroza), poprzez
odbieranie fal zaburzen telepatycznych jakie owe formujace sie trzesienia
ziemi zawsze wysylaja. Dalsze informacje na temat tego zdalnego wykrywacza
nadchodzacych trzesien ziemi opisane sa na stronach internetowych o nazwach
seismograph_pl.htm oraz
newzealand_visit_pl.htm,
a ponadto w podrozdziale N6.1 z tomu 11 monografii
[1/4]
(z której powyższa fotografia się wywodzi).
#G2.
"Cuda techniczne" naszej cywilizacji:
Uzdolnieni wynalazcy zbudowali na Ziemi
cały szereg najróżniejszych urządzeń technicznych,
które gdyby zostały włączone na stałe do
dorobku technicznego ludzkości, wówczas
zmieniłyby losy świata. Te z owych "technicznych
cudów" świata które już zdołałem zidentyfikować,
wyszczególniłem i opisałem w punkcie #H3 strony
newzealand_visit_pl.htm.
Część #H:
"Przekleństwo wynalazców" - czyli trwały trend i zjawisko na Ziemi które
powstrzymuje i blokuje wszystkie istotne wynalazki i odkrycia naukowe:
#H1.
Dlaczego koniecznym było zbudowanie co najmniej trzech samolotów, zanim reszta świata o nich się dowiedziała:
Jeśli przeglądnąć losy jakiegokolwiek
wynalazku na Ziemi, wówczas się okazuje że każdy taki nowy wynalazek
prześladowany jest przez nieustanne ciągi wydarzeń, jakie z pozoru moga
wydawac sie niekorzystnymi zbiegami okolicznosci, jakie jednak przy
blizszej analizie okazuja sie doskonale zorganizowanymi celowymi przeszkodami.
Zawsze staraja sie one uniemożliwić wdrożenie danego wynalazku do trwałego
dorobku ludzkości. Ja owe ciągi "niby pechowych" wydarzeń bez przerwy
trapiące nowe wynalazki i ich wynalaców, nazywam "przekleństwem wynalazców".
Działanie tego "przekleństwa wynalazców" opisałem już m.in. w punkcie
#G1 strony internetowej
eco_cars_pl.htm,
a także w punkcie #H1 strony o tajemnicach i ciekawostkach
Nowej Zelandii.
Strony o Nowej Zelandii można odwiedzić poprzez kliknięcie na linki
newzealand_visit_pl.htm.
Owo "przekleństwo wynalazców" powoduje, że praktycznie każdy wynalazek
o znaczeniu strategicznym dla ludzkości, musi być wynajdowany aż
kilkukrotnie przez zupełnie nic nie wiedzących nawzajem o sobie
wynalazców. Dopiero po którymś tam z rzędu wynalezieniu, dany
wynalazek przez całkowity "przypadek" włączony zostaje do trwałego
dorobku technicznego całej ludzkości. Zawsze przy tym perypetie
z danym wynalazkiem przy blizszej analizie wyglądają dokladnie tak,
jakby powodowane były celowo przez owo "przekleństwo wynalazców" rozciągające
swoje panowanie nad całą Ziemią. Oczywiście zachodzi pytanie czym
jest owo "przekleństwo wynalazców" jakie wyraźnie sobie nie życzy aby ludzkość
zbyt szybko osiągnęła zaawansowany poziom rozwoju technicznego.
Na bazie przytłaczającego materiału dowodowego
jaki na ten temat znajduje się w naszej dyspozycji,
ja osobiście wypracowałem już teorię wyjaśniającą,
jakaż to moc kryje się za "przekleństwem wynalazców".
Niestety, ta moja teoria nieco przypomina sobą samolot Możajskiego
- tj. znacznie wyprzedza ona gotowość społeczeństwa na jej przyjęcie.
Dlatego proponuję aby z nią się zapoznać na zasadzie ciekawostki.
Otóż na podstawie wyników swoich badań doszedłem do wniosku, że planeta Ziemia znajduje się obecnie pod niewidzialną okupacją technicznie
wysoko zaawansowanych, chociaż moralnie podupadłych, "zasymulowanych" krewniaków ludzi.
My znamy owych "zasymulowanych" krewniakow pod popularną nazwą "UFOnauci".
