Zdalne wykrywanie nadchodzących trzęsień ziemi
z użyciem tzw. "Sejsmografu Zhang Henga"
(dwujęzycznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
21 czerwca 2010


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Strona główna:)

Index

(Po polsku:)

Sejsmograph

Artyfact

Źródłowa replika tej strony

26ty dzień

Aleksander Możajski

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Darmowa energia

Telekineza

Napędy

Telepatia

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk)

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Owoce tropiku

Uzdrawianie

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci 1970

Nasz rok

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Partia totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

Tekst [5/4] 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

Tekst [1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]:

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]:


(In English:)

Seismograph

Artefact

Source replica of this page

26th day

Aleksander Możajski

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Free energy

Telekinesis

Propulsion

Telepathy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

The Bible

Free will

Truth

About me (Prof. Dr Eng. Jan Pajak)

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Tropical fruit

Healing

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

Better humanity

Party of totalizm

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

X text [2e]

Text [2e]: 1, 2, 3

X text [1e]

Text [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]:

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Seismograph

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Seismograph

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Seismograph

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Seismograph

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Testo di [7]

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

(Oto wykaz wszystkich stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach. Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:)

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy internetowe tej witryny, np.:)

energia.sl.pl

fortunecity.com/timevehicle

propulsion.250free.com

totalizm.nazwa.pl

chi.maroc.to

anzwers.org/free/wroclaw


(Sejsmograf, ortodoksyjnie, po polsku)

alarm.gq.nu

alert.1hwy.com

capsule.20m.com

earthquake.ownsthis.com

jp.7h.com

magnocraft.20fr.com

pajak.orcon.net.nz

pajak.ownsthis.com

totalizm.fanspace.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich moich stron ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami (tj. jako strony po polsku, angielsku, niemiecku, francusku, hiszpańsku, włosku, grecku, oraz rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione są przedmiotowo. Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie na "Menu 4".)


Witam na stronie internetowej o efektywnej zasadzie działania do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi (a także wykrywania tornad i tsunami). Zasada ta została wdrożona z sukcesem już w 132 roku AD (czyli niemal 2000 lat temu) w starożytnym urządzeniu zwanym "houfeng didongy yi". Odnotuj, że niezależnie od niniejszej strony, urządzenie to i zasada są opisane w moim referacie o tytule "Signal processing in the 'Zhang Heng Seismograph' for remote sensing of impending earthquakes" zaprezentowanym na konferencji naukowej "the International Conference on Sensing Technology (ICST 2005), Massey University, Palmerston North, New Zealand, 21 to 23 November 2005. Teksty referatów na ową konferencję, włączając w to także tekst powyższego referatu, organizatorzy konferencji wystawili w internecie do wglądu zainteresowanych pod adresem icst.massey.ac.nz. Z opisów zaprezentowanych na niniejszej stronie internetowej, a także we w/w referacie, wynika że owa starożytna zasada zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi, po tym jak zostanie odpowiednio zmodernizowana, będzie w stanie wykrywać na odległość zarówno trzęsienia ziemi które mają miejsce w naszym pobliżu, jak i te które trapią inne kontynenty, czy nawet odległe planety. Ponadto, urządzenie realizujące tą zasadę może zostać zminiaturyzowane i wbudowane w telefon komórkowy. Może też zostać wbudowane w sztucznego satelitę Ziemi - tak aby zdalnie wykrywało gotujące się trzęsienia ziemi z orbity okołoziemskiej. W takim przypadku urządzenie to dostarczy zarówno nam osobiście, jak i całej naszej cywilizacji, systemu wczesnego ostrzegania przed nadchodzącymi trzęsieniami ziemi, falami tsunami, oraz tornadami.


Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Cel tej strony:

       Każdego roku trzęsienia ziemi powodują śmierć setek, a niekiedy nawet i tysięcy ludzi. Tymczasem od niemal dwóch tysięcy lat znane jest urządznie które pozwala wykryć na dużą odległość moment nadchodzenia niszczycielskiego trzęsienia ziemi i ostrzec o nim ludzi z wystarczającym wyprzedzeniem czasowym aby ci zdołali uchronić siebie i swoje mienie. Urządzenie to już zbudowano i wypróbowa w praktyce - wiadomo więc że z całą pewnością działa. Dlatego tylko z powodu rodzaju hipokryzji i uporu dzisiejszych naukowców nie jest ono obecnie odbudowane aby mogło ocalać życie i mienie tych tysięcy ludzi. Stąd celem niniejszej strony jest uświadomienie, że takie urządzenie do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi już od dawna istnieje, wyjaśnienie jak ono działa, oraz opisanie jak można je zbudować.


#A2. Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:

       Nasza planeta nieustannie nękana jest morderczymi trzęsieniami Ziemi. W drugi dzień Święta Bożego Narodzenia z dnia 26 grudnia 2003 roku tragiczne trzęsienie ziemi w mieście Bam z Iranu odebrało życie ponad 30 000 ludziom. Również w ten sam drugi dzień świąt, tyle że w dniu 26 grudnia 2004 roku, potężne trzęsienie ziemi i fale tsunami z Oceanu Indyjskiego odebrały życie około 300 000 ludziom. Wszystkie owe mordercze przypadki przypominają nam jak istotną dla ludzkości jest zdolność do rozpracowania na Ziemi zasady działania, metody, oraz instrumentu, które byłyby zdolne do zdalnego wykrycia nadchodzących trzęsień ziemi wystarczająco wcześniej zanim zdołają one uderzyć. W chwili obecnej ludzkość nie posiada takiego działającego urządzenia. Niemniej, zaskakująco, już od 132 roku AD ludziom znana jest sprawdzona w działaniu zasada działania i efektywna metoda zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi (znaczy jest ona znana już od niemal 2000 lat). Tyle, że zasada ta obecnie jest celowo ignorowana przez dzisiejszą oficjalną naukę ziemską. Nikt oficjalnie nie chce jej badać. Nikt też oficjalnie nie chce budować bazującego na niej instrumentu. Sarkastycznie, powodem tego celowego ignorowania cudownego instrumentu jest fakt, że jego zasada działania wykracza poza horyzonty filozoficzne dzisiejszej nauki. Bazuje ona wszakże na przechwytywaniu i dekodowaniu fal telepatycznych (czyli "chi"), których istnienia owa ortodoksyjna nauka ziemska ciągle nie chce oficjalnie uznać. Ponadto owa zasada działania jest bolesnym przypomnieniem niedoskonałości i podrzędności dzisiejszej nauki ortodoksyjnej, która w 21-wszym wieku ciągle jest niezdolna do zrozumienia zjawisk jakie stoją poza urządzeniem technicznym zbudowanym niemal 2000 lat temu.
       W chwili obecnej ludzkość opanowała technicznie jedynie metodę wykrywania trzęsień ziemi po fakcie czyli po tym jak one już uderzą. Powodem jest, że narazie w użyciu znajdują się jedynie sejsmografy inercyjne. Ich cechą zaś jest, że muszą one być "wstrząśnięte" przez dane trzęsienie ziemi aby mogły je zarejestrować. Jednak owa zasada działania i instrument, które znane były ludziom już w startożytności, są znacznie bardziej doskonałe od dzisiejszych sejsmografów. Umożliwiały one bowiem zdalne wykrywanie trzęsień ziemi jakie dopiero są w stadium przygotowywania się. Jednocześnie zaś owo oficjalne ignorowanie tej zasady i instrumentu przez dzisiejszą naukę ziemską wcale nie pomniejsza ich użyteczności, ani nie unieważnia historycznie potwierdzonych ich sukcesów. Dlatego niniejsza strona internetowa przyjmuje na siebie zaszczytne zadanie przypomnienia wszystkim o tej celowo dyskryminowanej przez naukę zasadzie i instrumencie. Wszakże owa zasada i instrument są już sprawdzone w działaniu. Z ich użyciem starożyni Chińczycy byli w stanie wykryć nadchodzące trzęsienia ziemi na długo zanim te do nich dotarły. Niezwykłe urządzenie techniczne skonstruowane dla omawianej tutaj zasady działania nazywane wtedy było houfeng didongy yi. Owa nazwa w języku Chińskim oznacza "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". (Odnotuj, że słowo "fluid" zostało tutaj użyte w jego zrozumieniu z hydromechaniki. Oznacza ono wszystkie substancje znajdujące się w stanie innym niż stały.) Obecnie jednak urządzenie to jest znane na Ziemi pod odmienną i raczej wysoce mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph".
       Faktycznie to każde trzęsienie ziemi "obwieszcza" swoje nadejście przez spory okres czasu przed tym zanim uderzy. Jest powszechną wiedzą, że owe "obwieszczanie" jest pochwytywane i rozumiane przez wiele zwierząt które dostają ataku paniki w jakiś czas zanim potężne trzęsienie ziemi ma uderzyć. Również niektórzy ludzie którzy odznaczają się tzw. "zdolnościami psychicznymi" są w stanie usłyszeć nadchodzące trzęsienie ziemi. Ponadto urządzenie techniczne opisywane na niniejszej stronie internetowej było w stanie "usłyszeć" i "zrozumieć" owe "obwieszczenia" nadchodzących trzęsień ziemi. Dlatego było ono w stanie nawet wskazać ile czasu pozostało zanim dane trzęsienie ziemi miało uderzyć. Niefortunnie dla nas, tamto urządzenie zbudowane zostało tylko jednorazowo około 2000 lat temu. Potem zaś zostało ono zapomniane. Stąd dzisiaj ciągle ono oczekuje na kogoś kto zrekonstrułuje je z użyciem nowoczesnej techniki. Pechowo jednak, od czasu kiedy ta strona została opublikowana w marcu 2003 roku, moje nieustanne wysiłki aby znaleźć instytucję badawczą która by mi dopomogła zbudować owo cudowne urządzenie, jak narazie pozostały bezowocne. Wygląda na to, że nasze dzisiejsze instytucje naukowe w sposób zamierzony unikają zainwestowania w badania i technikę która byłaby w stanie wyczuć ostrzeżenia zawarte w owych telepatycznych "obwieszczeniach" nadchodzących trzęsień ziemi.
       W punkcie #H4 pod koniec niniejszej strony internetowej zostanie wyjaśnione, że podobnie jak trzęsienie ziemi również i tornada wysyłają w przestrzeń sygnał telepatyczny obwieszczający ich nadejście. Sygnał ten także może zostać pochwycony i zrozumiany przez urządzenie będące nieco zmodyfikowaną wersją instrumentu opisanego na tej stronie internetowej. Dlatego zasada działania i instrument "houfeng didongy yi", które wyjaśnione są na tej stronie, nadają się do zdalnego wykrywania zarówno nadchodzących trzęsień ziemi, jak i nadlatujących morderczych tornad, a nawet huraganów.
       Niniejsza strona internetowa pokazuje liczne fotografie dzisiejszych replik "houfeng didongy yi". Należy tutaj jednak wyraźnie podkreślić, że żadna z pokazanych tutaj replik nigdy nie zadziałała. Wszystkie one są jedynie replikami które kopiują zewnętrzyny wygląd i niektóre podzespoły tego instrumentu, NIE są jednak zdolne zadziałać tak jak ów instrument oryginalnie działał. Faktycznie też, dotychczas nikt nie zdołał zbudować repliki tego instrumentu która by zadziałała tak jak powinna - na przekór że ludzkość tak chełpi się swoim dzisiejszym poziomem techniki. Powodem ich niezdolności do zadziałania jest, że wszystkie dotychczasowe repliki "houfeng didongy yi" budowane były dla błędnej zasady działania. Zakładały one bowiem, że instrument ten oryginalnie działał na zasadzie inercji - czyli tak jak czynią to dzisiejsze sejsmografy. Tymczasem faktycznie działa on na zasadzie "analogowego przetwarzania sygnału przenoszonego przez fale telepatyczne". Dopiero niniejsza strona po raz pierwszy ujawnia jaka była prawdziwa zasada działania tego cudownego urządzenia.


#A3. Pokrewna strona o nazwie day26_pl.htm omawia tematykę tzw. "tsunami" które są indukowane opisywanymi tutaj trzęsieniami ziemi:

       Tych z czytelników, których zainteresowała treść niniejszej strony, zapraszam również do przeglądnięcia pokrewnej strony o nazwie day26_pl.htm. Tamta pokrewna strona omawia tematykę tzw. "tsunami" które jak wiemy za pomocą łańcucha przyczynowo-skutkowego fizykalnie są zaindukowane przez trzęsienia ziemi. Z tego powodu tamta strona day26_pl.htm poszerza oraz dodatkowo naświetla z odmiennej perspektywy, wiele tematów omawianych również na niniejszej stronie.


Część #B: Dlaczego mordercze trzęsienia ziemi, oraz inne katastrofy, są nieszczęściami tylko z ludzkiego punktu widzenia:

       "Mordercze trzęsienia ziemi" należą do kategorii "klęsk żywiołowych" które spełniają definicję "kar boskich" dotykających całe społeczności. Wszakże oprócz uśmiercania i niszczenia, nie służą one żadnemu znaczącemu celowi pierwotnemu. (Tymczasem większość zjawisk które NIE podlegają definicji "kar boskich" typowo służy wielu istotnym celom pierwotnym naraz.) Aczkolwiek oficjalna nauka bada "trzęsienia ziemi", ja nigdy nie natknąłem się na jakiekolwiek oficjalne naukowe badania "kar boskich". Sytuacja więc z badaniem "trzęsień ziemi" a jednoczesnym unikaniem badań "kar boskich", jest więc powtórzeniem podobnej sytuacji z dzisiejszą medycyną ortodoksyjną - która nastawia się na "leczenie symptomów" jednak jak może tak unika "leczenia chorób". (To właśnie dlatego w społeczeństwie upowszechnia się coraz silniejsza opinia, że medycy celowo unikają "leczenia chorób", bowiem zdrowi ludzie byliby "złymi klientami" w kwitnącym dziś businessie ortodoksyjnej medycyny - patrz punkt #G2 na totaliztycznej stronie healing_pl.htm.) Ja jednak wierzę, że powodem braku oficjalnych badań "kar boskich" jest strach dzisiejszych naukowców przed zostaniem symbolicznie "spalonym na stosie" przez "naukową neo-inkwizycję" obecnego okresu "neo-średniowiecza". (Działalność owej "naukowej neo-inkwizycji" operującej w dzisiejszym okresie "neo-średniowiecza" wyjaśniam w punkcie #I7 totaliztycznej strony tapanui_pl.htm.) Jestem też gotów się założyć, że czytelnicy również o takich oficjalnych badaniach "kar boskich" nigdy nie słyszeli. A szkoda. Wszakże na temat tego czego nasza cywilizacja naukowo NIE bada, ludzie nie mają też najmniejszego pojęcia. Szczególnie zaś to dotyczy "kar boskich" wymierzanych całym dużym społecznościom (czyli "intelektom grupowym" - jak takie całe społeczności nazywa filozofia totalizmu). Wszakże np. religie ograniczają swoje zainteresowania głównie do indywidualnych ludzi, nie wskazują więc zasad unikania "kar boskich" przez większe społeczności. Innymi słowy, w sprawach "kar boskich" wymierzanych całym społecznościom, nasza cywilizacja preferuje pozostawanie w ciemnocie, niewiedzy i w równej "ślepocie", jak pozostaje ona w sprawach UFO. A wszystko to na przekór że np. chrześcijaństwo oficjalnie praktykujemy już od ponad 2000 lat, oraz że okresowe sprawdzenia stanu wiary regularnie potwierdzają iż aż około 90% ludzi ciągle w głębi ducha wierzy iż Bóg jednak istnieje - nawet jeśli otwarcie nie praktykują oni żadnej religii (po źródło tej danej patrz punkt #D1 na totaliztycznej stronie ufo_pl.htm). Wiadomo zaś że "bez pracy nie ma kołaczy" - w tym zaś przypadku "bez badań naukowych nie ma rzetelnej wiedzy". A w sprawach "kar boskich" dobrze byłoby posiadać jednak nieco nowoczesnej i rzetelnej wiedzy w rodzaju "co dokładnie" jest karalne, oraz "w jaki sposób" Bóg faktycznie wymierza kary większym społecznościom. Wszakże wiedząc prawdę na ten temat, zamiast dotychczasowego ślepego "dopraszania się o kary", poszczególne społeczności mogłyby zacząć świadomie kar tych unikać. A o fakcie że Bóg karze wybrane społeczności, nie ma już najmniejszej wątpliwości. Wszakze Bóg wyraźnie "obiecuje" nam to karanie w aż kilku miejscach Biblii (np. rozważ Wielki Potop, czy losy Sodomy i Gomory dyskutowane w punkcie #B5 poniżej). Na dodatek, co jakiś czas nam to karanie ilustruje - jako przykład rozważ trzęsienie ziemi z Haiti opisane w punkcie #C3 tej strony. Porzućmy więc na krótką chwilę ową modną ostatnio "dwulicowość", że na przekór iż zdecydowana większość ludzi w głębi ducha wierzy jednak w istnienie Boga, ciągle oficjalnie, otwarcie, rzetelnie i naukowo jakoby NIE wypada badać niczego na temat tegoż Boga. Zdobądźmy się wreszcie na odwagę aby logicznie, obiektywnie, oraz rzeczowo przeanalizować sprawę "kar boskich" wymierzanych większym społecznościom - tak jak zaleca nam to dzisiejszy sposób użycia metod i narzędzi nowoczesnej nauki.


#B1. Analizy pytań "dlaczego" ujawniają że nawet katastrofy i nieszczęścia są uzasadnione i też przynoszą korzyści, zaś będąc takimi najwyraźniej są one wywoływane celowo:

       Wszyscy znamy przysłowie "nie ma takiego złego, co by na dobre nie wyszło". Uczy nas ono, że wszystko to co my ludzie uważamy za "zło", faktycznie ma również i dobre następstwa. Przykładowo, każde mordercze trzęsienie ziemi nie tylko zabija masy ludzi, ale także unicestwia dawne układy społeczne i instytucje które podtrzymywały zastój i korupcję, eliminuje stare, zagrzybiałe i niezdrowe budynki w których bez niego ludzie zmuszeni byliby mieszkać, stwarza okazję ludziom wierzącym w Boga aby mogli wykazać moc swojej wiary np. poprzez oddanie z jakim udzielają pomocy ofiarom, itd., itp. Każda wojna nie tylko przetrzebia kraje, ale także zmusza ludzi do nowego sposobu myślenia i działania, eliminuje i odsuwa od rządów pasożytniczych ludzi i zwyrodniałe instytucje które w przeciwnym przypadku utrzymywałyby zastój i wstecznictwo, przypomina narodom wartość moralnego działania, pokoju i negocjacji, itd., itp. Z kolei np. komary nie tylko rozprzestrzeniają kilka morderczych chorób, ale także motywują postęp poprzez mobilizowanie ludzi do poszukiwań sposobów na jakie daje się ich pozbyć, wskazują ludziom te obszary na Ziemi w których już zapanowała niszczycielska filozofia zwana pasożytnictwem - która odbiera ludziom motywacje, inicjatywę, i zdolność do działania, oraz służą też kilku innym celom. Innymi słowy, katastrofy i nieszczęścia są takimi tylko z punktu widzenia ludzi. Natomiast z globalnego punktu widzenia Boga są one głównie kolejnym z owych licznych narzędzi które pozwalają Bogu przywrócić balans i totaliztyczne zasady postępowania wszędzie tam gdzie te zostały już zarzucone.
       Dzisiejsza ateistyczna nauka przyzwyczaiła nas do myśli, że katastrofy i nieszczęścia są wyłącznie "złe". Poprzez zaś takie myślenie, dotychczasowa nauka odbiera nam motywację do poszukiwania odpowiedzi na owe pytania "dlaczego", a stąd także i do odnotowywania owych pozytywnych następstw wszelkich katastrof i nieszczęść. Z kolei bez poznania owych pozytywnych następstw nasza cywilizacja NIE widzi dlaczego Bóg sprowadza na ludzi wszelkie katastrofy i nieszczęścia, a stąd nie uświadamia sobie istnienia bardzo prostego sposobu na który można im zapobiec, a który opisuję w punkcie #B6 tej strony. (Sposób ten sprowadza się do ochotniczego praktykowania w naszym życiu moralnej, pokojowej i postępowej filozofii totalizmu - która całkowicie eliminuje u Boga potrzebę sprowadzania na ludzi katastrof aby zmusić ich do wdrożenia w swym życiu tej filozofii.)
       Ateizm nie opanował jeszcze całego świata. Istnieją więc np. osoby takie jak ja, które wiedzą z całą pewnością że Bóg istnieje - ponieważ przykładowo poznały one dowody naukowe na istnienie Boga (w rodzaju dowodów opisanych na totaliztycznej stronie internetowej o nazwie "god_proof_pl.htm"). Takie osoby świadome istnienia Boga zapewne czasami zadają jednak sobie owe pytania "dlaczego". Niestety, nie znając wysoce efektywnej teorii wszystkiego zwanej "Konceptem Dipolarnej Grawitacji" - która dostarcza nam klucza do naukowego poznania Boga, typowo nie znajdują oni poprawnej odpowiedzi na te pytania "dlaczego". Dlatego w niniejszej części tej strony postaram się wspólnie z czytelnikiem odpowiedź tą znaleźć - bazując właśnie na owym Koncepcie Dipolarnej Grawitacji. Zanim jednak przystąpię do jej poszukiwania, chciałbym tutaj przypomnieć że utrzymuje ona swą ważność dla całego szeregu tego typu pytań, których omawianie rozciągnięte zostało aż na kilka totaliztycznych stron internetowych. Przytoczmy więc tutaj przykłady owych pytań typu "dlaczego" - odpowiedzi na które są udzielone w niniejszej części tej strony. "Dlaczego Bóg trapi ludność biednych krajów morderczymi trzęsieniami ziemi" - w rodzaju trzęsienia z Haiti opisanego poniżej w punkcie #C3 tej strony. "Dlaczego Bóg sprowadza na ludzi katastroficzne fale tsunami" - w rodzaju tych opisanych na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie "day26_pl.htm". "Dlaczego Bóg wyniszcza ludność niektórych obszarów niszczycielskimi huraganami" - w rodzaju tych opisanych na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie "katrina_pl.htm". "Dlaczego Bóg zmiata z powierzchni ziemi całe osiedla zabójczymi lawinami ziemi i błota" - w rodzaju tych opisanych na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie "landslips_pl.htm". "Dlaczego Bóg zsyła na wiele krajów zabójcze choroby" - w rodzaju tych opisanych na totaliztycznej stronie o nazwie "plague_pl.htm". Itd., itp.
       Dla ludzi którzy nabyli już naukowej pewności że Bóg istnieje oraz poznali metody działania Boga, nie ulega najmniejszej wątpliwości że wszystkie te katastrofy są zsyłane ludzkości przez Boga. Wszakże wszechmocny Bóg rozciąga absolutną kontrolę nad całym naszym światem fizycznym. Nic w całym wszechświecie NIE dzieje się bez Jego zgody i działania. Katastrofy NIE mogłyby się więc przytrafić bez wiedzy i udziału Boga. Ponadto, dla tych co uważnie badają owe katastrofy, Bóg zawsze pozostawia w nich kilka drobnych szczegółów, które dyskretnie mają im potwierdzić że katastrofy te faktycznie wywodzą się właśnie od Boga. Dlatego zanim na tej strone udzielona będzie zapytującym odpowiedź na owe pytania z grupy "dlaczego Bóg zsyła katastrofy na ludzi", najpierw przeglądnijmy w następnym punkcie kilka przykładów takich dyskretnych informacji wpisywanych przez Boga w typowe trzęsienia ziemi. Wszakże owe informacje potwierdzają konklusywnie, że każde duże i mordercze trzęsienie ziemi faktycznie jest wywoływane przez Boga. Ponadto przykłady te wskazują ów prosty sposób (opisany poniżej w punkcie #B6) na jaki ludzie mogą zapobiegać owym katastrofom.