Poziom techniczny tych "zasymulowanych" UFOnautów jest tak wysoki, że ich statki,
a także oni sami, mogą pozostawać niewidzialni dla ludzkiego wzroku kiedy
operują na Ziemi. Owi krewniacy ludzi zachowują się tak jakby eksploatowali Ziemię
na tysiące najróżniejszych sposobów, czerpiąc najróżniejsze korzyści
z technicznego zacofania ludzkości. Dlatego zainteresowani są oni
w celowym utrzymywaniu ludzkości na możliwie najniższym poziomie
zaawansowania technicznego. Jednym ze sposobów tego utrzymywania
ludzi w ciemności, jest uniemożliwianie upowszechniania się na
Ziemi nowych wynalazków. Tylko mała część wynalazków dokonywanych
na naszej planecie jest w stanie przebić się przez hermetyczne
zapory nałożone na ludzi przez owych "symulowanych" UFOnautów. Więcej
informacji na temat motywacji jakie powodują że UFOnauci nieustannie
spychają ludzkość w dół, a także na temat hipnotycznych i
telepatycznych metod za pośrednictwem jakich niedostrzegalnie dla
ludzi realizują oni to spychanie, wyjaśnionych jest w podrozdziale
A3 z tomu 1 mojej monografii [1/4] "Zaawansowane urządzenia
magnetyczne". Nieodpłatne egzemplarze tej monografii można
sobie sprowadzić za pośrednictwem stron internetowych o nazwie
tekst_1_4.htm.
Owe
szatańskie
motywacje UFOnautów w stosunku do ludzi, a także ich
pasożytnicza filozofia rabusi, objaśnione są również
na stronie internetowej o adresie
ufo_pl.htm.
* * *
Nawet jeśli ktoś nie podziela powyższego
wyjaśnienia dla powodów i mechanizmu
celowego blokowania strategicznych wynalazków
na Ziemi, ktoś taki musi przyznać, że istnieje
już zbyt wiele dowodów na fakt, iż blokowanie
to faktycznie ma miejsce. Nie wolno nam więc
go dalej ignorować. Czas zacząć zadawać sobie
i innym pytanie, dlaczego tak wiele istotnych wynalazków
na Ziemi jest zaprzepaszczanych, zaś tak wielu ludzkich wynalazców
jest poddawanych skrytym aczkolwiek morderczym dla nich prześladowaniom.
Fot. #H1: Jakze nierowno Polska i Polacy traktuja swoich wybitnych
ludzi. Powyzszy znaczek upamietnia jeszcze jednego geniusza z Polski,
Marie Sklodowska-Curie (1867-1934). Podobnie jak Możajski, ona takze
urodzila sie w czasach kiedy Polska jako panstwo nie istaniala. Takze
wiec zmuszona byla pracowac w obcym kraju (Francji) posiadajac podwojna
narodowosc, Francuska i Polska. Jednak w przeciwienstwie do Możajskiego,
jej osiagniecia upamietniane sa w kazdym nawet najmniejszym miasteczku
Polski, gdzie co-najmniej jedna ulica nosi jej imie, w niezliczonych
monumentach i niezliczonych publikacjach, w podrecznikach szkolnych,
a takze w calym zatrzesieniu znaczkow pocztowych i monet jakie wydano
w Polsce na jej temat. Jakiz wiec jest sekret jej sukcesu w utrzymywaniu
sie w pamieci ludzkiej. Ano jej badania bezbosrednio przysluzyly sie
do zbudowania bomby atomowej, do tragedii Hirosimy i Nagasaki, a takze
prawdopodobnie i do sposobu na jaki w przyszlosci ludzkosc wymierzy
sobie samozaglade. Podobnie wiec jak dzisiejsze badania nad "inzynieria
genetyczna", jej kierunek badan mial pózniej sluzyc (oczywiscie w
sposob zupelnie niezamierzony przez Skłodowską) głównie zabijaniu
i niszczeniu, a nie ratowaniu i budowaniu. Stad kierunek ten popierany
byl (i jest do dzisiaj) przez owo "przekleństwo wynalazców" opisywane w punkcie
#H1 tej strony. Tymczasem kierunek wysiłków Możajskiego mial pózniej
glównie sluzyc ratowaniu zycia, budowaniu i wynoszeniu ludzkosci w
kosmos. Stad dzialal on przeciwko intencjom owego "przekleństwa wynalazców".
Warto jednak wiedziec,
ze Polska nie jest jedynym krajem o niejednakowym traktowaniu
wynalazcow przyczyniajacych sie glownie do budowania, od tych ktorzy
przyczyniaja sie glownie do burzenia. Faktycznie to dokladnie ten sam
problem przesladuje cala nasza plenete. Przykladowo, Szwecja (sasiad
Polski) niemal ze zapomniala o Sven'ie Wingquist, wynalazcy lazysk
kulkowych. Jednak naboznie czci Alfred'a Nobel, wynalazce dynamitu.
A warto tu uswiadomic sobie, ilu ludzi i jakiego kalibru korzysta
z dynamitu. Potem ich porownac z kazdym czlowiekiem na Ziemi
ktory na najrozniejsze sposoby korzysta dzisiaj z dobrodziejstwa
lozysk kulkowych. Faktycznie tez na Ziemi bardzo wyraznie
zaznacza sie juz regula czy wzor zdarzen, ze ten wynalazca
ktory przysluguje sie zniszczeniu jest wynagradzany, zas ten
wynalazca ktory sluzy budowaniu, jest niszczony. Z kolei
wszedzie gdzie pojawia sie jakis wyrazny wzor czy regula,
tam musi istniec jakas moc ktora powoluje go do zycia -
patrz punkt #H1 tej strony.
#H2.
Dlaczego prawa moralne spowodowały, że samolot musiał być
niezależnie wynajdowany co najmniej trzykrotnie przez cały
szereg geniuszy technicznych którzy nawzajem nie wiedzieli o sobie:
Z powodów jakie staram się dokładniej opisać
w punkcie #H1 tej strony, samolot wynajdowany był na Ziemi, budowany,
oraz z powodzeniem oblatywany co najmniej trzy razy, zanim wiedza o realności
jego budowania zdołała przebić się do powszechnej wiadomości ludzi.
* * *
Pierwszym dobrze udokumentowanym wynalazcą
i budowniczym samolotu, był opisywany tutaj Polak/Rosjanin o nazwisku
Aleksander Możajski (1825-1890). Ponieważ
jednak urodził się on i tworzył w czasach kiedy Polska nie istniała jako państwo,
legalnie jego osiągnięcie przyporząkowuje się Rosji. Doskonale udokumentowany w
starych źródłach pisanych, bo obserwowany przez licznych przedstawicieli rządu
carskiej Rosji, pierwszy pilotowany przez człowieka lot jego samolotu odbył się
latem 1882 roku w miejscowości Krasnoj Sielo koło Petersburga w carskiej
Rosji. Samolot Możajskiego wzniósł się w powietrze na około 21 lat przed samolotem
Braci Wright z USA. Niestety, do powszechnego duplikowania tego pierwszego samolotu
na świecie nie dopuścili biurokraci carskiej Rosji, którzy faktycznie zgnietli ten
wynalazek. Niekonczace sie zmagania Możajskiego z biurokratami carskiej Rosji
doskonale opisane zostaly w opracowaniu [2M] wyszczegolnionym powyzej. Faktycznie
tez, kiedy czyta sie tamto opracowanie, wowczas doslownie az krew czlowieka zalewa
jak bezduszne, bestialskie i niemoralne bylo niszczenie tego wynalazcy i geniusza
technicznego. Nie mozna sie tez oprzec zdumieniu, jakimz to cudem na przekor
wszystkich owych klod jakie mu rzucano pod nogi, ciagle byl on w stanie osiagnac az tak wiele
jak faktycznie osiagnal. Aby wskazac tutaj chocby najwazniejsze z wybiegow,
jakie zastosowano aby zgniesc jego wynalazek samolotu, to nalezaly do nich (po
szczegoly patrz opracowanie [2M]):
1. Zmuszenie aby
Możajski wyrywal sila od rzadu zgode na budowe swego samolotu. Wynalezienie
i rozpracowanie samolotu przez Możajskiego, wcale nie otwarlo mu szansy na podjecie
jego budowy. Faktycznie to pozwolenie na ta budowe Możajski zmuszony byl wyrwac
sila od rzadu carskiej Rosji, poprzez postawienie tego rzadu w sytuacji ze nie
mial on innego wyjscia niz sie zgodzic.