#B2. Jak najróżniejsze regularności zawarte w rzekomo nieregularnych trzęsieniach ziemi potwierdzają że NIE są one inicjowane przypadkowo:

       Gdyby wszechświat NIE był rządzony rozumnym i sprawiedliwym Bogiem, wówczas trzęsienia ziemi pod każdym względem musiałyby mieć czysto przypadkowy charakter. Jeśli jednak nasz wszechświat JEST rządzony przez mądrego i sprawiedliwego Boga, wówczas nawet w tak zdawałoby się przypadkowe i chaotyczne zdarzenia jak owe trzęsienia ziemi, Bóg też dyskretnie wpisuje cały szereg regularności. Jak też się okazuje, uważny badacz faktycznie może wykryć różne regularności w uderzeniach morderczych trzęsień ziemi. Regularności owe z jednej strony potwierdzają że trzęsienia ziemi, podobnie jak wszystko co się dzieje w naszym świecie fizycznym, faktycznie są rządzone przez wysoce inteligentnego i przewidującego Boga. Z drugiej zaś strony wskazują one nam "dlaczego" ów mądry i sprawiedliwy Bóg prześladuje ludzi trzęsieniami ziemi. Ponadto stwarzają one ludziom możliwość przewidzenia miejsca i czasu kolejnego morderczego trzęsienia ziemi. Przeglądnijmy więc teraz najważniejsze z owych regularności występujących w trzęsieniach ziemi.
       1. Trzęsienia ziemi zawsze niszczą obszar którego mieszkańcy osiągnęli już poziom tzw. "intelektu agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa. Tak więc pierwsza regularność jaką każdy może odnotować zarówno w trzęsieniach ziemi, jak i we wszelkich innych katastrofach trapiących ludzi, to że "zawsze uderzają one w obszar który w danym okresie czasu charakteryzuje się najsilniejszym w danym regionie 'eksplozyjnym upuszczaniem energii moralnej' powodowanym przez praktykowanie przez ludność danego obszaru zaawansowanej formy filozofii zwanej pasożytnictwem". Regularność ta została dokładniej opisana w punkcie #B3 poniżej. Ponieważ objawy praktykowania filozofii pasożytnictwa obejmują m.in. zastój, korupcję, nieudolność, niezdolność do poprawy swojej sytuacji, prywatę, egoizm, biedę, chaos, niezdecydowanie, brak jedności i organizacji, uzależnienie od pomocy innych zamiast od własnych przedsięwzięć, itp., postronni widzowie takich trzęsień ziemi odnotowują niniejszą regularność jako subiektywne wrażenie, że trzęsienia ziemi zawsze zdają się uderzać i "krzywdzić" ludzi którzy nawet i bez nich są już bardzo bezradni, biedni i zdesperowani. Doskonałym przykładem trzęsienia ziemi które uderzyło właśnie w taką społeczność już wcześniej całkowicie sparaliżowaną ześlizgnięciem się w stadium "intelektu agonalnego" w jego praktykowaniu filozofii pasyżytnictwa, jest trzęsienie ziemi z Haiti opisane w punkcie #C3 poniżej.
       2. Trzęsienia ziemi i inne katastrofy zawsze wymownie oszczędzają co najmniej jeden obiekt religijny zlokalizowany w strefie zniszczenia. Ja osobiście wierzę, że owo celowe oszczędzanie obiektów religijnych jest najbardziej znamienną i wymowną regularnością którą Bóg wyraźnie daje nam do zrozumienia że dana katastrofa jest "karą boską za praktykowanie filozofii pasożytnictwa". Regularność ta rzuca się nam w oczy w praktycznie wszelkich naturalnych katastrofach - chyba że zaistniał religijny powód aby dane obiekty kultu lub religii zostały zniszczone. Po raz pierwszy odkryłem ową regularność już podczas analizy efektów tsunami opisanego na totaliztycznej stronie day26_pl.htm - podczas którego domy mieszkalne były tam masowo zniszczone, jednak meczety i świątynie buddyjskie przetrwały tam nietknięte. Potem ta sama regularność rzuciła mi się w oczy podczas tsunami z wyspy Samoa z wtorku ranem, 29 września 2009 roku. Na wyspie Samoa także domy mieszkalne zostały kompletnie zrujnowane, jednak stojący wśród nich miejscowy kościół pozostał nienaruszony - i to na przekór iż był on konstrukcją całkowicie zamkniętą która musiała stawiać ogromny opór uderzającej go fali wody. Ów ciągle tam stojący kościół z obszaru zniszczonego przez tsunami wzmiankowany był w artykule "Devotion among devastation" (tj. "Dewocja pośród zniszczenia") ze strony A2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post wydanie z wtorku (Tuesday), October 6, 2009. W końcu ta sama regularność była też potwierdzona w trzęsieniu ziemi z wyspy Haiti - o czym piszę poniżej w punkcie #C3.
       Już po pierwszym sformułowaniu niniejszego punktu moją uwagę zwróciły dwa dalsze potwierdzenia opisywanej tu regularności (tj. że "podczas katastrof Bóg zawsze pozostawia nam swój 'znak' poprzez oszczędzenie jakiegoś obiektu religijnego zlokalizowanego w środku strefy zniszczenia"). Jednym z tych potwierdzeń było przypomnienie sobie dziwnego zdarzenia z prastarą Biblią jakie podczas powodzi z miejscowości Wairarapa ze środy dnia 5 lipca 2006 roku było raportowane w nowozelandzkich wiadomościach telewizyjnych. Mianowicie, w nieco innej niż ta w której ja mieszkam części Wyspy Północnej Nowej Zelandii nastąpiła wówczas niszczycielska powódź która zatopiła wiele miejscowości i zniszczyła wiele domów. Ja wtedy powodzią tą bardzo się interesowałem, bowiem bałem się że ówczesne katastroficzne deszcze mogą przenieść się i na obszar w którym ja mieszkałem i że zatopione będzie również i moje mieszkanie - na szczęście tamte oberwania chmury ominęły dolinę "Hutt Valley" w której ja mieszkam. Właściciel jednego z tych zniszczonych domów miał prastary i bardzo cenny egzemplarz Biblii. Kiedy powódź ustąpiła, wówczas egzemplarz ten znalazł się jak leżał na uprzednio zatopionej łące - był on nawet pokazywany wówczas w telewizji. Co jednak ów rolnik opisywał jako rodzaj cudu, to że woda zupełnie jej nie zamoczyła ani nie zniszczyła - tak jakby Biblia ta wogóle nie była zalana wodą i przez powódź przetrwała jakoś sucha. Już po napisaniu niniejszego punktu zacząłem uważniej niż poprzednio oglądać te części dzienników telewizyjnych które raportowały o jakichś katastrofach. Ku swemu zdumieniu, kiedy wieczorem w dniu 7 lutego 2010 roku dzienniki telewizyjne Nowej Zelandii raportowały o pierwszej rocznicy tzw. "czarnej soboty" - podczas której w Australii zginęły 173 osoby w wyniku katastroficznego pożaru lasu z ichniego Stanu Victoria, ponownie dostrzegłem opisywane tu potwierdzenie. Mianowicie, kiedy kamery przypominały zniszczenia z jednej takiej spalonej australijskiej miejscowości zwanej "Kinglake", obiektyw kamery przypadkowo skierował się na kościół który ocałał na przekór że wszystko wokoło niego spłonęło. Jednocześnie nastąpiła przerwa w komentarzu - niemal tak jakby ktoś z jakichś powodów celowo "wycenzurował" z komentarza informację iż ów kościół przetrwał nietknięty tą katastrofą. Intrygująco, w czasach kiedy rok wcześniej ów katastroficzny pożar lasu z Australii miał miejsce, ja uważnie czytałem wszystkie raporty i wysłuchiwałem wszelkich wiadomości na ten temat - celowo poszukując informacji czy jakikolwiek kościół przetrwał tam nietknięty. Wiem więc z całą pewnością, że informacja o ocaleniu owego kościoła NIE była wówczas nigdzie podana. Stąd teraz widzę w tym zagadki, pytania i refleksje. Wszakże jest nie do pomyślenia aby w demokratycznej Australii z jakichś powodów ktoś celowo i systematycznie "wycenzurowywał" informację o owym kościele. Zresztą aby to uczynić celowo w sytuacji kiedy działało tam wielu niezależnych reporterów, musiałaby to być jakaś duża konspiracja wyciszania. Z drugiej strony aż trudno sobie wyobrazić aby przetrwanie tego kościoła zostało zwyczajnie przeoczone przez wszystkich tych reporterów. Intrygujące jest też czy w sprawozdaniach z najróżniejszych innych katastrof, na podobnej zasadzie też jest pomijana istotna informacja o możliwym przetrwaniu tam obiektów religijnych znajdujących się w zasięgu zniszczenia.
       3. Mordercze trzęsienia ziemi preferują uderzanie w dniach świąt, a także w 13-tym i 26-tym dniu miesiąca. Kolejną już odnotowaną regularnością trzęsień ziemi są daty kiedy te najbardziej mordercze z nich uderzają swoje ofiary. Jak to wyjaśniono w punkcie #14 na totaliztycznej stronie o nazwie "day26_pl.htm" oraz potwierdzona na przykładach z punktu #A2 i z części #C niniejszej strony, trzęsienia ziemi mają swoje ulubione dni w których preferują uderzyć swe ofiary. Najczęściej uderzają w czasie jakiegoś święta (często nawet w jego pierwszym dniu), ponadto w dniu 13-go danego miesiąca, albo też w dniu 26-go (tj. 13+13) danego miesiąca. Powody dla tej ich regularności starałem się wyjaśnić w podrozdziale V5.4 z tomu 16 monografii [1/4].
       4. Praktycznie każde trzęsienie ziemi jest przewidziane przez zwierzęta. Ta kolejna regularność wszelkich trzęsień ziemi ma wielowarstwową wymowę. Przykładowo dowodzi ona, że zwierzęta są niewinne ludzkiego praktykowania filozofii pasożytnictwa. Dlatego też Bóg zawsze pozwala zwierzętom wyczuć ostrzeżenia o nadchodzącej katastrofie. Zwierzęta doskonale więc wiedzą co nadchodzi i jeśli zechcą mogą uniknąć zagłady. Jak jest to wyjaśnione w dalszej części tej strony, zwierzęta dowiadują się o nadchodzeniu trzęsienia ziemi, ponieważ każde takie trzęsienie wysyła "ostrzeżenia" na swój temat w postaci szczególnego rodzaju "fal telepatycznych" które mogą być odebrane i zdekodowane zarówno przez zwierzęta, jak i przez odpowiednie urządzenia techniczne (jedno z których to urządzeń jest opisane na tej stronie). To dlatego niniejsza regularność dowodzi również, że gdyby ludzie potrafili przełamać w sobie wrodzone skłonności do poddawania się filozofii pasożytnictwa, wówczas mogliby zbudować opisywane na tej stronie urządzenie alarmowe które by ich ostrzegało z dużym wyprzedzeniem czasowym o nadchodzeniu każdego morderczego trzęsienia ziemi.


#B3. "Eksplozyjne" upuszczanie tzw. "energii moralnej" które sprowadza katastrofy:

       Uzasadnienie dla powodów dla których Bóg sprowadza naturalne katastrofy na niektóre obszary ziemi, wynika z teorii dwóch przeciwstawnych filozofii życiowych zwanych totalizm oraz pasożytnictwo. Gdyby powody te spróbować wyjaśnić w jednym zdaniu, wówczas stwierdzałyby one, że "w swoim dążeniu do przywracania moralności, sprawiedliwości, postępu i pokoju, Bóg uderza jakąś katastrofą w każdy obszar w którym panoszenie się niemoralnej filozofii pasożytnictwa osiągnęło już poziom 'intelektu agonalnego', zaś następstwami owej katastrofy Bóg przywraca tam praktykowanie moralnej filozofii totalizmu".
       Zgodnie z teoriami owych dwóch przeciwstawnych filozofii, wszystko co tylko w naszym życiu czynimy powoduje przepływ unikalnej energii zwanej "energią moralną" przez granicę oddzielającą dwa odmienne światy zwane "naszym światem" oraz "przeciw-światem". Jeśli to co czynimy jest "moralne" wówczas owa unikalna "energia moralna" przepływa z naszego świata do przeciw-świata. Stąd w naszym świecie fizycznym takie moralnie poprawne działania mają charakter "implozji" owej energii moralnej. Tak zaś się składa, że Bóg uczynił korzystnym dla ludzi wszystko czego zasada działania bazuje na "implozji" zachodzącej w naszym świecie fizycznym (wszystko zaś co bazuje na "eksplozji" Bóg uczynił niszczycielskim i niekorzystnym dla ludzi). Jeśli natomiast czynimy coś co jest "niemoralne", wówczas powoduje to że energia moralna jest eksplozyjnie upuszczana z przeciw-świata do naszego świata fizycznego. Czyli jeśli ktoś praktykuje ową niemoralną filozofię zwaną pasożytnictwem, wówczas czyni niemal wyłącznie to co jest niemoralne. Taka więc osoba, instytucja, społeczność, albo państwo o pasożytniczej filozofii powoduje lokalną "eksplozję" owej "energii moralnej" - to zaś sprowadza katastrofy.
       Powody dla których Bóg zmuszony jest niszczyć obszary na Ziemi w jakich lokalne społeczności praktykują filozofię zaawansowanego pasożytnictwa, opisane zostały w podrozdziale KA8.2 z tomu 7 monografii [8/2]. Mianowicie chodzi o to, że intelekty (tj. ludzie, instytucje, społeczności, lub państwa) które w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa ześlizgną się w dół do poziomu tzw. "intelektu agonalnego", nie mogą już zostać uratowane i jedyne wyjście jakie wobec nich pozostaje to pozwolić im umrzeć. Wszakże będąc już w stanie agonalnym NIE są już w stanie zmienić swoich niemoralnych zasad postępowania, zaś nawet jeśli ktoś ich usiłuje ratować i sztucznie przedłuża ich egzystencję - one jedynie będą konsumowały środki i energię ratującego, jednak ich stan moralny i zasady postępowania NIE ulegną już poprawie. Jeśli więc będą sztucznie utrzymywane przy życiu, nadal będą czyniły wiele złego, zaś ich niemoralne działania coraz usilniej będą domagały się przywrócenia sprawiedliwości. Na dodatek, ich filozofia pasożytnictwa jest wysoce "zaraźliwa". Jest więc jakby zakaźną chorobą moralną która szybko się rozprzestrzenia na obszary sąsiednie. Kiedy więc jakiś większy obszar na Ziemi ześlizgnie się już w dół do owego nieodwracalnego poziomu "intelektu agonalnego", wówczas aby uchronić sąsiednie obszary przed rozprzestrzenieniem się tej niebezpiecznej "choroby moralnej", a także aby przywrócić totalizm na owym obszarze, Bóg nie ma innego wyjścia niż przerzedzić i przesegregować ludność tego obszaru z pomocą jakiejś dużej katastrofy. Wszakże każda duża katastrofa unicestwia poprzednio prześladujące dany obszar układy ludzkie, wygodnickie zależności, pasożytnicze tradycje, zwyrodniałe instytucje, itp. Obala też panujący tam zastój, wyzysk, zmusza do moralnego działania, do udzielania sobie wzajemnej pomocy, do organizowania się, itp. W rezultacie takiej katastrofy, dany obszar doświadcza najróżniejszych nacisków, podejmuje nowe życie, nowi ludzie i nowe idee przejmują tam wiodacą rolę, itp. Stąd zamiast uprzedniej filozofii pasożytnictwa, obszar ten czasowo zmuszany jest do zaadoptowania totalizmu. Wszystkie więc obszary Ziemi gdzie zamieszkujący je ludzie ześlizgnęli się już do poziomu "intelektów agonalnych" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa, Bóg dotyka lub unicestwia właśnie jakąś silną katastrofą. Gdyby bowiem pozostawił je sobie samym, wówczas ich pasożytnicza filozofia, jak rodzaj jakiejś fatalnej plagi, rozszerzyłaby się na sąsiednie obszary. Jednocześnie brak reakcji na ich wysoce niemoralne postępowanie uniemożliwiałby przywrócenie tam absolutnej sprawiedliwości. (Odnotuj że Bóg wyraźnie ostrzega ludzi za pośrednictwem bibilijnej historyjki o losach "Sodomy i Gomory", że obszary praktykujące zaawansowaną formę filozofii pasożytnictwa będą zniszczone kataklizmami - jako przykład patrz bibilijna "Księga Rodzaju", 18:22-33, 19:1-28.)
       Oczywiście, aby nie odbierać ludziom "wolnej woli" i nie zmieniać ich pogladów, Bóg zawsze tak dobiera rodzaj katastrofy jaką uderza daną społeczność, aby wygladała ona na całkowicie "przypadkowe" nieszczęście. Wszakże Bóg ma do wyboru cały arsenał katastyrof jakie może zaserwować, a nie tylko opisywane na tej stronie trzęsienia ziemi. Inne, też przypadkowo wyglądające katastrofy, obejmują: tsunami, tornada, huragany, lawiny ziemne, plagi, zawalenia się budynków, pożary, terroryzm, powodzie, eksplozje, itp., itd. Dla każdej więc sytuacji i grupy społecznej Bóg jest w stanie wybrać zarówno katastrofę, jak i okoliczności jej pojawienia się, tak aby te wygladały na zupełnie przypadkowe i wyjaśnialne zgodnie z owym "kanonem niejedoznaczności" opisywanym m.in. w punkcie #C2 na stronie will_pl.htm. W ten sposób cele Boga mogą być osiągane bez narzucania ludziom odmiennych poglądów czy zmieniania ich stosunku do Boga.


#B4. Jaki jest mechanizm zmiany filozofii u ludzi z obszarów dotkniętych katastrofą:

Motto: "Każde zdarzenie wszechświata służy jakiemuś istotnemu celowi, a stąd potwierdza ono celowe działanie nadrzędnej inteligencji."

       Praktykowanie niszczycielskiej filozofii pasożytnictwa wynika z zastoju. Zastój bowiem powoduje, że niektórzy ludzie nabywają trwałe nawyki pasożytnicze o wysoce niemoralnym charakterze. Nawyki te nabywają głównie osoby które nie posiadają silnego tzw. "szkieletu moralnego" wynikającego np. z ich religii, z pewności istnienia Boga, ze znajomości totalizmu, itp. Stąd przykładowo, jeśli taka pozbawiona szkieletu moralnego osoba przez długi okres czasu jest pozostawiona sama sobie i żyje w tych samych warunkach, wówczas z upływem czasu zaczyna ona dbać wyłącznie o siebie i o swoje interesy, postępuje tylko wzdłuż tzw. "linii najmniejszego oporu", czyni tylko to co absolutnie konieczne, odmiennie traktuje tych ludzi których zna, a zupełnie odmiennie postępuje z ludźmi których nie zna, mówi (kłamie) jedno a czyni coś zupełnie innego, itp., itd. Oczywiście, takie niemoralne osobniki o skłonnościach do nabywania pasożytniczych nawyków istnieją w praktycznie każdej społeczności. Dlatego niemal każda społeczność pozostawiona dłużej samej sobie i nie wystawiona na jakieś zewnętrzne naciski, zaczyna wykształtowywać różne pasożytnicze postępowania. Przykładowo, formuje nieformalne układy i związki które motywują ludzi do niemoralnych działań takich jak zatrudnianie tylko swoich krewnych i przyjaciół, kierowanie się zasadą "liczy się kogo znasz, a nie co potrafisz", uprawianie korupcji, znajdowanie sposobów na jakie daje się eksploatować innych, formowanie monopoli, wypłacanie sobie przez zarządy i dyrekcje coraz wyższych pensji i premii, itd., itp. Każda więc katastrofa, nawet jeśli tylko unicestwia ona część członków danej społeczności, przerywa zastój oraz niszczy te układy i nawyki. Wszakże eliminuje ona ludzi jacy formowali uprzednie wygodnickie układy i związki, zmusza tych co przeżyli do podjęcia nowych działań, pozycji i inicjatyw - co do których jeszcze nie wiedzą jak mogliby je wykorzystać na swoją korzyść, wprowadza do systemu nowych ludzi oraz najróżniejsze nowe naciski, zmusza niektórych kluczowych ludzi do wyprowadzenia się lub emigracji z danego obszaru, itd., itp. W ten sposób każda katastrofa zmusza daną społeczność do zmiany filozofii którą ona praktykuje jako większy "intelekt grupowy", z uprzedniej pasożytniczej na bardziej totaliztyczną. To dlatego np. zaraz po drugiej wojnie światowej niemal wszystkie społeczności z terytoriów dotkniętych działaniami wojennymi zaczęły praktykować filozofię totalizmu. (Np. ja doświadczyłem osobiście owej totaliztycznej filozofii za pośrednictwem społeczności mojej rodzinnej wsi Wszewilki.) Jednak w miarę jak czas upływał, nawyki i filozofia owych społeczności ponownie zaczęły "pełznąć" w kierunku pasożytnictwa. Stąd w chwili obecnej w niemal wszystkich społecznościach owych terytoriów ponownie panoszy się już pasożytnictwo. Z kolei na terytoriach które od dawna już nie zaznały ani działań wojennych, ani też jakiejś poważniejszej katastrofy, poziom panującej tam pasożytniczej filozofii zaczyna być już bliski owego nieodwracalnego "stanu agonalnego". Wkrótce więc Bóg nie będzie miał już innego wyjścia jak ponownie wstrząsnąć je jakąś kolejną katastrofą która przywróci w nich totalizm.


#B5. "Standardowa procedura" katastrofy, oraz widoczność w "przeciw-świecie" eksplozyjnego upuszczania "energii moralnej":

       Teoria wszystkiego zwana "Konceptem Dipolarnej Grawitacji" wyjaśnia nam że Bóg jest to po prostu ogromny, samo-świadomy, naturalny program (po szczegóły patrz punkt #C2 na totaliztycznej stronie god_proof_pl.htm, lub punkt #I2 na totaliztycznej stronie dipolar_gravity_pl.htm). Będąc zaś programem, Bóg lubuje się w opracowywaniu "standardowych procedur działania" dla niemal wszystkich swoich przedsięwzięć (przykłady aż całego szeregu takich standardowych procedur działania Boga, włączając w to procedurę stwarzania kolejnych ras ludzi, opisane zostały w punktach #D1, #D2, oraz #D3 totaliztycznej strony newzealand_visit_pl.htm). Zapewne dlatego, Bóg posiada również "stadardową procedurę karania katastrofą". Najlepiej owa procedura sprowadzania katastrofy opisana został w wersetach od 18:20 do 19:28 z bibilijnej "Księgi Rodzaju" przy okazji omawiania tam zniszczenia Sodomy i Gomory. Składa się ona z aż kilku etapów, np. z: (1) ostrzegającego wyjaśnienia ludziom co i jak jest karane przez Boga, (2) kolejnego upewnienia się przez Boga że dana społeczność faktycznie osiągnęła już poziom "intelektu agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa i że NIE ma już powodów aby ją uratować (patrz bibilijna "Księga Rodzaju", wersety 18:20-32), (3) wyprowadzenia z dotykanego katastrofą obszaru tych "sprawiedliwych" którzy nie zasłużyli na karę (patrz tam wersety 19:12-22), (4) zesłanie samej katastrofy (patrz tam wersety 19:24-28). Omówmy więc teraz krótko te etapy.
       Ad. (1): Ostrzegające wyjaśnienie co i jak jest karane. Tą funkcję wypełnia Biblia i religie (a ostatnio również i filozofia totalizmu). Przykładowo, mnie osobiście fascynuje jak niewypowiedzianie inteligentnie i umiejętnie wersety 18:23-32 bibilijnej "Księgi Rodzaju", wyraźnie ostrzegają tych co wiedzą jak je czytać, zaś pretendują być zwykłym "bajdurzeniem starożytnych pastrzy" dla ateistów którzy czytają je z wewnętrznym uprzedzeniem. Jeśli bowiem ktoś poczyta sobie owe wersety, wówczas uderzy go w nich owo sześciokrotne powtarzanie zapewnienia o niezniszczeniu miasta przy coraz mniejszej liczbie "sprawiedliwych". Powtórzenia te wyłapują i zatrzymują więc uwagę co mniej uważnego i wnikliwego wierzącego, aby mimo wszystko mu uświadomić, że jeśli mieszka w obszarze w którym żyje spora liczba szczególnie moralnie postępujących ludzi (tj. "sprawiedliwych"), wówczas NIE powinien się lękać - jest bowiem bezpieczny. Wszakże Bóg wyraźnie obiecuje w autoryzowanej przez siebie Biblii, że nigdy NIE będzie karał ani niszczył obszaru zamieszkałego przez sporą liczbę "sprawiedliwych". Dodatkowo owe wersety podkreślają, że najmniejsza liczba owych szczególnie moralnych ludzi jaka ciągle jest w stanie uchronić daną miejscowość przed "karą Boga" jest dziesięciu sprawiedliwych. Stąd jeśli ktoś chce się upewnić, czy dany obszar jest bezpieczny przed "karą Boga" - na przekór że duża proporcja jego mieszkańców wcale NIE zachowuje się moralnie, wówczas powienien tylko policzyć, czy faktycznie zna tam co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych" mieszkających lokalnie. Ważne jest też przy tym aby zwrócił uwagę na dokładne znaczenie użytego w biblii słowa "sprawiedliwy", a stąd nie policzył za owych "10 sprawiedliwych" jakichś 10 osób które "sprawieliwymi" wcale NIE są. Wszakże "sprawiedliwy" to nie tylko ten kto wsłuchuje się w głos sumienia, sam żyje moralnie, oraz kto daje moralny przykład innym, ale także ktoś kto czyni coś co polega na osądzaniu i kategoryzowaniu innych - czyli ktoś kto aktywnie udziela się społecznie, kto polaryzuje, przyciąga i skupia wokół siebie innych moralnie postępujących ludzi, kto wywiera moralny wpływ na innych, itp. Na przekór tak istotnego znaczenia dla wierzących, dla zwykłych czytających oraz dla ateistów, te same powtórzenia z wersetów biblii na temat owych sprawiedliwych służą równocześnie zupełnie odwrotnemu celowi - mianowicie zniechęceniu. Stąd np. u ateistów zapobiegają one wzięciu na poważnie i dokładnemu przeanalizowaniu treści tychże wersetów. (Wszakże Bóg czyni wszystko zgodnie z tzw. "kanonem niejednoznaczności" opisanym w punkcie #C2 totaliztycznej strony will_pl.htm.) Jeśli jednak ktoś posiada tzw. "szkielet moralny", zaś dzięki niemu potraktuje te wersety poważnie jako "wiadomość od Boga", a stąd dokładnie je przeanalizuje, wówczas odkrywa dwa istotne fakty. Pierwszym z nich jest że wersety 18:27-32 już NIE referują do Sodomy, a referują do dowolnego "miasta" na świecie. Drugim zaś faktem jest że wersety te zostały celowo i umiejętnie tak sformułowane, aby wyrażały wszystko w czasie przyszłym. Innymi słowy, owe wersety to ostrzeżenia i wyjaśnienia jakie Bóg udziela wszystkim społecznościom i wszystkim miastom na Ziemi, a jakie rozciągają swoją ważność na wszystkie czasy.
       Ad. (2): Potwierdzenie stanu "intelektu agonalnego". Dla ludzi "implozje" i "eksplozje" energii moralnej pozostają niewidzialne. Wszakże sama "energia moralna" jest niewidzialna dla ludzkiego wzroku. Jednak Bóg stworzył ową energie i widzi jej przepływ. Dla Boga więc obszary w których ludzie masowo praktykują filozofię pasożytnictwa wyglądają jak rodzaje wulkanów rozpraszających energię moralną. Bóg więc łatwo może odnotować i wybrać te obszary na Ziemi, które z powodu masowego praktykowania filozofii pasożytnictwa osiągnęły już poziom "intelektu agonalnego" - a stąd domagają się aby Bóg je dotknął jakąś katastrofą.
       Biblia również informuje (patrz "Księga Rodzaju", wersety 18:20-21 oraz 19:1-11), że na dodatek do wizualnego ogarnięcia poziomu zaawansowania filozofii pasożytnictwa na danym obszarze, przed zesłaniem katastrofy Bóg zawsze wysyła tam swoje "cielesne reprezentacje" aby te osobiście doświadczyły potraktowania jakie mieszkańcy danego obszaru serwują obcym przybyszom. (Czym są owe "cielesne reprezentacje Boga" wyjaśniam to dokładniej w "Ad. (3)" punktu #D1 na totaliztycznej stronie newzealand_visit_pl.htm.) Jeśli społeczność owego obszaru faktycznie udowodni im swoje pasożytnicze nawyki, wówczas decyzja o katastrofie zostaje ostatecznie podjęta.
       Ad. (3): Wyprowadzenie "sprawiedliwych". W praktycznie niemal każdej katastrofie istnieją ludzie którzy jej unikają przez jakiś cudowny "zbieg okoliczności". Aczkolwiek takie zbiegi okoliczności daje się wyjaśniać ateistycznie jako zwykłe "przypadki", jeśli dobrze się zastanowić, faktycznie są one owym "wyprowadzeniem 'sprawiedliwych' z obszaru dotykanego karą danej katastrofy". Szczerze mówiąc, ja sam miałem aż kilka przypadków w swoim życiu, kiedy moje życie ochroniły właśnie tego typu "przypadki" (przykład tych moich osobistych "zbiegów okoliczności" opisany jest w punkcie #77 z podrozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4], zaś krótko wzmiankowany w punkcie #K3 strony fe_cell_pl.htm, oraz w punkcie #H2 totaliztycznej strony god_proof_pl.htm.)
       Ad. (4): Zesłanie katastrofy. Jeśli dana społeczność ma zostać ukarana katastrofą, wówczas moment i okoliczności kiedy katastrofa ta uderza jest celowo tak dobrany, aby spowodować możliwie najwięcej zniszczeń i śmierci oraz aby utrudnić udzielenie pomocy jej ofiarom.


#B6. Prosty sposób na jaki większe społeczności są jednak w stanie zatrzymać nadejście morderczych trzęsień ziemi i innych katastrof:

       Obrona przed trzęsieniami ziemi i przed innymi katastrofami jest bardzo prosta. Wystarczy bowiem aby społeczność z danego obszaru wyeliminowała powody dla których Bóg jest zmuszony je "karać" poprzez zsyłanie na nie owych katastrof. Owo zaś wyeliminowanie ma miejsce już wtedy kiedy dana społeczność jako całość zacznie ochotniczo praktykować w swoim postępowaniu moralną filozofię zwaną totalizmem. (Np. praktykować tzw. "intuitywny totalizm" - który sprowadza się do prostego słuchania i realizowania podszeptów własnego organu "sumienia".) Innymi słowy, obszary na których ludność praktykuje jakąś wersję filozofii totalizmu będą omijane przez wszelkie katastrofy. Wszakże katastrofy te uderzają jedynie w obszary na jakich ludność praktykuje odwrotność totalizmu, czyli filozofię zwaną pasożytnictwem.
       Innym także efektywnym sposobem chronienia danej społeczności lub danego miasta przed katastrofami jest upewnienie się że w żyje tam i działa owych co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych" o których wyraźnie nas upewnia werset 18:32 z bibilijnej "Księgi Rodzaju". Poprzez udzielenie nam takiego zapewnienia w autoryzowanej przez siebie świętej księdze, Bóg wyraźnie daje nam do zrozumienia, że osoby żyjące "sprawiedliwie" (czyli zgodnie z nakazami własnego sumienia) są pod szczególną opieką Boga. (Trzeba jednak odróżniać owych faktycznych "sprawiedliwych" od np. "dewotek" czy nawet od niektórych kapłanów o pasożytniczych skłonnościach.) Stąd każda społeczność powinna być wysoce zainteresowana aby takie święte osoby osiedlały się u niej i współzamieszkiwały w jej gronie. Wszakże jeśli w danej społeczności żyje 10 lub więcej takich "sprawiedliwych" osób, wówczas społeczność ta NIE będzie dotknięta żadną morderczą katastrofą. (Jeśli jednak żyje ich tam mniej niż 10-ciu, wówczas katastrofa ciągle może nadejść, ponieważ Bóg spowoduje iż owe osoby z jakichś powodów odejdą stamtąd na czas owej katastrofy, lub że następstwa katastrofy ich wybiorczo ominą.) Co ciekawsze, Bóg nie tylko udzielił nam owej obietnicy, ale także bez przerwy ilustruje prawdziwym życiem iż jest ona dotrzymywana. Jako przykłady rozważmy miasto Rzym i kraj Indie. W Rzymie mieszka Papierz i jego kardynałowie. Na przekór więc że Włochy mają wulkany i są często wstrząsane trzęsieniami ziemi oraz innymi katastrofami, a także na przekór że wielu zwykłych mieszkańców Rzymu jest daleka od "moralnego postępowania", Rzym zawsze wychodzi bez większego szwanku. Podobnie jest z krajem Indie którego zwykli mieszkańcy wcale NIE są aniołkami. Jednak wśród ludzi mieszka tam wielu "sprawiedliwych" mistyków którzy postępują jak święci. Wszakże w dzisiejszych czasach tylko w Indiach ciągle daje się znaleźć mistyków w rodzaju niejakiego Prahlad Jani z Ahmedabad, o którego niezwykłych zdolnościach informowały zaszokowane gazety - np. patrz artykuł "Mystic who lives on air staggers docs" (tj. "Mystyk który żyje z powietrza podważył wiedzę lekarzy") ze strony A15 gazety The New Zealand Herald (wydanie z wtorku (Tuesday), May 11, 2010). Okazuje się bowiem że aby żyć, ów mistyk wcale NIE potrzebuje ani żywności ani wody - a żyje z powietrza. Niewierzący w jego możliwości lekarze poddali go ścislemu testowi aby sprawdzić czy faktycznie wyżyje bez żywności i wody. W tym celu zamknęli go na 15 dni w szpitalu z Ahmedabad, nieustannie otaczając go aż 30-ma lekarzami, bez przerwy sprawdzając reakcje jego oragnizmu, oraz w sposób ciągły śledząc każdy jego ruch kamerami telewizyjnymi. Okazało się wówczas że przez owe 15 dni żył, zachowywał się i reagował on normalnie, niczego nie jedząc ani nie pijąc, a także nie udając się do toalety. Test ów kompletnie podważył więc konwencjonalną wiedzę medyczną dzisiejszych czasów. Nic dziwnego że mając takich świętych ludzi, poza kilkoma małymi obszarami które są z daleka omijane przez owe indyjskie święte osoby, Indie jako całość wogóle nie są niszczone katastrofami. Jednak położone tuż przy granicy Indii obszary sąsiednich krajów, np. Pakistanu, Sri Lanki, czy Bangladeszu, są już trapione częstymi katastrofami. Wyjaśnienie - w owych innych krajach brak jest owych co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych" współzamieszkujących w danej miejscowości ze zwykłymi ludźmi podatnymi na wpływy filozofii pasożytnictwa.
       Innym miejscem na Ziemi które ja osobiście sprawdziłem, że w jego bliskości faktycznie też żyje wymagana liczba owych "10 sprawiedliwych", są okolice Petone w Nowej Zelandii (w której to miejscowości m.in. żyję również i ja). Jak też dokładniej raportuję to w punktach #I1 do #I4 strony day26_pl.htm - owe Petone także starannie omijane jest przez naturalne katastrofy, nawet jeśli katastrofy te dotykają sąsiadujące z nim miejscowości.
       Oczywiście, społeczności które praktykują filozofię totalizmu będą wykazywały również wystarczająco otwarte głowy aby akceptować, rozwijać i urzeczywistniać wszelkie nowatorskie idee. Z kolei owe idee dostarczą im również ateistycznych uzasadnień i możliwości które spowodują że katastrofy będą ich omijały. W ten sposób praktykowanie filozofii totalizmu będzie chroniło przed katastrofami niezależnie czy ktoś wierzy w Boga czy też nie. Przykładowo, społeczności wyznające totalizm już dawno zbudowałyby urządzenie opisane na tej stronie i zwane "sejsmografem Zhang Henga". (Natomiast społeczności praktykujące filozofię pasożytnictwa nigdy do takiego zbudowania NIE będą w stanie się zebrać, zaś nawet gdyby ktoś dał im je za darmo to i tak by je zmarnowały - tak jak starożytni Izraelici zmarnowali kiedyś daną im za darmo Arkę Przymierza - patrz bibilijna "Księga Wyjścia", 25:10-28, zaś Mongołowie zmarnowali opisane tu urządzenie - patrz "Fot. #F4" poniżej.) Z kolei urządzenie to chroniłoby je przed padnięciem ofiarami trzęsień ziemi (a także innych katastrof naturalnych) których nadchodzenie owo urządzenie będzie zdalnie wykrywało.
       Tak nawiasem mówiąc, to niestety w ostatnich czasach coraz więcej obszarów na Ziemi zbliża się do poziomu "intelektu agonalnego". Jest więc pewnym, że liczba morderczych katastrof będzie w najbliższym czasie szybko się zwiększała. Tylko więc czekać jak zostanie nimi uderzony np. obszar w którym my sami mieszkamy, albo jakieś inne obszary Ziemi - np. kraj Somalia czy miasto Londyn. Wszakże chociaż z naszego niedoskonałego (bo ziemskiego) punktu widzenia narazie nie zawsze jest widać jaki poziom zaawansowania filozofii pasożytnictwa osiągnęła ludność poszczególnych obszarów Ziemi, ciągle Bóg ma doskonałe rozeznanie w tej sprawie. Stąd Bóg wie dokładnie którą społeczność powinien następnym razem skierować na właściwe tory z pomocą jakiejś katastrofy.
       Przygotowane z nieco odmiennego punktu widzenia wyjaśnienie dlaczego ludzkość jest trapiona przez Boga trzęsieniami ziemi oraz innymi klęskami, podane też zostało w punkcie #J1 totaliztycznej strony internetowej newzealand_visit_pl.htm.


#B7. Jakie oznaki informują nas że mieszkamy w gronie społeczności która jest bliska stanu "intelektu agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa (a stąd bliska katastrofy):

       Jak to wyjaśniłem już dokładniej w punktach #I5 i #I6 totaliztycznej strony tapanui_pl.htm, w dzisiejszych czasach, w których władzę nad Ziemią sprawuje pokolenie "Midasów na odwyrtkę", filozofia pasożytnictwa szybko się pogłębia w praktycznie każdym kraju świata. Nie ma więc wątpliwości że wszyscy żyjemy w społecznościach które już od dawna praktykują filozofię pasożytnictwa. Jedyną wątpliwość jaką możemy ciągle mieć, to czy poziom zaawansowania owej filozofii w naszej społeczności jest już bliski stanu "intelektu agonalnego" - który dla Boga jest znakiem że należy zaserwować jakąś katastrofę. Dlatego dobrze jest poznać kilka najbardziej charakterystycznych oznak owego stanu "intelektu agonalnego". Oto one:
       1. "Wynalazcza impotencja" - czyli brak wdrożenia choćby najmniejszego wynalazku na obszarze danego kraju. Pierwszymi oznakami że dany kraj zapadł się już niebezpiecznie głęboko w filozofię pasożytnictwa, jest "wynalazcza impotencja" spowodowana szalejącym w tym kraju tzw. "przekleństwem wynalazców" opisywanym w punktach #G1 do #G9 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm. To "przekleństwo wynalazców" powoduje że w owym kraju NIE daje się już wdrożyć do trwałego dorobku ludzkości żadnego, nawet najmniej złożonego, wynalazku technicznego czy odkrycia - którego wdrożenie zależy od dobrej woli i od poparcia całego szeregu ludzi. Oczywiście, taka "wynalazcza impotencja" wcale NIE oznacza że dany kraj czy naród zupełnie NIE posiada swoich twórczych wynalazców, ani że owi wynalazcy wcale NIE tworzą wartościowych wynalazków, a jedynie oznacza, że dominująca tam filozofia pasożytnictwa uniemożliwia wdrożenie lokalnych wynalazków do technicznego dorobku ludzkości. Dzieje się tam tak ponieważ lokalni pasożyci tak usilnie prześladują wynalazców w owych krajach, że ci albo zmuszani są do całkowitego zarzucenia prób zbudowania swego wynalazku (tak jak to zostało opisane w punktach #H1 do #H2 strony newzealand_visit_pl.htm), albo też zdobywają się na zbudowanie swego wynalazku jednak lokalni pasożyci uniemożliwiają im jego wdrożenie do użytku (tak jak to opisuje strona boiler_pl.htm), albo też ponadludzkim wysiłkiem wynalazcy ci przełamują opory i budują swój wynalazek, a nawet przełamują opory pasożytów i wdrażają swój wynalazek do użytku, jednak miejscowi pasożyci ciągle marnotrawią potem ten wynalazek poprzez uniemożliwienie jego wdrożenia do dorobku całej ludzkości (tak jak to opisuje totaliztyczna strona mozajski.htm). Przyczyną owej "wynalazczej impotencji" jest, że zasada działania "przekleństwa wynalazców" sprowadza się do takiego "organizowania" losów danego wynalazcy, aby w jego wysiłkach urzeczywistnienia swego wynalazku musiał on pokonywać opory najbardziej pasożytniczych przeciwników jego wynalazku jacy tylko żyją w danym kraju. Dzięki bowiem takiemu ustanowieniu zasady działania tego przekleństwa, Bóg upewnia się że postęp techniczny jest dokonywany jedynie w najbardziej totaliztycznych krajach świata, oraz że tylko społeczności owych najbardziej totaliztycznych krajów świata jako pierwsi korzystają z owoców i dobrodziejstw wynalazczości oraz postępu. Do przykładów krajów, które już dawno osiągnęły aż tak znaczący upadek w filozofię pasożytnictwa że panuje w nich całkowita "wynalazcza impotencja", należą m.in. też oba kraje z którymi los związał moje życie, czyli Polska i Nowa Zelandia. Żaden z obu tych bliskich memu sercu krajów nie może się poszczycić iż na jego terytorium wdrożono choćby najmniejszy wynalazek którego urzeczywistnienie wymagało totaliztycznej kooperacji co najmniej kilku jego obywateli.
       2. Szybki i wyraźny spadek poziomu energii moralnej, oraz pojawienie się symptomów tego spadku, takich jak niemoralność, przeczulenie, niesprawiedliwość, zakłamanie, przekładanie formy nad treścią, itp. Następstwem praktykowania filozofii pasożytnictwa jest szybki i wyraźny spadek średniego poziomu energii moralnej w danym społeczeństwie. Z kolei oznakami tego spadku są wszelkie objawy omawiane m.in. w punkcie #D4 strony parasitism_pl.htm oraz w (iv) z punktu #F2 strony nirvana_pl.htm, takie jak m.in. niemoralność, przeczulenie, niesprawiedliwość, wyzysk, lenistwo, bezrobocie, bieda, głód, fałsz, zakłamanie, depresja, nałogi, zboczenia, przestępczość, bandytyzm, zdziczenie, itp. Jeśli te zaczynają uderzać nas w oczy na każdym kroku i przy każdej okazji, oraz jeśli towarzyszą im coraz bardziej alarmujące zjawiska w rodzaju tych opisanych w artykule "Rampant spread of the vile germ that spreads acute sensitivity disorder" (ze strony B5 gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), May 11, 2010), wówczas to oznacza, że pomału nadchodzi kolej i na ukaranie przez Boga społeczności w której i my żyjemy.
       3. Zanik "eksportowania" pasożytniczych zachowań oraz skierowanie agresji ku wewnątrz. Następstwem ześlizgiwania się w szpony pasożytnictwa zawsze jest wzrost agresji. In głębiej jakiś intelekt tkwi w pasożytnictwie, tym jest bardziej agresywny. Z kolei w owej agresji pasożytniczych intelektów istnieją dwie wyraźne fazy, które można nazwać (1) agresja kierowana na zewnątrz (tj. agresja eksportowana), oraz (2) agresja kierowana do wewnątrz. W przypadku indywidualnych pasożytów, agresja (1) kierowana na zewnątrz zwykle sprowadza się do "eksportu agresji" czyli do bicia (a nawet zabijania) zupełnie obcych sobie ludzi lub przechodniów, do prześladowania podwładnych i kolegów w pracy, do kłótni z sąsiadami, itp. Natomiast agresja (2) kierowana do wewnątrz sprowadza się do prześladowania i bicia własnej rodziny, do zabijania żony lub męża, itp. Z kolei w przypadku pasożytniczych społeczności, agresja (1) kierowana na zewnątrz zawsze polega na "esporcie pasożytniczych zachowań" - tak jak to ma miejsce np. w pasożytniczej Somalii (która generuje piratów jacy napadają na statki przepływające w okolicy tego kraju). Oczywiście, przejawami "eksportu agresji" jakiegoś pasożytniczego intelektu zbiorowego są nie tylko piraci, ale także wojny, terroryzm, utarczki na granicach, pogróżki, itp. Natomiast agresja (2) kierowana do wewnątrz wyładowuje całe zło w obrębie własnej społeczności - tak jak to miało miejsce np. w pasożytniczej Haiti czy w bibilijnej Sodomie i Gomorze. Jak wynika to z dotychczasowych analiz, Bóg NIE 'karze" katastrofami tych pasożytniczych intelektów które są ciągle w fazie "eksportowania agresji". Jedynie ostrzega je coraz częściej z pomocą np. "aktów terroryzmu" czy "wypadków" (w rodzaju tych opisanych w punkcie #H2 strony eco_cars_pl.htm), że są już blisko "stanu agonalnego". Uderzane morderczymi katastrofami są dopiero te intelekty które osiągną fazę agresji (2) skierowanej do wewnątrz. Dlatego jeśli czytelniku zamierzasz śledzić poziom zagrożenia katastrofą miesca swego zamieszkania, wówczas powinieneś zwrócić uwagę na chwilę kiedy społeczność w której mieszkasz zaniecha "eksportu egresji" a zacznie agresję tą kierować ku wewnątrz. Ten moment jest bowiem już początkiem końca.
       4. Brak "dziesięciu sprawiedliwych". Jeśli ustalimy że w miejscu naszego zamieszkania faktycznie zapanował już stan "intelektu agonalnego" - bowiem widzimy tam już oznaki opisane w poprzednich punktach 1 do 4 powyżej, wówczas warto abyśmy policzyli ilu "sprawiedliwych" mieszka w najbliższej okolicy. Jeśli bowiem w naszym bliskim sąsiedztwie NIE możemy się doliczyć owych co najmniej 10 społecznie aktywnych ludzi, którzy wypełniają definicję "sprawiedliwych" - tj. którzy nie tylko mówią o moralności i dobru, ale także wdrażają moralność i dobro we wszystkich swych działaniach, a stąd dla wszystkich wokoło są wzorcami moralnego i sprawiedliwego postępowania (czyli którzy zgodnie z opisami w punkcie #B6 tej strony chroniliby swe otoczenie przed katastrofą), wówczas warto zacząć się przygotowywać na nadejście nieuniknionego.
       5. Nasilające się katastrofy. Jeśli na jakimś obszarze panuje filozofia pasożytnictwa, wówczas niektóre miasta i społeczności z tego obszaru są bardziej zaawansowane od innych w jej praktykowaniu. Te zaś z nich które już osiągnęły poziom "intelektu agonalnego" będą karane przez Boga najróżniejszymi katastrofami. Jeśli więc blisko nas zaczynają się pojawiać częste i powtarzalne katastrofy w rodzaju trzęsień ziemi, fal tsunami, tornad, huraganów, powodzi, deszczów, obsuwisk ziemi, mrozów, śnieżyc, zanieczyszczeń, dymu, pyłów, plag, susz, pożarów, zawaleń, eksplozji, aktów terroryzmu, bandytyzmu, epidemii, chorób, itp., wówczas jest to oznaką że właśnie osiągamy stan "intelektu agonalnego". Od tego czasu wszystko może się stać w chwili kiedy najmniej się tego spodziewamy.
       6. Agresywne zachowania pogody i natury. Nawet dzisiejsza ateistyczna nauka przyznaje że "środowisko kształtuje ludzi". Jednak jeśli sprawę podda się dokładnym badanim wówczas się okazuje, że "moralność i filozofia ludzi kształtuje zachowanie się natury i pogody" (czyli że moralność ludzi kształtuje ich środowisko). W rezultacie, jeśli ktoś potrafi oddzielić aktualne zachowywania się pogody i natury danego obszaru, od długoterminowych cech powpisywanych w jego klimat, wówczas się okazuje, że owe aktualne zachowania się pogody i natury są rodzajem "znaków" które są w stanie dokładnie nas poinformować jaki jest aktualny stan moralności i filozofii społeczności mieszkającej na danym obszarze. Tym samym "znaki" owe potrafią ostrzec jeśli do miejsca tego zbliża się jakiś morderczy kataklizm. Dokładniej tą niezwykłą zdolność lokalnej pogody do odzwierciedlania stanu moralności i filozofii mieszkańców danego obszaru, opisuje punkt #I4 na totaliztycznej stronie day26_pl.htm.
       Oczywiście, powyższe wcale nie wyczerpuje wszystkich oznak zbliżania się danej społeczności (np. miasta) do stanu "intelektu agonalnego", a stąd do zesłania na nią jakiejś morderczej katastrofy. Po podsumowanie dalszych informacji na ten temat - patrz strona internetowa o filozofii pasożytnictwa. Natomiast pełny opis tego stanu zawarty jest w tomie 7 monografii naukowej [8/2] "Totalizm", a także w tomach 8 dwóch starszych monografii [1/4] i [1/5].