2. Postawienie
komisji rzadowej jaka pilnowala Możajskiego. Kiedy Możajski otrzymal w koncu
pozwolenie rzadu carskiej Roski na budowe swego samolotu, jednoczesnie do pozwolenia
tego przywiazanych zostalo kilka chytrze powymyslanych "sznurkow". Jednym z
najgrozniejszych z nich okazal sie pozniej wymog, ze wszystko co czynil musialo
najpierw byc zaaprobowane przez specjalna komisje biurokratow, jaka rzad carskiej Rosji
powolal aby bez przerwy siedziala mu na karku i pilnowala wszystkiego co tylko
czyni. Na czele tej komisji stal niejaki general G. Pauker, Rosjanin niemieckiego
pochodzenia, o ktorym kilkadziesiat lat pozniej sie mialo sie okazac, ze byl
on Pruskim szpiegiem w Rosji. (To zas znaczy, ze byl on oplacany za udaremnianie
w Rosji wszystkiego co posiadalo jakakolwiek wartosc militarna, a co moglo dac
Rosji militarna przewage nad Prusami. Czyli takze udaremnianie budowy samolotu
Możajskiego.) Oczywiscie, komisja ta wcale nie starala sie ulatwiac zadania
Możajskiego. Wrecz przeciwnie - stawala ona na glowie aby mu przeszkadzac we
wszystkim co tylko czyni, oraz doslownie troila sie aby rzucac mu klody pod nogi.
3.
Wymóg pisemnego uzasadniania poprawnosci kazdego swego dzialania.
Cokolwiek Możajski chciał
uczynic aby zbudowac swoj samolot, najpierw musial uzyskac na to zezwolenie owej
komisji biurokratow jaka go pilnowala z ramienia rzadu carskiej Rosji. Z kolei
owa komisja zgadzala sie tylko na te dzialnia, co do ktorych zdolal przekonac
ich na pismie ze sa sluszne. W rezultacie na temat kazdego nawet najdrobiejszego
swego posuniecia, musial on sporzadzac dlugie wyjasnienia i uzasadnienia na pismie,
ktore faktycznie zajmowaly mu wielokrotnie wiecej czasu niz realizacja danego
posuniecia. Aby jeszcze skuteczniej mu szkodzic, na co bardziej krytyczne posuniecia
komisja ta nie wydawala zezwolenia nawet kiedy je przekonywujaco uzasadnil. Przykladowo
jej szef, general G. Pauker znany byl z odrzucania podan Możajskiego zupelnie
bez ich otwierania i czytania.
4.
Szokujace niedofinansowanie. Na budowe swego samolotu Możajski otrzymal od rzadu
carskiej Rosji jedynie 3000 rubli. Tymczasem specyfikacja kosztow budowy
tego samolotu, jaka przedstawil owemu rzadowi w dniu 23 marca 1878 roku,
opiewala na sume 18 895 rubli i 45 kopiejek. Czyli faktycznie otrzymal
on od rzadu mniej niz 1/6 sumy jaka zmusial wydac aby samolot ten zbudowac.
Brakujace fundusze musial on uzupelnic z wlasnej kieszeni poprzez sprzedanie
swego majatku rodzinnego i wydanie calych swoich oszczednosci.
5. Nieustanne
oskarzenia. Biurokraci ktorzy pilnowali Możajskiego bez przerwy go o cos
oskarzali. Najbardziej paskudne z ich oskarzen brzmialo, ze "ukradl" on sume
219 rubli z owych 3000 rubli danych mu przez rzad na budowe samolotu.
Tymczasem faktycznie, do sumy otrzymanej od rzadu doplacil on z wlasnej kieszeni
ponad 15 000 rubli, aby mimo wszystko swoj samolot zbudowac. Problem jednak,
ze aby nieoficjalnie przekonac do wykonania niektorych trudnych czesci i zamowien,
czesto zmuszany byl placic bez otrzymywania rachunkow, nie zawsze wiec byl w stanie
udokumentowac swoich wydatkow. Stad oskarzenie pilnujacych go biurokratow bylo
dewastujace i niemal uniemozliwilo mu zrealizowanie swego zamiaru. Dopiero na
krotko przed jego smiercia, kiedy opinia publiczna zaczela wykazywac oburzenie
traktowaniem jakie otrzymywal od rzadowych biurokratow, zostal oczyszczony
od zarzutu owej "kradziezy" zas 219 rubli jakie wczesniej nakazano mu zwrocic
rzadowi, zostaly mu wyplacone z powrotem.
6. Nieustanne
obwieszczanie jego sukcesow jako porazki. Komisja biurokratow jaka bez
przerwy siedzala na karku Możajskiego i pilnowala kazdego jego posuniecia,
bez przerwy tez rozglaszala, ze ponosi on porazki we wszystkim co czyni. W ten
sposob wszelkie jego dzialania, na przekor ze faktycznie byly pasmem sukcesow,
rzadowi Rosji byly raportowane jako nieustanne porazki, niepowodzenia, nieudolnosc,
brak postepu, itp.