Część #C: Przegląd najbardziej morderczych trzęsień ziemi z 21 stulecia:

      

#C1. Ziemia się trzęsie bez przerwy - tyle że w większości przypadków jest to rodzaj "zasłony dymnej" która ma ukryć przed ludźmi celowość i wybiorczość katastrof zsyłanych przez Boga:

       W wielu krajach świata ziemia trzęsie się bez przerwy, chociaż zazwyczaj niezbyt silnie. Przykładami takich krajów jest Nowa Zelandia czy Japonia. Aby np. naocznie odnotować te nieustanne (choć słabe) trzęsienia ziemi w Nowej Zelandii, wystarczy zaglądnąć na wskazania sejsmografów pokazywane na żywo m.in. na stronach internetowych www.geonet.org.nz/drums.html czy www.gns.cri.nz/what/earthact/earthquakes/. Owe nieustanne chociaż słabe trzęsienia ziemi są Bogu potrzebne dla umożliwienia niektórym ludziom utrzymania ateistycznych poglądów. Wszakże skoro ziemia trzęsie się bez przerwy, ateiści mają podstawy aby sądzić że trzęsienia ziemi są zjawiskami "naturalnymi" jakie następują w czysto "przypadkowy" sposób. Natomiast dla wierzących, Bóg zawsze wpisuje w owe katastroficzne trzęsienia ziemi kilka dyskretnych wskazówek, w rodzaju tych opisanych w punkcie #B2, że faktycznie to On sprawuje nad nimi pełną kontrolę.


#C2. Trzęsienie ziemi z Chin z dnia 12 maja 2008 roku:

       W poniedziałek dnia 12 maja 2008 roku, o godzinie 2:28 po południu czasu lokalnego, w południowych Chinach miało miejsce trzęsienie ziemi o mocy 7.9 na skali Richtera. (W dniu owego trzęsienia ziemi, na objętych nim obszarach było właśnie jakieś lokalne święto.) Epicentrum owego chińskiego trzęsienia ziemi było zlokalizowane koło 10 km pod ziemią w prowincji Sichuan. Jego szeroki opis przytoczony jest w punkcie #E3 z totaliztycznej strony katrina_pl.htm, stąd nie będę go już tutaj powtarzał.


#C3. Trzęsienie ziemi z Haiti z dnia 13 stycznia 2010 roku:

       We wtorek dnia 12 stycznia 2010 roku (w sporej części świata, włączając w to Nową Zelandię, była wówczas już środa dnia 13 stycznia 2010 roku) około godziny 4:30 po południu lokalnego czasu (tj. o 16:30), potężne trzęsienie ziemi o mocy 7.0 stopni na skali Richtera zdewastowało kompletnie wyspę-państwo Haiti z Morza Karaibskiego (tj. sąsiada Kuby). W rezultacie tego trzęsienia ziemi zginęło około ćwierć miliona ludzi - chociaż dokładna liczba jego ofiar nigdy nie będzie znana z powodu chaosu oraz braku państwowej dokumentacji jakie panują w owym kraiku kompletnie już sparaliżowanym praktykowaniem pasożytniczej filozofii. Przedstawiciele "czerwonego krzyża" twierdzili, że po tym trzęsieniu ziemi zmuszeni byli podjąć największą operację ratunkową w całej swojej dotychczasowej historii.
       Trzęsienie ziemi z Haiti jest dla nas ogromnie edukacyjne. Wszakże nawet owi "sceptyczni" ludzie którzy będą zaprzeczali temu co niniejsza strona stwierdza, NIE będą w stanie zaprzeczyć że w chwili owego trzęsienia ziemi społeczność Haiti osiągnęła już stan "intelektu agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa. Podczas więc kiedy powszechny brak wiedzy co do sytuacji panującej na innych obszarach poprzednio uderzanych trzęsieniami ziemi (oraz innymi katastrofami) NIE upewnił nas wcześniej że katastrofy zawsze dotykają tylko te obszary które praktykują zaawansowaną formę pasożytnictwa, trzęsienie ziemi w Haiti dostarczyło tego przełomowego upewnienia. Haiti jest bowiem szczególną wyspą-państwem. Mianowicie, dla osoby która jest świadoma istnienia owej wysoce niemoralnej filozofii zwanej pasożytnictwem, Haiti jest przykładem wyspy całkowicie sparaliżowanej tą filozofią. Praktykowanie przez Haitian owej pasożytniczej filozofii widać tam na każdym kroku. Wszędzie panuje tam korupcja, wyzysk, krzywda, bieda, oszustwo, bandytyzm, oraz wszelkie inne sytuacje i oznaki charakterystyczne dla stadium "intelektu agonalnego" w czyimś praktykowaniu filozofii pasożytnictwa - jako przykład patrz artykuł "Bandits running amok, warn police" (tj. "Bandyci szaleją, ostrzega policja") ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty (Saturday), January 30, 2010 (artykuł ten opisuje jak bandyci z Haiti wykorzystują po-trzęsieniową bezbronność i bezradność miejscowej ludności aby tym efektywniej ją rabować i gwałcić), a także artykuł "Chaos as crowds storm food aid centres" (tj. "Chaos gdy dzicz zaatakowała ośrodki rozdające żywność") ze strony A25 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie z soboty (Saturday), January 30, 2010 (ten zaś artykuł opisuje jak w stolicy Haiti, czyli mieście zwanym Port-Au-Prince, tłum bandytów napadł, obrabował i zdewastował trzy ośrodki rozdające ludności pomoc żywnościową). Wszyscy na świecie doskonale też już zresztą wiedzą, że dokładnie tak jak zawsze ma się to z każdym "intelektem agonalnym", NIE ma takiej darmowej pomocy ani takich rozdawanych pieniędzy jakie byłyby w stanie wyciągnąć Haiti z jej moralnej "czarnej dziury" do której zepchnęły ją lata praktykowania filozofii pasożytnictwa - co bardzo klarownie wyraził i uzasadnił przykładami artykuł "A country where aid billions achieve nothing" (tj. "Kraj w którym nawet biliony dolarów pomocy nie są w stanie nic osiągnąć", ze strony B5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), March 8, 2010. Nie trzeba więc być nawet biegłym w swej znajomości oznak pasożytnictwa, aby mieć absolutną pewność, że ludność Haiti już dawno temu osiągnęła poziom owego "intelektu agonalnego", czyli najbardziej zaawansowanego stadium w swym praktykowaniu tej niemoralnej i złowieszczej filozofii.
       Wszystkie fakty wskazują na to, że opisywane tutaj trzęsienie ziemi z Haiti było spowodowane właśnie owym powszechnym praktykowaniem przez Haitian tej niemoralnej filozofii zwanej pasożytnictwem. W zaawansowanym stadium owa filozofia powoduje bowiem rodzaj "eksplozyjnego upustu energii moralnej" - tak jak to wyjaśnia punkt #B3 tej strony. Istnieją też dosyć liczne przesłanki pisane które zdają się potwierdzać ten fakt. Przykładowo artykuł "Pact with the devil brings ruins" (tj. "Pakt z diabłem sciągnął ruinę") ze strony B3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z piątku (Friday), January 15, 2010) opisuje jak w 1791 roku niewolnicy z owej Haiti zawarli "pakt z diabłem" który respektują tam do dzisiaj. Z powodu owego paktu, mieszkańcy Haiti do dzisiaj praktykują wiarę która jest rodzajem mieszaniny chrześcijaństwa oraz tzw. "voodoo" (pisanego też "vodou") - tj. odmiany "czarnej magii" zadedykowanej kultowi diabła. Tematowi owej dziwnej religii mieszkańców Haiti poświęcony był też artykuł "Chaos in the city of the dead" ze strony A23 i A25 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), January 16, 2010), oraz "Christians monopolising aid says voodoo 'supreme master' " ze strony B3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z wtorku (Tuesday), February 2, 2010). To praktykowanie pasożytniczej religii, jest dodatkowo uzupełniane w Haiti praktykowaniem filozofii pasożytnictwa w codziennym życiu tej wyspy, a więc w działaniach jej rządu, polityków, mieszkańców, businessmenów, gangów, itp. W rezultacie tego, na owej wyspie panuje okropna bieda, bezrobocie, nierząd, chaos, bandyctwo, korupcja, itp. - np. patrz artykuł "Earthquake was the only misery Haitians had not endured" (tj. "Trzęsienie ziemi było dotąd jedynym nieszczęściem jakiego Haitianie uprzednio jeszcze nie doświadczyli") ze strony B7 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z piątku (Friday), January 15, 2010). Artykuł ten pisze, że średni zarobek mieszkańców owej wyspy wynosił tylko około NZ$2.70 na dzień. Mnie jednak w owym artykule szczególnie uderzyła fotografia załączona dla jego zilustrowania. Pokazywała ona bowiem m.in. nietknięty przez trzęsienie ziemi, duży i kruchy marmurowy krzyż jaki był otoczony morzem ruin z kompletnie porozwalanych, silnych (bo betonowych) budynków. Ów nietknięty przez trzęsienie ziemi duży, kruchy, marmurowy krzyż, wypełniał bowiem kolejną regularność jaką wykazują obszary dotknięte klęskami z rąk Boga, na których to obszarach domy mieszkalne i biura są niszczone, jednak obiekty religijne (np. kościoły, krzyże, świątynie, meczety, itp.) pozostają tam nietknięte. W Haiti wprawdzie zrujnowana została centralna katedra chrześcijańska, jednak jest to zrozumiałe - wziąwszy pod uwagę że praktykowano w niej ową mieszaninę chrześcijaństwa i voodoo. Jednak ów kruchy marmurowy krzyż - będący czystym symbolem moralnego chrześcijaństwa, cudownie przetrwał tam nietknięty przez to mordercze trzęsienie ziemi.
       Materiał dowodowy dokumentuje, że Bóg ma taki zwyczaj iż jeśli jedna "klęska żywiołowa" nie zdoła skierować danej społeczności na drogę odnowy moralnej i totaliztycznych zasad postępowania, wówczas serwowana jest jej następna klęska żywiołowa - i tak aż do skutku. Trzęsienie ziemi z Haiti najwyraźniej NIE osiągnęło zamierzonego celu. Zamiast stać się narodem moralniejszym i bardziej totaliztycznym, mieszkańcy Haiti stają się coraz bardziej dzicy, barbarzyńscy i pasożytniczy. Ilustruje to np. artykuł "Women at risk as rapists prowl tent cities" (tj. "Kobiety są zagrożone jak gwałciciele plądrują miasteczka namiotów") ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z czwartku (Thursday), March 18, 2010. Nie powinno więc nas zdziwić, jeśli za jakiś czas dowiemy się o następnej morderczej katastrofie jaka uderzy ten pasożytniczy naród.


#C4. Trzęsienie ziemi z Chile z soboty 27 lutego 2010 roku:

       O godzinie 3:34 nad ranem w sobotę dnia 27 lutego 2010 roku (tj. o godzinie 7:34 wieczorem - czasu nowozelandzkiego) miało miejsce podwodne trzęsienie ziemi w Chile o sile 8.8 stopni na skali Rychtera. Epicentrum tego trzęsienia ziemi umiejscowione było 34 km pod dnem morza koło chilijskiej miejscowości Talca. Stąd spowodowało ono NIE tylko wstrząsowe zniszczenia budynków na lądzie, ale także potężną falę tsunami która np. tylko w nadbrzeżnym mieście Vichato (BioBio region) zmiotła do morza setki domów. W jego wyniku w samych Chile trzęsienie to odebrało życie ponad 800 ludzkim ofiarom. Fale zaś spowodowanego przez nie morskiego tsunami zawędrowały aż tak daleko jak Nowa Zelandia i Japonia - gdzie na szczęście NIE wyrządziły one większych szkód. W sposób wysoce wymowny, największe zniszczenia bydynków, a także najwięcej ofiar ludzkich, to trzęsienie ziemi spowodowało w chilijskiej miejscowości o religijnej nazwie "Concepcion" (co znaczy "Niepokalane Poczęcie"). Najwyraźniej Bóg w ten sposób stara się dać nam do zrozumienia że "szlachectwo zobowiązuje". Znaczy, jeśli ktoś żyje w miejscowości o religijnej nazwie, powinien zachowywać się w niej jak przystało na miejscowość o takiej nazwie. (To powinno zacząć martwić mieszkańców nowozelandzkiego miasta o nazwie Christchurch, tj. "Kościół Chrystusa" - które to miasto ostatnio coraz częściej trafia do wiadomości z zupełnie niewłaściwych powodów.)
       Owo chilijskie trzęsienie ziemi ponownie obrazowo potwierdza, że Bóg "karze katastrofami" wyłącznie te społeczności które ześlizgnęły się już w szpony "stanu agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa. Na przekór bowiem że w społeczeństwie Chile praktykowana jest pokazowa "pobożność", jeśli ją się przeanalizuje wówczas wyraźnie widać że ma ona charakter "dewotkarski". Mianowicie, ludzie wprawdzie często tam się modlą, jednak w codziennym życiu wielu z nich wcale NIE praktykuje tego co religia i biblia im czynić nakazuje. Ich codzienne życie jest więc zapełnione zakłamaniem, oszustwami, wyzyskiem, oraz niemoralnością. Ilustratywnym tego potwierdzeniem były zresztą rabunki i przestępstwa popełnione przez dotkniętą trzęsieniem ziemi ludność w krótki czas po tamtejszej katastrofie - np. patrz artykuł "Rampaging looters speed slide into chaos" (tj. "Szalejący rabusie przyspieszają ześlizgiwanie się w chaos") ze strony A13 gazety The New Zealand Herald (wydanie ze środy (Wednesday), March 3, 2010), czy artykuł "Army moves in to quell chaos" (tj. "Armia wysłana aby zdusić chaos") ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie z czwartku (Thursday), March 4, 2010).
       Wybory obszaru i sposobu zniszczenia owym chilijskim trzęsieniem ziemi zdają się celowo być tak zaprojektowane, jakby zesłaniem owej "kary" Bóg ponownie chciał nam wyraźnie przypomnieć, że NIE aprobuje kierunku w jakim obecnie zdążają chrześcijanie w Chile i w niektórych innych krajach. Przykładowo, w owym chilijskim trzęsieniu ziemi zawalona została m.in. wieża dzwonowa w historycznym kościele "Nuestra Senora de la Providencia" z Concepcion - np. patrz artykuł "Terror in the night" (tj. "Nocna trwoga") ze strony A13 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald (wydanie z poniedziałku (Monday), March 1, 2010). Tymczasem z najróżniejszych innych katastrof wynika już jednoznacznie, że Bóg niszczy i zawala obiekty religijne tylko w przypadku jeśli chce wyrazić swoje niezadowolenie z wypaczeń jakimi zaczyna obrastać praktykowanie religii na danym obszarze. Wszakże przykładowo to właśnie z tego powodu Bóg najwyraźniej zawalił katedrę w Haiti (patrz poprzedni punkt #C3) - gdzie chrześcijanie trwają przy zawartym kiedyś "pakcie z diabłem".
       Jak najwyraźniej Bóg ponownie stara się nam to przypomnieć, prowadzenie "moralnego życia" i praktykowanie chrześcijaństwa wcale NIE polega tylko na dewotkarskim chodzeniu do kościoła, głośnym i widowiskowym modleniu się, czy czytaniu Biblii - kiedy jednocześnie w codziennym życiu praktykuje się dokładną odwrotność tego co Biblia nam nakazuje, tj. niemoralność, zboczenia, krzywdy, wyzysk, itp. Aby "żyć moralnie" przede wszystkim trzeba więc wypełniać na codzień (tj. praktykować) to co Biblia nam nakazuje. Ilustratywnym przypomnieniem tego faktu było dla nas właśnie powyżej opisane chilijskie trzęsienie ziemi. Jest nim także cały szereg innych "kar boskich" w formie nieszczęść, katastrof i klęsk żywiołowych - jakie ostatnio coraz częściej widzimy wokoło siebie.
       Tsunami i trzęsienie ziemi z Chile jest także dyskutowane w punkcie #F3 na pokrewnej stronie o nazwie day26_pl.htm.


Część #D: Dlaczego ludzkość NIE nauczyła się jeszcze przewidywać ani zdalnie wykrywać nadejścia trzęsienia ziemi:

      

#D1. Trzęsienia ziemi wykryte z wyprzedzeniem czasowym są mniej niebezpieczne:

       Aktywność sejsmiczna naszej planety ostatnio silnie wzrasta. Każdego roku umiera lub traci swoje najbardziej cenne mienie tysiące ludzi, tylko ponieważ trzęsienie ziemi przyłapuje ich w jakimś niebezpiecznym miejscu lub podczas bezbronnego snu. Nasza dzisiejsza nauka ortodoksyjna jest bezsilna w stosunku do trzęsień ziemi, ponieważ nie zna ona zasady na jakiej trzęsienia te mogłyby być wykryte zanim nas uderzą. Powodem jest, że nasze obecne instrumenty do wykrywania trzęsień ziemi, tzw. "sejsmografy", działają na zasadzie inercji. Dlatego, aby wskazać zaistnienie danego trzęsienia ziemi, faktycznie to muszą one zostać przez nie "potrząśnięte". Jedynie kiedy są one potrząśnięte przez to trzęsienie, ich inercyjny czujnik przemieszcza się w stosunku do chasse, w ten sposób wskazując że trzesienie ziemi faktycznie miało miejsce. Jednak dla ludzi jest wówczas już zbyt późno na ucieczkę. Aby więc ratować życie, wykrywacze trzęsień ziemi muszą być zdolne do podnoszenia alarmu na długo przed czasem zanim dane trzęsienie uderzy. Tylko wówczas ludzie będą w stanie uciec z zagrożonego obszaru, oraz uratować swoje najbardziej cenne mienie. Niniejsza strona internetowa opisuje właśnie takie urządzenie do wykrywania trzęsień ziemi, jakie ostrzega o nadchodzącym nieszczęściu na długo przed czasem.

Fot. #D1.

Fot. #D1: Zdalny wykrywacz nadchodzących trzesien ziemi. To niezwykłe urządzenie jest w stanie podnieść alarm zanim trzęsienie ziemi nas dopadnie, tj. wystarczająco wcześnie aby nam umożliwić efektywną ucieczkę z zagrożonej strefy. Opisy z niniejszej strony wyjaśnią zasadę działania i budowę tego instrumentu. Obecnie jest on znany pod mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph", chociaż wcale NIE pracuje on na inercyjnej zasadzie działania dzisiejszych sejsmografów. W mojej osobistej opinii, jego prawdziwe działanie ciągle najlepiej jest opisane przez jego oryginalną nazwę starożytnych Chińczyków brzmiącą houfeng didongy yi - co znaczy "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". Niestety, tak jak wszystkie inne nowoczesne repliki tego instrumentu, powyższa replika nie działa. Powodem jest, że zbudowano ją dla realizowania błędnej zasady działania (tj. inercji zamiast analogowego przetwarzania fal telepatycznych).
       Replika pokazana powyżej jest wystawiona w Nowej Zelandii w muzeum zwanym Te Papa z Wellington. Jest to właśnie ta replika którą ja studiowałem aby wypracować jej prawdziwą zasadę działania. Opisy zaprezentowane na niniejszej stronie powstały z powodu dziwnego zdarzenia losowego, mianowicie że powyższe urządzenie niespodziewanie pojawiło się jedynie kilka kilometrów od mojego mieszkania, podczas gdy ja uganiałem się za nim po całym świecie i byłem nawet gotowy poleciec do Chin aby je zobaczyć.
       Ponieważ tornada i huragany wyzwalają podobne zjawiska jak trzęsienia ziemi, powyższe urządzenie jest również w stanie zdalnie wykrywać tornada i huragany. Po więcej informacji na temat użycia tego urządzenia dla zdalnego wykrywania huraganów i tornad, patrz odrębna strona internetowa o nazwie huragany.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.


#D2. Staroświeckie myślenie dzisiejszych naukowców:

       Gotujące się trzęsienie ziemi wysyła w świat informację na swój temat w postaci tzw. "fal telepatycznych" omawianych szerzej na totaliztycznej stronie telepathy_pl.htm. Dzisiejsi naukowcy nie chcą jednak przyjąć do wiadomości, że takie fale telepatyczne wogóle istnieją. Bez zaś ich uznania i przebadania, precyzyjne przewidywanie nadejścia trzęsienia ziemi nie będzie możliwe.


Część #E: Sejsmograf Zhang Henga który umożliwia przewidzenie i zdalne wykrycie właśnie nadchodzącego trzęsienia Ziemi:

      

#E1. Starożytna idea "chi" (tj. "fal telepatycznych") dostarcza zasady działania dla wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi:

       Starożytni Chińczycy zgromadzili wyjątkową wiedzę na temat zjawiska jakie oni nazywają "chi". (Zjawisko to znane jest także w innych kulturach. Dla przykładu Japończycy nazywają je "reiki", Indyjczycy zwą je "vril", Europejczycy nazywają je "promieniowaniem piramid", zaś Australijczycy i Nowozelandczycy zwą je "vibes".) Ich wiedza o owym "chi" była na tak wysokim poziomie, że nawet dzisiaj ludzie bez przerwy z niej korzystają. Aby było śmieszniej, dzisiejsza ortodoksyjna nauka ciągle ani nie ustaliła, ani nie garnie się aby ustalić, czym owo "chi" właściwie jest. Dlatego w chwili obecnej cała nasza wiedza na temat "chi" pochodzi ze starożytnych Chińskich manuskryptów. Na szczęście ja dokonałem swoich prywatnych badań nad "chi". Niektóre z wniosków do jakich doszedłem zaprezentowane są w podrozdziałach H2 i H7.1 monografii [1/4], której egzemplarze można sobie załadować za darmo poprzez "Menu 1" lub "Menu 4" niniejszej strony internetowej (w celu takiego załadowania wystarczy kliknąć w owych menu na "Tekst [1/4]"). Zgodnie z moimi ustaleniami, nazwa "chi" używana była przez starożytnych Chińczyków dla opisania całego zbioru najróżniejszych zjawisk jakie następują w tzw. przeciw-świecie. Obejmują one, między innymi, zjawiska jakie w monografii [1/4] są opisane takimi nazwami jak: fale telepatyczne (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/4]), energia moralna (patrz podrozdział I4.3 z tomu 5 monografii [1/4]), energia życiowa (patrz podrozdział I5.6 z tomu 5 monografii [1/4]), oraz myśląca substancja nazywana przeciw-materią (patrz podrozdział I2 z tomu 5 monografii [1/4]). Z owych odmiennych składników "chi", najbardziej interesujące z punktu widzenia trzęsień ziemi są "fale telepatyczne". Powodem jest, że fale telepatyczne faktycznie są odpowiednikami dla dźwięków, tyle że rozchodzą się one w przeciw-świecie. Jako takie, są one wytwarzane w sposób ciągły przez każdy obiekt i przez każdy proces. Jednak ich ton, a stąd także i wiadomość jaką w sobie przenoszą, zależy od procesu jakiemu dany obiekt został poddany. Dlatego, kiedy trzęsienie ziemi się zaczyna, owe telepatyczne "dźwięki" rozprzestrzeniają bardzo unikalny "hałas" jaki faktycznie powiadamia każdego kto się w niego wsłuchuje, że trzęsienie ziemi właśnie się gotuje i że już wkrótce uderzy. Jednak jak dotychczas tylko zwierzęta i bardzo szczególni ludzie zwani "psychikami" byli w stanie przechwycić owe telepatyczne informacje na temat nadciągającego trzęsienia ziemi. Czas więc abyśmy zbudowali urządzenie techniczne które byłoby w stanie to też uczynić. Fot. #E1. Oto przykłady które illustrują unikalny kształt "parabolicznej anteny komorowej" przyjmowany przez instrument obecnie znany pod mylącą nazwą "Zhang Heng Seismograph" (choć instrument ten wcale nie stosuje zasady działania dzisiejszych sejsmografów inercyjnych):

Fot. #E1a

Fot. #E1a. Oto prawdopodobnie najdokładniejsza replika odzwierciedlająca kształt zewnętrzny "Zhang Heng seismograph". Daje ona dosyć dobry pogląd jak ten instrument faktycznie wyglądał. Dla przykładu, pokazuje ona że oryginalnie jedynie głowy smoków były zamocowane do "komory antenowej", nie zaś całe smoki jakie są widoczne na innych replikach. (Faktycznie to całe smoki przytwierdzone do "komory antenowej" moim zdaniem mogą nawet wypaczyć poprawny odbiór telepatycznego sygnału alarmowego, czyli "chi".) Jedyna nieścisłość w powyższej replice to najbardziej górna część - oryginalnie była ona fragmentem czaszy kulistej i nie posiadała kołnierza widocznego na powyższej replice. W 2003 roku powyższa replika była pokazywana na następujących stronach internetowych: inventors.about.com or www.sra-4kids.com. Zachęcam do oglądnięcie przynajmniej jednej z nich, lub obu.

Fot. #E1b.

Fot. #E1b: Stary rysunek "houfeng didongy yi". Pokazany on jest w artykule pióra Sara Rhodes, "Chinese Contribution" (tj. "Wkład Chinczyków"), w 2003 roku dostępnym na stronie internetowej home.earthlink.net (proponuje rzucić okiem na ów ciekawy artykuł). Odnotuj z kształtu jego "komory antenowej" jak doskonale kształt ten jest dostosowany do skupiania sygnałow telepatycznych odbijających się od ścianek na wlotach wody do pysków smoków.

Fot. #E1c.

Fot. #E1c: Jeszcze jedna stara replika "houfeng didongy yi". Również bardzo dobrze odzwierciedla ona paraboliczny kształt "komory antenowej" tego urządzenia. W 2003 roku pokazana ona była na stronie internetowej szkoły "Albertson College" z Idaho, USA. Każdy może odwiedzić ową interesujacą stronę szkolną pod adresem: www.albertson.edu (proponuje rzucić na nią okiem).

Fot. #E1d.

Fot. #E1d: Sensacyjna starożytna replika "Zhang Heng seismograph". Wzór na niej zdaje się sugerować, że może ona pochodzić z okresu Western Zhou (1100 BC do 770 BC). To z kolei mogłoby oznaczać, że "Zhang Heng seismograph" mógłby być nawet ponad 1000 lat starszy niż obecnie w to się wierzy. Niestety, sporo szczegółów tego "artyfaktu" zdaje się jednocześnie wskazywać, że jest on jedynie zręczną fabrykacją spreparowaną już w dzisiejszych czasach. Więcej danych o tej kontrowersyjnej replice "Zhang Heng seismograph" może dostarczyć Mr Keewee Tan, z którym daje się skontaktować pod adresem emailowym keeweetan@pacific.net.sg. Z kolei dalsze dane o samej tej replice zaprezentowane są na odrębnej stronie internetowej artefact dostepnej z tej strony poprzez jej "Menu 1" i "Menu 2" (zachęcam do rzucenia na nią okiem).


#E2. Czym są fale telepatyczne (starożytne "chi"):

       Zachowania i cechy fal telepatycznych były opisywane przez dziedzinę wiedzy starożytnych Chińczyków zwykle nazywaną "feng shui" (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/4]), lub "hou feng". Właściwie to "feng shui" lub "hou feng" to po prostu zbiór wiedzy jaka podsumowuje naturalne prawa które rządzą odbijaniem, koncentrowaniem, osłanianiem, oraz wpływem medycznym fal telepatycznych. Najbardziej interesującym atrybutem "fal telepatycznych" jest, że niezwykle potężne spiętrzenie tych fal jest emitowane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym kiedy owo trzęsienie ziemi ma nastąpić. Dlatego to spiętrzenie fal telepatycznych może zostać użyte w zasadzie wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi. Jest ono w stanie dostarczyć wyprzedzające ostrzeżenia o nadchodzących trzęsieniach ziemi na długo zanim owe trzęsienia nas uderzą. Ta zasada jest też faktycznie użyta w przeciw-trzęsieniowym urządzeniu alarmowym jakie opisuję na niniejszej stronie internetowej.
       Ponieważ nauka ortodoksyjna nie wyjaśnia czym właściwie są owe fale telepatyczne (lub "houfeng"), najlepiej jeśli tutaj krótko podsumuję najważniejsze informacje na ich temat. (Dla pełnego zrozumienia czym one są najlepiej przeczytać rozdział H z tomu 4 monografii [1/4] opisujący tzw. "Koncept Dipolarnej Grawitacji", zaś szczególnie jego podrozdział H7.1 który dla jego lepszego zrozumienia poprzedzony będzie wcześniejszym przeczytaniem wstępu aż do podrozdziału H3 włącznie.) Dla potrzeb opisywanego tutaj urządzenia wystarczy mi uwierzyć na słowo, że fale telepatyczne daje się objśnić jako rodzaj przeciw-materialnych fal podobnych do dźwięku z naszego świata, które: (1) rozprzestrzeniają się nieskończenie szybko, (2) przenikają przez każdy obiekt tak jakby był dla nich całkowicie przeźroczysty, dlatego są w stanie z łatwością przeniknąć nawet przez takie ogromnie obiekty jak ziemia czy słońce, (3) są częściowo odbijane od każdej powierzchni, (4) są nieustannie emitowane przez każde zjawisko i każdy obiekt, przenosząc w sobie kompletną informację o tym zjawisku lub obiekcie, oraz (5) mogą być przechwytywane i rozszyfrowywane przez rośliny, zwierzęta, ludzi, a także przez urządzenia techniczne.

Fot. #E2

Fot. #E2. Spektakularna replika z Taiwanu opisywanego tutaj instrumentu niesłusznie nazywanego "Zhang Heng seismograph". (Zreprodukowana i hyperlinkowana za pozwoleniem Centrum Komputerowego Ministerstwa Edukacji, datowanego 3 listopada 2003 roku, autoryzowana przez Yenchen Lin, Inżyniera Centrum, yenjen@mail.moe.gov.tw.) Znajduje się ona na wystawie w słynnym "National Museum of Natural Science" (tj. "Narodowym Muzeum Naturalnych Nauk"), z Tai Chung na Taiwanie. Powyzsza fotografia znajduje się na wystawie w słynnym "National Museum of Natural Science", in Tai Chung (Taiwan). W 2003 roku była ona dostępna do oglądania na stronie internetowej która pokazuje najróżniejsze eksponaty z owego muzem. Owa strona posiada adres: content.edu.tw. Proponuję rzucić na nią okiem, bowiem pokazuje ona szczegóły paszczy smoka trzymającego "perłę". Pokazuje ona też rysunek techniczny "inercyjnego" mechanizmu, jaki zgodnie z opiniami niektórych naukowców ortodoksyjnych powodował wypadanie owych "pereł". (Odnotuj że niniejsza strona polemizuje z owymi opiniami i wyjaśnia że urządzenie to wcale NIE działało na zasadzie inercji.)


#E3. "Houfeng didongy yi" działający na "chi":

       W starożytnych Chinach został zbudowany i sprawdzony w działaniu sejsmograf jaki wykorzystywał "chi" dla wykrywania trzęsień ziemi na długi czas zanim one uerzyły. Zasada działania tego sejsmografu była tak zaprojektowana, że reagował on na owo spiętrzenie potężnych fal telepatycznych jakie jest wytwarzane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym zanim owo trzęsienie ziemi uderzy. To cudowne urządzenie alarmowe do wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i do podnoszenia wczesnych alarmów ostrzegawczych pokazane jest na rysunku N6. Zbudowane ono zostało w 132 roku AD przez genialnego astronoma i matematyka Chińskiego o nazwisku Zhang Heng. Dlatego obecnie znane jest ono pod niemal nic nie mówiącą angielskojęzyczną nazwą Zhang Heng seismograph. Jednak jego oryginalna Chińska nazwa była bardziej wymowna. Brzmiała ona "houfeng didongy yi" co zwykle jest tłumaczone jako "instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". Odnotuj jednak, że segment "hou feng" owej nazwy specificznie referuje do fal telepatycznych. Segment ten precyzyjnie wskazuje, że owo urządzenie m.in. wykrywało ruchy chińskiego "chi". Pechowo jednak, w dzisiejszych czasach chińska nazwa "hou feng" jest błędnie tłumaczona jako "wiatry", podczas gdy powininna być tłumaczona jako "chi", a nawet jeszcze lepiej jako "fale telepatyczne". Stąd owa starożytna nazwa chińska dla tego urządzenia bezpośrednio podkreśla, że działało ono na zasadzie fal telepatycznych (tj. "houfeng"), a nie na zasadzie inercji. Opisy owego cudownego urządzenia mogą być znalezione w internecie jeśli słowa kluczowe "Zhang Heng seismograph" wpisze się w dowolnej angielskojęzycznej wyszukiwarce. Połowy wielkości replikę tego urządzenia wykonaną z miedzi, zarząd miasta Beljing (Pekinu) w Chinach podarował ciągle trapionej trzęsieniami ziemi Nowej Zelandii. Replika ta ma wysokość około 1.5 metra, zaś średnica jej beczko-kształtnego zbiornika w najszerszym miejscu wynosi niemal 1 metr. Waży ona 600 kg. W 2003 roku ta replika umieszczona była na wystawie do publicznego oglądania w muzeum nazywanym "Te Papa" (Nasze Miejsce), jakie znajduje się Wellington czyli w stolicy Nowej Zelandii - i zaledwie kilka kilometrów od mieszkania jakie wynajmowałem w 2003 roku. To właśnie ta replika została przeze mnie sfotografowana i pokazana na zdjęciu "Fot. #D1".

Fot. #E3

Fot. #E3. W Hong Kong'u istnieje fabryka nazywanjąca się "Sinopro International Ltd.", która zajmuje się produkcją replik tego instrumentu dla zainteresowanych klientów. Powyższa fotografia pokazuje dwie repliki "Zhang Heng seismograph", które były wyprodukowane właśnie przez ową fabrykę i zaisntalowane w Sheraton Hotel z Chengdu, Chiny. Zdjęcia owych replik, a także innych - też wyprodukowanych przez "Sinpro", w 2003 roku można było oglądać na stronie internetowej tej fabryki, która znajdowała się pod adresem www.sinopro.com. Powyższa fotografia zreprodukowana została za uprzejmym pozwoleniem Pana Wayne Thompson, Sinopro (wrtomson@sinopro.com).


#E4. Historia życia Zhang Heng'a jest dosyć niezwykła:

       Zhang Heng (czasami też pisany "Chang Heng") żył w latach od 72 AD do 139 AD, podczas rządów Wschodniej Dynastii Hanów. Większość swego życia spędził w mieście Luoyang (dzisiejsze miasto Nanyang), jakie było stolicą chińskiej prowincji Henan. W końcowym etapie życia był on nawet ministrem zarządzającym historycznymi zapisami dla swego władcy, chociaż jest nam wiadomym że odmówił przyjęcia wielu ważnych urzędów jakie były mu oferowane. W naszym dzisiejszym zrozumieniu był on niezwykłą osobą. Chociaż jego oficjalnym zajęciem była matematyka i astronomia, jego faktyczne zainteresowania leżały w moralności, filozofii, oraz w niewyjaśnionych zjawiskach. (Znaczy że był on jakby starożytną wersją mnie samego.) Dokonał on zapisów, jakie ujawniają że w dzisiejszym nazewnictwie mógłby być nazywany "świadomym uprowadzanym do UFO". Dla przykładu, opisywał on własną podróż przez kosmos, odmienne planety, oraz kosmiczne widoki, w ten sposób sugerując, że faktycznie to osobiście je widział i pamiętał. (Np. pisał "Niebo jest jak parasol, ziemia jest jak odwrócone naczynie", oraz "oglądnąłem się za siebie i widziałem obracające się słońce i księżyc".) W 132 roku AD zbudował on instrument opisywany na niniejszej stronie internetowej. Owo urządzenie było jednym z cudów technicznych naszej planety. Nawet dzisiaj wyprzedza ono stan naszej ortodoksyjnej nauki i techniki o co najmniej 100 lat. Jednak żadna dokumentacja techniczna owego cudownego urządzenia nie przetrwała do dzisiejszych czasów. Osobiście wierzę, że taka dokumentacja konstukcyjna istniała, jednak później została celowo zniszczona. Na szczęście dla nas, ów ktoś kto zniszczył ową dokumentację, przeoczył jeden bardzo krótki paragraf laickich opisów wyjaśniających jak owo urządzenie wyglądało i jakie były wyniki jego działania. Owe opisy zachowały się w biografii Zhang Heng'a z "Hou Han shu" - znaczy z "Historii Późniejszej Dynastii Hanów". Sejsmograf Zhang Heng'a był tak czuły, że wykrył on trzęsienie ziemi jakie w dniu 1 marca 138 roku AD zniszczyło miasto Longxi z zachodniej prowincji Gansu. Owo miasto było oddalone o około 500 kilometrów od tego urządzenia. Fizyczne wstrząsy z tego trzęsienia ziemi były zupełnie niewyczuwalne dla ludzi żyjących w Luoyang - to było powodem dla jakiego początkowo, kiedy sejsmograf głośno zaalarmował wszystkich o owym odległym trzęsieniu ziemi, Zhang Heng został okrzyknięty kłamcą, podczas gdy jego urządzenie - oszustwem. Na szczęście dwa dni później do Luoyang przybyli gońcy na koniach z wiadomością o trzęsieniu, jaka potwierdziła precyzję i wysoką czułość działania tego urządzenia.
       Po tym jak Zhang Heng umarł w 139 roku AD, nie istniał nikt kto byłby w stanie naprawiać i podstrajać owo urządzenie. Dlatego wkrótce zaprzestało ono działania. W rezultacie zostało ono przeniesione na cmentarz w Luoyang, w chińskiej Prowincji Henan, gdzie Zhang Heng był pochowany. Pozostawało ono w grobowcu Zhang Henga aż do czasu kiedy zostało zniszczone kilkaset lat później przez Mongołów. Po raz pierwszy zostało ono zrekonstruowane w 1875 roku przez japońskiego naukowca. W 1951 roku Chiński badacz, Wang Zhenduo, zrekonstruował je ponownie zgodnie z modelem inercyjnym jaki w jego opinii urządzenie to wykorzystywało w działaniu. Jego replika została potem wystawiona na widok publiczny w "Beijing Observatory - Tien Ven Tai", w Pekinie, Chiny. Dalsze repliki też zostały sporządzone. Połowy wielkości replika owego urządzenia podarowana muzeum Te Papa w Nowej Zelandii jest podobno pierwszym przypadkiem repliki wykonanej przez Chińczyków jaka została udostępniona poza granicami Chin.
Fot. #E4.

Fot. #E4: Zhang Heng - genialny matematyk i astronom z Chin. Powyższa podobizna pochodzi z artykułu pióra Shi Ke, zatytułowanego "The Universe Unlimited in Both Space and Time" (tj. "wszechświat nieograniczony zarówno w przestrzeni jak i w czasie"), jaki w 2003 roku udostępniany był na stronie internetowej www.pureinsight.org (proponuje rzucić okiem na ów ogromnie interesujący artykuł, jeśli ciągle dostępny jest w internecie).