7. Odciecie go
od mozliwosci ubiegania sie o sprawiedliwosc. Biurokraci ktorzy siedzieli
mu na karku posiadali ogromne wplywy w rzadzie owczesnej Rosji. Kiedykolwiek
wiec Możajski staral sie o uzyskanie jakiejs audiencji u kogos waznego z owego
rzadu aby apelowac o cos w sprawie swego samolotu, biurokraci ci powodowali ze
audiencji tej mu odmawiano. Stad nie tylko ze pastwiono sie nad nim z powodu
jego determinacji aby zbudowac swoj samolot, ale dodatkowo uniemozliwiono mu
apelowanie o bardziej sprawiedliwe potraktowanie.
Jesli dokladniej sie przygladnac
powyszym biurokratycznym przesladowaniom jakimi zgniatano wynalazek
Możajskiego oraz niszczono jego samego, wowczas sie okazuje ze nosily
one kilka interesujacych cech. Pierwsza z tych cech, to ze przesladowania
Możajskiego wcale nie byly spontanicznym szkodzeniem jakiegos indywidualnego
glupca czy calej grupy marionetek, a doskonale skoordynowanym i zorganizowanym
poczynaniem, ktorym jakas "mroczna moc" kierowala w wysoce zamierzony sposob.
Oczywiscie, natychmiast nasuwa sie pytanie, kim jest owa "mroczna moc" tak
zainteresowana w zniszczeniu kazdego postepowego wynalazku na ziemi (odpowiedzi
na to pytanie udziela właśnie punkt #H1). Druga cecha biurokratycznego niszczenia
Możajskiego bylo, ze uzyta w nim zostala dzisiejsza metoda dzialania, znaczy
metoda ktorą omawiane tutaj "przekleństwo wynalazców" posługuje sie do dzisiaj. Przykladowo,
w ponad 120 lat po Możajskim,
dokladnie tymi samymi biurokratycznymi metodami ciagle do dzisiaj niszczone sa na
ziemskich uczelniach wszelkie inne wynalazki i awangardowe badania. Ja mialem
okazje obserwowania tej metody w dzialaniu praktycznie w kazdym kraju i w kazdej
instytucji badawczej w jakiej dotychcas pracowalem. Rowniez dokladnie
ta sama metoda zostala uzyta aby efektywnie zgniesc moje wlasne wysilki podjecia
oficjalnych badan nad urzadzeniami jakie ja wynalazlem lub rozpracowalem oraz
jakie opisalem na stronach z Menu 2 (tj. badan np. nad magnokraftem, nad komora
oscylacyjna, nad urzadzeniami darmowej energii, nad sejsmografem pokazanym na
"Fot. #G1", czy nad calym szeregiem innych zaawansowanych urzadzen technicznych
jakie podnioslyby poziom naszej cywilizacji gdyby pozwolono mi je zbudowac).
Część #I:
Ludzkość musi znaleźć sposób aby "spuścić z
uwięzi" twórcze zdolności zwykłych (wszystkich) ludzi:
#I1.
W ostatnich czasach wynalazczość i odkrycia stały się monopolem
najmniej zasługujących na ten przywilej - tj. zawodowych naukowców:
Na temat zachowań zawodowych naukowców
na polu wynalazczości i odkryć można sobie
poczytać nieco więcej w punkcie #A2 strony
boiler_pl.htm
oraz w punkcie #A2 strony
eco_cars_pl.htm.
#I2.
Niniejsza strona też podlega "przekleństwu wynalazców" ponieważ
raportuje ona o zupełnie nowym i istotnym odkryciu - jako taka
pokazuje one jeden ze sposobów jak zwykli ludzie mogą obecnie
uwolnić własną twórczość spod opresji zawodowych naukowców:
Ta strona też raportuje o zupełnie nowym
odkryciu które nosi potencjał aby okazać
się ogromnie istotnym dla naszej cywilizacji.
Jako taka też podlega ona opresji owych
"najniemoralniejszych reprezentantów"
opisywanych w punkcie #B2 powyżej,
którzy dla moich własnych odkryć i wynalazków
egzekwują działanie "przekleństwa wynalazców".
Stąd strona ta jest w stanie wskazać innym
twórczym osobom poddawanym podobnej
opresji w swoim własnym otoczeniu, jeden
ze sposobów jak mogą oni uwolnić swoją
twórczość spod tej opresji i wyniszczania.