Część #F: Moje badania "Sejsmografu Zhang Henga":

      

#F1. Ja sam badam prywatnie "houfeng didongy yi" od 1993 roku:

       O istnieniu i działaniu tego cudownego urządzenia dowiedziałem się już w 1993 roku od zaprzyjaźnionych Chińczyków zamieszkujących Malezję. Nastąpiło to wkrótce po podjęciu przeze mnie profesury na Uniwersytecie Malaya w Kuala Lumpur. Od owego też czasu sporadycznie udawało mi się zbierać różne skąpe informacje na jego temat. To z kolei umożliwiało mi studiowanie jego zasady działania. Jednak sfotografować i opisać to urządzenie zdołałem dopiero w 2003 roku, kiedy zupełnie przypadkowo odkryłem je w Wellington. Aby móc zobaczyć w działaniu, przebadać i sfotografować to unikalne urządzenie, kiedyś zamierzałem nawet wybrać się prywatnie do Chin. Jednak powstrzymywał mnie przed ową podróżą brak dokładnych danych co do adresu miejsca w jakim oryginał tego urządzenia się znajduje. Obecnie wiem już, że powodem dla którego było tak trudno ustalić ten adres, jest że oryginał tego urządzenia po prostu został zniszczony bardzo dawno temu. Opóźniałem więc tamten wyjazd do Chin, ponieważ nie posiadam wystarczających funduszy aby urządzenie to odszukiwać dopiero po przybyciu do Chin. Jak jednak widać, "ponieważ Mohamed nie mógł przybyć do góry, góra sama przybyła do Mohameda". (Czy też powinienem powiedzieć: "skoro Pająk nie mógł przybyć do sejsmografu, sejsmograf musiał przybyć do Pająka".) W marcu 2003 roku całkiem niespodziewanie dla siebie i zupełnie przez przypadek stąpnąłem na to urządzenie w muzeum Te Papa w Wellington, czyli w mieście w jakim wówczas zamieszkiwałem. Oczywiście natychmiast je sfotografowałem i poddałem szczegółowym analizom funkcjonalnym. Do końca października 2003 roku miałem już działanie tego urządzenia całkowicie rozpracowane i opisane w treści niniejszej strony internetowej. Wysoce przydatna do tego rozpracowania okazała się przy tym moja poprzednia wiedza jaką zgromadziłem na temat jego działania. Wszakże na wystawie w Wellington jedynie wysoce mylące wyjaśnienia dla działania tego urządzenia zostały zaprezentowane. Bazowały one wyłacznie na wykorzystaniu sił inercji. Przykładowo, aby lepiej podeprzeć owo inercyjne wyjaśnienie, tak kluczową informację wygodnie "zapomniano" przytoczyć, jak że urządzenie to faktycznie jest fontanną. Tymczasem absolutnie koniecznym warunkiem faktycznej jego zasady działania objaśnionej poniżej, jest przepływ modulowanej telepatycznie wody przez paszcze ośmiu smoków. To zaś oznacza, że owo urządzenie nie byłoby w stanie zadziałać bez wody, czyli że przemilczenie udziału wody całkowicie wypacza nasze zrozumienie jego zasady działania.


Fot. #F1

Fot. #F1. To jestem ja, Dr Jan Pająk. Rozpracowanie prawdziwej zasady działania "houfeng didongy yi" jest jednym z moich osiągnieć naukowych. Swoje badania nad owym niezwykłym urządzeniem rozpocząłem w 1993 roku. Jego faktyczną zasadę działania rozpracowałem w 2003 roku. Począwszy zaś od 2003 roku aż do dzisiaj bezskutecznie poszukuję miejsca pracy i badań gdzie mógłbym urzeczywistnić działający prototyp tego cudowanego instrumentu zdolnego uratować życie tysięcy ludzi.


#F2. Kształ i współdziałanie podzespołów w omawianym instrumencie:

       Opisywane tutaj urządzenie do alarmowania o nadchodzących trzęsieniach ziemi ma postać ozdobnej fontanny. W fontannie tej wypływająca woda najpierw gromadzona jest i ustalana w osiowo-symetrycznej "komorze antenowej" odlanej z najprzedniejszego brązu i ukształtowanej jak beczka lub jak duża butla (lub garnek czy "amfora") na wino z kopulastą przykrywką. Największa średnica tej komory wynosiła osiem starożytnych stóp chińskich, znaczy około 1.9 metra. Była ona wysoka na niemal 3 metry. Woda w owej komorze wyłapywana jest przez wloty do ośmiu "rur wylotowych". Wloty te otaczają pionową oś centralną tego urządzenia. Potem woda ta wypływa rurami do ośmiu stylizowanych "pysków smoczych" poumieszczanych na największym obwodzie owej beczkowatej "komry antenowej". Aby zminimalizować tarcie i zwiększyć niezawodność pracy tego urządzenia, wnętrze każdego smoczego pyska jest pozłacane. W paszczy każdego z tych ośmiu smoków umieszczona jest luźna metalowa "perła". Powtarzam tutaj nazwę "perła", ponieważ oryginalna chińska mitologia stwierdza, że smoki lubowały się w noszeniu pereł w swoich pyskach. Stąd metalowe kule jakie znajdują się w pyskach owych ośmiu smoków z omawianego tutaj urządzenia, przez Chińczyków nazywane są "perłami". Jednak faktycznie są to zwykłe kule wykonane z metalu niepodatnego na korozję - według moich informacji oryginalnie z pozłacanego brązu. Po omyciu owych "pereł", woda ta wypływa z pysków smoków i łagodnym łukiem wpada do otwartych pysków małych spiżowych "dzwonów w kształcie żab" umieszczonych pod każdym z ośmiu smoków. Żaby te są tak skonstruowane, że praktycznie działają one jak spiżowe dzwony. Jeśli więc na którąś z nich upadnie jedna z metalowych "pereł" umieszczonych powyżej w pyskach smoków, żaba ta wydaje głośny dźwięk uderzenia w dzwon. Dźwięk ten jest wystarczająco donośny i wyraźny, aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich ludzi dookoła i aby wywołać alarm. Zgodnie z historycznymi zapisami, dźwięk upadających pereł był wystarczająco donośny aby obudzić cały dwór władcy Chin, ostrzegając ich przed nadciągającym trzęsieniem ziemi. Ponieważ alarm zawsze był podnoszony z wyprzedzeniem czasowym, dawał on możliwość każdemu aby uciec z niebezpiecznego miejsca. W normalnym jednak przypadku, "perły" tkwią w pyskach smoków i nie podnoszą żadnego alarmu. Aby precyzyjnie wyregulować siłę jaka jest konieczna aby woda wyrwała daną "perłę" z pyska smoka, stopień zamknięcia i pochylenia tego pyska podlega dokładnej regulacji za pośrednictwem układu "dźwigni dostrajających" uruchamianych drążkiem sterowniczym umieszczonym w środku komory. Dlatego tylko dopiero kiedy zbliża się faktyczne trzęsienie ziemi, ta z "pereł" jaka znajduje się po stronie z której owo trzęsienie nadchodzi, wypada z pyska smoka i wpada do pyska żaby, dzwoniąc przy tym głośno na alarm. Po wznieceniu alarmu, strumień wody skierowany ku nadchodzącemu trzęsieniowi ziemi utrzymuje burzliwy wypływ i strzela na odległość dłuższą niż normalnie. Poprzez ogarnięcie odległości na jaką strumień ten strzela, a także intensywności jego burzliwości, niszczycielska moc nadchodzącego trzęsienia ziemi może być łatwo oceniona. Ponadto precyzyjne regulowanie stopnia otwarcia pysków poszczególnych smoków pozwala aby urządzenie to ustawić na wzniecanie alarmu tylko kiedy moc danego trzęsienia ziemi przekracza nastawioną wartość progową.
Fot. #F2.

Fot. #F2: Rysunek techniczny który pokazuje projekt inercyjnej repliki omawianego tutaj instrumentu. (Odnotuj jednak, że nigdy nie zdołano zbudować działającego prototypu który pracowałby na owej "inercyjnej zasadzie". Stąd powyższy projekt jest czysto hipotetyczny i nigdy nie udowodnił swojej zdolności do działania.) Wewnętrzne szczegóły zostały uwidocznione. W 2003 roku powyższy rysunek był pokazany i opisany na stronie internetowej international.tamu.edu. Strona ta jest faktycznie warta oglądnięcia. Dla przykładu pokazuje ona też widok cmentarza na jakim omawiany sejsmograf ułożony został do swego ostatniego spoczynku.


#F3. Zasada działania "houfeng didongy yi":

       Zasada działania omawianego tutaj urządzenia alarmowego opiera się na zdolności beczko-kształtnej komory rezonasowej fontanny do odbijania i ogniskowania fal telepatycznych. Każde bowiem trzęsienie ziemi wzbudza sobą spiętrzenie wysoko-amplitudowych fal telepatycznych. Fale te z nieskończoną prędkością rozchodzą się koncentrycznie po liniach prostych od epicentrum tego trzęsienia. Owe fale docierają też natychmiast do każdego miejsca na ziemi, do jakiego wolne zafalowania gruntu pochodzące z owego trzęsienia ziemi dotrą dopiero po jakimś czasie. Stąd fale te przybywają ze znacznym wyprzedzeniem czasowym do obszarów jakie zostaną potem zniszczone danym trzęsieniem ziemi. Między innymi, owe fale telepatyczne przenikają też i przez beczko-kształtną komorę rezonansową omawianej fontanny. Część z nich odbija się od wewnętrznej powierzchni owej beczki, podobnie jak fale dźwiękowe odbijają się od powierzchni wklęsłej muszli. Z uwagi na beczkowaty kształt komory rezonansowej fontanny, a także z powodu właściwego umieszczenia otworów wlotowych do rur z których woda przepływa do pysków poszczególnych smoków, owe odbite fale teleptyczne koncentrowane są właśnie na wodzie wypływającej do pyska wybranego smoka. Po skoncentrowaniu na owej wypływającej wodzie, fale te zmieniają charakter jej wypływu. W normalnym bowiem przypadku, woda przepływa przez pyski smoków w sposób jaki hydromechanika nazywa "przepływem laminarnym". Przepływ ten jest tylko możliwy jeśli woda w danym naczyniu z jakiego wypływa jest ustalona, oraz jeśli spływa ona w sposób zupełnie niezakłócony. Taki przepływ laminarny charakteryzuje się szczególnie niskim współczynnikiem tarcia, a stąd też niskim ciągiem przepływającej wody. Nie jest on więc w stanie pociągnąć za sobą i wyrzucić na zewnątrz "pereł" jakie woda ta omywa w pyskach smoków. Jeśli jednak na danym ujściu wody do pyska któregoś ze smoków skoncentrowane zostanie silne spiętrzenie wibracji telepatycznych, wibracje te zmieniają charakterystykę przepływu wody. Z "przepływu laminarnego" woda ta przechodzi na "przepływ burzliwy". Nauka hydromechaniki stwierdza, że przepływ burzliwy charakteryzuje się wysokim współczynnikiem tarcia, a stąd też i wysokim ciągiem. Objęta nim woda jaka omywa daną "perłę", porywa więc tą "perłę" ze sobą i zrzuca ją do pyska żaby położonej poniżej pyska smoka. Za pośrednictwem więc opisanego tutaj mechanizmu zmieniania charakteru przepływu wody przez fale telepatyczne zogniskowane parabiliczną komorą rezonansową owej fontanny, fontanna ta z powodzeniem wypełnia funkcję przeciw-trzęsieniowego urządzenia alarmowego.
Fot. #F3.

Fot. #F3: Spektakularna replika "Zhang Heng seismograph". W 2003 roku była ona wystawiona na stronie internetowej pod nastepującym adresem www.kepu.com.cn (warto rzucić na nią okiem). Dosyć dobrze ona ilustruje jak pięknie wyglądała oryginalna fontanna z tego instrumentu, oraz dlaczego instrument ten był ozdobą i dumą pałacu ówczesnego władcy Chin.


#F4. Błędne inercyjne wyjaśnienie działania tego instrumentu:

       Powyższe moje objaśnienie faktycznej zasady działania tego urządzenia, koniecznie musi być uzupełnione informacją, że tylko jeden egzemplarz tego sejsmografu został zbudowany przez Zhang Heng'a. Wkrótce po jego śmierci w 139 roku AD, egzemplarz ten przestał działać. Niedługo później został on przeniesiony do jego grobowca. Potem zaś został zniszczony gdy Mongołowie podbili Chiny. Także dokumentacja oryginalnej konstrukcji tego urządzenia poznikała. Jedyna informacja jaka przetrwała o nim do naszych czasów są krótkie opisy oraz zewnętrzny rysunek wykonane przez jakiegoś laika który widział je w działaniu. Stąd faktycznie stawiani jesteśmy obecnie przed wyzwaniem wynalezienia tego cudownego urządzenia od samego początku. Poczynając więc od 19 wieku, na bazie tych laickich opisów najróżniejsi ludzie starali się zrekonstruować owo cudowne urządzenie (a ściślej - wynaleźć je od nowa). Jednym z nich był Anglik o nazwisku Dr John Milne, który sam był wynalazcą i budowniczym sejsmografu inercyjnego. Zasugerował on, że sejsmograf Zhang Heng'a działa na zasadzie sił inercji, znaczy bardzo podobnie do działania jego własnego sejsmografu inercyjnego. Dr Milne pradopodobnie wziął drążki strownicze które używane są do regulowania stopnia rozwarcia i nachylenia paszcz smoków, za dźwignie które mechanicznie zwalniają wypadanie "pereł". Idee Dra Milne były później powielane przez innych, w ten sposób wzmacniając inercyjne wyjaśnienie dla tego urządzenia, oraz upowszechniając to wyjaśnienie po świecie. W 1951 roku Wang Zhenduo zrekonstruował to urządzenie właśnie na założeniu że działa ono na zasadzie sił inercji. Począwszy od owego czasu każda replika tego urządzenia, włączając w to replikę która jest wystawiona w Nowej Zelandii, była rekonstruowana zgodnie z inercyjnym modelem Wang Zhenduo'a (lub inercyjną zasadą Dra Johna Milne). Pechowo, owo błędne wyjaśnienie inercyjne ortodosksyjnych naukowców nie ujawnia faktycznych możliwości tego cudownego urządzenia. Na dodatek do tego wprowadza ono też wiele konfuzji.
Fot. #F4.

Fot. #F4: To jest grobowiec Zhang Heng'a zlokalizowany w chińskiej prowincji Henan. To właśnie do tego grobowca "houfeng didongy yi" został przemieszczony wkrótce po śmierci tego genialnego twórcy. To także tutaj instrument ten został w końcu zniszczony podczas inwazji Mongołów na Chiny. Powyższa fotografia, razem z opisami tej i innych atrakcji turystycznych wartych odwiedzenia w owym historycznym mieście wartym zobaczenia, do 2005 roku zawarta była na doskonalej stronie internetowej prowincji Henan która istniała kiedyś pod adresem www.henan-window.com.cn/tour/lvyoue.htm (niestety, nie istniejącej już od początka 2005 roku).


#F5. Dlaczego "houfeng didongy yi" nie miał prawa działać na zasadzie inercji:

       Faktycznie to istnieje całe zatrzęsienie dowodów i przesłanek logicznych, jakie wyraźnie wskazują że opisywany tutaj telepatyczny wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") a nie inercji, a stąd że obecne inercyjne wyjaśnienie tego działania propagowane przez naukę ortodoksyjną jest całkowicie błędne. Wymieńmy tutaj najważniejsze rodzaje tego materiału dowodowego:
      #i. Kształt. Uformowanie komory rezonansowej tego wykrywacza trzęsień ziemi na kaształt parabolicznego lustra wklęsłego jest zadaniem ogromnie trudnym i kosztownym. Wszakże, pionowy przekrój przez ową komorę ukazuje precyzyjny kształt paraboli, na jaki muszą być też ukształtowane dzisiejsze satelitarne anteny telewizyjne. Znacznie łatwiej i taniej byłoby uformować tą komorę na kształt prostego cylindra, czy nawet prostokątnej skrzynki. Oczywiście, dla inercyjnego sejsmografu wystarczyłby taki prosty kształt cylindryczny, albo nawet zwykły kształt skrzynki, aby chronić mechanizm zawarty w środku. (Nawet łatwiej przyszłoby zbudowanie tego urządzenia wogóle bez komory i wody - znaczy w sposób jak budowane są dzisiejsze sejsmografy inercyjne.) Jednak dla telepatycznego wykrywacza trzęsień ziemi ten kształt musi być dokładnie taki jak pokazany na rusunku N6. Jest tak ponieważ musi on działać jak wklęsłe lustro które skupia fale telepatyczne na wlotach do rur które doprowadzają wodę do pysków smoków.
      #ii. Działanie jako fontanna. Gdyby owo urządzenie działało na zasadzie inercji, wówczas woda w jego wnętrzu jedynie wprowadzałaby problemy. Stąd dla inercyjnego działania, nie byłoby trzeba budować go jako fontanny. To właśnie dlatego dzisiejsze wyjaśnienia inercyjne wygodnie "zapominają" nawet wzmiankować wodę oraz działanie tego urządzenia jako fontanny. Jednak woda i działanie jak fontanna są absolutnie konieczne dla przechwytywania fal telepatycznych.
      #iii. Wyłapywanie odpływającej wody tuż przy osi centralnej fontanny. Jak wskazują na to stare ilustracje chińskie, woda jaka wypływała z pysków poszczególnych smoków, dostarczana była do tych pysków długimi rurami do których wloty umieszczone były tuż przy pionowej osi centralnej urządzenia. Oczywiście w sensie technicznym takie rozwiązanie nie miałoby żadnego sensu gdyby nie podyktowane było zasadą działania owego urządzenia. Wszakże pyski smoków przymocowane były do ścianek bocznych komory rezonansowej jaka gromadziła w sobie wodę. Aby więc dostarczyć wodę do tych pysków, wystarczyło ścianki te przedziurawić i nie trzeba było używać owych długich rur doprowadzających. Jednak rury owe stają się konieczne jeśli urządzenie to działa na fale telepatyczne ("chi"). Wszakże wówczas fale te koncentrowane są właśnie na osi centralnej urządzenia. Czyli aby wyłapywać wodę jaka jest modulowana przez te fale, koniecznym staje się użycie owych długich rur doprowadzających rozbiegających się od osi centranej ku pyskom poszczególnych smoków.
      #iv. Umiejscowienie paszcz smoków mniej więcej w połowie wysokości "komory antenowej". Taka wysokość ich umieszczenia nie ma najmniejszego sensu ani z punktu widzenia działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu, ani też z punktu widzenia działania tego urządzenia jako fontanny. Mianowicie, aby zmaksymilizować czułość wyzwalania dźwigni w przypadku działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu przy "stojącym" ustawieniu wahadła inercyjnego, paszcze smoków powinny być umieszczone tuż przy wierzchołku komory rozonansowej. Takie ich umieszczenie czyniłoby także wszelkie działania regulacyjne i sterownicze na mechaniźmie wyzwalającym znacznie łatwiejsze i dające prostrzy dostęp osobom obsługującym to uządzenie. Z kolei gdyby urządzenie to było fontanną z mechanizmem inercyjnym w środku, wówczas upływ jej wody byłby najsilniejszy gdyby pyski smoków znajdowały się tuż przy jej podstawie, zaś wahadło wyzwalające umieszczone było w pozycji "wiszącej", zawieszone u wierzchołka komory rezonansowej. Wszakże umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości komory rezonansowej powodowuje jedynie, że dolna połowa tej komory pozostaje przestrzenią martwą jaka zupełnie nie zostaje wykorzystana dla zwiększania ciśnienia wytrysku wody z fontanny. W przypadku jednak jeśli urządzenie to działa na "chi", wówczas umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości tej komory czyni jak największy sens. Wszakże wówczas ścianki komory rozonansowej wypełniają funkcję wklęsłych zwierciadeł skupiających, jakie koncentrują fale teleptyczne właśnie mniej więcej w połowie wysokości komory rezonansowej. Tam też umieszczone muszą być wloty do rur odprowadzająych wodę modulowaną tymi falami.
      #v. "Chi". Starożytna Chińska nazwa tego urządzenia zawiera słowo "houfeng". To zaś jednoznacznie wskazuje że "chi" (znaczy "fale telepatyczne") były w sposób zamierzony potwierdzane jako użyte w działaniu tego urządzenia. Także sam Zhang Heng był bardziej obznajomiony z własnościami fal telepatycznych niż z siłami inercji i drganiami. Wszakże istnieje całe zatrzęsienie dowodów pisanych, że w jego czasach fale telepatyczne były doskonale znane jako składowe "chi". Przykładowo do dzisiaj jego rodzima prowincja Henan jest światowym liderem w tradycji praktycznego wykorzystania chi, będąc np. miejscem słynnej szkoły "kung-fu" mnichów buddyjskich z Shaolinu (więcej na temat niezwykłych wyczynów mistrzów kung-fu z Shaolinu wyjaśnione zostało w podrozdziale JB3.3 z tomu 6 monografii [1/4]). Jednak niemal nie istnieje żaden dowód, że ludzie w jego czasach byli obznajomieni z siłami inercji i z mechanicznymi wibracjami na poziomie wymaganym do zbudowania inercyjnego sejsmografu. Dlatego dla niego było bardziej racjonalne użycie "chi" w działaniu tego urządzenia, niż użycie sił "inercji" i mechanicznych drgań gruntu.
      #vi. Symetria. Wibracje mechaniczne zawsze są symetryczne. Stąd jeśli ktoś rozważy działanie dzisiejszych sejsmografów, ich podzespół inercyjny zawsze dokonuje symetrycznych oscylacji w odniesieniu do chasse. Jest to doskonale pokazane na dzisiejszych sejsmogramach, w których rysowana linia zawsze odchyla się symetrycznie w obu kierunkach z położenia równowagi. To oznacza, że jeśli inercyjny podzespół wychyli sie o wartość "x" w jednym kierunku, wkrótce także musi wychylić się o podobną wartość "x" również i w odwrotnym kierunku. W przypadku więc gdyby omawiany tutaj wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie inercyjnej, takie symetryczne wychylenia musiałyby także się w nim pojawić. Praktycznie to oznacza, że po tym jak fale uderzeniowe dotarły do tego urządzenia, dwie kule z dwóch odwrotnych stron urządzenia musiałyby upaść w dół, a nie jedna. Pierwsza kula upadłaby w dół kiedy fala trzęsienia ziemi wychyliłaby podzespół inercyjny w jednym kierunku, podczas gdy kula po przeciwstawnej stronie wypadłaby kiedy ten sam podzespół inercyjny przechyliłby się w odwrotnym kierunku. Z kolei przy działaniu tego urządzenia na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") - jak to opisałem poprzednio, tylko jedna kula wypadłaby w dół z tylko jednego pyska smoka. Faktycznie też zapisy historyczne wyraźnie wskazują, że zawsze tylko jedna kula spadała w dół. To zaś potwierdza, że owo urządzenie z całą pewnością działało na zasadzie fal telepatycznych, a stąd że zawsze wyrzucało ono w dół tylko jedną kulę.
      #vii. Alarm dźwiękowy. Sejsmograf Zhang Heng'a wytwarzał alarm dźwiękowy - to dlatego używał on spiżowych żab jakie wytwarzały głośny dźwięk bicia w dzwon. Jednak gdyby urządzenie to działało na zasadzie inercji, wówczas wytwarzałoby ono alarm tylko kiedy dane trzęsienie ziemi już nim wstrząsnęło. Oczywiście, w takim przypadku alarm dźwiękowy nie miałby sensu, ponieważ towarzyszył by on doskonale widocznym manifestacjom i dźwiękom trzęsienia ziemi, takim jak zawalanie się budynków, wywracanie się i przesuwanie mebli, spadanie zawieszonych przedmiotów, kołysanie się podłogi i sufitów, itp. Stąd jedyne uzasadnienie dla użycia alarmu dźwiękowego leżało w tym, że alarm ten pojawiał się na długo przed tym zanim dane trzęsienie ziemi uderzyło. To zaś oznacza, że owo urządzenie musiało działać na zasadzie "chi".
      #viii. Czułość. Jak podają historyczne źródła, oryginalny sejsmograf Zhang Heng'a był ogromnie czuły. Faktycznie to wykrywał on trzęsienia ziemi jakich epicentrum było oddalone o ponad 500 kilometrów, oraz jakich wstrząsy mechaniczne pozostawały zupełnie nieodczuwalne dla ludzi. Tymczasem zasada działania dzisiejszych replik inercyjnych jest tak sformułowana, że aby one zadziałały trzęsienie ziemi musiałoby mieć epicentrum niemal tuż pod nimi, zaś samo urządzenie musiałoby zostać tak silnie wstrząśnięte, że całe głowy smoków by od niego poodpadały. Faktycznie też do dnia pisania niniejszego punktu w połowie listopada 2003 roku zdołałem ustalić położenie i dane około 10 rzekomo "wiernych" replik inercyjnych tego urządzenia zlokalizowanych w różnych muzeach i istytucjach świata. Jak dotychczas jednak nie zdołałem odkryć nawet jednej repliki której mechanizm inercyjny faktycznie by działał w praktyce i faktycznie by wykrywał trzęsienia ziemi, aczkolwiek o wszytkich ich się twierdzi że są "wiernymi" kopiami owego oryginalnego urządzenia. Wszystkie obecnie istniejące repliki tego urządzenia są jedynie replikami ozdobnymi, jakie starają się imitować wygląd zewnętrzny tego urządzenia, oraz jakie tylko twierdzą, że posiadają działający mechnizm inercyjny w swym wnętrzu. Jednak żadna z owych replik inercyjnych nie działa. Na podstawie też mojej znajomości działania proponowanego dla tego urządzenia inercyjnego mechnizmu dźwigniowego osobiście jestem głęboko przekonany, że NIE jest możliwe aby mechanizm taki był wystarczająco czuły dla wykrycia trzęsienia ziemi nieodczuwalnego dla ludzi. Ponadto musimy pamiętać, że czułość takiego mechanizmu dźwigniowego dodatkowo by zmniejszał fakt jego pracy w wodzie oraz związaną z tym szybko postępującą korozją przegubów dźwigni.
      Podsumowując powyższe, inercyjne wyjaśnienie dzisiejszych naukowców ortodoksyjnych dla działania tego telepatycznego urządzenia jest całkowicie błędne. Wydedukowane ono zostało na sposób wyłącznie teoretyczny, bez uwzględnienia faktycznych realiów pracy tego cudownego urządzenia. Ponadto, owo teoretyczne wyjaśnienie nigdy nie było testowane w faktycznym działaniu, zaś wyniki jakie by ono praktycznie dawało podczas działania nigdy nie były porównywane z historycznymi zapisami. Stąd owo teoretyczne wyjaśnieniami jest jedynie poprawne na papierze, nigdy nie działałoby w praktyce, zaś jedyny aspekt w jakim naprawdę imituje ono oryginalne urządzenie to kztałt zewnętrzny. Jako takie, dewaluuje ono i poniża faktyczną wartość tego niezwykłego urządzenia telepatycznego. Prawdziwe wyjaśnienie dla tego urządzenia kryje się w użyciu fal telepatycznych wynikających z wiedzy o "chi" ("houfeng") przez starożytnych Chińczyków.
Fot. #F5.

Fot. #F5: Pełnej wielkości replika "houfeng didongy yi". Zauważ że jest ona około 3 metrów wysokości. Prawdopodobnie jest to jedyna replika która wyraźnie ilustruje dla oglądających, że instrument ten faktycznie był fontanną. Inne repliki nie podkreślają wpływu przepływającej wody na prawidłowe działanie tego unikalnego instrumentu. Owa interesująca replika w 2003 roku była pokazana na stronie internetowej international.tamu.edu. Warto na nią rzucić okiem, ponieważ zawiera ona także sporo innych informacji o Zhang Heng'u i jego instrumencie.


#F6. "Houfeng didongy yi" wyprzedza stan dzisiejszej nauki ortodoksyjnej o co najmniej 100 lat:

       Aczkolwiek dzisiejsza nauka ortodoksyjna tak hełpi się swoimi osiągnięciami, faktycznie omówione powyżej urządzenie alarmowe z 132 roku AD ciągle wyprzedza ją o co najmniej jakieś 100 lat. Owa liczba 100 lat wynika z moich oszacowań, że dzisiejsza nauka ortodoksyjna potrzebuje co najmniej dalszych 50 lat aby zaakceptować istnienie fal telepatycznych. Potem potrzebuje dalsze co najmniej 30 lat aby poznać te fale wystarczająco dobrze dla znalezienia sposobów ich technicznego wykorzystania. Potem ciągle jeszcze potrzebuje co najmniej 20 lat do zaprojektowania, wytestowania i doszlifowania urządzenia technicznego, takiego jak to opisane powyżej.
       Warto jednak uświadomić sobie, że ów długi proces mógłby zostać skrócony do jedynie około 5 do 10 lat, jeśli już obecnie zaakceptujemy fakt, że sejsmograf Zhang Heng'a działał na zasadzie fal telepatycznych ("houfeng"), oraz po prostu rozpoczniemy nasze uczenie się technicznej telepatii of skonstruowania nowoczesnego odpowiednika dla tego cudu starożytnej techniki.
Fot. #F6.

Fot. #F6: Replika "houfeng didongy yi" która była wystawiona w Kanadzie na wystawie zatytułowanej "China! 7000 Years of Innovation" zlokalizowanej w Vancouver's Science World. Powyższa fotografia została zreprodukowana za uprzejmym pozwoleniem Kim M. Fong (kim@china4visitors.com), ze strony internetowej china4visitors.com. (warto jest zobaczyć ową interesującą stronę!)


Część #G: Potwierdzenie poprawności zasady działania "Sejsmografu Zhang Henga" którą ja wypracowałem:

      

#G1. Eksperyment udawadniający poprawność zasady działania omawianego tutaj instrumentu:

       Poprawność każdej zasady działania użytej w jakimś urządzeniu technicznym, zawsze daje się zweryfikować za pośrednictwem odpowiednio zaprojektowanego, uproszczonego eksperymentu naukowego. Dlatego daje się również opracować eksperyment naukowy, który demonstruje poprawność zasady opisywanej na niniejszej stronie internetowej. Omówmy więc teraz na czym eksperyment taki polega.
       Podstawowe składowe stanowiska badawczego do przeprowadzenia opisanego tutaj eksperymentu pokazane są i wyjaśnione na ilustracji "Fot. #G1".
       Zasadnicza część opisywanego tutaj eksperymentu ma na celu udowodnienie tezy, że "energia zawarta w sygnale telepatycznym skoncentrowanym na strumieniu przepływającej wody zmienia atrybuty przepływu owej wody". Owa część udowadnia więc ilustratywnie że urządzenie alarmowe omawiane na tej stronie internetowej będzie działało zgodnie z zaprezentowanymi tutaj opisami. Tą część eksperymentu przeprowadza się po całkowitym usunięciu przesłony (H). W pierwszej fazie eksperyment ten polega na napełnieniu wodą akwarium (A) i pozwoleniu aby woda ta wypływała sobie ustalonym "przepływem laminarnym" (W) przez rurę (P) zamontowaną w ścianie bocznej tego akwarium. W tej fazie źródło fal telepatycznych (O) pozostaje wyłączone. Należy wówczas zapamiętać lub sfotografować cechy charakterystyczne tego przepływu laminarnego. W drugiej fazie eksperymentu włączone zostaje źródło fal telepatycznych, tj. silne iskrzenie na iskrowniku (S). Fale telepatyczne wytwarzane przez owe iskry następnie muszą zostać zogniskowane przez zwierciadło kuliste (M) na wlocie do rury (P). W rezultacie tego zogniskowania, energia zawarta w owych falach telepatycznych zmienia charakter wypływu strumienia wody (W). Z poprzednio ustalonego przepływu laminarnego woda ta zamienia teraz swój wypływ na "przepływ burzliwy". Jej strumien burzy się i bucha nierówno w takt iskier (S). Sama obserwacja zmian w charakterze wypływu owej wody, udowadnia już poprawność omawianej tutaj zasady działania "houfeng didongy yi". Jeśli zaś ktoś nie wierzy oznakom wizualnym, może na drodze strumienia owej wody ustawić w "stanie równowagi chwiejnej" próbną "perłę" jak ta w instrumencie omawianym na niniejszej stronie. Podczas przepływu burzliwego perła ta zostanie wytrącona z pozycji równowagi przez strumień omywającej ją wody.
       Dodatkową zaletą omawianego tutaj eksperymentu jest, że pozwala on również udowodnić tezę, iż "promieniowanie które zmienia charakter wypływu wody wcale nie jest promieniowaniem elektromagnetycznym, a jest promieniowaniem telepatycznym". Wystarczy bowiem aby w drogę owego promieniowania wstawić stalową przesłonę (H). (Przesłona ta była usunięta podczas przeprowadzania podstawowej części eksperymentu). Jeśli promieniowanie to przeniknie przez ową stalową przesłonę (H) i wywoła ten sam efekt jaki obserwowany jest bez przesłony, to oznacza, że owo promieniowanie wcale nie posiada elektromagnetrycznego charakteru. Wszakże promieniowanie elektromagnetyczne normalnie nie jest w stanie przenikać przez ferromagnetyczne osłony.
* * *
       Na przekór że niniejszy eksperyment został tak zaprojektowany aby być najprostrzym jaki jest możliwy dla udowodnienia tezy którą soba reprezentuje, ciągle jest on dosyć skomplikowany. Nie daje się go więc przeprowadzić w garażu lub w kącie własnej sypialni. Niemniej jeśli ktoś ma dostęp do laboratorium badawczego, jest on nieporównanie prostrzy do zrealizowania niż byłoby zbudowanie opisywanego tutaj "houfeng didongy yi". Ciągle przy tym nosi w sobie tą samą wartość dowodową co ów starożytny instrument. Dlatego tych którzy posiadają wymagane warunki do eksperymentowania ciągle zachęcam do jego zrealizowania. Szczególnie jeśli ktoś nie wierzy w istnienie fal telepatycznych (lub nie wierzy w "chi") i chciałby otrzymać jakiś dowód na ich istnienie i faktyczne działanie. Albo jeśli ktoś nie jest przekonany że fale telepatyczne są w stanie przenosić w sobie użyteczny dla nas sygnał alarmowy. Albo jeśli ktoś rozważa zainwestowanie swojego czasu lub finansów w zrekonstruowanie "houfeng didongy yi", przedtem jednak chciałby otrzymać przekonywujący dowód że inwestment ten przyniesie owoce. Można także eksperyment ten zrealizować altruistycznie, po prostu dla rozwoju naszej wiedzy i dla dobra ziemskiej nauki.

Fot. #G1

Fot. #G1. Oto główne składowe stanowiska badawczego dla przeprowadzenia eksperymentu udowadniającego poprawność zasady działania i idei omawianego tutaj urządzenia alarmowego. (Kliknij na powyższą ilustrację aby zobaczyć jej wyraźniejsze powiększenie.)
       Centralnym podzespołem takiego stanowiska badawczego jest prostokątne akwarium szklane (A) całkowicie zapełnione ustaloną wodą. W środku jednej ze ścianek bocznych owego akwarium wklejona jest hermetycznie rura (P) z jakiej wypływa równomierny strumień wody (W) tzw. "przepływem laminarnym". Odnotuj że parametry owej rury (P) są kluczowe dla sukcesu omawianego tu eksperymentu. Dokładnie na wlocie do owej rury (P) ogniskowane są fale telepatyczne (O) odbijane przez półkoliste wklęsłe zwierciadło metalowe (M). Fale te generowane są przez strumienie iskier elektrycznych (S) formowanych przez jakiś rodzaj iskrownika. (Iskrownikiem tym mogą być np. elektrody dzisiejszej spawarki elektrycznej, lub też nieustannie ładowana świeca zapłonowa z dzisiejszego samochodu.) Ów iskrownik symuluje zjawiska elektryczne (typu "efekt piezoelektryczny") indukowane w skorupie ziemskiej przez gotujące się trzęsienie ziemi (lub tornado). Warunkowo pomiędzy iskrownik (S) a akwarium (A) wstawiona może zostać przenośna stalowa przesłona (H). Jeśli fale telepatyczne są w stanie przenikać przez ową przesłonę i spowodować ten sam efekt jakby przysłony owej wcale nie było, wówczas to oznacza, że z całą pewnością NIE są one falami elektromagnetycznymi już obecnie znanymi naszej nauce (tj. że są one "falami telepatycznymi").
       Tak samo jak to się dzieje w każdym innym eksperymentem naukowym, również i w opisywanym tutaj eksperymencie istnieją szczególne wymagania które muszą być wypełnione aby eksperyment ten okazał się sukcesem. Najwięcej tych wymagań dotyczy rury (P), a ściślej jej wewnętrznego otworu z którego wypływa strumień wody o początkowo wymaganym "przepływie laminarnym". I tak, aby wypływ wody początkowo był laminarny, rura ta musi posiadać otwór o gładkiej powierzchni wewnętrznej (np. polerowany). Ponadto istnieją wymagania co do średnicy otworu w owej rurze (P). Mianowicie średnica ta powinna być najmniejsza z możliwych, jaka jednak ciągle umożliwia "laminarny przepływ wody" (jak nam wiadomo z hydromechaniki, zbyt mała średnica otworu niweczy przepływ laminarny). Wszakże energia fal telepatycznych koncentrowanych na rurze i starających się zakłócić ów laminarny przepływ będzie relatywnie mała. Stąd przy dużej średnicy rury, a stąd przy silnym wypływie wody, fale te nie będą w stanie zmienić wypływu laminarnego na wypływ burzliwy. Na dodatek to powyższych wymagań, istotna jest także moc generatora iskier (S). Moc ta powinna być możliwie największa. Dlatego dobrze w eksperymencie tym jest użyć dzisiejszej spawarki o możliwie dużej mocy. Albo też użyć łuku elektrycznego podobnego do tych które kiedyś używane były w pierwszych projektorach kinowych. Albo użyć maszyny Wimshursta napędzanej szybkim silnikiem elekrycznym. Itd., itp.
       Zasada opisywanego tutaj eksperymentu opiera się na wykorzystaniu całego szeregu zjawisk związanych z falami telepatycznymi. Najbardziej kluczowym z tych zjawisk jest zdolność iskier elektrycznych do generowania tzw. "hałasu telepatycznego". Zdolność ta potwierdzona jest już wieloma eksperymentami tzw. "alternatywnych nauk" (np. "nauk totaliztycznych"). Przykładowo potwierdzają ją eksperymenty opisane w podrozdziałach U3.2.1 i N4 z tomów (odpowiednio) 15 i 11 monografii [1/4]. Kolejnym z owych zjawisk jest zdolność fal telepatycznych do indukowania fizycznych wibracji obiektów na których fale te zostają skoncentrowane. (Z kolei owe wibracje modyfikują przepływ laminarny wody zamieniając go na przepływ burzliwy.) Także i to zjawisko jest już wykorzystywane przez "nauki alternatywne". Przykładowo w podrozdziałach N2.2 i N2.5 z tomu 11 monografii [1/4] wyjaśnione jest jego użycie do wzbudzania falami telepatycznymi wibracji kryształu kwarcowego. (Taki wibrujący kryształ kwarcowy jest głównym podzespołem odbiorników telepatycznych.) Jeszcze jednym kluczowym zjawiskiem wykorzystywanym w omawianym tutaj eksperymenice, jest zdolność gładkich powierzchni do odbijania fal telepatycznych. (Czyli zdolność np. zwierciadła wklęsłego (M) do zogniskowania fal telepatycznych na wlocie do rury (P).) Zdolność ta jest potwierdzana np. legendarnymi już cechami "piramid", a ściślej faktem że piramidy ogniskują wzdłuż swojej pionowej osi nieznany dzisiejszej nauce rodzaj promieniowania popularnie nazywany "promieniowaniem piramid" - które faktycznie jest właśnie rodzajem "hałasu telepatycznego".


Część #H: Jak dzisiaj powinniśmy się zabrać za zbudowanie "Sejsmografu Zhang Henga":

      

#H1. Co powinniśmy obecnie uczynić, kiedy prawdziwe działanie tego cudownego instrumentu zostało w końcu poznane:

       Telepatyczne urządzenie opisane powyżej posiada zdolność do ratowania życia niezliczonych ludzi oraz ocalania najbardziej cennych dóbr, poprzez wczesne podnoszenie alarmu zanim nadchodzące trzęsienie ziemi ich dopadnie. Ponadto posiada ono ogromny potencjał komersyjny. Dla przykładu, gdyby to urządzenie było dostępne w sklepach, zaś jego cena była porównywalna do dzisiejszych wykrywaczy dymu, jest pewnym że zostałoby ono zakupione przez niemal każdą rodzinę. Wszakże nasza planeta każdego roku staje się coraz bardziej aktywna sejsmicznie. Stąd każdy mieszkaniec ziemi z pewnością chciałby mieć w mieszkaniu urządzenie, jakie podniosłoby alarm przed naciągającym trzęsieniem ziemi wystarczająco wcześnie aby umożliwić efektywną ucieczkę.
       Dlatego teraz, kiedy prawdziwa zasada działania tego cudownego urządzenia jest poznana, najwyższy już czas aby odpowiednie instytucje znalazły środki finansowe na zaprojektowanie i zbudowanie jego dzisiejszych odpowiedników. Trzaba więc zawinąć rękawy, przetłumaczyć analogową zasadę działania tego urządzenia na dzisiejszy poziom techniki cyfrowej, oraz otworzyć seryjną produkcję tysięcy takich urządzeń.
       Warto przy tym pamiętać, że "analogowa zasada działania" którą instrument ten stosuje, po przetłumaczeniu na dzisiejszą "technikę cyfrową", pozwoli na wprowadzenia najróżniejszych dodatkowych udoskonaleń do jego działania. Dla przykładu, pozwoli ona na wyliczenie dokładnej odległości do epicentrum danego trzęsienia ziemi, a stąd na wyznaczenie przedziału czasu jaki nam pozostał na ucieczkę zanim trzęsienie to nas dopadnie. Ponadto, pozwala ona na miniaturyzowanie tego instrumentu i jego zamontowywanie np. do dzisiejszych telefonów komórkowych. Urządzenie to można również tak wyskalować, że wykrywało ono będzie nie tylko trzęsienia ziemi, ale także i nadlatujące tornada. W taki sposób owo cudowne urządzenie otrzyma szansę aby zacząć w końcu służyć poszczególnym ludziom i całej ludzkości. Wszakże jak narazie, owo starożytne urządzenie z Chin ciągle jest jedynym na naszej planecie, które potrafi zaalarmować o nadchodzcym trzęsieniu ziemi znacznie wcześniej zanim trzęsienie to nadejdzie i zanim dokona zniszczeń.
Fot. #H1.

Fot. #H1. Ornamentalny "houfeng didongy yi".
       Pokazany powyżej jest ornamentalny instrument "houfeng didongy yi" wykonany w czerwonym "jade" (tj. półszlachetnym kamieniu którego zielona odmiana nazywana jest też "nefrytem" - w Polsce znajdowanym m.in. na Dolnym Śląsku). W 2003 roku instrument ten można było zamówić i zakupić ze strony www.nautilusimports.com. Powyższa fotografia została zreprodukowana za uprzejmym pozwoleniem od Guoying Chen, Manager'a NI&E (service@mail.nautilusimports.com).
       Ja osobiście wierzę, że kiedy nadchodzi właściwy czas dla ludzkości aby skierowała się na nowe obszary poznawcze, wszystko co jest związane z tym nowym kierunkiem zaczyna być "modne". To zaś zdaje się być jednym z mechanizmów używanych do zainspirowania ludzkości. Obecnie widzimy czasy kiedy wszystko co związane z falami telepatycznymi zaczyna być modne. Ludzie rosnąco interesują się "chi" oraz "feng-shui". Również "houfeng didongy yi" który praktycznie otwiera drzwi do technicznego opanowania fal telepatycznych raptownie zaczyna być modnym.


#H2. Jak zbudować dzisiejszą wersję tego instrumentu:

       Omawiany tutaj sejsmograf w oryginalnym wykonaniu łączył w sobie dwie odmienne zasady działania. Pierwszą z nich była zasada na jakiej ostrzeżenie o zbliżającym się trzęsieniu ziemi było odczytywane. Zasada ta sprowadza się do zdekodowania informacji przenoszonej przez potężną wiązkę fal telepatycznych generowanych przez nadchodzące trzęsienie ziemi. Drugą zaś zasadą zawartą w omawianym urządzeniu była konwersja informacji przenoszonych przez fale telepatyczne na jakąś formę alarmu odnotowywalnego przez ludzi. W przypdku omawianego tutaj urządzenia, konwersja owa polega na modulowaniu przepływającej wody falami telepatycznymi. W przypadku jednak kiedy urządzenie to budowane będzie obecnie, obie powyższe zasady działania mogą zostać wydatnie unowocześnione i udoskonalone. Zamiast używania wody, jaka w dzisiejszych warunkach znacząco pomniejszałaby przydatność i poręczność tego urządenia, używane mogą być sygnały elektroniczne i informatyka. Dlatego w dzisiejszych czasach owo urządzenie budowane może być jako rodzaj "skomputeryzowanego systemu informacyjnego", w którym sygnały telepatyczne odczytywane będą elektronicznie, natomiast konwersja tych sygnałów na ostrzeżenie dokonywana będzie przez odpowiednie programy zawarte w mikroprocesorze miniaturowego komputera. Takie rozwiązanie będzie wprowadzało kilka dodatkowych zalet, jakie niemożliwe były do uzyskania w oryginalnym urządzeniu. Wyliczmy więc teraz chociaż najważniejsze z nich:
      #i. Miniaturyzacja i przenośność. Taki komputerowy wykrywacz trzęsień ziemi budowany może być jako urządzenie całkowicie przenośne, podobne np. do dzisiejszych "wykrywaczy dymu". Po odpowiednim zminiaturyzowaniu zapewne będzie mogło ono być wbudowane nawet do telefonów celularnych, tak że każda osoba będzie mogła zawsze nosić je ze sobą. W ten sposób ostrzegało ono będzie każdego z osobna, wskazując z którego kierunku dane trzęsienie ziemi nadchodzi, jaka będzie jego moc, oraz ile czasu ciągle pozostało do ucieczki.
      #ii. Precyzja informacji. Zasada działania tego urządzenie, w połączeniu z dzisiejszym stanem naszej wiedzy i techniki umożliwiają aby dalsze udoskonalenia zostały na nim dokonane. Dla przykładu, dzisiejsze systemy komputerowe umożliwiają precyzyjne dekodowanie informacji zawartej w falach telepatycznych. To z kolei umożliwi wyliczanie przez dzisiejsze odpowiedniki tego urządzenia dokładnej odległości od epicentrum trzęsienia ziemi, a stąd oszacowanie czasu pozostałego nam na ucieczkę. Ponadto komputerowa analiza charakterystyki nadchodzącej fali telepatycznej umożliwia też dokładne przewidywanie siły nadchodzących wstrząsów, a więc ostrzega czego należy się spodziewać po danym trzęsieniu ziemi.
      #iii. Dowolna forma ostrzeżenia. Nadanie temu urządzeniu charakteru systemu komputerowego pozwoli aby podnoszany przez nie alarm nabieral dowolnego charakteru. I tak niezaleznie od alarmu dźwiękowego jaki budziłby ludzi w nocy, dzisiejsze wersje tego urządzenia mogą podnosić alarm wibracyjny, wibrując w kieszeni swego nosiciela jak dzisiejsze telefony celularne. Mogą one też rzucać alarm na miniaturowy ekran, informując wizualnie o kierunku nadchodzącego trzęsienia, o jego mocy zniszczeniowej, oraz o czasie do ucieczki.
      #iv. Uniwersalność zastosowań. Kiedy taki obecny system do telepatycznego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi zacznie działać poprawnie, wówczas może on być używany nie tylko dla ziemi. Dla przykładu, jeśli jego duże paraboliczne anteny skieruje się na dowone inne ciało niebieskie z pobliża ziemi, wówczas jest on w stanie dostarczyć informacji na temat trzęsień ziemi następujących na owym ciele. W ten sposób np. astronomowie są w stanie używać takie urządzenie dla monitorowania trzęsień ziemi na wszystkich planetach naszego systemu słonecznego.
Fot. #H2.