Część #J:
Podsumowanie działania "praw moralnych" serwujących sprawiedliwość dla całych społeczności i państw:
#J1.
Każdy z nas kształtuje zarówno swoją własną "moralność indywidualną" jak i "moralność zbiorową" społeczności w której mieszka:
Punkt #B2 tej strony dał nam do zrozumienia,
że szczęście i życie każdego z nas jest uzależnione
od dwóch rodzajów moralności, mianowicie od
(1) naszej indywidualnej moralności osobistej,
oraz (2) od zbiorowej moralności społeczności
i kraju w których mieszkamy. Każdy też z nas ma wpływ
na oba te rodzaje moralności. Dlatego obowiązkiem
każdego z nas jest dołożenie wszelkich starań,
aby oba te rodzaje moralności wspierały dokładnie
taki rodzaj życia, jaki my sami chcielibyśmy wieść.
Wszakże jak nam się żyje, zależy to właśnie od
rodzaju moralności jaką praktykujemy.
Mając powyższe na uwadze, być może warto
zacząć NIE tylko dowiadywać się co stwierdza
najmoralniejsza filozofia naszej planety opisana
na odrębnej stronie o nazwie
totalizm_pl.htm,
ale także zacząć w końcu praktykować we własnym
życiu to co owa filozofia nam nakazuje.
Część #K:
Nad naszą prywatną moralnością też warto pracować - wszakże
decyduje ona o szczęściu i jakości naszego własnego życia:
#K1.
O naszym życiu decyduje moralność jaką praktykujemy:
Błędny rozwój dzisiejszej ateistycznej nauki
oraz powszechny upadek moralności spowodowały,
że spora większość ludzi całą swą uwagę
skupia w życiu na materialistycznych aspektach
własnej egzystencji. Stąd starają się oni ograbić
innych z tak dużej ilości dóbr materialnych
jak tylko się da, płacąc za to tak mało jak tylko ujdzie
im to bezkarnie. Cały swój wysiłek skupiają na ilości
pieniędzy jakie coś może im przynieść, na poznaniu
tych umiejętności które pozwolą im "zrobić karierę"
i zdobyć piękną partnerkę czy przystojnego partnera,
na rodzaju samochodu i domu jaki sobie zakupią, itd.,
itp. Tymczasem później się okazuje, że pieniądze
jakie zagrabili znikają w dziwny sposób lub są odbierane
im przez sądy, pozostawiając ich bez grosza na stare
lata lub nawet osadzając ich w więzieniu. Ich zawrotna
kariera staje się źródłem stresu i odbiera im zdrowie.
Piękna partnerka czy przystojny partner puszczają
się szybko po ślubie z kimś kto jest im w stanie
zaoferować jeszcze więcej. Natomiast samochód
ciągle się psuje a koło pieknego domu mieszkają
paskudni sąsiedzi którzy zatruwają im życie.
Chociaż więc dzisiejsza nauka wszystkie takie
przykrości wyjaśnia jako "przypadki", ich faktycznym
powodem jest moralność, a ściślej jej brak, z jaką
ktoś prowadzi swoje własne życie.
Aby więc uniknąć opisanych powyżej przykrych
sytuacji, naprawdę warto w swoim życiu kierować
się sumieniem i zasadami moralnymi - tak jak nam to nakazuje
filozofia totalizmu.
Część #L:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#L1.
Podsumowanie tej strony:
Na przykładzie ogromnie istotnego dla
ludzkości wynalazku samolotu, strona
ta ilustruje że ludzką wynalazczością
i odkryciami rządzi bardzo inteligentnie
zaprojektowany system praw moralnych,
jakie ja nazwałem przekleństwem wynalazców.
System ten się upewnia, że odkrycia
i wynalazki nagradzają tylko te społeczności
i kraje które żyją moralnie zgodnie z zasadmi
jakie od 1985 roku opisuje nam tzw.
filozofia totalizmu,
zaś karały wynalazczą impotencją
te społeczności i kraje które cechują się brakiem
moralności i praktykowaniem na codzień
zdegenerowanego postępowania które opisane jest
filozofią pasożytnictwa.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Dr Jan Pajak).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Proszę też odnotować, że z powodu mojego
chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie
odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO
wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie
zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora
w tematyce którą ja badam.
If you prefer to read in English
click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: 15 sierpnia 2004 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 5 czerwca 2010 roku.
(Sprawdź w "Menu 3" czy już istnieje nawet jej nowsza aktualizacja!)