Fot. #H2: Wszyscy znamy takie anteny satelitarne. Normalnie utożsamiamy je z telewizją oraz z radio-teleskopami. Jednak faktycznie są one w stanie zastąpić "komorę antenową" omawianego tutaj urządzenia. W ten sposób umożliwią one zbudowanie dzisiejszych wersji omawianego tutaj urządzenia do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i tornad. Każda pojedyncza taka antena reprezentuje odpowiednik dla wycinka około 1/8-mej obwodu "houfeng didongy yi". Stąd jeśli użyć ośmiu takich anten, zaś każdą z nich skierować w odmiennym kierunku genograficznym, wtedy uzyskamy dzisiejszy odpowiednik dla "komory antenowej" jaka symuluje działanie całego opisywanego tutaj instrumentu. Tyle tylko że zamiast ogniskować fale telaptyczne na wlotach wody, owe anteny ogniskowałyby je na odpowiednich czujnikach telepatycznych. Z kolei owe czujniki dostarczałyby sygnał od trzęsienia ziemi (lub tornada) do przetworzenia najpierw przez spectrum analyser, a potem przez skomputeryzowany system informacyjny dla zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi. System ten byłby podobny do dzisiejszych systemów oprogramowania dla voice recognition, znaczy byłby on w stanie rozpoznać telepatyczną "mowę" którą "obwieszcza się" każde trzęsienie ziemi w chwili kiedy zaczyna przygotowywać swoje zaistnienie. Z takiej zaś "mowy" dany system informacyjny wyodrębniłby dwa szczegóły, mianowicie jak szybko dane trzęsienie ziemi (lub tornado) ma uderzyć, oraz jaka będzie jego siła. Potem zaś owe dwa szczegóły zostaną rozesłąne przez komputer przetwarzający do wszystkich zainteresowanych ludzi, jako wczesne ostrzeżenie przed nadchodzącym trzęsieniem ziemi. Po jego otrzymaniu, ludzie mieliby wystarczająco dużo czasu aby usunąć się z zagrożonego obszaru. Dlatego taki system ośmiu parabolicznych anten skierowanych w ośmiu kierunkach świata, razem z hardware elektronicznym oraz z połączonymi z nim programami przetwarzającymi, byłby w stanie wszczęcia wczesnego alarmu zanim dane trzęsienie ziemi zdołą uderzyć. Co nawet jeszcze bardziej interesujące, w terminie późniejszym wszystko to mogłoby zostać zminiaturyzowane i wbudowane np. do telefonów komórkowych. Wtedy urządzenia te mogłyby nas ostrzegać indywidualnie przed nadchodzącym trzęsieniem ziemi i to na długi czas zanim to trzęsienie ziemi do nas dotrze.


#H3. Konstrukcja dzisiejszego odpowiednika "houfeng didongy yi":

       Na obecnym etapie jesteśmy już w stanie opisać jaka będzie budowa i działanie dzisiejszego odpowiednika omawianego tutaj sejsmografu telepatycznego. I tak posiadał on będzie jakieś powierzchnie skupiające fale telepatyczne. Powierzchnie te mogą albo przyjmować formę parabolicznej komory rezonansowej - takiej jak w oryginalnym sejsmografie Zhang Heng'a, albo też zbioru kilku dysz podobnych do dzisiejszych telewizyjnych anten satelitarnych i skierowanych w najrożniejszych kierunkach świata. W punktach ogniskowych owych powierzchni umieszczone będą czujniki fal telepatycznych. Najpradowpodobniej funkcje tych czujników wypełniały będą odpowiednie przemysłowe kryształy kwarcowe, takie jak ów omówiony w podrozdziale N2.3 z tomu 11 monografii [1/4]. Możliwe jest jednak również użycie optycznych przestrzeni rezonansowych opisanych tam w podrozdziale N2.5, lub ampułek roztworu soli w wodzie opisywanych tam w podrozdziale N1. Od owych czujników telepatycznych, sygnał o nadchodzącym trzęsieniu ziemi przekazywany będzie do mikroprocesora komputerowego poprzez konwertor analogowo-cyfrowy. W mikroporocesorze będzie on przetwarzany przez odpowiedni system informatyczny, jaki podda go rozpoznaniu, analizie, oraz jaki na jego podstawie generował będzie sygnał alarmowy podawany na odpowiednie urządzenie alarmujące.
Fot. #H3.

Fot. #H3: Jeszcze jedna ozdobna replika omawianego tu instrumentu. Owa piekna replika także daje się nabyć w Hong Kongu. W 2003 roku można ją było sobie zamówić pod adresem internetowym well-link.com (proponuję zaglądnąć na wszystkie kolekcjonowalne działa sztuki dostepne na owej stronie).


#H4. Ta sama zasada użyta w "houfeng didongy yi" może być wykorzystana dla wykrywania nadchodzących tornad:

       Nazwa tornado używana jest do opisywania morderczego wiatru wirowego który posiada siłę niszczenia większą od dynamitu. Sporo budynków uderzonych tornadem zwyczajnie eksploduje. Siła tornada jest też w stanie wysysać w powietrze ludzi usiłujących się przed nim ukrywać np. w piwnicach. W Polsce tornada kiedyś nazywano "trąbami powietrznymi". Słyszałem także że stara ludowa nazwa dla nich brzmiała "tańcujący diabeł". Z kolei w Anglii dawniej nazywano je "wind devil" czyli "wiatr diabeł". Więcej szczegółów na temat tornad zawarte jest na odrębnej stronie internetowej o nazwie tornado.htm.
       Interesującym atrybutem tornad jest, że owe wirujące wiatry wyzwalają cały szereg zjawisk elektrycznych i magnetycznych, które są bardzo podobne do zjawisk wyzwalanych również przez gotujące się trzęsienia ziemi. Dla przykłądu, miażdżenie obiektów i kryształów piasku przez siły tornada powoduje wyzwalanie efektu piezoelektrycznego podobnego do tego który wyzwalany jest przez trzęsienia ziemi. Z kolei wyładowania elektryczne i pioruny generują pole magnetyczne podobne do tego z trzęsień ziemi. Dlatego nadchodzące tornada wyzwalają najróżniejsze "sygnały telepatyczne" (lub przepływy energii "chi") które mogą być odebrane zdalnie, oraz które mogą być wykorzystane w zasadach działania anty-tornadowych systemach wczesnego ostrzegania.
       Niezwykłym atrybutem zasady działania stosowanej w "houfeng didongy yi" jest, że po odpowiednim prze-projektowaniu jego anten parabolicznych, omawiane tutaj urządzenie jest w stanie zdalnie wykrywać nie tylko trzęsienia ziemi, ale również nadchodzące tornada. Stąd jego zasada działania pozwala aby było ono również używane jako urządzenie do zdalnego wykrywania tornad które właśnie są w stadium powstawania. Więcej informacji właśnie takim zastosowaniu "houfeng didongy yi" do zdalnego wykrywania owych "tańcujących diabłów" zawarte jest na całym szeregu stron internetowych poświęconych opisowi "tornad" a wylistowanych w "Menu 4", np. strony dostępnej pod nazwą tornado_pl.htm.
       Interesująco, zjawiska bardzo podobne do tych generowanych przez tornada, są także generowane przez nadchodzące huragany - po szczegóły patrz totaliztyczne strony internetowe hurricane_pl.htm oraz katrina_pl.htm. Dlatego urządzenie opisane na tej stronie może również być użyte do uzyskiwania wczesnych ostrzeżeń przed nadchodzącymi huraganami.

Fot. #H4

Fot. #H4. Jeszcze jedna interesująca replika "houfeng didongy yi". W 2003 roku była ona prezentowana na stronie internetowej www.iris.washington.edu gdzie pojawiła się dzięki courtesy magazynu "National Geographic".
       Odnotuj, że interesującym atrybutem tego urządzenia jest iż po odpowiednim prze-projektowaniu jego parabolicznej "komory antenowej", jest ono w stanie zdalnie wykrywać nadchodzące tornada oraz huragany. Prze-projektowanie kształtu owej "komory antenowej" musi być takie, aby było w stanie przechwycić i zogniskować fale telapatyczne przychodzące z chmur położonych nieco ponad tym instrumentem. (Odnotuj że w konstrukcji zaprezentowanej na niniejszej stronie "houfeng didongy yi" był budowany tak aby przechwytywać on sygnały telepatyczne nadchodzące spod ziemi czyli z miejsc położonych nieco niżej niż owo urządzenie.)


#H5. Ja jestem gotowy dopomagać w badaniach i rozwoju prototypów "houfeng didongy yi" działających na opisywanej tą stroną zasadzie:

       Osobiście szacuję, że koszta materiałów, wyposażenia, badań i wykonania (jednak bez uwzględnienia ludzkiej robocizny) konieczne dla wyprodukowania działającego prototypu "houfeng didongy yi", wynosiły będą około $US 50, 000. Potrzebne wyposażenie obejmuje, między innymi, dobry konwencjonalny (inercyjny) sejsmograf, system anten parabolicznych, odpowiednio ukształtowane "feedhorns" i czujniki, spectrum analyser z cyfrowym wyjściem, jakiś PC komputer z dużą pamięcią (np. typu "serwer"), oraz kilka prototypów stanowisk badawczych. Nawet więc gdybym postanowił budować to urządzenie na tej samej zasadzie jak wszystkie inne badania które dotychczas prowadzę, czyli w swoim wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek oraz w kącie własnej sypialni, ciągle prywatnie nie posiadam wymaganych funduszy aby zakupić potrzebne materiały i sprzęt - na przekór że owo urządzenie kosztowałoby mniej niż pojedynczy dom rodzinny jaki zostanie zniszczony najbliższym trzęsieniem ziemi które z całą pewnością nastąpi już wkrótce. Jednak być może ty mógłbyś dopomóc. Być może że już posiadasz dostęp do laboratorium badawczego z całym wymaganym sprzętem. Lub być może w kooperacji moglibyśmy ruszyć jakoś z budową tego potrzebnego urządzenia w jakikolwiek inny sposób - wszakże wszyscy go paląco potrzebujemy. Zapraszam więc do przeglądnięcia strony jaka teraz następuje, do osobistego sprawdzenia jak wykonalna jest idea owego urządzenia, oraz do zrozumienia co jest konieczne aby je zbudować. Potem zaś zapraszam do rozważenia jak możnaby spowodować ruszenie do przodu z jego budową. Wszakże kiedy w końcu zostanie ono już zbudowane, będzie ono w stanie uratować tysiące ludzkich istnień, w tym być może nawet twoje własne życie lub życie kogoś ci bliskiego. Oto więc opisy tego starożytnego cudu technicznego.
* * *
       Jakiś czas temu zostałem zwolniony z mojej pozycji wykładowcy nauk komputerowych. Powodem był zaistniały w całej Nowej Zelandii tajemniczy spadek liczby studentów studiujących nauki komputerowe oraz informatykę. Utrata pracy zawsze jest sytuacją godną pożałowania. Niemniej w moich okolicznościach jest ona również otwarciem możliwości znalezienia następnej pracy, która byłaby bardziej odpowiednia dla badań i praktycznego rozwoju urządzeń opisywanych na tej stronie internetowej. Obecnie szukam więc takiej właśnie pracy. Proszę dać mi znać gdyby czytelnik słyszał o odpowiedniej pozycji. Interesują mnie wszelkie pozycje, które pozwoliłyby mi na opracowanie działających prototypów dowolnych urządzeń opisywanych na moich stronach internetowych. Obejmuje to zarówno urządzenie opisane na niniejszej stronie internetowej, jak i komorę oscylacyjną, telekinetyczny dysocjator wody, lub baterię telekinetyczną. Najbardziej idealna pozycja, która najlepiej służyłaby temu celowi, opisana jest na odrębnej stronie internetowej poszukuję pracy. Niemniej, ja doskonale rozumiem, że w życiu trudno jest osiągnąć ideały. Dlatego jestem gotowy przedyskutować i rozważyć dowolną pozycję która pozwalałaby mi na eksperymentalne badania owych przełomowych urządzeń.
* * *
       Odnotuj, że niniejsza strona internetowa faktycznie jest wstępnym raportem naukowym jaki podsumowuje wyniki moich "prywatnych" badań nad rodzajem cudownego urządzenia do zdalnego wykrywania zagrażających nam trzęsień ziemi (czyli które jest rodzajem starożytnego przeciw-trzęsieniowego urządzenia alarmowego). Urządzenie to posiada zdolność do wykrywania trzesienia ziemi na długo zanim trzęsienie to uderzy i dokona zniszczeń. Aby było jeszcze bardziej niezwykłe, urządzenie to zostało już zbudowane i z ogromnym sukcesem udowodniło swoją wartość w działaniu. Zapraszam teraz każdego do poczytania jak to cudowne urządzenie działa, jakiej zasady używa do wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi, oraz jaka jest jego niezwykła historia. Zainteresowani moga także załadować (download) sobie nieodpłatnie za pośrednictwem niniejszej strony egzemplarz krótkiego podrozdziału N6.1 z tomu 11 monografii [1/4], "Zaawansowane urządzenia magnetyczne". Podobnie jak ów referat wskazywany we wstępie do tej strony, również ten podrozdział N6.1 też opisuje to urządzenie. Po jego załadowaniu, przyjdzie potem znacznie łatwiej studiować go w ciszy i komforcie własnego domu. Będzie też można udostępnić jego kopie zainteresowanym kolegom którzy być może badają zdalne wykrywanie nadchodzących trzęsień ziemi (lub tornad albo huraganów).
* * *
       Urządzenie opisywane tutaj posiada potencjał dla uratowania niezliczonych ludzi i mienia. Faktycznie to jeśli czytelnik mieszka w obszarze nawiedzanym przez trzęsienia ziemi, zaś urządzenie to zostanie zbudowane wystarczająco wcześnie, wówczas być może nawet uratuje jego własne życie, lub życie kogoś kogo czytelnik najbardziej kocha. Wszakże dla powodów opisanych w punkcie #B6 poniżej, nasza planeta jest rosnąco aktywna sejsmicznie, zaś niszczycielskie trzęsienia ziemi przydarzają się coraz częściej. Rosnąco też pojawiają się one w miejscach w jakich poprzednio nikt o nich nie słyszał. Polska czy Europa nie jest już przed nimi bezpieczna. Spalibyśmy znacznie spokojniej gdybyśmy posiadali urządzenie takie jak to opisane tutaj, które obudziłoby nas wystarczająco wcześnie dla ucieczki przed niebezpieczeństwem. Dlatego być może oboje powinniśmy myśleć jak zbudować to urządzenie znacznie szybciej. Ja posiadam wiedzę i umiejętności wymagane dla jego zbudowania, tyle że nie mam dostępu do laboratorium ani do właściwych warunków dla eksperymentalnych badań i dla prototypowania. Jednak być może że Ty je masz, lub że byłbyś w stanie je zorganizować. Jeśli połączymy siły, to cudowne urządzenie może zostać zmaterializowane znacznie wcześniej, a stąd może uratować znacznie więcej ludzi.


Część #I: Dlaczego ma miejsce prześladowanie wynalazków - czyli "przekleństwo wynalazców":

      

#I1. Dlaczego Bóg urzeczywistnia "przekleństwo wynalazców":

       Tzw. "przekleństwo wynalazców" ma swoje uzasadnienie. Uzasadnienie to zostało wyjaśnione w punkcie #G3 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm.


#I2. Jeszcze jeden wynalazek techniczny który również został zbudowany "przed swoim czasem":

       "Zhang Heng seismograph" wcale nie był jedynym urządzeniem technicznym skonstruowanym na Ziemi, które się pojawiło kiedy ludzkośc nie była jeszcze na nie przygotowana. Kolejnymj takim urządzniem było to pokazane na ilustracji obok. Był nim wysoko zaawansowany (pierwszy) samolot skonstruowany i oblatany na Ziemi w 1882 roku, czyli w czasach kiedy najbardziej zaawansowaną maszyną byłą lokomotywa parowa. Ten niezwykły samolot był zbudowany przez Polaka a jednocześnie Rosjanina, wynalazcę o nazwisku Aleksander Możajski. Dalsze szczegóły o tym niezwykłym samolocie zostały zawarte na stronie internetowej o Aleksander Mozajski, dostepnej poprzez "Menu 1" i "Menu 4", a także w podrozdziale O1 z tomu 12 monografii [1/4].
Fot. #I2.

Fot. #I2: Samolot zbudowany i oblatany przez Polsko/Rosyjskiego wynalazcę nazywającego się Aleksander Mozajski. Został on skonstruowany i oblatany w 1882 roku, tj. około 21 lat przed słynnym samolotem Braci Wright z USA, oraz około 20 lat przed samolotem Nowozelandczyka o nazwisku Richard Pearse. Dalsze szczegóły tego niezwykłego Polsko/Rosyjskiego samolotu zestawione zostały na stronie internetowej Aleksander Mozajski dostępnej poprzez "Menu 1" i "Menu 4", a także z podrozdziału O1 z tomu 12 monografii [1/4].


Część #J: Nauki jakie wypływają z losów opisanego tu "seismografu Zhang Henga":

      

#J1. Aby opakowanie nie zdewaluowało zawartości:

       Z moich badań wynika, że około 70% tych którzy zainteresowali się tematem omawianym na niniejszej stronie, oraz którzy podjęli się trudu znalezienia i odwiedzenia tej strony, ciągle zaniechuje doczytania się do najważniejszych szczegółów opisywanych tutaj idei. Coś ich więc zraża do zapoznania się z istotą tematu dla wyjaśnienia którego niniejsza strona została oryginalnie opracowana. Logicznie można wydedukować, że owym zrażającym elementem nie jest sama opisywana tutaj idea, a wyrażenia, prezentacja oraz język za pośrednictwem których idea ta została "opakowana". Ja byłbym zainteresowany w poznaniu, czym jest ów zrażający aspekt.
Fot. #J1

Fot. #J1. Imponująco wyglądająca replika "houfeng didongy yi". Ta replika w 2003 roku była pokazana na bardzo interesującej stronie www.kepu.com.cn (proponuję rzucić okiem na ową stronę). Ilustruje ona wymownie, jak pięknie wyglądał oryginał opisywanego tutaj instrumentu w czasach kiedy jego budowniczy bez przerwy go czyścił i dostrajał. Jak widać, aparat ten był wspaniale dopracowany pod każdym możliwym względem. Jego zasada działania do dzisiaj szokuje swoją doskonałością. Z kolei piękno wyglądu zewnętrznego jego oryginalnego prototypu wzbudza zachwyt nawet obecnie.
       Piękno oryginalnego "houfeng didongy yi" ujawniane przez powyższą replikę zwraca naszą uwagę na ogromnie ważną regułę. Mianowicie że "wygląd i opakowanie często jest nawet ważniejsze od zawartości". Reguła ta odnosi się również i do niniejszej strony internetowej. To bowiem jak strona ta została sformułowana i opakowana, jest równie ważne dla sukcesu jej treści, jak wiedza na którą stara się ona zwrócić naszą uwagę. Nawet więc jeśli z najróżniejszych powodów nie jesteś czytelniku w stanie dopomóc w realizacji idei tutaj zaprezentowanych, ciągle być może jesteś w stanie dopomóc w udoskonaleniu "opakowania" w jakim idee te są upowszechniane za pośrednictwem niniejszej strony internetowej. Z kolei satysfakcja z uczynienia czegoś konkretnego aby poprawić trudna sytuację nas wszystkich, będzie bardzo podobna bez względu na to jaki rodzaj wkładu dołożymy do owej poprawy.


Część #K: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:


#K1. Podsumowanie tej strony:

       W odniesieniu do urządzeń naprawdę istotnych ludzie wykazują zagadkową postawę. Mianowicie im bardziej coś byłoby im przydatne, tym większe opory stawiają przeciwko zbudowaniu tego.


#K2. Emaile i dane kontaktowe autora tej strony:

       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. dra inż. Jana Pająka (a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka), pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane tu pytania, podane są na stronie internetowej o mnie (Dr Jan Pajak). Tam również dostępne są adres pocztowy i numery telefonu autora.
       Proszę też odnotować, że z powodu mojego chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora w tematyce którą ja badam.


#K3. Copyrights © 2010 by Dr Jan Pająk:

       Copyrights © 2010 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta prezentuje idee które stanowią intelektualną własność jej autora. Dlatego jej treść podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność odkryć naukowych i wynalazków opisanych na tej stronie. Dlatego zastrzega sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady, dedukcji, intepretacji, urządzenia, dowodu, itp.), powtarzająca osoba oddała pełny kredyt autorowi tej strony, poprzez wyraźne wyjaśnienie iż autorem danej idei jest Dr Jan Pająk, poprzez wskazanie internetowego adresu niniejszej strony pod którym idea ta i strona oryginalnie były opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *


If you prefer to read English,
click on the flag below

(jeśli preferujesz czytanie po angielsku,
kliknij na poniższą flagę)

Data pierwszego opracowania niniejszej strony: marzec 2003 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 21 czerwca 2010 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)
Licznik